| ||||
|
w tym wydaniu:
Adam Wielomski:
Gordon Frisch:
Helle Dale:
Auschwitz.dk:
Ben
Shapiro:
John
Horvat II:
David M. Dastych:
J.R.
Nyquist:
Paul
Jacob:
Phylis Schlafly:
Tomasz Kaźmierski:
Daniel Pipes:
temat:
Turcja
Maciej Filipowicz:
temat:
Gruzja
Daniel Pipes:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Grzegorz Motyka:
Sławomir
Olejniczak:
Romuald Bury:
Andrzej Kumor:
Jerzy Przystawa:
StefanDetko:
Józef Darski:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Cezary Rozwadowski:
Jan Kowalski:
Józef Darski:
Marian Kałuski:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Romuald Bury:
Witold Filipowicz:
Maciej Winnicki:
Franciszek Bednarz:
Andrzej Sielicki:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Marian Kałuski:
Iwo Cyprian Pogonowski:
Jerzy Przystawa:
halibuter:
Antoni Dudek:
Dokumenty:
Jarosław Szarek:
Maciej Filipowicz:
Stanisław Bulza:
Marcin Jendrzejczak
Ludwik Skurzak:
Jacek Salij OP:
Solidarność IENESP:
Samo życie | Mariusz Dawid Dastych Zarzynanie złotej kury „Kontrakt stulecia”, podpisany przez rządy RP i USA, miał nam przynieść wiele korzyści: 48 samolotów F-16, w najnowszej wersji, miało umożliwić polskiemu Lotnictwu przejście do nowoczesności. I tak się dzieje – nasi piloci już szkolą się w USA na tych maszynach. Na ich zakup otrzymaliśmy kredyt: 3.5 miliarda dolarów. Ale na kredycie się nie kończy: tzw. offset, czyli inwestycje amerykańskie w Polsce, ma wartość około 6.0 miliardów dolarów i może być wykorzystany zarówno dla Wojska jak i dla gospodarki cywilnej. Rozmowy na temat offsetu trwały długo i były trudne i skomplikowane. Oba kraje – Polska i USA – mają swoje preferencje, potrzeby i interesy. Kiedy przyszło do realizacji kontraktu, pojawiły się różne trudności, ale część zasadnicza (przygotowanie do przyjęcia samolotów F-16 przez polskie Lotnictwo) jest realizowana pomyślnie. Wydawało by się, że tzw. offset, owe 6.0 miliardów dolarów, rozpisane za inwestycje w wielu dziedzinach, powinien już zacząć przynosić korzyści obu stronom. A jednak tak się nie stało... W czerwcu spotkałem się z prezesem jednej z dużych firm amerykańskich, która została wytypowana do realizacji części kontraktu offsetowego. Firma ta działa w newralgicznej dziedzinie – wysokiej technologii wojskowej. Jej zadaniem jest umożliwianie przepływu najnowszej amerykańskiej techniki wojskowej do Polski. Współpracuje z wieloma instytutami naukowymi Wojska Polskiego, które – dzięki przyznanym funduszom – będą mogły działać na rzecz sił zbrojnych obu państw. W ten sposób, w ramach NATO, polscy naukowcy wojskowi i cywilni uzyskają dostęp do najnowszej technologii i sami będą się przyczyniać do jej rozwoju. Trudno o lepszą okazję. Tymczasem realizacja całego programu stoi pod znakiem zapytania. Główną przyczyną – jak powiedział mi prezes amerykańskiej firmy – jest...spór o podatek VAT. W USA nie ma takiego podatku i inwestorzy amerykańscy nie są skłonni do płacenia 22% VAT na rzecz (jak to ujął) polskiego rządu. VAT podraża koszty inwestycji o ponad 1/5, bez żadnych korzyści i bez kontroli na co pójdą podatkowe pieniądze. Nauka -szczególnie te dziedziny, które decydują o nowoczesności i postępie naukowo-technicznym – powinna być traktowana priorytetowo i fundusze przeznaczone na jej rozwój nie mogą być obciążane żadnym „haraczem”. 22% VAT w tej dziedzinie to typowy sposób na zarżnięcie „złotej kury”, która w przyszłości może dać Polsce nieocenione korzyści. Zaniepokojone upadkiem całego programu korzystnej współpracy z USA, polskie instytuty naukowe wysyłają pisma do Ministerstwa Finansów, domagając się zwolnienia od VAT-u. Bez odpowiedzi. Doktrynerska polityka Ministerstwa i pogoń za pieniędzmi podatników dla zatykania coraz to większej „czarnej dziury” w budżecie państwa nie dają instytucjom naukowym żadnych szans. Jakie wyjście z tej sytuacji? Czy miliardy dolarów z USA na Wojsko Polskie i rozwój techniki, także cywilnej, mają rozwiać się jak dym tylko z powodu uporu jednego ministerstwa? Czy umowa, zawarta przez rządy dwóch suwerennych państw, służąca obronności, ma mieć „zerową” wartość? Wśród wielu polskich paradoksów, ten jest wyjątkowo skrajny i bolesny. To po prostu absurd! Gdyby stan naszych wojskowych, i nie tylko wojskowych, placówek naukowo-badawczych był dobry, a finansowanie z budżetu państwa zapewniłoby im nieskrępowany rozwój – to może sytuacja wyżej opisana nie miałaby większego znaczenia. Ale stan naszej nauki jest tragiczny. Placówki naukowe są zamykane z braku pieniędzy, naukowcy są zwalniani i często szukają pracy za granicą, z kraju emigrują najlepsi i tam znajdują zatrudnienie. Co nam pozostanie? Jestem starym człowiekiem i pamiętam „eksperymenty” gospodarcze z czasów komunistycznych. W latach 60. ub. wieku, jeden z „mądrali” – ekonomistów (pożal się Boże!) doradzający Władysławowi Gomułce, proponował likwidację polskiego przemysłu lotniczego, jako „nie potrzebnego”. Pracowałem wówczas w jednej z fabryk samolotów, która eksportowała na cały świat i pomagała w budowie podobnego zakładu w Indonezji. Jedną administracyjną decyzją przekreślono cały dorobek wielu dziesięcioleci. Dzisiaj widzę, że niektóre wojskowe instytuty naukowe – jak słynny WIML (Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej) są doprowadzane do upadku. Motywem jest ich „prywatyzacja” przez grupę zachłannych postkomunistów. Przejmie się majątek, a potem sprzeda jakiejś zagranicznej firmie – jeśli nie budynki i sprzęt, to przynajmniej atrakcyjną działkę. I tak „zarzyna się złotą kurę” – czyli Polskę!
Mariusz Dawid Dastych 24 czerwca 2005r.
| |||