| ||||
|
w tym wydaniu:
Jerzy Przystawa:
Jeffrey R.Nyquist :
Marcin Małek:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Romuald Lazarowicz:
Jerzy Przystawa:
Wojciech Błasiak:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Marian Kałuski:
Phyllis Schlafly:
Witold Filipowicz:
Stanisław Bulza:
Sławomir Olejniczak:
Maciej Giertych:
|
Jeffrey R.Nyquist Dusza Iraku Ten, kto chciałby zrozumieć sytuację w Iraku, powinien sięgnąć po książkę Stevena Vincenta „In the Red Zone: A Journey Into the Soul of Iraq” (W Czerwonej Strefie. Podróż do duszy Iraku). To wstyd, że publiczne dyskusje o sprawie Iraku tak często sprowadzają się jedynie do epitetów, wymienianych przez zajadłych przeciwników Busha i jego obrońców. Książka Vincenta oferuje racjonalną, rzetelną podstawę do dyskusji o demokratyzacji tego kraju. Demokracja - ustrój nie dla wszystkich Alexis de Tocqueville argumentował, że demokracja jest dla niektórych narodów nieosiągalna, zachęcając do niej szczególnie Francuzów (którym pierwsze doświadczenia z demokracją kojarzą się z „uroczym” wynalazkiem – gilotyną, jak również z bonapartyzmem i masowym poborem do wojska). Problem ten lepiej zgłębił Machiavelli, ostrzegając, że wolność jest problematyczna dla ludów przywykłych do tyranii. Pisał: „Ludzie przechodzą od jednej ambicji do drugiej – i - walcząc wpierw ze złym traktowaniem, potem narzucają je innym”. To smutne, że prześladowani są potem szkoleni na prześladowców. Według Machiavellego, „kolejność tych wydarzeń jest taka, że wpierw ludzie dążą do zrzucenia niewoli, a potem sami zniewalają innych, a krzywdy, których się pozbyli... wyrządzają drugim. To tak, jakby istniał przymus złego traktowania innych lub konieczność poddania się złemu traktowaniu”. Podróż Stevena Vincenta w głąb duszy Iraku prowadzi nas do zderzenia twarz w twarz z tą patologią. Tylko, że w przypadku Iraku mniej jest komplikacji. Vincent postrzega wojnę z terrorem jako socjologiczną krucjatę przeciwko zacofanym, okropnym zwyczajom wyznających islam Beduinów. Gardzi ich obyczajem złego traktowania kobiet. Jest świadom tego, że nie może być pojednania między człowiekiem nowoczesnym, uznającym demokrację , a średniowiecznym muzułmaninem. Ludzie zniewoleni przez islamskie prawa (szariat) i uformowani w ekstatycznym kulcie męczeństwa nie mogą być wolni. W przeciwieństwie do powszechnego politycznego i religijnego irracjonalizmu, iracka klasa średnia – przyzwoite „centrum” społeczeństwa – zasługuje na wsparcie. Zdaniem Vincenta, Irak potrzebuje więcej amerykańskich żołnierzy (dla zapewnienia bezpieczeństwa) i lepszych praw, które wymuszą sprawiedliwość dla jednostki, dotąd bezbronnej wobec megalomanii sekty i klanu. Autor popiera obalenie Saddama Husajna. Lecz równocześnie ubolewa nad tym, że prezydent (Bush) wycofał się z projektu irackiego federalizmu ( z proponowanego systemu autonomii regionalnej, który uniemożliwiłby szyitom narzucenie całemu krajowi prawa islamskiego – szariatu). Ameryka wyzwoliła Irak nie biorąc pod uwagę faktu, że kultury i religie nie zostały stworzone w ten sam sposób. Niektóre społeczeństwa są bardziej patogenne i wyróżniają się większą skłonnością do czynienia zła i stosowania przemocy. Dlatego Ameryka potrzebuje moralnej odwagi, by potępić brutalne normy obowiązujące nadal w Iraku. „11 września [2001] – wyjaśnia Vincent – rozpacz i pogarda dla samych siebie, przeważająca w świecie muzułmańskim, zwróciła się przeciwko Ameryce. Tego dnia plemienny islam stał się również naszym problemem, który wymaga rozwiązania: demokracji”. Islam niedemokratyczny Wbrew poglądowi prezydenta Busha, głoszącemu, że „islam to religia pokoju”, islam jest nie do pogodzenia z demokracją. I Vincent mówi nam wprost – dlaczego. Całkowite podporządkowanie kobiet i niechęć dla tolerowania swobodnej myśli (istotne dla islamu) nie mogą być odpowiednim materiałem dla budowania wolnego społeczeństwa. Tym gorzej jeszcze, że zabijanie dla honoru rodziny i łupienie każdego, kto nie jest członkiem klanu, są częścią irackiej narodowej psychiki. Choćby prezydent Bush starał się jak najmocniej, nie potrafi przemienić beduińskiego społeczeństwa w społeczeństwo burżuazyjne z jego zasadami i wielkodusznością. Staramy się podbić serca Irakijczyków pompując miliardy dolarów w ich kraj. Tymczasem nie mamy tam dostatecznej liczby żołnierzy, którzy powstrzymaliby bandytów przed sporządzaniem „list śmierci”, na których znajdą się wszyscy, którzy odważyli się współpracować z Ameryką w jej wysiłkach, podejmowanych dla odbudowy Iraku. Na ostatnich stronach książki Vincent opisuje zrozpaczoną Irakijkę, która żąda by amerykański oficer wywiadu zrobił coś dla powstrzymania nieustannego zastraszania ludności przez gangi islamistów. „Wyjeżdżamy 30 czerwca!” – odpowiada oficer, mając na myśli rozwiązanie Tymczasowego Zarządu Koalicyjnego w ubiegłym roku. „A Brytyjczycy odpowiedzą pani, że walka z przestępcami to sprawa irackiej policji”. Na to kobieta krzyczy: „Czy pan nic nie rozumie?! Iracka policja jest skorumpowana! Nie mamy żadnego prawa, żadnych [normalnych] sądów, a iraccy sędziowie boją się skazywać kryminalistów, czy członków partii religijnych. Zostawiacie nas na łasce ignorantów!”. Ostatnia odpowiedź amerykańskiego oficera w ogóle nie jest odpowiedzią: „Przykro mi. Lecz jaki mamy wybór? Im bardziej staramy się coś zrobić dla Irakijczyków, tym bardziej nas nienawidzą”. Jak zmienić Irak Łagodne metody nie wystarczą, a polityczna poprawność neutralizuje całe przedsięwzięcie. Jeśli nie potrafimy potępić beduińskiej kultury, jeśli nie umiemy spojrzeć z góry na chorą religię, która wielbi śmierć, to nie stać nas na wymuszenie zmian, których wymaga sytuacja. Wolność oznacza wymuszanie praw jednostki przeciwko wymogom plemienia, przeciwko morderczej irracjonalności mułłów i zorganizowanemu złodziejstwu, uprawianemu przez resztki partii Ba’as. Bez podwojenia liczby żołnierzy, bez postawienia Iraku przed trybunałem, jak poprzednio Niemiec w Norymberdze, nie będzie żadnej pokuty, żadnej przebudowy lub reformy irackiego społeczeństwa. Proces Norymberski opierał się na amerykańskich zasadach sprawiedliwości – a nie na niemieckich. Pokonani Japończycy nie otrzymali zgody na napisanie własnej konstytucji. Osądziliśmy nazistów i japońskich imperialistów wedle naszych kryteriów. Narzuciliśmy im system praw jednostki. W wyniku tego Niemcy i Japonia są dzisiaj demokratyczne, a Europa cieszy się szóstą z kolei dekadą pokoju i dobrobytu. Brutalnego potraktowania Niemców nie możemy się wyprzeć. Ale są wyniki, a metoda okazała się skuteczna. Dziś – przeciwnie - brak nam zaufania do samych siebie, potrzebnego do narzucenia Irakowi naszych wyższych wartości moralnych. Jest jeszcze problem naszej obietnicy, że Irak pozostanie jednolitym narodem i państwem. Tymczasem istnienie tego państwa, jako Iraku, ma słabe podstawy. Kurdom, sunnitom i szyitom bez przerwy wmawiano, że są Irakijczykami. Wmawiał im to Saddam Husajn. Teraz, gdy już nie ma Saddama, narodowości irackiej nie da się utrzymać. Jak Ameryka ma ożywić na nowo narodową świadomość Irakijczyków? Groźny islamofaszyzm Jeśli pragniecie inteligentnej dyskusji o kwestii irackiej, jeśli chcecie zrozumieć, czym jest islamofaszyzm, koniecznie przeczytajcie reportaż Stevena Vincenta z Iraku: „W Czerwonej Strefie”. „Bardzo wiele zależy od tego – pisze autor – czy Amerykanie będą chcieli ‘utrzymać kurs’. A to z kolei, w dużej mierze, zależy od naszego uznania i oceny tych, z którymi walczymy, oraz od zrozumienia kim naprawdę są”. Bojówki islamofaszystów to nie „ruch wyzwoleńczy” – wyjaśnia Vincent i mówi wprost: „To faszyści. Reprezentują zło wypuszczone na świat”. Jesteśmy w śmiertelnym starciu z podobną do nazistowskiej antyżydowską ideologią. Ożywia ją skrajny misoginizm, instynktowny kolektywizm, skłonność do despotycznych rządów i kultura polityczna, która dopuszcza przemoc jako rzecz normalną. Wezwano nas do rozbicia tego zła, zanim rozpełznie się i ogarnie cały blok państw w tym regionie, dążących do zniszczenia Zachodu. Marsz naprzód nie będzie łatwy. Ale wycofanie się nie jest żadnym wyjściem. a 2005 Jeffrey R. Nyquist Tłumaczył David M. Dastych Jeffrey R. Nyquist jest konserwatywnym publicystą z Kalifornii. Publikuje w prasie, radio i Internecie. Napisał książkę „Origins of the Fourth World War” (Geneza czwartej wojny światowej). Steven Vincent jest niezależnym reporterem i krytykiem z Nowego Jorku. Jego książka „In the Red Zone” (W czerwonej strefie) jest plonem kilkumiesięcznych podróży po Iraku, podejmowanych na własny koszt i ryzyko. | |||