| ||||
|
w tym wydaniu:
Romuald Bury:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Grzegorz Pustkowiak:
Gary Schneider:
Cezary Rozwadowski:
Ryan Mauro:
David M. Dastych:
Kazimierz Murasiewicz:
Mirosław Owczarz:
Józef Darski:
Marek Czachor:
Iwo C. Pogonowski:
Marian Kałuski:
prawym okiem:
Jacek Bartyzel:
John Blain:
|
Mirosław Kokoszkiewicz Czy warto kopać się z koniem? Kiedyś o tym mówiło się wyłącznie na „mieście”. Z upływem lat wiedza ta, choć z trudem zaczęła się przebijać do szerszej publiczności. Kolejne komisje śledcze spowodowały to, że szkodliwy udział służb specjalnych w naszym życiu politycznym i gospodarczym jest ogólnie znanym zjawiskiem i ktoś, kto o tym dzisiaj głośno mówi nie naraża się już na przydomek oszołoma i szerzyciela teorii spiskowej dziejów. Skoro, więc już prawie nikt normalny zakulisowego udziału służb w polityce i gospodarce nie podważa to zastanówmy się czy możliwym jest, aby przed decydującym dla nich wydarzeniem, jakim są wybory parlamentarne i prezydenckie stały one spokojnie z bronią u nogi. Otóż na pewno tak się nie dzieje. Doskonale zrozumiał to Włodzimierz Cimoszewicz i zaprzestał kopania się z koniem. Być może liczył, że jako postkomunista zyska ich przychylność, lecz jak widać tam gdzie chodzi o wpływy i kasę sentymentów nie ma. SLD jest dzisiaj za słabe i nie gwarantuje przetrwania dla starych układów w służbach. Tym koniem, z którym dzisiaj nie warto się kopać i na którego postawiono jest niewątpliwie Donald Tusk. Według sondaży już połowa Polaków uważa go za najlepszego kandydata. Kiedy lider PO udziela wywiadu w jednej stacji radiowej bądź telewizyjnej to w innej jest już Pan Schetyna czy Jan Maria Władysław Rokita. W niezliczonych wywiadach dziennikarze są niebywale łagodni dla polityków PO, czego nie można powiedzieć o ich stosunku do przedstawicieli pozostałych partii. No może z wyjątkiem SDPL czy demokratów.pl. Lechowi Kaczyńskiemu np. redaktor Lis w swoim programie, „Co z tą Polska” zarzuca brak doświadczenia w polityce zagranicznej, a jeśli chodzi o Tuska to nawet go o to nie pyta. Kaczyński pełnił funkcje ministerialne, był szefem BBW i NIK, Tusk zaś nigdy ministrem nie był z powodu ogólnie znanego braku kompetencji. Jego wypad na Białoruś i obwożenie po salonach brukselskich Pani Andżeliki Borys miał nas przekonać, jaki to trafił się nam wielki mąż stanu. Media nie ustawały w zachwytach i relacjach z tego wydarzenia. Pani Borys wróciła już na stare śmieci i jej instrumentalny i być może nie w pełni świadomy udział kampanii na razie się skończył. Szykuje nam się drugi z kolei bezbarwny prezydent, który oprócz mistrzostwa w zakulisowych gierkach i manipulacjach nie jest tak naprawdę autorytetem w żadnej dziedzinie. Przez długi czas w sondażach oscylował wokół 10%. Ten wybuch popularności nie jest spowodowany tylko umiejętną kampanią wyborczą. W stosunku do platformy media są niezwykle łagodne i konsekwentnie unikają drażliwych dla tego ugrupowania tematów. Cisza o zesłanych do Brukseli niewygodnych politykach %. PO. Telewizja publiczna pod wodzą pana Dworaka, która konsekwentnie relacjonowała posiedzenia komisji do spraw prywatyzacji PZU pominęła ostatnie i chyba najważniejsze jej spotkanie. Ogłoszony raport był druzgocący dla rządu, eurodeputowanego z ramienia PO premiera Buzka czy dla polityka tego ugrupowania Rafała Zagórnego. Rola byłych oficerów wywiadu Miodowicza i Brochwicza (społecznego doradcy szefa ABW Barcikowskiego z SLD) w intrydze z Jarucką nie będzie moim zdaniem nigdy wyjaśniona. Gdyby dokonali tego politycy innego ugrupowania to byłby to już koniec szans ich partii na sukces w wyborach Wiadomo, jakie znaczenie w kształtowaniu zachowań wyborczych odgrywają ośrodki badania opinii publicznej. Mimo ogłaszanej przez nie olbrzymiej przewagi Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych i olbrzymiemu poparciu dla Tuska w wyborach prezydenckich odnoszę wrażenie, że społeczeństwo wbrew tym wynikom tak na prawdę jeszcze nie wybrało. Wyboru dokonały już jednak służby, telewizja publiczna i największe koncerny medialne. Nie sądzę, że do wyborów nastąpi jakaś spektakularna zmiana preferencji wyborczych podawanych nam przez wymienione media. Musiałby się zdarzyć jakiś cud. Trwa walka o zwycięstwo Tuska w pierwszej turze wyborów. Druga tura dla szeroko rozumianego układu okrągłego stołu byłaby bardzo ryzykowna. Cała rozproszona prawica mogłaby poprzeć wtedy Lecha Kaczyńskiego i los dzisiejszego pupila mógłby stać się niepewnym. Wszystko na to wskazuje, że po raz kolejny w oczekiwaniu na radykalne zmiany i powstanie IV RP przyjdzie nam czekać na cud lub przez kolejne cztery lata.
| |||