| ||||
|
w tym wydaniu:
Adam Wielomski:
Gordon Frisch:
Helle Dale:
Auschwitz.dk:
Ben
Shapiro:
John
Horvat II:
David M. Dastych:
J.R.
Nyquist:
Paul
Jacob:
Phylis Schlafly:
Tomasz Kaźmierski:
Daniel Pipes:
temat:
Turcja
Maciej Filipowicz:
temat:
Gruzja
Daniel Pipes:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Grzegorz Motyka:
Sławomir
Olejniczak:
Romuald Bury:
Andrzej Kumor:
Jerzy Przystawa:
StefanDetko:
Józef Darski:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Cezary Rozwadowski:
Jan Kowalski:
Józef Darski:
Marian Kałuski:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Romuald Bury:
Witold Filipowicz:
Maciej Winnicki:
Franciszek Bednarz:
Andrzej Sielicki:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Marian Kałuski:
Iwo Cyprian Pogonowski:
Jerzy Przystawa:
halibuter:
Antoni Dudek:
Dokumenty:
Jarosław Szarek:
Maciej Filipowicz:
Stanisław Bulza:
Marcin Jendrzejczak
Ludwik Skurzak:
Jacek Salij OP:
Solidarność IENESP:
| DOKTRYNY FILOZOFICZNE Stanisław Bulza ODWRÓCENIE WARTOŚCI I SATANIZM ODWRÓCENIE WARTOŚCI Nie ulega wątpliwości, że każda idea wywiera swój wpływ kształcący lub destrukcyjny, która urabia podatny materiał ludzki. Lecz największą doniosłość posiadają ogólne przepisy, które służą człowiekowi, jako normy postępowania. Nadają one czynom ich wartość i mówią co dobre, a co złe. Współczesna cywilizacja jest już dwa tysiące lat pod wpływem chrześcijańskiej moralności i etyki. Nauka ta przekształciła umysły ludzkie, zmieniając wartości ludzkie. Uczyniły one człowieka wolnym i twórczym. Dzisiaj przeczy się wszystkiemu, co pochodzi od chrześcijaństwa. Pan Bóg obdarzył nas wolną wolą, ale dał nam również rozum. Posiadamy więc wolną wolę i w zależności jak z niej korzystamy, będziemy sądzeni. Mamy też wiarę wzniosłą, wiarę przodków naszych, za którą oddawali życie. Wiarę świętą bo Boską dla każdego przystępną, która nami powinna rządzić, a nie my nią. Przecież każdy nasz wybór, każdy uczynek musi być poddany pod jakiś osąd. Żaden wybór, żaden uczynek nie wytrzyma próby, jeżeli nie będzie poddany pod osąd religii. Wtedy przyznamy sobie, że działamy zgodnie z jej przepisami i doznajemy uspokojenia sumienia. Żaden naród nie obroni się przed zagrożeniami, jeżeli nie potrafi z zimną krwią rozeznać rzeczy, nie obroni się przed pokusami, jeżeli nie posiada zasad, co dobre, a co złe. Tak jak czarne jest czarnym, to zło jest złem, a nie wyzwoleniem czy postępem. Zofia Kossak - Szczucka na swoim grobowcu kazała wyryć następujące słowa: "Nauczcie się mówić - tak, tak; nie, nie". Bo każda inna mowa będzie usprawiedliwieniem własnego, złego uczynku. Żyjemy w czasach, w których odbywa się cofanie od moralności chrześcijańskiej w Europie i świecie. Odwrócenie wszystkich wartości, to hasło, które ponad 100 lat temu rzucił Fryderyk Nietzsche. Obecnie, w ramach nowego porządku świata, ten postulat jest realizowany. To, co od wieków nazywano złem, dzisiaj je usprawiedliwiono i wyniesiono na piedestał. Brzydotę ukazano jako piękno, prostactwo nazwano niekonwencjalnością, prymitywizm w malarstwie uznano za przejaw mistrzostwa artystycznego. Natomiast moralności, etyce, estetyce przeciwstawia się nihilizm, co ma być przejawem wolności, a miłosierdziu przeciwstawia się egoizm. Chrześcijańskiemu systemowi wartości, który ustala skalę tego, co godne, dobre, szlachetne, słuszne, społecznie użyteczne przeciwstawia się skalę przeciwieństw tych określeń. Dzieje się to wszystko w imię postępu i nowoczesności, tolerancji i wolności. Fryderyk Nietzsche ur. się w 1844 r. w Saksonii, która należała wówczas do Prus. Studiował filologię klasyczną i teologię. W 1869 r., a więc mając 25 lat, został profesorem filologii klasycznej w Bazylei, gdzie otrzymał obywatelstwo szwajcarskie. W 1870 r. wstąpił na ochotnika do armii pruskiej i brał udział w wojnie prusko - francuskiej, jako sanitariusz. W 1879 r. ze względu na chorobę zrezygnował z pracy na uniwersytecie. Swoje myśli przedstawiał w książkach, które nie cieszyły się wówczas popularnością. Lecz obecnie masoneria zaliczyła książki jego do klasyki. Jego ideałem wielka masa uciemiężonej ludności, która będzie pracować na nieliczne jednostki. Gardził ludźmi, wstrętne mu było życie mas, ale zwalczał i potępiał chrześcijańskie wartości, które te masy wyznawały. Bo żeby uczynić ludzi niewolnikami, to trzeba ich najpierw oderwać od Boga i zdemoralizować. Był kontynuatorem myśli loży masońskiej Zakonu Illuministów /Zeszyty Narodowy nr 4/. Warto więc zapoznać się z tym, co szykuje nam masoneria. Przede wszystkim, i od tego trzeba zacząć, że F. Nietzsche miał w pogardzie ludzi, owych "wielu za wielu", którym jak mawiał, nauka jego, przeznaczona dla elit, zawsze niczym będzie. Był przekonany, że dla rozwoju życia potrzebne są następujące czynniki: nienawiść, śmierć i krzyże męki. Budziło się w nim pytanie: jak to, i motłoch jest potrzebny życiu? Nieubłaganą odrazę do ludzi wyraził w jednym zdaniu: "Życie jest krynicą rozkoszy, ale gdzie motłoch pije z nami, są wszystkie studnie zatrute". Najsilniejszy wpływ na jego osobowość wywarła kultura starożytnej Grecji, która swój system oparła na niewolnictwie. Obraz starożytnej Grecji to wielka masa uciemiężonej ludności, pracująca na nieliczne jednostki. Był to surowy system dorycki, arystokratyczno - niewolniczy. Starożytni ludzie nie znali systemu wartości takich jakie przyniosło chrześcijaństwo. Dla nich zło to była nędza, żałoba, starość. Jedynym możliwym dla nich pocieszeniem była wojna i sława, czy też uciechy kupione za złoto. Dobrem nazywano wszystko to, co dla człowieka było dobre, a więc sława, bogactwo, zdrowie. System XIX wiecznej Europy również oparty był na ekonomicznym wyzysku. To porównanie zrodziło w filozofie przekonanie, że jest to podstawowe prawo postępu. Studiowanie dzieł Kanta i Schopenhauera było prawdopodobnie pierwszym bodźcem podniecającym jego umysł do zastanowienia się nad zagadką istnienia. Ujemny wynik wywar potężny wpływ nie jego umysłowość. Wszystkim dostępny, a nie dający się ująć ogrom bytu, głuchy na wysiłki umysłu i pragnienia serca ludzkiego, zbudził w nim niewiarę w umysłowość ludzką w ogóle. Doszedł do wniosku, że jeżeli usiłowania tylu wielkich umysłów w poszukiwaniu prawdy, pozostały bez odpowiedzi i przyniosły tylko zwątpienie, to należy pogodzić się z myślą, że prawda jest niedostępna dla człowieka. On sam nie zdołał dotrzeć do prawdy, dlatego zaczął wątpić. Zrodziła się u niego myśl, że błędem żyły dotychczas długie pokolenia ludzkie. Doszedł do przekonania, że kłamstwo stanowi niezbędną potrzebę rozwoju. Wówczas to w jego myśli pojawił się problem o wartości prawdy w ogóle. Nietzsche postawił pytanie: dlaczego koniecznie prawda? Dlaczego nie kłamstwo, czynnik będący dotąd potężną dźwignią w życiu człowieka. Kłamstwo, które zakrywa człowiekowi otchłanie bytu, i daje ponętny pozór prawdy oraz usypia w człowieku strach i grozę ciemnej otchłani piekielnej. Uczucie miłości było Nietzschemu obce. Zastępowało mu je silne pragnienie przyjaźni. Przyjaźnił się z Wagnerem, największym wówczas przedstawicielem muzyki niemieckiej. Podziwiał jego twórczość. Zwątpienie w samodzielność ludzkiego umysłu skierowała go w stronę sztuki, którą postawił na wysokości gwiazdy przewodniej rozwoju kulturalnego. Jednak jego przyjaźń z Wagnerem nie trwała długo. Chora jego wyobraźnia ukazała mu niedostatki i błędy tam, gdzie dotąd uczucie przyjaźni uznawać było skłonne tylko piękno i twórczą. Pod tym kątem widzenia przedstawiała mu sięmuzyka wagnerowska całkowicie inaczej, bo nie było w niej jutrzenkowych błysków, które by zapowiadały nowe czasy. Natomiast usłyszał ogłuszające tony, które niosły zapomnienie i ucieczkę przed męczarnią oraz objawy duchowego rozstroju, symbol obniżającego się życia. Nietzsche w 1871 r. zerwał więzi przyjaźni z Wagnerem, gdyż rozumiał tylko jeden rodzaj przyjaźni, taką, która wiedzie wspólną drogą ku tym samym celom. Później napisze: "Byliśmy przyjaciółmi i staliśmy się sobie obcy". Nie był obojętny na wdzięki kobiet, ale był przeświadczony o twardej konieczności pozostawienia innym najwyższej ponętny życia, a mianowicie takim, których nie razi małostkowy, codzienny zgiełk, ponieważ nie potrzebują oni ciszy do wielkiego aktu twórczego. Był obojętny ruchom feministycznym. Jednak za najwyższe zadanie kobiety uważał macierzyństwo. Nie to codzienne, które pomnaża "wielu za wielu", gdyż miał ich w pogardzie, ale macierzyństwo mające na celu urodzenie nadczłowieka. Nie czekając na jego przyjście na świat, sam się podjął szaleńczej próbie stworzenia go. Zaczął pracować nad zagładą dotychczasowych wierzeń religijnych, gdyż jego chory umysł nie pojmował, jak można przyjmować za pewność twierdzenie, które odnosi się do najgłębszych problemów życia, nie zgłębiwszy najpierw ich sensu. Burzył się i w porywie gniewu wołał, jak można pozwalać na to, by inni narzucali nam, w co mamy wierzyć. Twierdził. że najwyższym zadaniem człowieka jest być sobą i sobie samemu nadawać własne prawa. Na takiej podstawie myślowej zwracał się Nietzsche przeciw potęgom społecznym, Kościołowi i państwu, które stoją na straży moralności i etyki oraz opartego na tych wartościach porządku społecznego. Był przeciwnikiem państwa, stworzonego, jego zdaniem, dla zbytecznych i nieurodzajnych, dla "wielu za wielu". Przekonanie o szkodliwości państwa wpłynęło na jego osobisty stosunek do Prus. Jeżeli jeszcze w 1870 r. gotów by za nie krew przelewać, to już kilka lat później uważał Prusy za potęgę szkodliwą dla kultury. Będąc w uniesieniu wołał: "Chcemy przynosić światło ziemi, być światłem ziemi. I mamy ku temu nasze skrzydła i naszą szybkość i surowość, i dlatego jesteśmy hartowni i nawet straszliwi, jak ogień. Niech lękają się nas ci, którzy nie umieją ogrzać się i oświecić przy nas". Upadłym aniołem w starożytności nazywano Apollona, "noszący światło", który obecnie nazywany jest Lucyferem, szatanem jako księciem ciemności. Przybywa z ciemności, by zaciemniać najskrytsze zakamarki sumienia ludzkiego. Nietzsche wierzył w reinkarnację. Być może, że uważał siebie za upadłego anioła. Jego myślenie było całkowicie odwrotne. Pogarda dla człowieka stawiała mu przed oczami pytanie: czym żyje duch owych karłów? Jakie są dziejowe podstawy, na których wyrosła dzisiejsza umysłowość? Tak stanęło przed nim zgłębienie podwalin moralności ludzkiej, by następnie poddać je totalnej krytyce. Jego nowa nauka moralności to próba odwrócenia wartości chrześcijańskich. Mówił, jeżeli najmądrzejsi z ludzi twierdzą, że człowiek jest zły i gorszą się tym przekonaniem, to on czerpie otuchę z tych słów, Uważał, że "zło jest najlepszą siłą człowieka". Patrzył na człowieka, jak na materiał rozwojowy, który nie ma określonych celów i ideałów, ale nad którym panuje w całej pełni heraklitowskie "panta rei",wszystko płynie. Dopatruje się on wiecznej zmiany rzeczy. W tej ciągłej zmianie "wojna jest ojcem i królem wszech rzeczy. Świat powstaje z ognia i rozwija się "na drodze w dół". Nietzsche rozwinął myśli Heraklita. Kruszył tablice odwiecznych praw, Dekalog, a patrzącym zaś ze zgrozą na swoje dzieło zniszczenia odpowiadał: "Aby świątynia wznieść się mogła, musi najpierw świątynia paść w gruzy". Miał tu na myśli Kościół katolicki. Był przekonany, że człowiek będzie się powoli otrząsał z narzuconych pęt moralności, że nauczywszy się chodzić własnymi drogami, znajdzie w sobie najwyższą formę postępowania. Moralnością niewolników nazywa poddawanie swojej indywidualności pod wszystkie obowiązujące, równe dla wszystkich prawo. Ludzi miał w pogardzie, dlatego jego etyka jest zawołaniem i hasłem dla wybrańców, ludzi silnych i gwałtownych, nie zginających głowy pod wspólne jarzmo. Według niego, czują oni w sobie powołanie i moc popchnięcia społeczeństw ludzkich naprzód w rozwojowym pochodzie dziejów. Dziełem Nietzschego jest rozbicie tablic Bożych i przepisów moralnych, obowiązujących ogół ludzkości. Głosił. Że nie każda żyjąca forma jest świętością, że nie każdy gwałt należy potępić jako zły, ponieważ są gwałty, które nadają zbiorowemu życiu zasób nowych sił. Niosą one ze sobą przedziwny zapach wolności. Był nieubłagany w krytyce i w pościgu za odkrywaniem słabych stron etyki chrześcijańskiej. Twierdził, że jeżeli cierpienie ma w istocie siłę odkupiającą, jak uczy chrześcijaństwo, to w interesie człowieka nie leżałaby praca nad usunięciem lub zmniejszeniem cierpienia, lecz należałoby je potęgować, narażając na ból siebie i innych. Jeżeli umysł ludzki wzdryga się przed zadawaniem cierpienia, to nie mogą przychylać się do tego uczucia wielcy twórcy o twardej ręce, którzy z podatnego materiału ludzkości wykują doskonalsze dzieło nowych czasów. Owi twórcy mają mieć odrębną etykę i własne normy postępowania. Uważał, że największym niebezpieczeństwem dla nich jest cnota miłosierdzia. Twórcy ludzkości mają być nielitościwi. Dla wysokich celów mają zadawać cierpienia, a kiedy usłyszą krzyk boleści, mają w sobie stłumić drżenie sumienia. Zarówno miłosierdzie, jak i hart duszy w cierpieniu, czy to stosowany wobec siebie, czy innych mają swoje źródło w egoizmie. Nietzsche twierdził, że bezmyślnością jest potępiać egoizm. Uważał, że należy usunąć wyhodowane w człowieku wyrzuty sumienia. Nadczłowiek Nietzschego to istota wyobcowana z religii, rodziny, państwa. Jest to istota obdarta z wszelkich ludzkich uczuć i cnót. Jest to postać o posągowych rysach, która ma być twarda i bezwzględna. Wzór, jaki Nietzsche postawił w postaci nadczłowieka, w niczym nie różni się od Antychrysta. W duszy ma wypisane twarde prawo przeciw ludziom: "nie oszczędzaj bliźnich i ich słabości, bo są to zastępy, które ginąć muszą, które stać się mają nawozem pod bujny zasiew przyszłości". Duch, ten "z mogił korzystający, wieczny rewolucjonista", jest siłą rządzącą światem. Nietzsche, który niczego nie spodziewał się od życia, wzbierał gniewem nad zaślepieniem i niewdzięcznością człowieka i ciskał mu w twarz cierpkie słowa i urągliwe gromy pogardy. Swoją nadzieję złożył gdzieś na krańcach dalekiej przyszłości i całe "niezmierne bogactwo swoje" rzucił na szale wielkiej gry o losy przyszłych pokoleń. Chorobliwy umysł wynosił go wysoko ponad prawa ludzkie. Odegrał w historii ludzkości rolę niszczyciela, i chociaż wiedział, że zrywał tym samym mosty uczuć, które łączyły go z człowiekiem, to odwracał chrześcijańskie wartości, kruszył formy myśli ludzkiej, tablice i słupy graniczne. Mając świadomość, że odegrał rolę niszczycielską, mówił: "Jeżeli kiedy gniew mój groby łamał, przesuwał głazy graniczne i stare tablice kruszył i w strome głębie rzucał: jeżeli szyderstwo moje rozwiewało słowa zbutwiałe; jeżeli miotłą byłem dla krzyżem znaczących pająków i zmiatającym wichrem dla starych zatęchłych grobowisk: jeżeli kiedy siadałem radosny tam, gdzie stare bogi pogrzebane leżą, błogosławiący światu, kochający świat, przy posągach starych potwarców świata: - bo kocham nawet kościoły i Boga groby, kiedy przez ich połamane dachy oglądam niebo czystym okiem, lubię siadać, jak trawa i mak czerwony, na połamanych kościołach". Nietzsche był chory psychicznie i samotny, i kiedy świadomość tej twardej rzeczywistości przeniknęła mu serce, wyciągał ramiona swojej tęsknoty ku ciemnym otchłaniom, i przejęty bólem wołał: "Ach! Czemuż światłem być muszę, i pragnieniem mroków i samotności!". Ostatnie lata życia spędził w klinice psychiatrycznej, gdzie zmarł w 1900 r.
W New Age nie ma miejsca dla Boga oraz na osobowy kontakt z Nim. Zbawienie nie ma charakteru osobistego, indywidualnego spotkania z Bogiem, lecz jest rozpłynięciem się w bliżej nieokreślony stan, który ma polegać na "doznawaniu najwyższej szczęśliwości". W konsekwencji stan ten prowadzić ma do zapomnienia i do unicestwienia. W 1955 r. w Rzymie odbył się VI międzynarodowy kongres religioznawczy. M. Eliade przedstawił na nim referat pt. "Lot magiczny". Referat ten zainteresował kilku filozofów i prof. Joachima Wacha, wykładowcę religioznawstwa na uniwersytecie w Chicago. Poprosił on Eliade o kilka stronic referatu . Przeczytawszy je stwierdził, że udało się Eliadzie wykazać w sposób konkretny, w oparciu o dokumenty, że wolność i transcendencja są nieodłącznymi wymiarami życia ludzkiego. Wach doszedł do następującego wniosku: "Gdy rozważymy łącznie symbolikę "lotu" i symboliki pokrewne, to ich znaczenie objawia się od razu. Wszystkie one wyrażają zerwanie ze światem codziennego doświadczania. Dwojaka intencja tego zerwania jest oczywista, gdyż poprzez "lot" osiąga się zarówno transcendencję, jak i wolność. M. Eliade i J. Wach są ,obok innych, twórcami New Age. Demoralizująca ekspansja New Age przejawia się w narkotykach, bo to właśnie one zapewniają zerwanie z rzeczywistością i gwarantują odlot. W państwach zachodnich narkotyki są łatwo dostępne. Zażywanie narkotyków szybko wzrasta, zwłaszcza wśród młodzieży. Narkotyki takie jak kokaina, a raczej jej pochodny produkt, który nazywa się crack, wywołuje silne uzależnienie i ma na swym koncie wiele ofiar śmiertelnych. Narkotyki wywołują nałóg. Uzależnienie związane jest głównie z funkcjonowaniem umysłu i powoduję, że nerwy, mięśnie, serce i inne narządy nie mogą funkcjonować bez narkotyku. Pozbawiony narkotyku narkoman odczuwa fizyczne i psychiczne objawy abstynencji. Mogą się pojawiać drgawki, pocenie się, skurcze i bóle mięśni, halucynacje, utrata świadomości, a w konsekwencji śmierć. Do środków, które powodują tzw. odlot kosmiczny należą: alkohole, amfetamina, która należy do syntetycznych substancji pobudzających środki halucynogenne, opium, morfina, heroina, kokaina i crack. W wielu państwach kokaina i heroina są nielegalne. Marihuana również jest nielegalna, ale obecnie traktowana jest pobłażliwie. Uprawy opium w Dolinie Bekaa w Syrii dostarczają surowca jednej z największych na świecie wytwórni narkotyków, które następnie są wysyłane do USA. Na początku lat 60 prezydent USA John Kennedy zaproponował rządowi tybetańskiemu pomoc w wysokości 20 mln dolarów w zamian za niszczenie plantacji konopi. W tym właśnie czasie hippisi, zwolennicy buddyzmu i inni udawali się do Tybetu, by na miejscu zapoznać się z nauką buddyzmu i dostąpić wtajemniczenia. Powracając do USA i Europy przemycali stamtąd narkotyki. Na ludzkim nieszczęściu zarabiają olbrzymie pieniądze kartele, które zajmują się nielegalnie produkcją i rozprowadzaniem narkotyków. Handlarze docierają wszędzie, nawet do szkół, by już od dzieciństwa uzależnić ludzi narkotykami i zagwarantować im kosmiczną podróż i związane z nią przeżycia. Organizuje się wielkie imprezy muzyczne, na których handlarze rozprowadzają narkotyki. W latach 60 pojawiła się religia LSD. LSD jest narkotykiem, który zalicza się do halucynogennych. Najwyższym kapłanem tej religii był Timothy Leary. Propagowal on używanie LSD jako sposobu na "dojrzewanie świadomości". W 1968 r. w San Francisco na zjeździe hippisowskim wystąpił on ubrany w strój orientalny jako prorok "biochemicznego satori" /eliksiru życia/. Swoją religię sprowadzał do trzech haseł: otwórz się, dostrój się, wymknij się. Zmierzając do nadania religii form istytucjonalnych, Leary założył Ligę Duchowego Rozwoju. Działalność LSD spotykała się z restrykcjami ze strony władz, i między innymi założyciel i jego wyznawcy byli wielokrotnie aresztowani. W tym też czasie na fali hippisowskiej Dawid Berg założył sektę religijną Dzieci Boga. Głosiła ona hasła "wolnej miłości", "wolności wypowiedzi" i "wolności w każdej dziedzinie". Sam Berg podawał się bądź za drugiego Jezusa, bądź za nowego Mojżesza, głosząc "proroctwa" i "objawienia". W okresie szczytowej popularności sekta liczyła 10 tys. członków. Charakterystyczna dla nich jest swoboda seksualna i uprawianie rytualnej prostytucji. Demoralizująca ekspansja ruchu New Age przejawia się również w muzyce. W późnych latach 60 stała się popularna psychodelia, która charakteryzuje się kolorowymi strojami i odlotową muzyką. Narkotyki stanowiły i stanowią nieodłączny element tego stylu i doprowadziły do śmierci wielu muzyków. Przykładem odlotowej muzyki jest David Bowe, który nieprzerwanie poszukiwał i poszukuje, nowych form ekspresji. Na scenie występował w skandalicznym przebraniu, z pomalowaną twarzą i długimi włosami. Architekci New Age właśnie w muzyce szukali wzorca człowieka nowej ery. Muzycy stawali się idolami młodzieży. Ich sposób bycia i życia jest podchwytywany przez młodzież. Wydaje się, że Michael Jackson, który łączy przeciwieństwa rasowe i płciowe, w pełni zadowolił architektów New Age. Jackson podróżuje po całym świecie, jest przyjmowany przez prezydentów jak głowa państwa, a nastolatki go uwielbiają. W Polsce gościł go prezydent Kwaśniewski. Jackson jest "złotym cielcem" początku XXI w. W Polsce takim wykreowanym idolem młodzieży jest Michał Wiśniewski. W Żarach Jerzy Owsiak organizuje każdego roku imprezę muzyczną Przystanek Woodstock. Impreza ta przywędrowała do Polski z USA, na którą przyjeżdżała młodzież z całego świata. Tak jak i w USA, również w Polsce głównym elementem imprezy jest tarzanie się w błocie. W Eleuzis kandydaci do wtajemniczenia zwlekali z siebie szaty i tarzali się w błocie. Zdejmowanie z siebie ubrania symbolizowało śmierć, a tarzanie się w błocie wyobrażało pogrzeb. Przejście tej próby oznaczało wtajemniczenie do wielkich misteriów. Natomiast w voodoo, wtajemniczani wypijają duże ilości alkoholu, i następnie tarzają się w błocie. Tak więc Przystanek Woodstock to nie tylko impreza muzyki odlotowej, lecz jest to głównie miejsce kolejnego masońskiego wtajemniczenia. Ludzie w średnim wieku wprowadzają się muzyką czy też narkotykami w trans, który pozwala przekroczyć im barierę psychologiczną, i niczym wieprze tarzają się w błocie. W Żarach, mimo, że impreza organizowana jest pod hasłami "Stop narkotykom" i "Stop przemocy", wielokrotnie dochodziło tam do pijackich awantur i pobić. Na ulicach miasta młodzież może się zaopatrzyć w narkotyki i piwo. J. Owsiak jest członkiem sekty Międzynarodowe Stowarzyszenie Świadomości Kriszny, i głównie członkowie tej sekty obsługują imprezę w Żarach. Dla nich jest to dobra okazja do prowadzenia kampanii reklamowej oraz do prowadzenia naboru młodych ludzi do sekty. W Polsce sekta została zarejestrowana w 1988 r., ale już dużo wcześniej działali jej przedstawiciele, propagując krisznaickie idee. Europejskie centrum znajduje się na wsi w pobliżu Frankfurtu nad Menem. Jej członkowie czczą Krisznę, jednego z 10 wcieleń boga Wisznu, oraz Ramę. Jest to jedna ze sekt buddyzmu tybetańskiego i jej doktryna opiera się na mahajanie. Naucza ona, że istnieje tylko jedna zasada bytu, ta sama w człowieku i w kosmosie.. W porównaniu z nią wszystkie inne byty są tylko iluzją. Świat traktowany jest jako złudny. Jest to zbrodnicza teoria pustej ziemi. Członkowie sekty zorganizowani są we wspólnoty, w których obowiązuje zakaz jedzenia mięsa, ryb i jaj. Wspólnoty te istnieją w około 40 państwach. Członkiem tej sekty jest między innymi ordynator oddziału chirurgii sercowo - naczyniowej Szpitala Miejskiego w Toronto dr Wilfred G. Bigelow, który zyskał światową "sławę" dzięki pracy nad "głębokim zamrażaniem" znanej jako hipotermia. Bigelow pragnie podjąć badania nad duszą. Twierdzi on, że najważniejszą sprawą jest zbadanie "gdzie znajduje się dusza i skąd ona pochodzi". Takie badania prowadzili już naziści. Jerzy Owsiak wywiera bardzo duży, zły, demoralizujący wpływ na młodzież. Do dyspozycji ma telewizję, która reklamuje jego działalność. W Polsce jest uważany za guru i szamana. Bo do nowych religijnych uniwersaliów, który jest wspólny różnym starożytnym wierzeniom należy szamanizm. Trans powodowany narkotykami znany już był w starożytnej Grecji, w Indiach i religii irańskiej. By osiągnąć trans używano konopi, czyli haszyszu. Natomiast szamani przygotowują się do transu śpiewając i bijąc w bębny. Szaman od psychopaty niczym się nie różni. To co jednak wyróżniało szamanów to nie owe psychologiczne ataki, lecz fakt, że nadawano im wartości przeżycia religijnego. W rycie dionizojskim występuje ekstaza spowodowana piciem wina. Dionizos był patronem najbardziej wyuzdanego pijaństwa. Ludzie, którzy brali udział w tym wtajemniczeniu, musieli wyjść sami z siebie, by popaść w szał. Aby osiągnąć trans, używano wszelkich środków podniecających zmysły: tańców, śpiewów, narkotyków, różnych napojów, hałaśliwej muzyki, wreszcie ekscytacji erotycznej nawet wbrew naturze. Wszystko to miało wywoływać trans, który jest uosobieniem szaleństwa, histerii. Jest odpowiednikiem duchów piekielnych. W ten sposób wpędzano się w nieszczęścia, zbrodnie, które następnie usprawiedliwiano działaniem bóstwa. Wyznawcy Dionizosa organizowali tzw. bachanalia. Uczestnicy, którzy byli nadzy lub ledwie osłonięci skórami zwierząt, uwieńczeni liśćmi winnej macicy i obnoszący girlandy uplecione z bluszczu, potrząsali torsami, biegali, wrzeszczeli i wykonywali najrozmaitsze skręty ciała. Tańcząc odrzucali gwałtownie głowę, by zwiększyć zawrót głowy. Była to parada zboczeńców. Łamali wszelkie zakazy i nakazy. Wydawało im się, że osiągnęli szczęśliwość. Wyzbywali się życia powszedniego, by zakosztować życia nowego. Współcześnie takie parady odbywają się w Berlinie i w Paryżu. Biorą w nich udział przeważnie homoseksualiści i lesbijki. Współczesny świat już upodobnił się do starożytnego. Bowiem jest w nim obecna hałaśliwa muzyka, narkomania, alkoholizm, erotyzm, homoseksualizm, pedofilia, szamanizm. Wszystko to, co ma powodować trans, ów dionizojski szał. Twórcy New Age nadali mu nazwę kosmiczny odlot. Termin kosmiczny odlot lub kosmiczna podróż dotyczy również eutanazji. Amadeus Volben w książce "Wielkie przepowiednie" zawarł następujące stwierdzenie: "Osoby cierpiące, chorzy, ranni, a także kaleki, ludzie z wrodzonymi wadami itd., będą uzdrowieni i staną się całkowicie normalni po wejściu do statków kosmicznych: jest to konsekwencja oczyszczenia Ziemi oraz działanie Łaski". Wiadomo, że w nowej erze wszystko ma być doskonałe, człowiek również. Ziemia ma być oczyszczona. Ludzie starzy, chorzy, inwalidzi zostaną poddani eutanazji. Statek kosmiczny to klinika śmierci. Sama śmierć przedstawiona jest w tym cytacie jako podróż: "Gdy trwać będzie oczyszczenie, ci, którzy zostaną przetransportowani na statkach kosmicznych, otrzymają pomoc zarówno materialną, jak i duchową, aby potem mogli wrócić na Ziemię w pełnym zdrowiu, po przeżyciu całkowitej przemiany". W tym niewinnym cytacie zawarta jest cała filozofia reinkarnacji, która mówi, że po śmierci ciało, rozum i dusza się rozłączają. Ciało "z prochu powstało i w proch się obraca". Natomiast dusza udaje się w sferę gwiazd, a rozum w sferę eteru. Potem rozum łączy się ponownie z duszą /pomoc duchowa/, i w końcu przybywając na ziemię wchodzi w nowe ciało / pomoc materialna/. Ci, którzy czytali "Wielkie przepowiednie" byli pod dużym wrażeniem. Ach! wzdychali, jakie piękne czasy idą. Ludzie nie zaznają ani choroby, ani starości. Będą "żyli jak bogowie". Serca będą mieli wolne od trosk, i będą zabezpieczeni przed bólem i nieszczęściem.Och, wy naiwni ! Bowiem w tym cytacie ukryta jest zbrodnia. Zbrodnia przeciw ludzkości. W Holandii eutanazja jest już legalna.
Na łamach amerykańskiego czasopisma "Cult Awareness News" profesor psychiatrii dr Paul King stwierdził, że 84% jego pacjentów regularnie słucha muzyki heavy metal. Stwierdził on, że ta muzyka gloryfikuje przemoc i zło. Młodzi ludzie pod jej wpływem dokonują aktów okrucieństwa i stają się wiernymi czcicielami Szatana. Chociaż muzyka rockowa od początku zyskała sobie miano szatańskiej, to dopiero w latach 80 dostrzeżono faktyczne związki między pewnymi odmianami muzyki młodzieżowej a okultyzmem. Muzyka techno zawiera w sobie przesłanie szatańskie. W USA 14 letni Tommy Sullivan, wielbiciel muzyki heavy metal i wyznawca okultyzmu, zamordował własną matkę w trakcie ceremonii okultystycznej. W domu nucił piosenkę "o krwi i zabijaniu własnej matki". W 1985 r. James Vance i Raymond Balknap, po wysłuchaniu albumu zespołu Judas Priest, podjęli próbę odebrania sobie życia. Muzyka zawierała ukryte wezwanie do samobójstwa. Rodzice wytoczyli proces producentowi płyty, lecz sędziowie nie przychylili się do tych zarzutów. Utwór "Droga przez samobójstwo" Ozziego Osbourne'a jest uznawany za przyczynę śmierci 21 nastolatków. Piosenkarz nie przegrał jeszcze żadnej wytoczonej mu sprawy. W 1995 r. David Mc Calluma popełnił mord rytualny na swoim koledze Michaelu Earrigde. Wcześniej obaj byli w mieszkaniu wielbiciela muzyki heawy metal, gdzie brali udział w seansie wywoływania Szatana. David Mc Calluma słuchał w domu piosenek, które opowiadały o przemocy i mrocznych rytuałach. Swojemu koledze zadał kilkanaście ciosów nożem. Takich przykładów, wpływu muzyki heawy metal na umysły młodych ludzi, jest bardzo dużo. W Polsce w Łodzi od 1997 r. we wrześniu każdego roku odbywała się impreza muzyki techno. W tym roku prezydent miasta odwołał imprezę. Wreszcie ktoś potrafił się przeciwstawić demoralizacji młodzieży. By zobrazować jak taki koncert wygląda, krótko go opiszę. Młodzież od rana gromadziła się na ul. Piotrowskiej. Czekały tu już na nią przyczepy ciężarowe z potężnymi głośnikami. Kiedy zaczęły wydobywać się z nich elektroniczne dźwięki, zgromadzona tłumnie młodzież pogrążała się w transie. Ubiór uczestników imprezy nawiązywał do nowej ery, więc ubrania były dziwaczne. Przeważały jaskrawe kurtki ze skaju, spodnie z winylu. Jedni mieli ufarbowane włosy na niebiesko, drudzy na czerwono i pomarańczowo. Włosy zrobione na kolor były uczesane w pióropusze i na jeżozwierza. Następnie młodzież udawała się do Hali Sportowej, w której odbywała się główna impreza muzyki odlotowej. Z przyczep ciężarówek cały czas rozlegał się rytm techno. W hali sportowej odbywała się Mega Techno Party. 100 tys. wat zamieniało centrum sportowe w komputerowe laboratorium. Równolegle funkcjonowały trzy rozkołysane stroboskopami sceny. Każda z nich emitowała styl muzyki nowej ery. Lasery, setki świateł i zainstalowana największa w Polsce ściana wideo, towarzyszyły kręconym na żywo odmianom takim jak hardcore, drum and bass, jungle i break beat. Na scenie drugiej rozbrzmiewał goa i trance, a na trzeciej młodzież szalała przy muzyce house. Organizatorzy zadbali dosłownie o wszystko, by młodzieży zapewnić kosmiczny odlot. Tak więc, kiedy atakowany techno bitami mózgzmęczył się, urządzano mini kino, w którym pożywką dla oczu były zmieniające się w zawrotnym tempie animacje komputerowe. Zdaniem młodzieży, muzyka techno, to nie tylko dźwięki. To ich nowy sposób życia i bycia. Dla nich to "centralne wyluzowanie i odskoczenie od rzeczywistości". Zwiastunem tej muzyki był nurt house i jego odmiany: acid, deep, trance, happy hard core. Lecz jego początków należy doszukiwać się w rytmach wybijanych przez szamanów i czarowników na bębnach, którzy w ten sposób przywoływali złe moce. Młodzież nie chce wiedzieć, że celem tej muzyki jest absolutne ogłupianie. Bo celem twórców nowego porządku świata jest całkowita demoralizacja młodzieży, gdyż ludźmi z demoralizowanymi łatwiej będzie im rządzić.
Jest to ruch, który posiada wielowiekową tradycję. Niektórym ludziom jest trudno uwierzyć, że w krajach cywilizowanych oddaje się cześć Szatanowi i praktykuje się czarną magię, oraz, że jest to zagrożenie, które należy traktować całkiem poważnie. Współcześnie za jego czołowego ideologa uważa się Antona Szandora La Veya, który w 1966 r. założył w San Francisco Światowy Kościół Szatana. La Vey jego podstawy doktrynalne wyłożył w książce Biblia Szatana, która uważana jest za swoisty antydekalog. Głosi się w niej między innymi pochwałę zła, fałszu, nienawiści, brutalności, seksualnych żądz oraz propaguje tzw. czarne msze. Między innymi napisano w niej: " Spojrzycie na krucyfiks; cóż on symbolizuje? Bladą nieudolność wiszącą na drzewie". Symbolami są: odwrócony krzyż, trzy liczby sześć, odwrócona gwiazda pięcioramienna wpisana w koło, oraz wizerunek kozy i diabła. Sataniczny kozioł Bafomet, wyobrażony jest na tle odwróconej pięcioramiennej gwiazdy, która w rytuałach czarnej magii symbolizuje Szatana. Członkowie składają przyrzeczenie, że wyrzekają się innych religii i lojalności wobec Boga. Składają też przysięgę utrzymania w tajemnicy działalności sekty. Składają na ołtarzu ofiarę. Piją krew i spożywają mięso. Potem oddają się całkowitemu seksualnemu zapamiętaniu, podsycanemu przez alkohol i narkotyki. Jeden z krytyków Kościoła Szatana P. E. Bonewista stwierdza, że wyznawcy są po prostu nazistami: "La Vey, który był cyrkowym zamiataczem, załapał się na okultystyczną modę i jest już bliski zbicia fortuny. Wiedząc o okultyzmie akurat tyle, by zrobić wrażenie na kompletnym ignorancie, posłużył się plagiatem Nietzschego i Hitlera, by sklecić filozofię, która przemówiła do nazistów jak kraj długi i szeroki... wkrótce w jego szeregach znaleźli się członkowie Kuklux - Clan, Amerykańskiej Partii Nazistowskiej... a także mafia, której członkowie tłumnie przybywali na jego spotkania". Tutaj Bonewista się nie myli, bo naziści byli satanistami. Bowiem Kościół Szatana odwołuje się do ideologii niemieckich stowarzyszeń z lat międzywojennych takich jak Towarzystwo Thule, z którego powstała partia nazistowska, oraz Deutsches Ahnenerbe /Niemieckie Dziedzictwo Przodków/, niezależne towarzystwo niemieckich okultystów. Ahnenerbe była częścią Schwarze Orden /Czarny Zakon/, który znany jest pod mianem SS. Kościół Szatana podkreśla dobitnie etos mocy, władzy i nagiej siły. Zawołaniem jest hasło: "Jeśli ktoś uderzy cię w jeden policzek, ty trzaśnij go w drugi". Jest to małpowanie Ewangelii. Kościół Szatana przyciągnął wiele nazwisk Hollywoodu. Jego zwolennikami byli między innymi Sammu Davis, Jayne Mansfield oraz Marilyn Monroe, którą w 1948 r. łączył krótki, ale intymny związek z założycielem sekty. La Vey wystąpił w epizodycznej roli Diabła w filmie Polańskiego "Dziecko Rosemary". Jego osobę łączono z seryjnym mordercą Richardem Ramirezem oraz z przywódcą satanicznej sekty Kościoła Procesu, Charlesem Mansonem, który był odpowiedzialny za zabójstwo aktorki Sharon Tate, żony Polańskiego, oraz sześciu jej przyjaciół. Sharon Tate była w ósmym miesiącu ciąży. Zabójczyni Susan Atkins wcześniej należała do Kościoła Szatana, później była prawą ręką Charlesa Mansona, który założył sektę Rodzina. Dzisiaj Kościół Szatana szczyci się członkostwem "wielu osób z całego świata, mężczyzn i kobiet ze wszystkich grup etnicznych... niektórzy z nich noszą niczym rockersi lub wielbiciele rocka gotyckiego, inni wcale nie różnią się od najbardziej konserwatywnych przedstawicieli klasy średniej". W Polsce ruch pojawił się w 1984 r. razem z muzyką zespołów speed - black - metalowych i skupia przeważnie młodzież. Sekta Kościół Szatana działa w ramach New Age. Jednym z najbardziej znanych satanistów XX wieku był Aleister Crowley. Mimo wychowania według zasad protestanckich, postanowił odrzucić wszelkie normy i zwrócił się w stronę alkoholu, narkotyków, pornografii i magii rytualnej. W 1898 r. wstąpił do Zakonu Złotego Brzasku, którego członkowie oddawali cześć bóstwom egipskim i praktykowali rytualną deflorację dziewic. W 1903 r. spędził jedną noc wewnątrz Piramidy Cheopsa w Egipcie. Twierdził, że po odczytaniu mistycznej formuły oblał go strumień liliowego światła. Później założył Kościół Gnostycki "Thelema". Doktrynę sekty wyłożył w "Księdze Prawa" /Liber Al./. Crowley twierdził, że naród, którego przywódcy zaakceptują Księgę Prawa, zapanuje nad światem. Marthe Kunzel, teozofka, zaprzyjaźniona wcześniej z założycielką Towarzystwa Teozoficznego, Heleną Bławatską, jeden egzemplarz Księgi Prawa z komentarzem przesłała Hitlerowi. Crowley utrzymywał, że Hitler często cytował lub przynajmniej parafrazował Księgę Prawa. Założyciel tej religijno --okultystycznej sekty został nazwany "satanicznym okultystą", a on sam nazwał siebie i sektę "Bestią 666". Siedzibą komuny jest opactwo Thelema, które znajduje się w pobliżu miasteczka Stein w Szwajcarii. Na maszcie powiewa sztandar różokrzyżowców, na którym widnieje emblemat okultystyczny. W opactwie przebywają zarówno mnisi, jak i mniszki. W klasztorze znajduje się dość dobrze wyposażone laboratorium alchemiczne, gdzie powstają "leki Paracelsusa", lekarstwa ziołowe i mineralne sporządzone z pomocą asrologicznej i okultystycznej wiedzy. Komuna wyznawców Crowleya istnieje do dziś i wydaje liczne periodyki. Do sekty należał Lanz von Liebefels, który wywarł bardzo istotny wpływ na Hitlera. Do świętych sekty zalicza się między innymi Ludwika Bawarskiego, który był niezrównoważony psychicznie oraz Ulricha von Huttena, chorego na syfilis barona, który przyjaźnił się z Marcinem Lutrem. Według założyciela, "Thelema" jako nowa religia ma zastąpić judaizm, chrześcijaństwo i islam. Zeszyt Narodowy nr 15 | |||