now@ on-line  czerwiec  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Leszek Skonka:
 
Mirosław Kokoszkiewicz:
 
Jerzy Przystawa:
 
Wiktor Poliszczuk:
 
Phyllis Schlafly:
 
Michael Whitcraft:
 
J. R. Nyquist:
 
Ocnus News:
 
Donald Devine:
 
Daniel Pipes:
 
John Horvat:
 
J.R. Nyquist:
 
Donald J. Devine:
 
Daniel Pipes:
 
Ks. Henryk Jankowski:
 
Stanisław Remuszko:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Maciej Giertych:
 
Sławomir Olejniczak:
 
Mirosław Kokoszkiewicz:
 
Romuald Bury:
 
Jerzy Przystawa:
 
Andrzej Kumor:
 
Marian Kałuski:

Witold Filipowicz:

 
Jerzy Przystawa:
 
Zbigniew Brzozowski:
 
Jerzy Przystawa:
 
Marian Kałuski:
 
Witold Filipowicz:
 
Iwo Cyprian Pogonowski:
 
Adam Maksymowicz:
 
Adam Wielomski:
 
Stanisław Bulza:
 

Cezary Rozwadowski

WYBRAĆ MIĘDZY PRAWDĄ A KIERESEM

Prezes Instytutu Pamięci Narodowej - po śmierci Jana Pawła II - „wyskoczył” z informacją, że ujawni nazwisko konfidenta SB z otoczenia papieża. Wyjaśniał zaciemniał, mataczył, raz że materiały były w IPN od lat, raz że otrzymał je niedawno, no i wreszcie w środę 27 kwietnia (2005 r.), „wystrzelił” nazwiskiem zakonnika Ojca Hejmo. Prezes IPN ujawnił, że w zasobach Instytutu znajdują się dokumenty wskazujące, iż o. Konrad Hejmo w latach 80 był współpracownikiem organów bezpieczeństwa PRL o pseudonimach „Hejnał” i „Dominik”.

Dla fachowej oceny faktu upublicznienia tej sensacji, posłużę się opinią profesora Hołdy z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Oto jego opinia: „W ustawie o IPN przewidziano kilka trybów udostępniania informacji o pracownikach i współpracownikach Służby Bezpieczeństwa - art. 30 i następne. Jest tam kilka ustawowo określonych dróg m.in.: materiały udostępnia się pokrzywdzonym na ich wniosek, w ograniczonym zakresie byłym pracownikom, współpracownikom i funkcjonariuszom SB oraz innym instytucjom i organom państwowym w celu ścigania przestępstw określonych w ustawie o IPN lub w celu prowadzenia badań naukowych, czy dla celów publikacji dziennikarskich. Żadną z nich nie kroczył prezes Kieres". [...] w żadnym miejscu, gdzie w ustawie o IPN jest mowa o udostępnianiu dokumentów przez Instytut, nie jest napisane, że prezes IPN może przekazywać informacje w taki sposób jak to uczyniono. [...] IPN celowo czekał z publikacją tych materiałów na śmierć Jana Pawła II [...] przecież on sam nigdy nie wystąpił o udostępnienie swojej teczki".

Zarzuty pod adresem Kieresa kieruje także sam ojciec Hejmo. Według niego zanim ujawniono publicznie jego nazwisko, nikt z IPN z nim się nie skontaktował. Prezes Leon Kieres po „kieresowsku” twierdzi, że Hejmo nie zwracał się oficjalnie z taką prośbą. Najlepiej oskarża się „zza węgła”, wystarczy jak oskarżony dowie się po wyroku i tak nie ma szans na obronę (skąd my to znamy?).

Sam Kieres twierdzi że celem tego ujawnienia, była realizacja jednego z ustawowych zadań IPN, jakim są prace badawcze, bo sprawa o. Hejmy ma być w maju przedmiotem publikacji IPN. Argument jak na profesora dość przedszkolacki. Pan profesor Kieres mydli nam oczy, że art. 22 ustawy o IPN pozwala mu na takie wybryki. Tenże sławny artykuł 22, brzmi „Prezes Instytutu Pamięci może, w szczególnie uzasadnionych wypadkach, zezwolić na ujawnienie wiadomości stanowiącej tajemnicę państwową lub służbową oraz na udostępnienie dokumentów lub materiałów objętych tajemnicą państwową określonej osobie lub instytucji, jeżeli zachowanie tajemnicy uniemożliwiałoby wykona-nie wskazanych w ustawie zadań Instytutu Pamięci.

Osobiście na tajemnicach służbowych i państwowych „zjadłem połowę swoich zębów” ale w informacji o rzeko-mym judaszostwie O. Hejmo, nie znalazłem żadnego pierwiastka godnego tajemnicy państwowej. Mowa w tym para-grafie jest o tym komu można ujawnić „...określonej osobie lub instytucji...”, nie ma natomiast mowy o podaniu do publicznej wiadomości. Jeśli profesor nie pojmuje tak prostych sformułowań, to zaczynam wątpić albo w jego profesorskość, albo w jego dobre intencje.

Jak się wydaje ten „wybryk” Kieresa został mu zlecony z ukrycia, do dalszego pogłębiania podziałów polskiego społeczeństwa. Nauczony doświadczeniem że wszystkie czarne nici prowadzą do Pałacu Prezydenckiego, myślę że i ten trop tam prowadzi. Tym bardziej że Kieres, został prezesem IPN za wstawiennictwem Kwaśniewskiego to i wykonuje polecenia swego pryncypała.

Ale kadencja Kieresa dobiega końca, jednak zabiega on o kolejną kadencję i ma na to szansę, póki lewica przy głosie. Dyskusja w programie „Prosto w oko” w TVP1 (28 kwietnia 2005), Siemiątkowskiego i Rokity nt Kieresa, wykazała że obydwie strony krytykują go ale SLD forsuje je-go kolejny wybór zaś PO waha się.

Odniosłem wrażenie że tak jedni jak i drudzy, chcieliby zachować Kieresa na stanowisku prezesa IPN, bowiem wy-kazał on „wyjątkową skuteczność” w ukrywaniu prawdy o PRL – której jedni i drudzy boją się. W ferworze dyskusji Siemiątkowskiemu „wymknął się” prawdziwy argument za ponownym wyborem Kieresa. Dowiedzieliśmy się bowiem że jest on człowiekiem sprawdzonym i wiadomo czego po nim można się spodziewać, owszem błędów kilka popełnił ale doprowadził do właściwego zakończenia sprawy mordu w Jedwabnem. I to wszystko wyjaśnia!!!

Jeśli chodzi o dominikanina Hejmo, można tylko plotkować. I choć nie mam nic przeciw „odkopaniu” całej prawdy o PRL aż do 1989 roku, to wolałbym aby do każdego nazwiska TW, były dołączone personalia i „osiągnięcia służbowe”, prowadzącego oficera SB” oraz cały łańcuszek jego przełożonych.

Patriotyczny Ruch Polski

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl