now@ on-line  wrzesień  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
Ryan Mauro:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Henryk Łupiński:
 
Adam Wielomski:

Romuald Bury:

 
Jerzy Przystawa:
 
Jeffrey R.Nyquist :
 
Marcin Małek:
 
Mirosław Kokoszkiewicz:
 
Romuald Lazarowicz:
 
Jerzy Przystawa:
 
Wojciech Błasiak:
 
Mirosław Kokoszkiewicz:
 
Marian Kałuski:
 
Phyllis Schlafly:
 
Witold Filipowicz:
 
Stanisław Bulza:
 
Sławomir Olejniczak:
 
Maciej Giertych:
 
Stanisław Bulza:
 
Zbyszek Koreywo:
 

 

Solidarność IENESP 15.09.2005

FARSA

Oficjalne obchody 25-lecia wydarzeń sierpniowych i powstania NSZZ „Solidarność” przekształcono w farsę. Zorganizowano posiedzenie Zgromadzenia Narodowego pod przewodnictwem postkomunisty marszałka Włodzimierza Cimoszewicza (był członkiem PZPR w latach 70-tych i 80-tych). W posiedzeniu uczestniczył także Longin Pastusiak, który w latach Stanu Wojennego służył ówczesnej władzy. W Konferencji naukowej poświęconej Solidarności przemawiał Aleksander Kwaśniewski, który uznał iż zapisywanie się do Związku to był „owczy pęd”, w którym nie chciał uczestniczyć. Lech Wałęsa - jak jego postawa wskazuje - szuka honorów i zaszczytów od postkomunistów. Stoczniowców zaś nie dopuszcza się 31 sierpnia do pomnika poległych stoczniowców. Były to obchody elit i rządzących, a nie szeregowych ludzi. A przecież pierwszym postulatem porozumień gdańskich była zgoda na tworzenie niezależnych, samorządnych związków zawodowych tzn. niezależnych od partii, pracodawców i administracji państwowej, czyli od oficjalnych władz. Te obchody były zatem zaprzeczeniem ideałów sierpnia 1980 roku i NSZZ „Solidarność.

PRZEMILCZANE FRAGMENTY HOMILII

W czasie uroczystości XXV rocznicy protestu z Sierpnia'80 abp. Stanisław Dziwisz wygłosił w Gdańsku doniosła homilie, której najważniejsze fragmenty w ogóle nie przedostały się do wielkonakładowej prasy. Poniżej przekazuje najciekawszy moim zdaniem fragment. Jest to program działania dla nas, jakże różny od wielu głosów osób, dla których NSZZ "Solidarność" jest niewygodny,  postulujących zmianę nazwy, a naprawdę zwiniecie sztandarów i działalności. Ten fragment powinien dotrzeć do każdego członka naszego Związku. I do młodszych koleżanek i kolegów, przyszłych członków. Pełny tekst tej homilii można znaleźć pod http://www.solidarnosc.org.pl/25/info.php?id=67 (Marian Srebrny)

Drodzy Bracia i Siostry! Zmieniają się czasy, pojawiają się nowe problemy, ale istota posłannictwa naszej polskiej "Solidarności", z której byliśmy i nadal chcemy być dumni, pozostaje niezmienna. Przede wszystkim jest nią dbałość o podmiotowy charakter pracy ludzkiej. Za Janem Pawłem II trzeba powiedzieć, że chodzi o nową kulturę pracy uwzględniającą potrzeby materialne i duchowe człowieka, kulturę szanującą jego podstawowe prawa.

Dzisiaj, podobnie jak 25 lat temu, konieczna jest w Polsce wielka, zbiorowa solidarność umysłów, serc i rąk, solidarność zdolną przezwyciężyć podziały i rozbieżności, by konsekwentnie móc budować społeczeństwo bardziej sprawiedliwe, wolne i braterskie. "Tu i teraz" Polski wymaga zaangażowania i wkładu w tworzenie takich warunków ekonomicznych, społecznych, kulturalnych i religijnych, które będą sprzyjać jedności i trwałości rodzin. Które wzmocnią poczucie szacunku dla życia i będą się sprzeciwiały ukrytym przyczynom przemocy i niesprawiedliwości. Będą zwalczały wszelkie formy rozkładu tkanki społecznej i odważnie przedstawią modele i strategie rozwoju, zdolne do przezwyciężenia jaskrawych przejawów niesprawiedliwości, nierówności, wyobcowania, a nawet nędzy. Które będą popierały inicjatywę, samorządność, współodpowiedzialność i uczestnictwo w życiu publicznym. Które nadadzą godność pracy i w coraz większym stopniu będą przyczyniały się do tego, że stanie się ona prawem każdego człowieka, że stopniowo, ale systematycznie będzie znikać z życia społecznego krzywdzące wiele rodzin bezrobocie.

Jakże w tym miejscu nie przywołać słów Ojca Świętego Jana Pawła II wypowiedzianych do Was, Drodzy Związkowcy, podczas pamiętnego spotkania w Watykanie w Święto Niepodległości w 2003 r.: "Wielokrotnie w ostatnim czasie mówiłem o problemie bezrobocia, który w wielu regionach Polski przybiera niebezpieczne wymiary. Pozornie wydaje się, że związki zawodowe nie maja na to wpływu. Trzeba jednak zapytać, czy nie mają wpływu na sposób zatrudniania, który coraz częściej ma charakter tymczasowy, albo na tryb zwolnień, które dokonywane są bez jakiejkolwiek troski o losy poszczególnych pracowników i ich rodzin. Owszem, w wielkich zakładach pracy, szczególnie w tych, których właścicielem jest państwo, "Solidarność" wykazuje dużą aktywność. Czy jednak wystarczająco troszczy się o losy pracowników w małych, prywatnych przedsiębiorstwach, supermarketach, w szkołach, w szpitalach, czy innych podmiotach gospodarki rynkowej, które nie maja tej siły, jaką mają kopalnie czy huty? Trzeba, aby wasz związek otwarcie występował w obronie ludzi pracy, którym pracodawcy odmawiają prawa głosu, prawa sprzeciwu wobec zjawisk urągających podstawowym prawom pracownika (...).

Dziś "Solidarność" - kontynuował Ojciec Święty - jeśli prawdziwie pragnie służyć Narodowi, winna wrócić do swoich korzeni, do ideałów, jakie przyświecały jej jako związkowi zawodowemu. Władza przechodzi z rąk do rąk, a robotnicy, rolnicy, nauczyciele, służba zdrowia i wszyscy inni pracownicy, bez względu na to, kto sprawuje władze w kraju, oczekują pomocy w obronie ich słusznych praw. Tu nie może zabraknąć "Solidarności". Jest to trudne i wymagające zadanie". Te słowa Ojca Świętego są dla nas wszystkich bardzo zobowiązujące!

Trzeba przecież przywrócić prawo do wolnej od pracy niedzieli, likwidować częste łamanie prawa do ośmiogodzinnego dnia pracy, wyeliminować nieludzkie traktowanie pracowników, czy też dbać o godziwe wynagrodzenie za pracę.

MANIPULACJE GAZETY WYBIÓRCZEJ

22.08.2005 r. Gazeta Stołeczna zamieściła artykuł Mariusza Jałoszewskiego pt. „Pseudoekolodzy znowy wygrali w prokuraturze” poświęcony Stowarzyszeniu Przyjazne Miasto. Do zarzutów dotyczących SPM nie będziemy się odnosić. W artykule zamieszczono jednak szereg nieprawdziwych informacji dotyczących innej organizacji tj. Stowarzyszenia Interesu Społecznego.

W artykule czytamy „Liderzy SPM szykują się do kolejnego ataku. Karol Kostrzębski uznał, że ekolodzy mają teraz za mało możliwości działania, bo Sejm ograniczył prawo do blokowania inwestycji. Dlatego chce założyć nowe stowarzyszenie Interesu Społecznego, które ma zajmować się wszystkim. Prezesem będzie naukowiec z Polskiej Akademii Nauk dr Daniel Korona, który współpracował z SPM. Otóż Stowarzyszenie Interesu Społecznego zostało zgłoszone do władz miasta 21 czerwca br. Powstanie tego Stowarzyszenia było zapowiedziane już w marcu br. na łamach dziennika „Parkiet” a informacje o nim znalazły się także w Pulsie Businessu i Rzeczpospolitej. Inicjatorem Stowarzyszenia jest Przewodniczący MOZ NSZZ „Solidarność” Region Mazowsze nr 3001 IENESP dr Daniel Korona, czyli moja skromna osoba, a nie pan Karol Kostrzębski, większość członków założycieli SIS to członkowie tej organizacji związkowej (a nie SPM). Bezpośrednim powodem utworzenia stowarzyszenia jest fakt, iż Komisja Papierów Wartościowych i Giełd odmawia stronie związkowej (a nie SPMowi) dopuszczenia do postępowania ws. wyrażenia zgody na wprowadzenia akcji spółek zagranicznych lub strategicznych pod pretekstem, iż nie mieści się to w uprawnieniach organizacji związkowej, a SIS ma zaś statut dostosowany do uczestnictwa w różnych postępowaniach administracyjnych także w/s kapitałowych.  SIS jest stowarzyszeniem zwykłym i tym samym nie może przyjmować darowizn. SPM zatem nie ma nic wspólnego z utworzeniem i działalnością SIS, a działalność obu organizacji może być niezgodna. Np. SIS doradza Stowarzyszeniu Samorządowemu Ziemi Olkuskiej przeciwstawiające się zamknięciu ruchu samochodowego w centrum miasta (co może nie podobać się ekologom). Odnośnie osób zakładających lub przystępujących do Stowarzyszenia, to należy stwierdzić, iż każdy kto spełnia wymogi statutowe, akceptuje cele i zasady działania SIS, może należeć do SIS.

W artykule czytamy także:  Na razie jego działalność zablokował ratusz. - To ma być stowarzyszenie zwykłe a w statucie wpisano za dużo celów - wyjaśnia Krzysztof Kulesza. Otóż Stowarzyszenie nie zostało zablokowane. SIS jako Stowarzyszenie zwykłe nie podlega trybowi rejestracyjnemu, a legalizacyjnemu. A zatem zgodnie z ustawą o stowarzyszeniach, jeżeli nie zakazano działalności stowarzyszenia zwykłego w ciągu 30 dni od dnia zgłoszenia, wówczas może rozpocząć ono działalność. Do władz miasta zgłoszenie założenia SIS dotarło 24 czerwca br. a zatem termin zakazu założenia upływał 24 lipca 2005 r. Prezydent M.St Warszawy Biuro Spraw Obywatelskich pismem z dn. 15 lipca br. skierował wniosek do sądu o zakaz założenia, ale to ostatnie nie zostało jeszcze rozpatrzone, co oznacza iż SIS mógł legalnie rozpocząć działalność. Wniosek władz miasta o delegalizację rozstrzygnie ostatecznie  Sąd.

WYGRANA MIESZKAŃCÓW OLKUSZA

Władze Olkusza zdecydowały zamknąć centrum Olkusza dla samochodów, po zakończeniu remontu rynku. Pomysł nie jest nowy, ale uprzednio nie było jeszcze supermarketu „Hypernova”. Zrealizowanie dziś tego pomysłu dokończy dzieła przeniesienia centrum miasta w rejon supermarketu, natomiast stare historyczne centrum by umarło, a wiele sklepów mogłoby z powodu mniejszych przychodów zwyczajnie splajtować. Jednak stosowny burmistrz miasta Andrzej Kallista stosowny wniosek przesłał do starostwa. I sprawa byłaby już przesądzona, gdyby nie Ruch Samorządowy Mieszkańców Ziemi Olkuskiej, które postanowiło przeciwstawić się w tej decyzji.

RZSMO złożył oprotestował decyzję 29 lipca 2005 r. i wystąpiło do Dra Daniela Korony ze Stowarzyszenia Interesu Społecznego (SIS) o pomoc w tej sprawie. Ten ostatni zaproponował rozpoczęcie metod wojny administracyjnej, czyli masowej liczby oficjalnych wystąpień mieszkańców, wszczynających postępowania administracyjne w/s dopuszczenia do postępowania, a także wniosków o wydania decyzji o odmowie zakazu zamknięcia ruchu samochodowego. 23 sierpnia do starostwa wpłynęły wnioski kilkudziesięciu mieszkańców oraz firm w tej sprawie. Dodajmy, że korespondencję pomiędzy Markiem Tomsią z RZSMO a starostą opublikowano na łamach prasy

Wobec zaistniałej sytuacji po kilku dniach, czyli 29 sierpnia starosta unieważnił podpis pod projektem zamknięcia ruchu uzasadniając fakt pojawieniem się nowych okoliczności, czyli w/w pism. Projekt odesłano do burmistrza z sugestią żeby uruchomił ogólnospołeczną dyskusję, przekonując mieszkańców do swoich racji.

ROZMOWA Z DANIELEM KORONĄ

Poniżej obszerne fragmenty wywiadu z doktorem Danielem Koroną, która zamieściła Gazeta Olkuska (na stronie internetowej - 5.08.2005)

(M. T.) Jest pan prezesem Stowarzyszenia, czy mógłby Pan powiedzieć o nim coś więcej?

(D.A.K.) Stowarzyszenie Interesu Społecznego jest nowym rodzajem stowarzyszenia. W swoich założeniach ma prowadzenie - setek a nawet tysięcy postępowań administracyjnych, w różnych sprawach z zakresu papierów wartościowych, bankowych, ubezpieczeniowych, lustracyjnych ze sfery nauki, kultury, sportu, danin publicznych (ZUS, podatki), ochrony środowiska i innych. Ma to być organ społecznego nadzoru i oporu przeciw samowoli władzy urzędniczej. Jeszcze pracujemy nad kwestiami infrastruktury i finansów stowarzyszenia, gdyż każda walka wymaga środków. Bezpośrednim impulsem do powołania stowarzyszenia była odmowa Komisji Papierów Wartościowych i Giełd dopuszczenia Solidarności IENESP do postępowania administracyjnego w sprawach o wyrażenie zgody na wprowadzenie akcji spółek państwowych i zagranicznych do publicznego obrotu. By nie było niejasności mówimy o decyzjach, które dopuszczają akcje do publicznego obrotu, czyli rynku w którym powinna panować jawność informacji mających wpływ na kursy akcji, a Komisja ukrywa niektóre informacje przed przyszłymi akcjonariuszami oczywiście tymi równymi. Ci równiejsi i tak te informacje utajnione uzyskają bezpośrednio u emitenta. KPWiG uzurpując sobie prawo określenia, co jest celem statutowym organizacji związkowej, uzmysłowiła nam, że należy stworzyć organizację społeczną, o tak zdefiniowanych celach statutowych, by nie można było w żaden sposób je podważyć i która by nadzorowała działalność administracji.

Ale na powstanie SISu wpływ miały także inne zdarzenia – doświadczenia walki byłego dziś Krajowego Stowarzyszenia Udziałowców z organami skarbowymi, ciągnący się spór prawno-sądowy Solidarności IENESP w/s unieważnienia otwarcia likwidacji Instytutu Ekologii PAN, a także codzienna rzeczywistość, w której zwykli ludzie kupcy, podatnicy, klienci, pracownicy nie mają szans w sporach z administracją publiczną. Prawo jest tak skonstruowane, by większość obywateli nie wiedziała jak z niego skorzystać, a same porady prawne jak wiemy kosztują drogo. W rezultacie ludzie są poszkodowani, a nawet o tym nie wiedzą. Przykładowo mało kto wie, że odsetki za zwłokę od zaległości podatkowych i składek na ZUS są pobierane od 1.01.1998 r. w sposób absolutnie niezgodny z prawem, albowiem Minister Finansów nie wydał rozporządzenia w którym by określił wzór na obliczenie odsetek za zwłokę (dopiero teraz ma to uczynić, po kilku artykułach prasowych w tej kwestii, interpelacji poselskiej i skarg do WSA). Organa podatkowe jednak pobierają odsetki za zwłokę od zaległości podatkowych w oparciu o zwykłe zalecenie, a ZUS na podstawie komunikatu prezesa ZUS. Jest to rażące naruszenie prawa, ale organa administracji państwowej ignorują ten fakt, a sądy do tej pory unikały wypowiedzenia się w tej kwestii

Najwyższy czas odwrócić tą sytuację, w której ludzie czują się absolutnie bezradni i są nieświadomi swoich praw. SIS ma otworzyć te drzwi i rozpocząć proces zmian tej sytuacji. Stowarzyszenie nie będzie w stanie działać w każdej indywidualnej sprawie, byłoby to zresztą zbyt czasochłonne i mało efektywne. Natomiast zamierzamy zastosować metody wojny administracyjnej – tzn. wszczęcie setki lub nawet tysięcy postępowań quasi identycznych, paraliżujących dany organ administracyjny. W formach eksperymentalnych ma to już miejsce i możemy powiedzieć, że takie działania doprowadzają do szału urzędników i organa administracyjne. W Głogowie jest podatnik, który systematycznie składał wnioski dowodowe i inne żądania (po kilkanaście w każdym piśmie) w związku z postępowaniem podatkowym za rok 1999. Na każde z żądań organ wysyłał odrębne postanowienia. Na dzień dzisiejszy wydano już ponad 130 pism, postanowień, decyzji dotyczącego tylko jednego roku, zaangażowano kilka urzędów, jest już 5 skarg w WSA, postępowanie prokuratorskie. Sprawę i tak ostatecznie rozstrzygnie sąd administracyjny, ale już nie sądzę by kiedykolwiek organ podatkowy w Głogowie chciał zakwestionować zeznania tego podatnika. Ale mało jest takich podatników, mało takich obywateli – trzeba mieć dużo woli by taką walkę prowadzić. Podobnie kilkadziesiąt postępowań wszczętych przez Solidarność IENESP w tym o dopuszczenie do postępowań, które jeszcze nie zostały wszczęte powoduje znaczne obciążenie działu prawnego KPWiG i coraz większą irytację tego organu. A efekty już są, Komisja teraz odmawia zwolnienia spółek z obowiązków informacyjnych odnośnie wynagrodzeń członków zarządu, podczas gdy poprzednio takie zwolnienie przyznano węgierskiej spółce MOL.

( M.T.) A o sobie:

Jestem przewodniczącym MOZ NSZZ „Solidarność” Region Mazowsze nr 3001 w Instytutach Ekologii, Nauk Ekonomicznych i Studiów Politycznych, adiunktem w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN i doktorem nauk ekonomicznych nadanym przez Uniwersytet Warszawski. W czasach PRL działałem w podziemnym Niezależnym Zrzeszeniu Studentów i współpracowałem z Biurem Zagranicznym NSZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze. W 1984 r. stworzyliśmy tzw. Klub Francuski SGPIS zwany także KF „Syndrom”, który stał się ośrodkiem wysyłek do biura paryskiego Solidarności prasy podziemnej. W 1986 r. zostałem zatrzymany przez SB za rozpowszechnianie ulotek bez zezwolenia, i po tym wydarzeniu wielokrotnie mnie przesłuchiwano także w miejscu pracy. W 1989 roku za zorganizowanie strajku pocztowców nie przedłużono mi umowy o pracę.

W III Rzeczpospolitej pełniłem wiele funkcji – byłem m.in. doradcą przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych i Giełd 1994/95, prezesem Krajowego Stowarzyszenia Udziałowców. Byłem autorem licznych ekspertyz oraz opracowań ekonomicznych i prawnych dla różnych organizacji, przedsiębiorstw i instytucji, a także dla osób fizycznych. Zdobyłem doświadczenie prawne występując w różnych postępowaniach administracyjnych i sądowych jako przedstawiciel organizacji społecznych. Doradzałem też zwykłym obywatelom w sprawach podatkowych, z zakresu prawa pracy itp. Ostatnio uczestniczyłem jako przedstawiciel społeczny na zaproszenie posła Zawiszy z PiS w pracach sejmowych nad ordynacją podatkową i udało się przeforsować kilka istotnych zapisów np. o udziale organizacji społecznych za zgodą strony w postępowaniach podatkowych, o wydłużeniu termin wniesienia sprzeciwu do korekty zeznania dokonanej przez organ podatkowy z 7 dni (w projekcie rządowym) do 14 dni.

( M.T.) Jakiś czas tego Gazeta Wyborcza uruchomiła akcję Przejrzysta Polska. Przy okazji jego realizacji pojawił się temat publikacji informacji o tym jak poszczególni radni głosują. Czy naprawdę bez ich zgody nie wolno tej informacji upowszechniać ?

(D.A.K.)Otóż informacje na temat głosowania radnych powinny być publiczne. Przecież wydruki głosowań sejmowych są udostępnione dziennikarzom i możemy przeczytać, kto jak głosował. Ale sprawę właściwie już rozwiązano prawnie: art.5 ust.2 ustawy o dostępie do informacji publicznej, stanowi, że ograniczenie prawa do informacji publicznej ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji. Radny wykonuje funkcję publiczną, głosowanie ma związek z pełnieniem funkcji publicznej w sprawie publicznej, a zatem informacje nt. głosowań powinny być udostępnione każdemu zgodnie z przepisami ustawy o dostępie do informacji publicznej. Zresztą art.6 ust.1 wyraźnie wskazuje, że tryb działania, sposób stanowienia aktów publicznoprawnych, sposób załatwienia sprawy, dokumenty urzędowe itd. to wszystko mieści się w ramach informacji publicznej, która musi być udostępniona. A zatem odmowa informacji dotyczące głosowań (w tym wszelkich wydruków głosowań) jest w moim przekonaniu naruszeniem ustawy. Ponadto, jeżeli organ administracyjny odmawia udostępnienia informacji powinien to uczynić w drodze decyzji w ciągu 14 dni, od której przysługuje prawo odwołania do organu wyższego stopnia, a od decyzji ostatecznej odmownej – prawo wystąpienia do sądu administracyjnego. Jeżeli organ administracyjny milczy, tzn. nie odpowiada na wniosek, to można złożyć zażalenie na bezczynność do organu wyższego stopnia, a jeżeli to nie pomoże – do sądu administracyjnego. Przypuszczam, że w tej sprawie Sąd podzieli jednak tą argumentację, że wydruki głosowań, a zatem kto i jak głosował w przypadku radnych jest informacją publiczną, którą należy udostępnić.

(M.T.) Wiadomo. Wszelkie dokumenty, które nie są tajne są jawne. Każdy może iść do urzędu i sobie je poczytać. Ale czy też każdy może, gdy jakiś dokument go wyjątkowo poruszy opublikować go na własny koszt ?

( D.A.K.) Zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej, udostępnienie informacji publicznej jest bezpłatne, z zastrzeżeniem, że jeżeli organ poniósłby dodatkowe koszty ze względu na sposób udostępnienia lub na konieczność przekształcenia informacji, wówczas może zażądać od wnioskodawcy opłatę w wysokości odpowiadającej tym kosztom. Czyli organ administracyjny może zażądać np. 20 groszy np. z tytułu kserokopii dokumentu. Natomiast każdy, który uzyskał już taki dokument może go rozpowszechnić na własny koszt, nie ma żadnych przeszkód. Jest inne niebezpieczne zjawisko – organa państwowe częstą nadają niektórym dokumentom klauzule informacji niejawnej, mimo że zawarte w nich informacje nie mają charakteru niejawnego albo nadaje się klauzule informacji niejawnej dokumentowi świadczącemu o działaniach przestępczych. Przypominam słynną instrukcję 0015 (inwigilacja prawicy), którą w swoim czasie ujawnił Jarosław Kaczyński. Nie skazano go za naruszenie tajemnicy państwowej, ale nie ma gwarancji, że przeciętnego Kowalskiego nie ukarano by w podobnej sytuacji.

(M.T.) … Gdy likwiduje się jakiś zakład pracy pracownicy protestują. Społeczeństwo solidaryzuje się z nimi. Gdy władze podejmują decyzje powodujące bankructwo małych firm wręcz nie wypada właścicielowi krzyczeć ze straci zyski, a przez to środki utrzymania. Taki ktoś próbując walczyć opowiada, że będzie musiał zwolnić pracowników, ze nie będzie płacił podatków. Itd., itp. Czy może Pan to skomentować.

(D.A.K.) - … pojedynczy obywatel, … nie ma siły przekonywania, siły nacisku. Jego sprawa ma z pozoru wymiar indywidualny, a zatem nie stanowi tematu sensacji dla mediów. Gdy likwiduje się zakład pracy, zatrudniający np. 1000 osób, to te osoby demonstrując na ulice, pokażą się, prasa ich dostrzeże, polityk z nimi porozmawia (aby go media pokazały) itd. Górnicy zrzeszeni w związkach zawodowych zrobią nalot na Warszawę, a efekt nawet ten arogancki marszałek sejmu Włodzimierz Cimoszewicz przestraszył się i wbrew swoim własnym butnym wcześniejszym deklaracjom wpisał do porządku obrad kwestię górniczych emerytur. Polska jest takim krajem, gdzie pojedynczy człowiek niewiele może, a grupa zorganizowana i zdecydowana może więcej. Zresztą tak jest na całym świecie … póki kupcy, podatnicy, klienci, obywatele nie pojmą, że w pojedynkę jest trudno walczyć, a w grupie jest raźniej i większe są szanse zwycięstwa, to nic nie ulegnie zmianie. Innymi słowy trzeba tworzyć organizacje i struktury społeczne, przy czym wybrani liderzy nie mogą je traktować jak zwykłe trampoliny do polityki jak np. nastąpiło to niegdyś w Solidarności, albowiem wówczas taka organizacja traci z pola widzenia swoją misję, a ludzie zrażają się do organizacji społecznych.

WIADOMOŚCI W SKRÓCIE

UBARWIONY ŻYCIORYS KANDYDATA PO

Andrzej Halicki kandyduje z listy warszawskiej Platformy Obywatelskiej. W ulotkach Andrzej Halicki przedstawia się jako jeden z liderów Niezależnego Zrzeszenia Studentów w latach osiemdziesiątych. Organizator manifestacji antykomunistycznych i akcji protestacyjnych. Na stronie internetowej kandydata czytamy także, iż W latach 1986-1989 był aktywnym działaczem opozycji, m.in. członkiem krajowych władz Niezależnego Zrzeszenia Studentów i liderem NZS na SGPiS. Słowa te są delikatnie mówiąc dalece nieścisłe, życiorys ubarwiony. W latach 1986-87 liderem NZS na SGPiSie był Daniel Alain Korona), o czym mogą zaświadczyć inni liderzy NZS chociażby Mariusz Kamiński (wtedy NZS UW, a dzisiaj poseł PIS). Do tzw Unii NZS z ramienia NZS SGPiS oddelegowano Tomasza Melnyka. Andrzej Halicki nie uczestniczył także w pracach związanego z NZS - Klubu Francuskiego SGPiS zwany także „Syndromem”, który jawnie prowadził rozmaite akcje protestacyjne przeciwko władzom uczelni a także przekazywał do biura paryskiego Solidarności egzemplarze prasy podziemnej (o działalności KF Syndrom kierowanego przez Daniela Koronę, świadczyć mogą Danuta Nowakowska i Lena Kaczmarek z paryskiego biura „S”, a także działacze byłej francuskiej organizacji studenckiej PSA, której siedziba mieściła się w tym samym budynku). A zatem aż do roku akademickiego 1987/88 Andrzej Halicki nie był znany w podziemiu ani też z jawnej działalności opozycyjnej na SGPiSie. Także na spotkaniach ze studentami na tzw. zerówkach w 1988 roku, rozrzucanie ulotek dokonał KF Syndrom, a nie NZS. W roku 1987/88 pojawiła się nowa generacja działaczy NZS, do których należał prawdopodobnie Andrzej Halicki, ale nie podjęli szerszej działalności (oprócz publikowania 2 numerów biuletynu Nawis), a rzeczywistą działalność rozpoczęli w roku akademickim 1988/89, kiedy władze uczelni zezwoliły na jawną działalność Zrzeszenia.

ZABLOKOWAĆ FUZJĘ

Prawo i Sprawiedliwość zaapelowało do rządu, do Komisji Nadzoru Bankowego, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o bardzo precyzyjne zbadanie operacji i wykorzystanie każdego pretekstu, by nie wyrazić zgody na fuzję BPH i PeKaO S.A. Zdaniem PiS, połączony bank zdominuje polski rynek, na którym jest zbyt mała konkurencja; połączenie obu banków będzie "źle służyło polskiej gospodarce" – powiedział Wojciech Jasiński. PiS obawia się m.in. zwolnień w bankach, które - zdaniem posłów - mogą wynieść ok. 6 tys. osób. Po połączeniu Pekao i BPH powstałaby największa instytucja bankowa w Polsce, z udziałami rynkowymi przekraczającymi 20 proc. i deklasująca obecnego lidera - PKO BP. Po połączeniu obu banków ich aktywa wyniosłyby blisko 112 mld zł i byłyby o 22 proc. wyższe niż aktywa PKO BP (87,4 mld zł).


W PRASIE:

W Gazecie Ekologicznej (www.spm.org.pl), Stowarzyszenie Przyjazne Miasto przestrzega przed hałasem. W artykule „Hałaśliwa stolica” czytamy Ponad 60 procent warszawiaków jest zagrożonych hałasem miejskim! W stolicy nie brakuje miejsc o bardzo wysokim natężeniu hałasu, dochodzącym do nawet 80 decybeli (dopuszczalna norma dla centrum miasta wynosi 65 db). Serwis Informacyjny Solidarności (www.solidarnosc.org.pl) informuje, zaś że w przyszłym roku Minimalne wynagrodzenie wzrośnie z obecnych 849 zł do 899 zł brutto (642 zł netto) miesięcznie. Osoby w pierwszym roku pracy nie będą mogły otrzymywać mniej niż 719,20 zł brutto, czyli 80 proc. pensji minimalnej. Od 1 stycznia przyszłego roku nie jest natomiast dopuszczalne różnicowanie wynagrodzenia minimalnego dla zatrudnionych z przynajmniej rocznym stażem - trzeba im płacić przynajmniej 899 zł brutto. Wzrost wynagrodzeń brutto cieszy, ale może korzystniej byłoby podnieść kwotę wolną od podatków.

KOMISJA KRAJOWA NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” POPARŁA KANDYDATURĘ LECHA KACZYŃSKIEGO NA PREZYDENTA RP.

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl