now@ on-line  październik  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
Igor Torbakov:
 
Marian Kałuski:
 
Stanisław Krajski:
 
Tomasz J. Kaźmierski:

Krzysztof Ligęza:

 
Romuald Bury:
 
Mirosław Kokoszkiewicz:
 
Grzegorz Pustkowiak:
 
Gary Schneider:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Ryan Mauro:
 
David M. Dastych:
 
Kazimierz Murasiewicz:
 
Mirosław Owczarz:
 
Józef Darski:
 
Marek Czachor:
 
Iwo C. Pogonowski:
 
Marian Kałuski:
 
prawym okiem:
 
Krzysztof M. Raczyński:
 
Stanisław Bulza:
 
Zbyszek Koreywo:
 
Jacek Bartyzel:
 
John Blain:
 

 

Cezary Rozwadowski

CHCIAŁ CZY MUSIAŁ?

Zdziwiony świat wstrzymał oddech, takiego wydarzenia historia jeszcze nie odnotowała. Oto Żydzi oddają dobrowolnie Palestyńczykom Strefę Gazy, czyli to co zagrabili 38 lat temu. Wymowa tego aktu, sugeruje, iżby Żydzi poddali się regułom sprawiedliwości. Czy tak jest w istocie?

Czy rząd Szarona, znanego „arabożercy”, którego ręce ociekają krwią Palestyńczyków, nagle został nawrócony na drogę cnoty? Osobiście w to nawrócenie z powodów etycznych nie wierzę. W naturze Żydów jest jakiś pierwiastek, uniemożliwiający oddanie czegokolwiek co przywłaszczyli. Jeśli Żydowi nie wydrzesz tego co ci się należy, razem z je-go szponami ściskającymi zdobycz - nie odda sam, zasłaniając się pokrętnymi argumentami. Mniemam zatem, iż o-puszczenie Strefy Gazy przez Izrael, zostało w jakiś sposób wymuszone. Może to też być element operacji, która pozwoli zagarnąć więcej niż się oddało albo odzyskać o-puszczone tereny w trybie zalegalizowanym.

Boa-dusiciel może wycofywać się do swej kryjówki, przy-sięgać że tylko w obronie własnej skonsumował antylopę i że więcej tego nie zrobi, ale on wie i my wiemy że zrobi to ponownie, bo to leży w jego naturze. Tak więc myślę że nie poczucie sprawiedliwości skłoniło Szarona do oczyszczenia Strefy Gazy z osadników żydowskich, są inne nieznane nam do końca powody tego kroku. Nieznajomość przy-czyn budzi podejrzenia o nieczystą grę i stąd moje domniemania podszyte obawami.

Opuszczenie Strefy Gazy, może być elementem operacji, prowadzącej do poszerzenia wpływów Izraela. Przecież to nie Lenin wymyślił hasło „jeden krok wstecz, dwa kroki do przodu”, wypożyczył go od Bernsteina (Lwa Trockiego) a ten wiadomo skąd – z Talmudu. I tak klamra domknęłaby się.

Także może być to akcja propagandowa, zmierzająca do poprawy wizerunku Żydów w opinii Świata, co i tak jest elementem służącym wzmocnienia ekspansji wpływów żydowskich.

Nie jest wykluczone, że może to być także akcja odciągająca uwagę, od „rozkręcanej” jakiejś innej „szemranej” akcji ośrodków realnej władzy diaspory żydowskiej.

Jednak najbardziej prawdopodobna, wydaje mi się próba znanego z taktyki wojennej, skrócenia frontu, czyli w pewnym stopniu porażka, którą to opanowane przez kapitał żydowski światowe agencje informacyjne i masmedia, mają przedstawić jako gest dobrej woli. Co prawda niektórzy komentatorzy sugerują, jakoby to prezydent Busch (wyrażając zadowolenie), wymusił na Szaronie ustępstwa ale przecież to nie Busch jest przełożonym Szarona a odwrotnie. Faktem jest natomiast że Izrael miał problemy z ochroną rozproszonych osadników w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu Jordanu. „Odżydzając” Strefę Gazy, Szaron zapewne zluzowa-ne w ten sposób siły, wykorzysta do skuteczniejszej ochrony osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu. Potwierdza to likwidacja tylko czterech (Sanur, Homesz, Ganim i Kadim), spośród 120 osiedli żydowskich na zachodnim Brzegu w których mieszka 230 tys. Żydów a wokół nich ok. 2 miliony Palestyńczyków.

Kolonizacja ziem palestyńskich, jako żywo przypomina mi kolonizację Zamojszczyzny przez osadników niemieckich w czasie II wojny światowej. Osadników niemieckich też chroniły wojsko i policja. Wymowa odżydzania terytoriów palestyńskich przez samych Żydów, jest jednak jednoznaczna, izraelski karzeł w swojej pazerności ugryzł zbyt duży ochłap i zadławił się.

Tak czy inaczej, światowe media (w tym i polskie) będące w służbie amerykańskich ośrodków syjonistycznych, nazywanych eufemistycznie „neoliberałami”, zachłystują się pokazową akcją odżydzania Strefy Gazy. Delegowany na miejsce tego „epokowego wydarzenia” (oddawania tego co nie ich), specjalny korespondent TVP Dariusz Bohatkiewicz, roni łzy nad nieszczęściem żydowskich kolonizatorów, którzy „tu” wychowali swoje dzieci, tu pochowali swoich bliskich (aby był pretekst do powrotu). Żydówki najczystszą polszczyzną wyjaśniają że przecież Palestyńczykom to oni dawali pracę w swoich cieplarniach (jak wiadomo Żydzi zrealizują każde najtrudniejsze przedsięwzięcie pod warunkiem że będą mieli gojów do roboty).

Tenże Bohatkiewicz używa bałamutnego pojęcia: „osadnicy izraelscy o polskich korzeniach”. Rzeczywistość jest taka że z polskością to oni nie mają żadnego związku, poza tym że zapuściwszy swoje korzenie (nie polskie a żydowskie) w polską glebę, tuczyli się kosztem Polaków. Tenże Bohatkiewicz albo jest kompletnym imbecylem (bo tacy są bardzo przydatni) albo świadomie wprowadza zamęt pojęciowy. Zresztą z wyglądu sądząc a głównie z zaangażowania „w sprawę”, sam Bohatkiewicz też chyba ma „polskie korzenie”, czyli niepolskie korzenie w polskiej glebie.

Tego typu zamierzone lub nieświadome – przejęzyczenia często oddają istotę sprawy precyzyjniej niż dwugodzinny wywiad. Oto w Święto Wojska Polskiego, mający „w Polsce korzenie” Prezydent wszystkich niepolaków - Kwaśniewski, bezczeszcząc tradycje oręża polskiego, witał różnych gości a na końcu: „...generałów i admirałów oraz żołnierzy”. Dawno temu cesarz Napoleon Bonaparte, zwrócił się do jednego ze swoich generałów „żołnierzu”. Generał urażony tym mianem, zwrócił się do Napoleona - Wasza Cesarska Mość - jestem generałem. Napoleon spojrzał na niego z dołu (bo jak wiadomo był kurduplem) i rzekł „wybacz Waszmość, nie wiedziałem, bo pierwszy raz spotykam generała, który nie jest żołnierzem”.

Jeśli nawet Zwierzchnik Sił Zbrojnych nie miał tej pod-stawowej świadomości, kto jest żołnierzem a kto nie, to trafił w sedno. Wygląda na to że dzisiejsi generałowie są nadwornymi lokajami a w najlepszym przypadku pretorianami władców. Żołnierz to bojownik o sprawę ogółu, pretorianin to zwykły „fajfus” czyli sługa swego pana.

Jeśli poważnie potraktować zapowiedzi Abbasa, Hamasu i „arabskiej ulicy” – „dzisiaj Strefa Gazy, jutro Zachodni Brzeg, pojutrze Jerozolima”, żydowska nacja musi mocno zagęścić się albo na palach, na Morzu Martwym budować osiedla albo znów ruszy fala szarańczy w świat. Boje się tego ostatniego, bo jeśli prezydentem Polski zostanie Tusk, Kaczyński lub Cimoszewicz, to nada im wszystkim obywatelstwo polskie „in gremio” czyli wszystkim bez wyjątku.

Nie ukrywam że wolałbym aby Żydzi z Zachodniego Brzegu i Jerozolimy, skompresowali się na ziemi Kaanan (którą nota bene też nabyli w drodze okupacji wyrzynając miejscową ludność). Mało tego, liczę na to, jako że prof. T. Gross w swej książce „Sąsiedzi”, udowadnia iż 1600 Żydów zmieściło się w jedwabieńskiej stodole o wymiarach 9 x 11 metrów. Ta stodoła miała więc 99 m 2, oznacza że na każdego Żyda przypadało 618 cm 2 . Dla orientacji po-daję że kartka papieru formatu A4 o wymiarach 30 x 20 cm, ma powierzchnię 600 cm 2. Przepraszam za te wyliczenia, które są może nawet niestosowne wobec ofiar jedwabieńskiego dramatu ale to profesor Gross zakpił z nich, traktując ich męczeńską śmierć, jako narzędzie budowy Wielkiego Izraela.

Tych których razi włączanie do tematu wątków pobocznych, proszę o wyrozumiałość. Wszystko bowiem co się dzieje, dzieje się w jakiejś otulinie, na jakimś tle. Zrozumienie istoty czegokolwiek, jest niemożliwe bez projekcji na kontekst wydarzenia.

Aby to zobrazować posłużę się przykładem. Członek mojej Rodziny, podróżował przez tereny należące do rezerwatów Indian. W jakimś miejscu drogę zagrodził mu leżący na asfalcie pień drzewa. Chłopak przyzwyczajony do po-rządku i w trosce o innych użytkowników drogi, z trudem odsunął pień na pobocze i pojechał dalej. Kiedy pochwalił się dobrym uczynkiem, znajomemu Indianinowi ten wzburzony poinformował „dobroczyńcę” że właśnie przemieścił granicę międzyplemienną co grozi poważnym konfliktem. I tak uczynek w swej istocie chwalebny natomiast oceniany w ogólniejszym kontekście okazał się szkodliwy.

Patriotyczny Ruch Polski Nr 128

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl