| ||||
|
w tym wydaniu:
Jerzy Przystawa:
Jeffrey R.Nyquist :
Marcin Małek:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Romuald Lazarowicz:
Jerzy Przystawa:
Wojciech Błasiak:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Marian Kałuski:
Phyllis Schlafly:
Witold Filipowicz:
Stanisław Bulza:
Sławomir Olejniczak:
Maciej Giertych:
|
Sławomir Olejniczak Psychologiczna wojna z religią Ku dechrystianizacji Polski Po piętnastu latach od tzw. upadku komunizmu jesteśmy świadkami coraz bardziej postępującej dechrystianizacji życia społecznego i osobistego Polaków. Upadek obyczajów i zasad moralnych w życiu rodzinnym, zawodowym i działalności publicznej oraz stopniowy zanik praktyk religijnych to widoczne na co dzień przejawy tego procesu. Jednak najczęstszą reakcją na to zło jest stwierdzenie, że skoro tak jest, to widocznie tak być musi i nie mamy na to wpływu. Takie przeświadczenie najczęściej wynika z pozostałości w myśleniu heglowsko-marksistowskiego determinizmu dziejowego, że człowiek nie jest podmiotem tworzącym dzieje, ale wręcz odwrotnie podlega mechanizmom społecznym i historycznym, które kierują jego życiem niezależnie czy tego chce czy nie. Ta fałszywa koncepcja, która odmawia człowiekowi rozumnego i wolnego wpływu na życie społeczne i procesy historyczne, stoi w sprzeczności z katolickim widzeniem ludzkiej historii, której centrum stanowi stworzona na obraz i podobieństwo Boże osoba ludzka mająca za swój ostateczny cel zbawienie duszy. Jednak ta błędna teza jest wygodna dla dwóch grup ludzi. Pierwsza z nich to tzw. letni katolicy, którzy unikając sprzeciwu wobec zła jednocześnie usprawiedliwiają za jej pomocą swoją bierność. Druga grupa, to zdeklarowani wrogowie Kościoła i cywilizacji chrześcijańskiej, którzy przy jej pomocy próbują zwodzić katolików, twierdząc, że skoro ludzie nie mają wpływu na procesy społeczne, to również katolicy powinni zrezygnować z prób wpływania na nie. Odrzucając te błędne założenia trzeba jasno i wyraźnie stwierdzić, że indywidualne i zbiorowe działania ludzkie zawsze mają jakiś cel oraz z reguły są zaplanowane i zorganizowane. Nie jest to żadna spiskowa teoria dziejów, ale fakt wynikający z rozumnej natury człowieka. Najlepiej widać to w życiu codziennym. Rodzina, w której żyjemy planuje różne działania (np. kupno mieszkania, wyjazd na wczasy, przyjęcie weselne itd.). Podobnie przedsiębiorstwo, w którym pracujemy jest w jakiś sposób zorganizowane i zarządzane oraz ma wytyczone cele do realizacji (np. wyprodukowanie jakiejś ilości dóbr, dotarcie do określonej grupy klientów, itd.). Również instytucje publiczne są zorganizowane i rządzone wg określonych reguł. Także media są zorganizowane i mają określone cele, których osiąganie planują (np. wypromowanie kandydata na prezydenta odpowiadającego profilowi ideologicznemu gazety czy stacji telewizyjnej). Odrzucenie koncepcji rozumnego i celowego działania ludzkiego prowadzi do braku zrozumienia wydarzeń i powoduje wrażenie, że otacza nas zupełny chaos, w którym nie ma żadnej logiki i wpływu człowieka. Dlatego wracając do głównego zagadnienia niniejszego tekstu, jakim jest proces dechrystianizacji Polski trzeba również stwierdzić, że jest on zorganizowany, planowany i ma racjonalnie wyznaczone cele. Stając się członkiem Unii Europejskiej Polska weszła na drogę ku kolejnej wersji utopijnego raju na ziemi, budowanego na wzór laickiej Republiki Francuskiej. To właśnie Francja i współpracujące z nią Niemcy są głównymi architektami europejskiej konstrukcji, która miałaby po raz kolejny wprowadzać antychrześcijańskie ideały rewolucji francuskiej na całym kontynencie. Wyrazem takich antychrześcijańskich tendencji w UE są nie tylko rezolucje Parlamentu Europejskiego czy tworzone na ich podstawie przepisy prawne państw członkowskich, które legalizują aborcję, eutanazję lub związki jednopłciowe, ale również Konstytucja Europejska, przy której tworzeniu wyraźnie odrzucono chrześcijańskie dziedzictwo Europy. Nie budzi zatem zdziwienia fakt, że społeczeństwo polskie, w przeważającej większości katolickie, stanowi poważną przeszkodę dla realizacji tych celów. Katolicyzm Polaków stanowi naturalną zaporę wobec laicyzujących prądów w Europie i z tego właśnie powodu podjęto w Polsce działania na rzecz jej dechrystianizacji. Wojujący laicyzm Możemy wręcz powiedzieć, że w Polsce jest prowadzona psychologiczna wojna religijna, która ma doprowadzić do dechrystianizacji i laicyzacji naszego kraju. Głównym ideologicznym ośrodkiem wojującego laicyzmu jest środowisko skupione wokół "Gazety Wyborczej" i jej ideowych satelitów medialnych. Oprócz tego, ciągle starającego się zachować pozory wiarygodności medium istnieją lewicowe organizacje społeczne i partie polityczne, które swoimi działaniami wspierają ten proces dechrystianizacji. Trzeba mieć oczywiście na uwadze, że proces dechrystianizacji składa się z wielu pomniejszych procesów, które dokonują się na różnych płaszczyznach życia społecznego. Tak na przykład: zanik uczciwości i poszanowania cudzej własności, zanik wierności małżeńskiej, promocja aborcji i homoseksualizmu, handel w niedziele i zaniedbywanie niedzielnej mszy, podważanie autorytetu moralnego duchowieństwa, stanowią różne aspekty tego samego procesu dechrystianizacji, gdyż wszystkie one mają jeden wspólny mianownik, którym jest łamanie Dekalogu. Właśnie na wzbudzaniu tych poszczególnych demoralizujących procesów, będących elementami szerszego procesu dechrystianizacji, opiera się działalność środowisk wojującego laicyzmu. Jednak, aby ten proces mógł postępować potrzebne są odpowiednio zorganizowane i zaplanowane działania w zależności od sektorów społecznych, na które się chce wywierać laicyzujący wpływ. Ze względu na procesy dechrystianizacyjne społeczeństwo polskie, jak każdą inną grupę ludzi, można podzielić na trzy sektory: zwolenników, przeciwników i niezdecydowanych. Wobec tych trzech różnych grup trzeba podjąć różne działania: - zwolenników - utwierdzać ich w antychrześcijańskiej postawie oraz zachęcać i mobilizować do działania; - niezdecydowanych - przekonywać do swoich racji i powoli zyskiwać ich poparcie; - przeciwników - dyskredytować w oczach opinii publicznej i zmuszać ich do ciągłego usprawiedliwiania swojej postawy; siać wątpliwości i doprowadzać do defensywy.
Dla zobrazowania powyższych rozważań posłużmy się dwoma przykładami z procesu dechrystianizacji, jakimi są promocja homoseksualizmu i podważanie autorytetu moralnego duchowieństwa. Promocja homoseksualizmu Zdając sobie sprawę, że większość Polaków to przeciwnicy homoseksualizmu, którzy zgodnie z nauką Kościoła uważają go za grzech i dewiację, środowiska laickie nie podjęły jego otwartej i szerokiej promocji, ale podjęły działania mające na celu powolne oswojenie opinii publicznej z zachowaniami homoseksualnymi bez używania nachalnych środków. Służyć temu miały publiczne przemarsze organizacji homoseksualnych ulicami polskich miast oraz legalizacja związków homoseksualnych. Zarówno przemarsze, jak i projekt ustawy o związkach jednopłciowych nie były nagłaśniane, aby uśpić czujność środowisk katolickich, wśród których krążyło przekonanie, że w katolickiej Polsce takie ekscesy są niemożliwe. Jednocześnie podjęto działania wspierające pośrednio organizacje homoseksualne. Pojawiło się mnóstwo publikacji w "Gazecie Wyborczej", które prezentowały homoseksualizm w pozytywnym świetle jednocześnie potępiając jego dyskryminację. Ta akcja miała przede wszystkim na celu ośmielenie homoseksualnych aktywistów oraz uzyskanie współczucia dla nich ze strony niezdecydowanych, którzy będąc często tzw. letnimi katolikami, mieliby się w tej sytuacji kierować odruchem serca wobec dyskryminowanej mniejszości. Sytuacja jednak uległa zmianie, na skutek dwóch czynników: działacze homoseksualni zaczęli sobie poczynać coraz śmielej (pomysł parady w Krakowie w dniu procesji św. Stanisława) oraz wiadomość o projekcie ustawy o związkach jednopłciowych trafiła do wiadomości publicznej. To spowodowało reakcję ze strony grup przeciwnych homoseksualizmowi, które zaczęły się sprzeciwiać tym zamiarom organizacji homoseksualnych wspieranych przez laickie media i polityków. Reakcja była na tyle skuteczna, że nie dopuszczono do publicznej manifestacji homoseksualizmu, a do Sejmu dotarły masowe protesty przeciw związkom jednopłciowym, które poważnie opóźniły prace legislacyjne i nie dopuściły w ten sposób do uchwalenia ustawy. Taka reakcja przeciwników promocji homoseksualizmu wymusiła na środowiskach i mediach laickich zmianę taktyki i obnażyła ich prawdziwe oblicze ideologiczne. Na organizacje katolickie sprzeciwiające się homoseksualizmowi posypał się grad ideologicznych oskarżeń o homofobię, nietolerancję i inne zmyślone przywary. Cała ta akcja propagandowa miała pokazać potęgę organizacji homoseksualnych i złamać w ten sposób morale katolików oraz zastraszyć ich i zmusić do wycofania się. Efekt był jednak odwrotny, środowiska katolickie widząc ogrom zagrożenia homoseksualną rewolucją, skonsolidowały swoje działania w obliczu tego zła społecznego. Podważanie autorytetu moralnego duchowieństwa i wiarygodności instytucji kościelnych Kolejnym elementem dechrystianizacyjnej kampanii jest stopniowe osłabianie pozycji Kościoła Katolickiego w polskim społeczeństwie poprzez podważanie autorytetu moralnego duchowieństwa i wiarygodności instytucji kościelnych. Najbardziej jaskrawym przejawem tej kampanii są ponawiane cyklicznie ataki wymierzone w katolicką rozgłośnię jaką jest Radio Maryja. Od dłuższego już czasu widać jak poważną przeszkodę w procesie laicyzacji Polski stanowi ta rozgłośnia, która zgodnie z powołaniem zakonu Redemptorystów prowadzi misje ludowe na masową skalę w eterze budząc w ten sposób sumienia milionów katolików. Stąd też nie dziwi fakt, że laickie media i ośrodki co jakiś czas próbują podważyć wiarygodność Radia lub nawet uniemożliwić jego działalność. Inną formą walki religijnej w Polsce jest publiczne urządzanie samosądów medialnych wobec biskupów, księży czy zakonników, którym próbuje się zarzucać skandale obyczajowe, nadużycia finansowe czy współpracę z reżimem komunistycznym. Bez względu na to czy sprawa dotyczyła rzeczywistej winy czy jedynie fałszywych pogłosek każdy człowiek, a w szczególności kapłan Kościoła Katolickiego, ma prawo do zachowania dobrego imienia dopóki winy nie udowodnią mu powołane do tego władze kościelne lub ewentualnie państwowe gdyby doszło do naruszenia prawa świeckiego. Nasuwa się pytanie: dlaczego laickie media z taką "troską" zajmują się walką z rzekomymi lub prawdziwymi zgorszeniami w Kościele? Czemu ma służyć nagłaśnianie skandali? Biorąc pod uwagę powyższe przypadki nasuwa się jedynie wniosek, że ten hałas medialny ma siać zwątpienie w duszach wiernych w myśl zasady: uderzcie pasterza a rozproszą się owce. Na te medialne samosądy wobec duchowieństwa różne są jednak reakcje ludzi, w zależności od stosunku danej osoby do procesów dechrystianizacyjnych. Dla zwolennika są to argumenty potwierdzające słuszność jego antychrześcijańskiej postawy. Dla katolików chwiejnych i niezdecydowanych może stać się to powodem do rzeczywistego zwątpienia w wierze oraz odrzucenia postawy posłuszeństwa i wierności wobec, niegodziwych w ich mniemaniu, pasterzy. Dla katolików wiernych Kościołowi jest to kolejny motyw do okazywania większej miłości Kościołowi poprzez szczególną modlitwę i ponoszenie ofiar w intencji kapłanów. Ci ludzie, dojrzali wiarą i mający świadomość zgorszeń pojawiających się w różnych epokach w Kościele, co zapowiadał przecież sam Chrystus Pan, tym bardziej sprzeciwiać się będą szarpaniu Chrystusowych pasterzy przez wilki laicyzmu, którym bynajmniej nie przyświecają intencje odnowy duchowej i moralnej Kościoła. Piąta kolumna laicyzmu w Kościele Na domiar złego procesy dechrystianizacji są wspierane rozsiewaniem defetyzmu i zwątpienia w szeregach katolickich przez zwolenników pojednania i koegzystencji z laicyzmem. Na czele tej grupy stoi "Tygodnik Powszechny". Wielokrotnie tygodnik ten dawał wyraz swoim laicyzującym dążeniom czego skutkiem było wycofanie przez Kurię Krakowską asystenta kościelnego w 1991 r. Nie wdając się jednak w szczegółową analizę doktrynalnej zgodności publikacji "Tygodnika Powszechnego" z nauką Kościoła wystarczy jedynie wspomnieć skandaliczną wypowiedź redaktora naczelnego tygodnika na antenie krakowskiej telewizji, w której otwarcie opowiedział się on za legalizacją związków homoseksualnych. Jest to wystarczające świadectwo, abyśmy traktowali środowisko "Tygodnika Powszechnego" z odpowiednią czujnością należną wilkom przebranym w owcze skóry. Groźba społecznej konfrontacji? Można dostrzec jak z miesiąca na miesiąc organy wojującego laicyzmu nasilają antychrześcijańską propagandę i podsycają w ten sposób psychologiczną wojnę religijną. Jak widać sprawy polityki i gospodarki są uznawane za drugorzędne, gdy toczy się wojna na polu moralnym i religijnym. Środowiska laickie nie bardzo przejmują się katastrofalnym stanem ekonomii i państwa, ale skupiają swoje wysiłki na walce o dusze Polaków. Sprawy moralne, określane przez nich mianem tematów zastępczych, stały się głównym przedmiotem ich zmagań, pomimo pogłębiającego się kryzysu politycznego i gospodarczego. Walka o prawo do zabijania dzieci nienarodzonych czy legalizację dewiacyjnych związków przesłoniła środowiskom laickim pozostałe problemy państwa i społeczeństwa. Istnieje jednak ryzyko, że siły laickie będą chciały wykorzystać narastające niezadowolenie społeczne przeciwko Kościołowi. Postępująca demoralizacja, rozniecanie antychrześcijańskich nastrojów wraz z pogarszającą się sytuacją społeczno-ekonomiczną może stać się przyczynkiem do zaburzeń społecznych, które mogłyby zostać wymierzone w Kościół i jego rzekome bogactwa, co już nie jeden raz miało miejsce w historii. Jednak reagując szybko i zdecydowanie na niwie społecznej i budząc w ten sposób sumienia Polaków, jako katolicy mamy duże szanse powstrzymać coraz bardziej agresywne wpływy laicyzmu w naszej Ojczyźnie i być może w ten sposób uniknąć losu Wandejczyków sprzed dwustu lat. Sławomir Olejniczak Prezes Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi P.S. Tekst stanowi próbę jak najszerszego zarysowania panoramy obecnej sytuacji w Polsce. Stąd celowo zostało pominięte wiele wątków, których rozwinięcie prowadziłoby do zbytniego uszczegółowienia wywodu i zamazania całościowego ujęcia poruszonych zagadnień. | |||