| ||||
|
w tym wydaniu:
Jerzy Przystawa:
Jeffrey R.Nyquist :
Marcin Małek:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Romuald Lazarowicz:
Jerzy Przystawa:
Wojciech Błasiak:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Marian Kałuski:
Phyllis Schlafly:
Witold Filipowicz:
Stanisław Bulza:
Sławomir Olejniczak:
Maciej Giertych:
| Adam Wielomski Kacza rura Pół Polski zawyło z oburzenia, że rządy Rosji i Niemiec ośmieliły się podpisać dwustronne porozumienie o pociągnięciu nitki gazociągu przez dno Bałtyku z ominięciem naszego kraju. Trzeba spytać, co znaczy to dla nas w kategoriach gospodarczo-politycznych i kto jest temu winien? Gazociąg omijający Polskę, to straty finansowe, bardzo wymierne, które każdy, kto zna cenniki opłat za transfer gazu może policzyć. Nie będę tu rzucał liczbami, gdyż w tej oto kwestii to na pewno nie jestem ekspertem. Warto skupić się na kwestiach politycznych, obracających się wokół zagadnienia „ekonomicznego paktu Ribbentropp-Mołotow” oraz kwestii tzw. bezpieczeństwa energetycznego Polski. W gospodarce wolnorynkowej w ujęciu modelowym, w którym nie istniałaby jakakolwiek ingerencja państwa w sferę ekonomii, wydarzenie jakim byłoby podpisanie przez dwie prywatne firmy umowy o transferze gazu nie wywołałoby na nikim wrażenia. Nie żyjemy jednak „w gospodarce wolnorynkowej w ujęciu modelowym”, lecz w epoce etatyzmu, gdzie wielkie kontrakty podpisują firmy państwowe, bądź żyjące z państwem i polityką w symbiozie. O jej sile świadczy fakt, że przy podpisywaniu umowy obecni byli kanclerze Niemiec i prezydent Rosji i obydwaj traktowali to jako wielki sukces. Berlin i Moskwa podały sobie ręce ponad Warszawą i jest to znaczący fakt polityczny. Przyznam, że słyszalne przez lata gadanie o „bezpieczeństwie energetycznym Polski” było dotąd – przynajmniej dla mnie – bajką, gdyż groźba zamknięcia przez Rosję kurka z gazem była wyłącznie teoretyczna. Polska nie była głównym odbiorcą gazu, lecz krajem tranzytowym, przez który produkty te szły do Niemiec i innych krajów UE. Rosja nie mogła tedy kurka zakręcić nam, nie zakręcając całej Unii, szczególnie Niemcom, i nie wywołując kryzysu politycznego na skalę światową. Po uruchomieniu nowego gazociągu zagrywka taka jest możliwa, gdyż Rosja może zakręcić kurek gazu przepływającego przez Polską – odcinając nas od dostaw – i przesłać tenże gaz do Niemiec pod Bałtykiem. W momencie uruchomienia rurociągu bezpieczeństwo energetyczne Polski autentycznie zostaje zagrożone i stajemy się zależni ekonomicznie od Rosji. Mleko się rozlało i podobno nie czas jest na szukanie winnych, gdy „larum grają”. Ale winni odezwali się sami i udają, że winni to „ci drudzy”. PAP donosi: „Lech Kaczyński chce wiedzieć, czy doszło do jakichkolwiek uzgodnień z obecnym polskim rządem w sprawie budowy rosyjsko-niemieckiego gazociągu po dnie Bałtyku. L. Kaczyński oczekuje, że rząd w najbliższym czasie odpowie na to pytanie”. Ja odpowiem: do uzgodnień takich nie doszło i to z winy wszystkich szalonych „niepodległościowców”, dla których miarą polskiego patriotyzmu jest polerowanie sobie buzi rusofobią. Jak można oczekiwać, że Rosja, – na którą Kaczyńscy i ich partia tak plują – będzie chciała prowadzić rurociąg przez Polskę? Jak się chciało popierać „pomarańczową rewolucję” – dla ideologicznego mesjanizmu i z fanatycznej rusofobii – to się nie należy dziwić, że rosyjskie rurociągi omijają nas na odległość. Każda kolejna reklamówka telewizyjna PiS wzywająca do bojkotu uroczystości zakończenia II Wojny Światowej w Moskwie oddalała ten rurociąg od naszych granic o kilometr. Każdy polski polityczny mesjanista, który leciał do Kijowa walczyć o „wolność naszą i waszą”, rzucał Rosję w objęcia Niemiec. To wy, którzy utożsamiacie komunizm z rosyjskością; Putina ze Stalinem; popieranie czeczeńskich terrorystów z miarą polskiego patriotyzmu jesteście winni temu, że doszło do podpisania „ekonomicznego paktu Ribbentropp-Mołotow”. To nie rząd Millera jest winny, że zagrożone zostało „bezpieczeństwo energetyczne kraju”! To wasza irracjonalna i niepolityczna retoryka spowodowała, że Rosjanie wolą wydać dodatkowe setki milionów dolarów na budowanie rurociągu na dnie morza, niż puścić go po prostu przez polskie równiny i po najkrótszej linii transferu! Nasi „niepodległościowcy” żyją rusofobią. Przypominają przy tym pięciolatka, który idzie do zoo i wyciąga język na widok niedźwiedzia, a gdy ten nie odpowiada, wtedy rzuca w niego ogryzkiem; a gdy ten nie odpowiada dalej, rzuca kamieniem w głowę. A gdy wreszcie niedźwiedź ugryzie w rękę, dzieciak krzyczy: „Mamo, jaki ten niedźwiedź jest wstrętny!” A wedle PAP „Kaczyński powiedział (...) że przyszły rząd w którym będzie brał udział PiS, a także on sam jako prezydent, nigdy nie zgodziłby się, aby rosyjsko-niemiecki gazociąg wszedł w polską strefę ekonomiczną na Bałtyku”. Tak, skoro niedźwiedź ugryzł w rękę, to trzeba go prowokować nadal, niech urwie głowę! www.prawy.pl | |||