now@ on-line  październik  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
Igor Torbakov:
 
Marian Kałuski:
 
Stanisław Krajski:
 
Tomasz J. Kaźmierski:

Krzysztof Ligęza:

 
Romuald Bury:
 
Mirosław Kokoszkiewicz:
 
Grzegorz Pustkowiak:
 
Gary Schneider:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Ryan Mauro:
 
David M. Dastych:
 
Kazimierz Murasiewicz:
 
Mirosław Owczarz:
 
Józef Darski:
 
Marek Czachor:
 
Iwo C. Pogonowski:
 
Marian Kałuski:
 
prawym okiem:
 
Krzysztof M. Raczyński:
 
Stanisław Bulza:
 
Zbyszek Koreywo:
 
Jacek Bartyzel:
 
John Blain:
 

 

Mirosław Kokoszkiewicz

Czy warto kopać się z koniem?

Kiedyś o tym mówiło się wyłącznie na „mieście”. Z upływem lat wiedza ta, choć z trudem zaczęła się przebijać do szerszej publiczności. Kolejne komisje śledcze spowodowały to, że szkodliwy udział służb specjalnych w naszym życiu politycznym i gospodarczym jest ogólnie znanym zjawiskiem i ktoś, kto o tym dzisiaj głośno mówi nie naraża się już na przydomek oszołoma i szerzyciela teorii spiskowej dziejów.

Skoro, więc już prawie nikt normalny zakulisowego udziału służb w polityce i gospodarce nie podważa to zastanówmy się czy możliwym jest, aby przed decydującym dla nich wydarzeniem, jakim są wybory parlamentarne i prezydenckie stały one spokojnie z bronią u nogi. Otóż na pewno tak się nie dzieje.

Doskonale zrozumiał to Włodzimierz Cimoszewicz i zaprzestał kopania się z koniem. Być może liczył, że jako postkomunista zyska ich przychylność, lecz jak widać tam gdzie chodzi o wpływy i kasę sentymentów nie ma. SLD jest dzisiaj za słabe i nie gwarantuje przetrwania dla starych układów w służbach.

Tym koniem, z którym dzisiaj nie warto się kopać i na którego postawiono jest niewątpliwie Donald Tusk.

Według sondaży już połowa Polaków uważa go za najlepszego kandydata. Kiedy lider PO udziela wywiadu w jednej stacji radiowej bądź telewizyjnej to w innej jest już Pan Schetyna czy Jan Maria Władysław Rokita.

W niezliczonych wywiadach dziennikarze są niebywale łagodni dla polityków PO, czego nie można powiedzieć o ich stosunku do przedstawicieli pozostałych partii. No może z wyjątkiem SDPL czy demokratów.pl.

Lechowi Kaczyńskiemu np. redaktor Lis w swoim programie, „Co z tą Polska” zarzuca brak doświadczenia w polityce zagranicznej, a jeśli chodzi o Tuska to nawet go o to nie pyta.

Kaczyński pełnił funkcje ministerialne, był szefem BBW i NIK, Tusk zaś nigdy ministrem nie był z powodu ogólnie znanego braku kompetencji.

Jego wypad na Białoruś i obwożenie po salonach brukselskich Pani Andżeliki Borys miał nas przekonać, jaki to trafił się nam wielki mąż stanu. Media nie ustawały w zachwytach i relacjach z tego wydarzenia.

Pani Borys wróciła już na stare śmieci i jej instrumentalny i być może nie w pełni świadomy udział kampanii na razie się skończył.

Szykuje nam się drugi z kolei bezbarwny prezydent, który oprócz mistrzostwa w zakulisowych gierkach i manipulacjach nie jest tak naprawdę autorytetem w żadnej dziedzinie. Przez długi czas w sondażach oscylował wokół 10%. Ten wybuch popularności nie jest spowodowany tylko umiejętną kampanią wyborczą.

W stosunku do platformy media są niezwykle łagodne i konsekwentnie unikają drażliwych dla tego ugrupowania tematów. Cisza o zesłanych do Brukseli niewygodnych politykach %. PO.

Telewizja publiczna pod wodzą pana Dworaka, która konsekwentnie relacjonowała posiedzenia komisji do spraw prywatyzacji PZU pominęła ostatnie i chyba najważniejsze jej spotkanie. Ogłoszony raport był druzgocący dla rządu, eurodeputowanego z ramienia PO premiera Buzka czy dla polityka tego ugrupowania Rafała Zagórnego.

Rola byłych oficerów wywiadu Miodowicza i Brochwicza (społecznego doradcy szefa ABW Barcikowskiego z SLD) w intrydze z Jarucką nie będzie moim zdaniem nigdy wyjaśniona.

Gdyby dokonali tego politycy innego ugrupowania to byłby to już koniec szans ich partii na sukces w wyborach

Wiadomo, jakie znaczenie w kształtowaniu zachowań wyborczych odgrywają ośrodki badania opinii publicznej. Mimo ogłaszanej przez nie olbrzymiej przewagi Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych i olbrzymiemu poparciu dla Tuska w wyborach prezydenckich odnoszę wrażenie, że społeczeństwo wbrew tym wynikom tak na prawdę jeszcze nie wybrało. Wyboru dokonały już jednak służby, telewizja publiczna i największe koncerny medialne. Nie sądzę, że do wyborów nastąpi jakaś spektakularna zmiana preferencji wyborczych podawanych nam przez wymienione media. Musiałby się zdarzyć jakiś cud.

Trwa walka o zwycięstwo Tuska w pierwszej turze wyborów. Druga tura dla szeroko rozumianego układu okrągłego stołu byłaby bardzo ryzykowna. Cała rozproszona prawica mogłaby poprzeć wtedy Lecha Kaczyńskiego i los dzisiejszego pupila mógłby stać się niepewnym.

Wszystko na to wskazuje, że po raz kolejny w oczekiwaniu na radykalne zmiany i powstanie IV RP przyjdzie nam czekać na cud lub przez kolejne cztery lata.

 

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl