| ||||
|
w tym wydaniu:
Romuald Bury:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Grzegorz Pustkowiak:
Gary Schneider:
Cezary Rozwadowski:
Ryan Mauro:
David M. Dastych:
Kazimierz Murasiewicz:
Mirosław Owczarz:
Józef Darski:
Marek Czachor:
Iwo C. Pogonowski:
Marian Kałuski:
prawym okiem:
Jacek Bartyzel:
John Blain:
|
Romuald Bury BĘDZIE KACZOR, ALE KTÓRY? Wybory prezydenckie zakończą tegoroczną wydłużoną kampanię wyborczą. W dniu 9 października Polacy pójdą (?) wybierać prezydenta III lub IV Rzeczypospolitej. Jeden z nich, Donald Tusk, to kandydat Platformy Obywatelskiej. Drugi, Lech Kaczyński, został wysunięty przez Prawo i Sprawiedliwość. Czego dziś chcą Polacy - prawa i sprawiedliwości, czy też kontynuacji dotychczasowej, dziesięcioletniej już prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego? Z dotychczasowych sondaży wynika, że bój o prezydenturę wygra Tusk, ale dojdzie do drugiej tury i wówczas nastąpi ostateczne rozstrzygnięcie. A wówczas wynik nie jest pewny, bowiem różnice między kandydatami nie są duże. Można mieć zatem pewność, że wygra któryś "kaczor" - (Lech) Kaczyński lub Donald (Tusk), ale nie wiadomo, który. Od tego jednak, kto stanie na czele państwa, zależy dalsza wizja Polski, różnice zaś są między nimi bardzo duże. Człowiek z doświadczeniem Jeśli weźmiemy pod uwagę dotychczasowe doświadczenia
kandydatów, to Lech Kaczyński powinien zdecydowanie prowadzić. Był on już
szefem Najwyższej Izby Kontroli, ministrem sprawiedliwości, obecnie jest
prezydentem stolicy. Na żadnym z tych stanowisk nie skompromitował się,
przeciwnie, ich pełnienie przyczyniło się do jego obecnej popularności.
Najważniejsze jest jednak to, że znajdował się na ogół poza układem,
rządzącym Polską od 1989 roku. W dodatku - jest konsekwentnym zwolennikiem
dekomunizacji i lustracji. Na stanowisku prezydenta Warszawy przyczynił
się do rozbicia rządzącego stolicą dziwacznego na pierwszy rzut oka, ale
mającego głęboki sens sojuszu SLD i PO. Sojusz ten, zwany "układem
warszawskim", wysysał stolicę jak pijawka, rozdając intratne, bardzo
lukratywne kontrakty inwestycyjne, w których przepłacano często
przedsięwzięcia. W dodatku dochodziło do tak dziwacznych inwestycji, jak
np. budowa "mostu wzdłuż Wisły", czyli niefunkcjonalnego, ale bardzo
drogiego tunelu pod Wisłostradą. Za wszystko płacili zaś warszawscy
podatnicy.
www.polskiejutro.com | |||