now@ on-line  listopad  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
Adam Wielomski:
 
Gary K. Busch:
 
Marian Kałuski:
 
Michał Żbik Żmudziński:

David M. Dastych:

 
Daniel Pipes:
 
ADM:
 
Monika Rotulska:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Stanisław Bulza:
 
Romuald Bury:
 
Kazimierz Murasiewicz:
 
Marek Olżyński:
 
Mirosław Kokoszkiewicz:
 
Jacek Zieliński:
 
Romuald Bury:
 
Marian Kałuski:
 
Mirosław Kokoszkiewicz:
 
mJPM:
 
Stanisław Michalkiewicz:
 
Piotr Włodarski:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Jerzy Przystawa:
 
Bohdan Pękacki:
 
Jerzy Przystawa:
 
Kazimierz Murasiewicz:
 
Zbyszek Koreywo:
 
Jerzy Przystawa:
 
Mirosław Kokoszkiewicz:
 
Józef Darski:
 
Jan Ciechanowicz:
 
Marek Olżyński:
 
Mirosław Kokoszkiewicz:
 
prawym okiem:
 
Jan Engelgard:
 
Stanisław Bulza:
 
KM:
 
Klara Górska:
 
Maciej Filipowicz:
 
Witold Filipowicz:
 
Ludwik Skurzak & Adam Wielomski:
 
Maciej Giertych:
 
SKCh:
 
Solidarność IENESP:
 

Mirosław Kokoszkiewicz

Panna młoda w żałobie

O jej urodzie, inteligencji i nieprzeciętnej mądrości mówiono i pisano od dawna. W telewizji jej piękne lica mogliśmy oglądać codziennie. Wdzięczyli się do niej wszyscy tak zwani niezależni. Od dziennikarzy, socjologów, ekonomistów, finansistów po wielkich artystów scen polskich i pomniejszych komediantów..

Związek z nią to miał być zaszczyt, jakich mało. Wybraniec, co z góry było przesądzone musiał być głupszy, mniej błyskotliwy, a co za tym idzie pozostawać w cieniu jej blasku i wielkości.

Do ślubu jednak nie doszło.

Kiedy okrzyknięto, że pan młody cieszy się większym zaufaniem i uznaniem. Kiedy wyszło na jaw, że ta uroda to w dużej mierze zabieg kosmetyków, kosmetyczek i różnej maści upiększaczy, panna młoda zaczęła tupać nogami, machać piąstkami, histerycznie płakać i krzyczeć.

Od tych łez rozpaczy spłynął misternie nałożony makijaż i wreszcie można było ujrzeć prawdziwą twarz niedoszłej oblubienicy. Twarz ta nie jest tak urodziwa jak wielu myślało, a mądrość i inteligencja gdzieś prysła. Pozostało za to wielkie megalomaństwo, zadufanie i brak kontaktu z rzeczywistością.

Ofiarowane pół królestwa, prośby i liczne zaproszenia do ponowienia próby zawarcia związku spełzły na niczym.

Tak w wielkim skrócie wyglądała próba koalicji PiS-u z panną Platformą.

Szok powyborczy trwa nadal.

Świadczą o tym choćby kuriozalne warunki stawiane przez liderów PO.

W skrócie wyglądają one idiotycznie.

Po pierwsze.

Jarosław Kaczyński powinien przeprosić Platformę Obywatelską za to, że jego formacja zwyciężyła w wyborach, a jej kandydat został Prezydentem RP.

Po drugie.

PiS za karę, że wygrał powinien większość istotnych resortów w rządzie oddać pokonanym, aby ukoić ich żal.

Wszak już od dwóch lat Tusk, Rokita, Schetyna, Komorowski i inni myśleli, że będą rządzić i tylko z tego tytułu należy jakoś zrekompensować ich żal i rozczarowanie. Trzeba oddać im zabawki, którymi w marzeniach bawili się już od miesięcy.

Po trzecie.

Trzy miliony wyborców Andrzeja Leppera mają być potraktowane jak obywatele gorszej kategorii. Ich głosy w wyborach były mniej wartościowe. Dlatego PiS za Platformą Obywatelską powinien przystąpić do wspólnego poniżania i dyskryminowania Samoobrony w sejmie.

Większość wyborców Samoobrony to ludzie wykluczeni, niezadowoleni z ostatnich szesnastu lat przemian w Polsce.

PO proponuje sojusz w dyskryminacji tej części wyborców poprzez systematyczne ataki i krytykowanie ich przedstawicielstwa w sejmie.

Jeżeli tak miałoby wyglądać małżeństwo PO z PiS-em to chyba lepszym wyjściem jest konkubinat bądź zupełnie wolny związek (niekoniecznie z PO).

 

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów                   http://nowamedia.w.interia.pl