| ||||
|
w tym wydaniu:
Daniel Pipes:
ADM:
Monika Rotulska:
Cezary Rozwadowski:
Stanisław Bulza:
Romuald Bury:
Kazimierz Murasiewicz:
Marek Olżyński:
Mirosław
Kokoszkiewicz:
Jacek Zieliński:
Romuald Bury:
Marian Kałuski:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Cezary Rozwadowski:
Jerzy Przystawa:
Bohdan Pękacki:
Jerzy Przystawa:
Kazimierz Murasiewicz:
Zbyszek Koreywo:
Jerzy Przystawa:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Józef Darski:
Jan Ciechanowicz:
Marek Olżyński:
Mirosław Kokoszkiewicz:
prawym okiem:
Jan Engelgard:
Stanisław Bulza:
KM:
Klara Górska:
Maciej Filipowicz:
Witold Filipowicz:
Ludwik Skurzak & Adam
Wielomski:
Maciej Giertych:
SKCh:
| Kazimierz Murasiewicz BYT DEFORMUJE ŚWIADOMOŚĆ W minionej epoce, za PRL-u, rządzący wówczas marksiści z maniakalnym uporem twierdzili, że byt kształtuje świadomość. Ten dogmat ideologiczny dzielił los pozostałych iluzji - nikt nie traktował go poważnie, co najwyżej stanowił przedmiot drwin. W III RP ideologia komunistyczna odeszła do lamusa, gdyż nawet zagorzali jej wyznawcy z zapałem neofitów wyznają ideologię liberalną. Jednak za sprawą ekonomicznych rozwiązań /bądź nieudolności/ i przekrętów kolejnych rządów - czy to z liberalnej prawicy, czy z liberalnej lewicy ludziom żyje się coraz ciężej i nie jest to tylko odczucie artykułowane na złość optymistycznej wymowie wskaźników statystycznych. Ponieważ miało być wspaniale i pięknie, a jest jeszcze gorzej, ludzie całą swoją uwagę i energię skupiają na sprawach materialnych. Pochłania ich walka o byt. Czyżby potrzeba było upadku komunizmu aby byt zaczął kształtować świadomość całkiem realnie? Jakby na złość byłym komunistom którzy w swoje onegdajsze dogmaty już nie wierzą, ba pozostają one poza ich wybiórczą pamięcią. Zestawienie nadziei z coraz trudniejszą w sferze materialnej rzeczywistością nie tyle ukształtowało świadomość co ją zdeformowało. Znajduje to odzwierciedlenie w zakresie pamięci zwykłych obywateli. Przykładem może być rychły powrót byłych komunistów do władzy /co przynajmniej na jakiś czas się skończy/. Innym dowodem pogrążenia narodu w zbiorowej amnezji jest brak wrażliwości na historyczne losy państwa. Wyraża się to np. odgrzebaniem i odnowieniem głazu pamiątkowego ku czci kanclerza von Bismarcka na Mazurach, czy obojętnością wobec stawiania pomników zbrodniarzom UPA w Polsce. Amnezji narodu towarzyszy letarg państwa, a ściślej polityków odpowiedzialnych za rządy. Mieliśmy z tym do czynienia w przypadku pobić polskich dyplomatów w Moskwie, kiedy to nie było komu - ani prezydentowi, ani premierowi czy ministrowi spraw zagranicznych zabrać głosu w tej sprawie. Z tej amnezji bierze się właśnie bierność przejawiająca się uległością wobec sąsiadów w kwestiach mniejszości polskiej u nich zamieszkałej. Wyjątek nadaktywności w tej kwestii jaki stanowi przypadek Białorusi może jedynie świadczyć iż wynika ona z obcego, spoza Polski płynącego zamówienia na szerzenie w naszej części Europy demokracji a la UE /ewentualnie na modłę amerykańską/ właśnie przez polskich polityków. Kłopoty z pamięcią mają nie tylko aktualnie rządzący, ale i ponoć opozycyjne elity /?/ którym niebawem przyjdzie rządzić. Kandydat PO do prezydentury nie pamięta o swoich wcześniejszych wypowiedziach w których pojmowanie swej polskości sprawiało mu pewną trudność, czy próbach oderwania Kaszub od Polski. W wypowiedziach dominuje gospodarka w bardzo liberalnym kształcie. Niedobory pamięci polityków sprzęgnięte są z biernością w wybranych kwestiach. Oto 13-go października br. exkanclerz Kohl w trakcie spotkania z prezydentem Putinem z rozbrajającą szczerością stwierdził, że „Rosja jest i pozostanie najważniejszym sąsiadem Niemiec na Wschodzie” /za PAP z godz. 14.59/. Trudno posądzać byłego kanclerza o nieznajomość geografii politycznej co oznacza iż przespaliśmy kolejny rozbiór Polski. Czyżby nasze członkostwo w UE oznaczało iż zostaliśmy wchłonięci przez Niemcy. Brak reakcji ze strony rządzących i tych co mają rządzić stanowi niezrozumiałe desinteresment. Wszak enklawa kaliningradzka nie została Niemcom zwrócona gdyż oznaczałoby to fizyczny koniec Putina. Skoro jednak Niemcy są nie naszym a Rosji sąsiadem, to my jako naród uganiający się za środkami egzystencji i politycy te środki nam obiecujący - przegapiliśmy iż jesteśmy już w Reichu. W takim przypadku bierność elit byłaby zrozumiała. Tak samo łatwiejszy do pojęcia staje się sens spotkań kandydata PO na prezydenta z exkanclerzem Kohlem i nową kanclerzycą Merkel. A swoją drogą ciekawe, czy kandydat będzie teraz równie ochoczo promować autonomię Kaszub /z takimi samymi jej atrybutami/ w odniesieniu do Niemiec. Skoro przyszło nam żyć w czasach gdzie liczy się tylko tzw. kasa - dla jednych z racji odczuwanej biedy, dla drugich z uświadomionej potrzeby bogacenia się, a dla polityków z konieczności sprostania oczekiwaniom jednych i drugich - przeto nie może dziwić, że byt musiał zdeformować świadomość. Sudecki Biuletyn Informacyjny
| |||