| ||||
|
w tym wydaniu:
Adam Wielomski:
Gordon Frisch:
Helle Dale:
Auschwitz.dk:
Ben
Shapiro:
John
Horvat II:
David M. Dastych:
J.R.
Nyquist:
Paul
Jacob:
Phylis Schlafly:
Tomasz Kaźmierski:
Daniel Pipes:
temat:
Turcja
Maciej Filipowicz:
temat:
Gruzja
Daniel Pipes:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Grzegorz Motyka:
Sławomir
Olejniczak:
Romuald Bury:
Andrzej Kumor:
Jerzy Przystawa:
StefanDetko:
Józef Darski:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Cezary Rozwadowski:
Jan Kowalski:
Józef Darski:
Marian Kałuski:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Romuald Bury:
Witold Filipowicz:
Maciej Winnicki:
Franciszek Bednarz:
Andrzej Sielicki:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Marian Kałuski:
Iwo Cyprian Pogonowski:
Jerzy Przystawa:
halibuter:
Antoni Dudek:
Dokumenty:
Jarosław Szarek:
Maciej Filipowicz:
Stanisław Bulza:
Marcin Jendrzejczak
Ludwik Skurzak:
Jacek Salij OP:
Solidarność IENESP:
|
Marian Kałuski Dziwni są Polacy! 60 lat temu zostały przyłączone do Polski Ziemie Zachodnie i Północne, a więc Śląsk Opolski, Dolny Śląsk, Ziemia Lubuska, Pomorze Zachodnie oraz Warmia i Mazury. Nie słyszałem ani nie czytałem o żadnej paradzie wojskowej czy chociażby centralnej akademii z okazji tej rocznicy. A przecież bez tych ziem Polska byłaby państwem nie tylko mniejszym o 33%, ale także mniej dostrzegalnym w Europie i w znacznie gorszej sytuacji pod każdym względem. Jednak nie tylko że nie zdobyliśmy się na uczczenie tej rocznicy, ale sami bardzo często „na grandę” staramy się podkreślać niemiecką przeszłość tych ziem, przemilczając zarazem ich polskie dzieje. Np. na stronie internetowej gimnazjum w Szczecinku na Pomorzu Zachodnim jest zamieszczona jego historia z okresu niemieckiego, ale nie polskiego! W Szczecinie nadaje się ulicom nazwy wybitnych Niemców, we Wrocławiu wydaje się książkę o niemieckich laureatach nagrody Nobla pochodzących ze Śląska. A teraz media podały (np. Wirtualna Polska 23.3.2005), że władze nadmorskiej Ustki zorganizowały fetę z okazji 70. rocznicy przyznania praw miejskich temu miastu przez... Adolfa Hitlera. Historia lubi się powtarzać. Jest faktem bezspornym, że do rozbiorów Polski w latach 1772-1795 przyczynili się głównie sami Polacy. Czy i teraz szykujemy sami grunt pod ponowne rozbiory Polski?! Dziwni są Polacy. Jak nie mają Polski to walczą o nią, a jak ją mają to robią wszystko, aby jej nie mieć. Historia Pomorza Będąc jeszcze w Polsce mieszkałem m.in. kilka lat na Pomorzu Zachodnim, które miałem okazję stosunkowo dobrze poznać. Stąd tematyka pomorska ciągle mnie interesuje, tym bardziej, że wywodzę się z Pomorza Gdańskiego, jak również moja matka. Dlatego napisałem „Polskie dzieje Gdańska do 1945 roku” (Pelplin 2004), a teraz piszę książką „Polacy w Nowej Zelandii”, m.in. dlatego, że niektórzy pionierzy emigracji polskiej w Nowej Zelandii pochodzili z miejscowości, w której urodziła się moja matka. W jednym z antykwariatów w Polsce kupiłem sobie ostatnio pracę pod redakcją Jana M. Piskorskiego pt. „Pomorze Zachodnie poprzez wieki” wydaną osobno w języku polskim i niemieckim przez Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie w 1999 roku. Jest to praca zbiorowa, napisana przez 6 historyków polskich i 4 niemieckich. Chociaż książka jest ciekawa jednak rozczarowała mnie jej forma redakcyjna. Wiedziałem przed jej czytaniem, że historia Pomorza Zachodniego to w zasadzie historia narodu niemieckiego i Niemiec. I to od XIII wieku do 1945 roku. Jednak pierwotna historia tej ziemi, ta przed XIII wiekiem to historia słowiańsko-polska. Wątek słowiańsko-polski był silny również do reformacji w XVI w., a wśród tamtejszych Słowińców i Kaszubów nawet do 1945 roku. Poza tym ziemia ta, włącznie ze Szczecinem czy Kołobrzegiem, nie jest pozbawiona również wątków czysto polskich. Znam te sprawy, gdyż zbieram materiał do kolejnej książki – właśnie o Pomorzu Zachodnim. Tymczasem książka wręcz po macoszemu podeszła do tego tematu. Tylko półgębkiem wspomina wątki słowińsko-kaszubskie i polskie. Odnosi się wrażenie, że czyta się historię napisaną w duchu niemieckim, której celem jest zamazywanie polskich wątków w historii Pomorza Zachodniego. Uważam to za skandal. Tym bardziej, że jest to publikacja polska. Nie ulega wątpliwości, że wielką tragedią było wysiedlenie Niemców z Pomorza Zachodniego w wyniku II wojny światowej. Tę ranę u Niemców można leczyć m.in. przez pokazanie im, że Pomorze Zachodnie nie było znowu aż tak bardzo niemieckie, że mieszkający tu dzisiaj Polacy wcale nie są intruzami, że kraina ta nie tylko, że ma korzenie słowiańsko-polskie, ale również i swoją, całkiem bogatą polską historię. Nieznani okupanci Polski Mówi się, że we wrześniu 1939 roku Hitler i Stalin dokonali IV rozbioru Polski. Jednak chyba na palcach można by było policzyć Polaków – z grona 37 mln ludzi! – którzy wiedzą, jakie państwa okupowały ziemie polskie podczas II wojny światowej. Zapewne chyba wszyscy wymienią hitlerowskie Niemcy i Związek Sowiecki. Tymczasem ziemie polskie znajdowały się wówczas pod okupacją aż czterech państw. Trzecim i czwartym okupantem była... Litwa i Słowacja. Litwa od października 1939 do czerwca 1940 roku z łaski Stalina okupowała Wilno i okoliczne ziemie Wileńczyczyzny o obszarze ok. 6000 km kw., zamieszkałe w większożci przez Polaków. Okupacja litewska Wilna i Wileńszczyzny nie była aż tak brutalna jak okupacje niemiecka i sowiecka, jednak i ona dała się dobrze we znaki tamtejszym Polakom, na co wskazują fakty historyczne i liczne wspomnienia Polaków. Niedawno ukazała się nowa pozycja wydawnicza na ten temat: Stanisława Lewandowska „Losy wilnian. Zapis rzeczywistości okupacyjnej...”, Instytut Historii PAN, Warszawa 2004. Oto jeden z przykładów na brutalność okupacji litewskiej: policja litewska niemiłosiernie pałowała w kościołach wileńskich wiernych śpiewających na mszach polskie pieśni religijne, a szczególnie „Boże coś Polskę”. Również z wyjątkowąo nacjonalistyczną perfidią zlikwidowano polski Uniwersytet Stefana Batorego, a w mieście, w którym na 209 000 mieszkańców było zaledwie 1900 Litwinów, wprowadzono od zaraz język litewski jako wyłączny język urzędowy. Słowacja natomiast, z łaski Hitlera, okupowała w latach 1939-45 polską Orawę (ok. 430 km kw. i 19 tys. mieszk.) i polski Spisz (ok. 350 km kw. i 12 tys. mieszk.), które wchodziły w skład powiatu nowotarskiego. W 1945 roku do Polski powróciło tylko 400 km kw. Orawy i tylko 195 km kw. Spisza. Tym razem z woli Stalina, który chciał przypodobać się Słowakom i Czechom na koszt Polski, czysto polskie wsie orawskie Sucha Góra i Głodówka oraz Jaworzyna Spiska i część północnych stoków Tatr Wysokich oraz północnych stoków Tatr Bielskich ze Spisza pozostała przy odtworzonej Czechosłowacji (dziś te tereny należą do Słowacji). Krzywda Polaków i Węgrów Granice żadnego innego narodu europejskiego nie zmieniały się aż tak w taku dziejów i żaden inny naród nie stracił tyle swego terytorium co narody polski i węgierski oraz Austriacy (byli oni jednak zaborcami). Obszar Polski Jagiellońskiej wynosił na pocz. XVII w. prawie 1 milion kilometrów kwadratowych, a dzisiaj wynosi on zaledwie 312 tys. km kw. A dodać tu trzeba, że z obszaru Rzeczypospolitej Obojga Narodów należy do dzisiejszej Polski tylko nieco ponad 200 tys. km kw. Tak więc z ziem historycznej Polski pozostało nam tylko 20% obszaru. Pozostałe 100 tys. km kw. otrzymaliśmy w 1945 roku z terytoriów należących do tego roku do Niemiec. Jednocześnie od Polski odpadły wówczas tak wiele znaczące w dziejach narodu polskiego miasta jak Lwów i Wilno. Z obszarów dawnej Polski najwięcej przypadło dzisiejszej Ukrainie, następnie Białorusi, dużo mniej Litwie i Łotwie, bo to stosunkowo są małe państwa (jedno i drugie ok. 5 razy mniejsze od dzisiejszej Polski). W zasadzie terytoria tych trzech ostatnich państw w całości należały do Rzeczypospolitej. Węgry przez wiele stuleci i aż do 1919 roku miały obszar ok. 300 tys. km kw. Dzisiaj ich obszar wynosi zaledwie 93 tys. km kw., a więc jest ponad trzy razy mniejszy. Najwięcej ziem historycznych Węgier przypadło Rumunii, potem Chorwacji i Słowacji (cały obszar tych państw), następnie Serbii i Ukrainie. Tak jak na ziemiach historycznej Polski, a nie należących dzisiaj do Polski mieszkało bardzo dużo Polaków (ładnych kilka milionów), tak na ziemiach historycznych Węgier, a nie należących dziś do nich mieszkało także bardzo dużi Węgrów, a np. Siedmiogród (dziś Rumunia) odegrał wielką rolę w życiu narodu węgierskiego, tak jak Lwów i Wilno w dziejach Polski. Tak w przypadku Polski jak i Węgier utrata tak wielkich obszarów była do przewidzenia, szczególnie od połowy XIX w., kiedy obudziły się ze snu niektóre narody i zaczęły się upominać o swoje prawa. Każdy naród ma prawo do własnego niepodległego bytu. Jednak nie wszystkie z tych ziem musiały odpaść od Polski czy Węgier. Były bowiem na tych terenach obszary, na których większość lub połowę ludności stanowili Polacy czy Węgrzy lub bez których Polska i Węgry nie są Polską czy Węgrami w całym tego słowa znaczeniu. Dotyczy to w odniesieniu do Polski Lwowa i Wilna – dwóch potężnych fortec polskiej kultury i historii, a w odniesieniu do Węgier Węgierskiego Obwodu Autonomicznego w Rumunii (Siedmiogród), którego ludność jest w większości węgierska oraz miasta Kluż (węg. Kolozsvar), które odegrało dużą rolę w dziejach Węgier i nauki węgierskiej (uniwersytet). Także cała południowa część dzisiejszej Słowacji, graniczącej z Węgrami, ma ludność głównie węgierską. Niestety, zwyciężyła niesprawiedliwość. Polsce granicę wschodnią, a Węgrom granicę północną, południową i wschodnią narzucili ich wrogowie. Państwa uzurpujące sobie prawo do wytyczania granic i narzucania swojej woli innym narodom. Historia czy los bardzo skrzywdził narody polski i węgierski. Słaba znajomość polskiego Jak może wyglądać język polski emigranta, który opuścił Polskę powiedzmy 40 lat temu jako 20-latek, ma żonę i dzieci, których pierwszym językiem jest język angielski czy jakś inny? Jak wygląda tak wygląda, jedno jest jednak pewne, że wygląda on często dużo lepiej od języka polskiego Polaków mieszkających dziś w Polsce. Potwierdza to często gorzej niż słaba czy wręcz karygodna znajomość polskiej ortografii i gramatyki Polaków występujących na różnych polskich forach w Internecie (np. „Gazeta Wyborcza”, „Wirtualna Polska”, „Onet.pl”). Chlebem powszednim są tak potworne błędy ortograficzne, że aż trudno w to uwierzyć, że są popełniane na serio – z braku znajomości ortografii polskiej. A jednak tak jest. Bowiem często błędy występują w poważnych komentarzach, które wskazują na to, że piszą je wykształcone osoby. Śmiejemy się często, że Anglicy, Amerykanie czy Australijczycy (ludzie posługujący się językiem angielskim) muszą uczyć się na pamięć pisowni każdego wyrazu (spelling), a my nie musimy. Czytając jednak polskie fora zastanawiam się czy nie należałoby także i Polaków uczyć pisowni wyrazów. A druga sprawa, która mnie martwi to to, że czytając fora z nagminnie występującymi w nich błędami ortograficznymi po jakimś czasie sami przez wzrokowe ich przyswajanie możemy zacząć kopiować te błędy. | |||