| ||||
|
w tym wydaniu:
Jerzy Przystawa:
Jeffrey R.Nyquist :
Marcin Małek:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Romuald Lazarowicz:
Jerzy Przystawa:
Wojciech Błasiak:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Marian Kałuski:
Phyllis Schlafly:
Witold Filipowicz:
Stanisław Bulza:
Sławomir Olejniczak:
Maciej Giertych:
|
Mirosław Kokoszkiewicz Waran z Komodo Nie brakuje w dzisiejszej Polsce osobników tęskniących za dobrymi dawnymi czasami. Uwiera te osoby to, że Polska powoli z mozołem, ale jednak staje się coraz bardzo polska. Następuje odkłamywanie historii, wracają powoli na należne im miejsce dawni zapomniani bohaterowie. Proces ten jeszcze jest w powijakach, ale już zaczyna budzić zaniepokojenie środowisk, które do tej pory miały niemal wyłączny monopol na kształtowanie opinii publicznej. Do takich postaci, które od lat specjalizują się w atakach na polskich polityków niepodległościowych, na nasza tradycję należy niewątpliwie związany z tygodnikiem Polityka Ryszard Marek Groński. Satyryk ten utkwił mi najbardziej w pamięci jako pro reżimowy błazen za czasów junty Jaruzelskiego. Zasłynął wtedy niezliczonymi atakami na takich polityków ja np. bracia Kaczyńscy czy Jan Olszewski. Do dziś jest również niestrudzonym poszukiwaczem antysemityzmu, który potrafi wywęszyć to zjawisko nawet tam gdzie go nie ma. Zbliżające się wybory i możliwość odejścia od układu okrągłego stołu tak zaniepokoiły niestrudzonego lewicowego komedianta, że zaangażował się w komitecie wyborczym Marka Borowskiego. Ostatnio udzielił on wywiadu własnemu tygodnikowi pod tytułem „Kraj nadwyżki protestów”. Wywiad ten odsłania lęki przed opcją patriotyczną i obnaża niechęć do Polski i Polaków. Widać również zaniepokojenie, że środowisko Wyborczej i Polityki nie robi już na taka skalę wody z mózgu Polakom. Czego boi się pan dziś najbardziej?
No tak szykuje się po wyborach istny pogrom. Być może Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Polsce zdominują rdzenni Polacy. Być może w swoim kraju będą mieli większy wpływ na oświatę kulturę i finanse. Być może Michnik, Geremek i spółka nie będą robili już za autorytety. Przecież to katastrofa i zwierzęcy antysemityzm. Ale tak to wygląda. Ludzie pozostają głusi na
brunatne zagrożenia. Nie ma co dojdzie po wyborach do krwawej jatki. Jak tego uniknąć? Jest tylko jedno wyjście. Trzeba głosować na partie ludzi „rozumnych”, czyli na SDPL, demokraci.pl, SLD. Tylko to zapewni nam (czytaj R.M. Grońskiemu i przyjaciołom) dalszy dobrobyt i rozkwit naszej ojczyzny. Pan Groński tak uwielbiany przez salon satyryk, który doczekał się nawet telewizyjnego benefisu w Krakowskim Teatrze „STU” może nagle przestać być pupilkiem władz po kilkudziesięciu latach niezłej prosperity. Więc wali w tarabany chcąc nam wmówić, że grozi nam faszyzm, dżuma i cholera jednocześnie. Tak na prawdę to ma na myśli garstkę sobie podobnych osób, które na ksmopolityźmie i ośmieszaniu polskiej historii i tradycji narodowej nieźle się w III RP urządziły. Jak pan myśli, skąd się bierze rosnąca
fascynacja prawicą? Tu już nadworny błazen Jaruzelskiego przebrał miarę. Osądzony w sfingowanym procesie Doboszyński został zgładzony. A kim był? Ochotnik w wojnie z bolszewikami 1920r. Uczestnik kampanii wrześniowej. Po klęsce przedziera się do Francji a następnie do Anglii. Za zasługi wojenne został trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych i francuskim Croix de Guerre. Wracając do polski podjął walkę z komunistycznym reżimem. Skazany został na śmierć w pokazowym procesie pod absurdalnymi zarzutami. Został całkowicie zrehabilitowany w 1989r przez niezawisły sąd. Ale to dla Ryszarda Marka Grońskiego nie jest bohater. Zresztą Polska nie miała według komedianta salonu bohaterów. Obrywa się też marszałkowi Piłsudskiemu. Może jest tak, że ludzie potrzebują autorytetu,
silnego człowieka, kogoś, kto weźmie wszystko za pysk? Klimat lęku
rodzi takie tęsknoty. Kaczyński też się reklamuje jako silny
człowiek. w jednej ze swoich książek, że naród czeka po prostu na tatusia.
Oczywiście lustracja też nie jest w smak panu satyrykowi jak również historycy, którzy uważają ten zabieg za konieczny.
- Wyciągania teczek... -Aby zrozumieć teczkę, trzeba zastosować pewien rodzaj archeologii psychologicznej. Wówczas jakiś patrzący po łebkach historyk, typu pan Dudek, mógłby zrozumieć, że młody chłopak ze wsi, który pojechał do miasta, by się uczyć, zawdzięczał władzy ludowej wszystko; że ten dotąd pomiatany poczuł się ważny, poczuł się tym z wiersza Majakowskiego, który ściera cesarstwa z mapy. On tę władzę uważał za swoją. Nie wolno mówić, że Polska Ludowa składała się z samych przeciwników tego ustroju.
Czyli donoszenie dla własnej ukochanej i „niepodległej” władzy nie było niczym złym. To mówi już nie satyryk, ale chyba wielki autorytet moralny. Nie brakuje też w tym całym bełkocie wypowiedzi na temat Lecha Kaczynskiego. Jeśli już mówimy o przyszłości: jak pan myśli, co będzie, jeśli wygra jednak Kaczyński?
Pewnie Ryszard Marek Groński ma rację. Wystarczyłoby muzeum holokaustu i pomnik Bohaterów Getta. A tu fanatyczny Kaczyński może pozmieniać programy nauczania, a na dodatek otworzyć nowe muzea poświęcone jakimś polskim pseudobohaterom. Jaka jest różnica między AK a komuną.
Oczywiście są mądrzejsi i bardziej kompetentni ludzie w Polsce choć z rodzin jak najbardziej nieakowskich. Darujmy sobie nazwiska. Wiemy, o kogo chodzi. A jeśli wygra Cimoszewicz, to możemy jasno
patrzeć w przyszłość? - Może to wynika z niechlujstwa?
Panie Groński tych Polaków, z których jesteśmy dumni pan flekował i flekuje od lat. Być może polscy żydzi Horowicz czy Tansman byli wielkimi postaciami, ale pozwoliłby pan nam samym decydować, kogo będziemy czcili. Najchętniej i Papieża Jana Pawła II zastąpiłby nam pan Groński jakimś wybranym przez siebie autorytetem.
- To przecież kompleksy. No właśnie:, czego?
Jeżeli satyryk Ryszard Marek Groński tęskni za mydłem to nic prostszego niż skorzystać z tego wynalazku. Przydałby się jeszcze jakiś środek dezynfekujący, żeby usunąć ten antypolski jad który się w nim nagromadził przez te wszystkie lata. Żyjemy w wolnym demokratycznym kraju i można wypisywać różne rzeczy. Antypolonizm też nie jest karalny więc mogą sobie tacy Grońscy od czasu do czasy poużywać. Swoim zachowaniem i wolą przetrwania w niezmienionej formie przypomina pan satyryk warana z Komodo. Gad ten ma pewną swoją specjalność. W swojej paszczy gromadzi śmiercionośne bakterie. Nie musi się trudzić by schwytać i zabić swoja ofiarę. Wystarczy, że ja lekko draśnie. Po zetknięciu się z takim zwierzęciem najlepiej wyszorować się dokładnie i omijać je z daleka. | |||