| ||||
|
w tym wydaniu:
Phyllis Schlafly:
Michael Whitcraft:
J. R. Nyquist:
Ocnus News:
Donald Devine:
Daniel Pipes:
John Horvat:
J.R. Nyquist:
Donald J. Devine:
Daniel Pipes:
Ks. Henryk Jankowski:
Stanisław Remuszko:
Cezary Rozwadowski:
Maciej Giertych:
Sławomir Olejniczak:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Romuald Bury:
Jerzy
Przystawa:
Andrzej Kumor:
Marian Kałuski:
Witold Filipowicz:
Marian Kałuski:
Witold Filipowicz:
Iwo Cyprian Pogonowski:
Adam Maksymowicz:
|
Mirosław Kokoszkiewicz Patriota Borowski wystartował Mamy obecnie do czynienia z wysypem kandydatów na najwyższy urząd w państwie. Ja grzyby po deszczu dołączają do stawki nowi pretendenci. Odbywają się liczne konwencje przeróżnych partii gdzie w amerykańskim stylu w świetle reflektorów, laserów i stroboskopów poznajemy naszych przyszłych zbawców. Prasa też nie pozostaje w tyle. Tak jak w kampaniach U.S.A nie ma tematów tabu. Grzebie się w życiorysach, szuka grzechów i grzeszków. Moim zdaniem tak właśnie powinno być. Ktoś, kto ma chęć i odwagę na pełnienie funkcji Prezydenta RP powinien liczyć się z tym, że jego życiorys, koligacje rodzinne będą ujawniane i podawane opinii publicznej. W jednym z poczytnych tygodniku pojawiły się nawet drzewa genealogiczne znanych polityków. Jedne bardzo rozgałęzione inne mniej, ale jednak są. Niektóre dzienniki upodobały sobie szczególnie pojedyncze rodziny znanych liderów. Gazeta Wyborcza np. wyspecjalizowała się w rodzinie Giertychów i z wielkim zapałem próbuje ją skompromitować. Jest jednak polityk, który w tej całej gorączce jakby został zapomniany. Nie to, że o nim się nie mówi, ale jakoś nikt nie pokusił się, aby w tych najbardziej wpływowych mediach powiedzieć coś więcej o jego życiorysie czy przodkach. Marek Borowski, bo o nim tu mowa sam zresztą jest sobie winien. Na swojej stronie internetowej w opublikowanym życiorysie nie ma ani słowa nawet o własnych rodzicach. A przecież nie brakowało w dziejach rodziny lidera SDPL postaci znanych. Może now@ on-line nie jest najodpowiedniejszym miejscem do publikowania życiorysów lewicowych liderów, ale ktoś musi przecież to przypadkowe niedociągnięcie mediów nadrobić. Przytoczę tu przemilczane zupełnie przez media bardzo emocjonalne wystąpienie sejmowe posła Hatki: 4 kadencja, 68 posiedzenie, 2 dzień (18.02.2004) Przywołałem postać męża stanu Stanisława Mikołajczyka, ponieważ nie mam najmniejszego powodu, aby ukrywać fakt, że mój ród wydał tak znakomitego męża stanu, którego również pozbawiono immunitetu, aby osądzić i zamordować. Mój wuj stał się dla mnie wzorem, który ciągle zobowiązywał, i chlubą, która drogo kosztowała. Tabuny ubeków, esbeków upokarzały, szykanowały, znęcały się nad naszą rodziną, a mnie i najbliższym nie oszczędzono więzienia i emigracyjnych cierpień. Z dumą jednak przywołałem imię mojego wuja.
Postać Jakuba Bermana napawa grozą i zasługuje na powszechne potępienie. Jako członek KC odpowiedzialny za aparat bezpieczeństwa jest odpowiedzialny za sfingowane procesy sądowe i mordy na największych polskich patriotach. Być może Marek Borowski wystartuje w wyborach prezydenckich z głębokich i nieujawnionych nam pobudek? Może chce odkupić winy swoich przodków wobec ojczyzny, która ich przygarnęła? Trzeba ludziom wierzyć i pozbyć się nieuzasadnionej podejrzliwości. Nikt przecież nie ponosi winy za grzechy ojców. Wszak budzi wątpliwości nagle okazywany patriotyzm Borowskiego, zwłaszcza, że wzrastał raczej w mało patriotycznej atmosferze domu rodzinnego. Powstaje pytanie, kiedy i gdzie narodziła się ta wielka miłość do Polski? Wszak jako młodzieniec pierwsze kroki skierował do PZPR, z której został usunięty dopiero w 1968r po czystkach antysemickich. W swoim życiorysie tak to opisuje nasz bohater: „W marcu 1968 r. organizował protesty studentów przeciwko policyjnym metodom ówczesnej władzy, w wyniku, czego został usunięty z PZPR i ukarany na uczelni naganą z ostrzeżeniem.Równocześnie odmówiono mu kontynuowania kariery naukowej na SGPiS oraz zastosowano sankcje w postaci zakazu pracy w handlu zagranicznym i wyjazdów zagranicę”. Dalsza kariera polityczna znowu polegała na zwróceniu się ku postkomunistom. Pan Borowski po latach bycia prominentnym politykiem SLD dokonał jednak heroicznego czynu. To on był tym pierwszym, który doprowadził do rozłamu na lewicy tworząc SDPL. Tłumaczył to obrzydzeniem, jakim napawa go korupcja, nepotyzm, niejasne układy. Ten odruch wymiotny na takie niegodne zjawiska nastąpił w momencie, kiedy notowania SLD zaczęły spadać na łeb na szyję. To mógł być jednak zwykły zbieg okoliczności. Krążą jednak słuchy, że te niejednokrotnie przestępcze praktyki działaczy i kolegów partyjnych Pana Marka były znane od dawna i nikomu nie przeszkadzały póki była pełnia władzy i wysokie wyniki w sondażach. Ale i to mogą być przecież tylko plotki. W przemówieniu na konwencji prezydenckiej SDPL Marek Borowski powiedział: "Przyjaciele! Dziś, wciąż z dumą możemy powiedzieć: jesteśmy Polakami, jesteśmy częścią wielkiego narodu, który wydał wiele wybitnych osobistości. Ten kapitał gromadziliśmy przez pokolenia. Nie zmarnujemy go, jeśli będziemy godni naszych wielkich przodków. Za kilka dni, 3-go Maja, będziemy mieli okazję do przypomnienia ich zasług. Nie jest łatwo im dorównać, ale jeśli mamy taki zamiar, to musimy w życiu publicznym powrócić do wyznawanych przez nich wartości: prawdy, tolerancji, otwartości, szacunku. Powrócić do zasad!” Ciarki mnie trochę przeszły wczytując się w te słowa, ale mam nadzieje, że kandydatowi z całą pewnością nie chodziło o własnych przodków. Do wszystkich tych, którzy pokładają swoje nadzieje w tej kandydaturze pragnę wlać w serca nieco otuchy. Jeżeli nie uda się waszemu faworytowi wygrać tym, a może i następnym razem to jest nadzieja w potomku. Wszak Marek Borowski ma jeszcze syna. | |||