| ||||
|
w tym wydaniu:
Daniel Pipes:
ADM:
Monika Rotulska:
Cezary Rozwadowski:
Stanisław Bulza:
Romuald Bury:
Kazimierz Murasiewicz:
Marek Olżyński:
Mirosław
Kokoszkiewicz:
Jacek Zieliński:
Romuald Bury:
Marian Kałuski:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Cezary Rozwadowski:
Jerzy Przystawa:
Bohdan Pękacki:
Jerzy Przystawa:
Kazimierz Murasiewicz:
Zbyszek Koreywo:
Jerzy Przystawa:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Józef Darski:
Jan Ciechanowicz:
Marek Olżyński:
Mirosław Kokoszkiewicz:
prawym okiem:
Jan Engelgard:
Stanisław Bulza:
KM:
Klara Górska:
Maciej Filipowicz:
Witold Filipowicz:
Ludwik Skurzak & Adam
Wielomski:
Maciej Giertych:
SKCh:
| Stanisław Bulza NADZIEJA CZY ZNOWU ROZCZAROWANIE Stało się, Polacy w wyborach prezydenckich zagłosowali wbrew różnym sondażom, które do ostatniej chwili dawały zwycięstwo Tuskowi. Prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej na pięć lat został wybrany, kandydat PiS, Lech Kaczyński. Jego partia triumfuje, jego zwolennicy również, ale nie trudno zauważyć, że euforia ta ma gorzki smak. Kampania prezydencka pokazała bowiem, że zakres polskiej demokracji jest ściśle ograniczony, a tzw. polityczne elity zdolne są do wszystkiego, byle tylko zachować władzę. Tutaj trzeba powiedzieć, że każdy polityk spoza układu okrągłostołowego (układ zdrady narodowej), jak np. prof. Maciej Giertych, musiał liczyć się z próbami niszczenia go. Do głównych i wypróbowanych środków należy już zaniżanie popularności kandydata w różnego rodzaju sondażach (lekcja pluralizmu). Polityczne manewry najpierw Cimoszewicza i Religi, a później Borowskiego, Tuska i Kaczyńskiego miały na celu jedynie zapobieżenie, by kandydat nie z ich układu nie doszedł do władzy, lub by nie zyskał większej popularności. Środki masowego przekazu i tzw. elity polityczne tolerują wyłącznie ludzi ze swego towarzystwa, natomiast niszczyć będą każdego, kto nie jest z ich politycznego układu. Kłótnie, konflikty między nimi są tylko pozorne, bo jak trzeba, to zawsze uderzają razem. W wyborach prezydenckich ważny jest program, ważne są osobowości kandydatów, ale najważniejszą rzeczą jest to, jakie siły stoją za danym kandydatem. Tutaj trzeba wyraźnie powiedzieć, że za obu kandydatami stoją siły okrągłostołowe. Oczywiście, w kampanii prezydenckiej eksponowane są różnice w programach i postawach kandydatów, a walka wyborcza wykazuje wiele cech autentyzmu. Na tle liberalnego Tuska, Kaczyński, choć prasa niemiecka nazwała go nacjonalistą i populistą, jawił się jako konserwatysta, pozował na patriotę, bronił tradycji. Ludzie z jego sztabu często gościli w Radio Maryja i TV Trwam. Tusk, który popierany był przez prasę niemiecką, nie mówił o programie, natomiast rzucał hasła wolności i swobody. Brzmiały one, jak błądzące echo odbite od Francji i Rosji, które niosło odgłos krwawych czasów. Tusk mówił „Będziecie wolni”, a w domyśle: będziecie robić to, co my zażądamy. Jeżeli będziecie posłuszni, to może coś damy. Bo wolność w wydaniu liberałów to wolność, wolność do granic samowoli, wolność deptania godności własnej, cudzej i godności narodu. To wreszcie wolność od rodziny, religii i państwa. Lech Kaczyński również mało mówił o programie, natomiast rzucał dużo haseł programowych: „Jaka ma być Polska? Liberalna czy solidarna?”, „Prawdziwa a nie pozorna naprawa państwa”, czy też „Chcę państwa wspierającego swoich obywateli. Chcę państwa wspierającego rodziny”. Gorączka wyborcza będzie stopniowo opadać, a prezydent elekt Lech Kaczyński będzie miał trochę czasu na zastanowienie się, jak spełnić obietnice wyborcze. Wygrał, bo Polacy chcą zmian, chcą przerwania procesu rozpoczętego w 1989 r. Sukces PiS w wyborach parlamentarnych oraz wygrana Lecha Kaczyńskiego świadczą o głodzie rządów narodowo-katolickich wśród Polaków. Choć w Polsce władza prezydenta jest ściśle ograniczona ( system parlamentarno - gabinetowy), to od tego, jakich nowy prezydent dokona posunięć, zależy dalszy rozwój sytuacji w Polsce. Prezydent RP jest osobą reprezentacyjną, ale może wetować ustawy. Prezydent może też nadawać ton, styl oraz wytyczać kierunek całości polityki państwa, w tym również polityki zagranicznej. Musi stymulować takie działania, które nie pozwolą na zawarcie sojuszu niemiecko-rosyjskiego. Przez naiwność polityki polskiej już obecnie dochodzi do takiego sojuszu ponad Polską. Powstaje nowa oś: Moskwa, Berlin, Paryż. Wiadomo przecież, że taki sojusz będzie antypolski. Czy nasza polityka zagraniczna ma być obojętna wobec tych faktów? Po 1989 r. w polityce zagranicznej Polska przyjęła opcję proniemiecką. Od nowego prezydenta oczekujemy zmiany kursu polityki zagranicznej, choć zapewne będzie to trudne, gdyż L. Kaczyński jest antyrosyjski. Taka postawa w polityce polskiej wciąż wyrządza Polsce ogromną krzywdę. Czy tak trudno zrozumieć, że antyrosyjska polityka Polski ugruntuje tylko wieloletnie wzajemne nienawiści i urazy, a w konsekwencji pcha Rosję do sojuszu z Niemcami. Nasi sąsiedzi, zarówno Niemcy i Rosja, żywo interesowały się wyborami w Polsce. 21 października br., a więc na dwa dni przed wyborami, moskiewski dziennik „Wremia Nowostiej” uspakajał: „Żadnych namiętności w przypadku zwycięstwa w polskich wyborach tego czy innego kandydata nie przewidujemy. Wybór ten nie będzie dramatyczny ani dla Polski, ani dla sąsiadów. Wcześniej „Izwiestija” pisała, że obaj kandydaci w toku kampanii wyborczej „rozgrywali rosyjską kartą”. Natomiast nowa kanclerz Niemiec Angela Merkel, w dniu wyborów 23 października br., powiedziała, że „Wzorem silnej kobiety dla mnie jest caryca Katarzyna II. W moim biurze będzie wisiał jej portret”. Czyżby groźba pod naszym adresem? My Polacy, wiemy kim była i jaką politykę prowadziła caryca Katarzyna. Aby tylko jej duch nie wcielił się w panią kanclerz. Jak do tej pory Polska nie prowadziła własnej polityki zagranicznej, a jeżeli już, to w stosunku do Niemiec i Rosji była naiwna i nieodpowiedzialna. Czy się coś zmieni? Czy można zatem spodziewać się twardej polityki wobec Niemiec i UE. W każdym razie euforia jest stanowczo przedwczesna. Dzień 23 października br. niczego ostatecznie nie wyjaśnił, ani niczego nie załatwił. Dalej będzie rządził układ okrągłostołowy, choć zapewne do małych lecz nieistotnych zmian dojdzie. Jedno tylko nie podlega dyskusji, bracia Kaczyńscy mają największą władzę w Polsce. Jak dobrze teraz, jak cicho,... Gdzie te spory, kłótnie, zawiści Wśród spadających na ziemię Liści...? Sudecki Biuletyn Informacyjny
| |||