now@ on-line  czerwiec  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Leszek Skonka:
 
Mirosław Kokoszkiewicz:
 
Jerzy Przystawa:
 
Wiktor Poliszczuk:
 
Phyllis Schlafly:
 
Michael Whitcraft:
 
J. R. Nyquist:
 
Ocnus News:
 
Donald Devine:
 
Daniel Pipes:
 
John Horvat:
 
J.R. Nyquist:
 
Donald J. Devine:
 
Daniel Pipes:
 
Ks. Henryk Jankowski:
 
Stanisław Remuszko:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Maciej Giertych:
 
Sławomir Olejniczak:
 
Mirosław Kokoszkiewicz:
 
Romuald Bury:
 
Jerzy Przystawa:
 
Andrzej Kumor:
 
Marian Kałuski:

Witold Filipowicz:

 
Jerzy Przystawa:
 
Zbigniew Brzozowski:
 
Jerzy Przystawa:
 
Marian Kałuski:
 
Witold Filipowicz:
 
Iwo Cyprian Pogonowski:
 
Adam Maksymowicz:
 
Adam Wielomski:
 
Stanisław Bulza:
 

WŁADCY PIERŚCIENI - WTAJEMNICZENIA ELEUZYŃSKIE

Stanisław Bulza

WTAJEMNICZENIA W MAŁE MISTERIA

Wtajemniczenie to odbywało się w Agra, osadzie sąsiadującej z Atenami, nad brzegiem Ilissosu, na przełomie stycznia i lutego. Rozpoczynało się ono od badania kandydatów, którzy byli przyjmowani przy wejściu do świątyni zamkniętej przez kapłana Eleuzis, Keryka, który był heroldem obrzędów. Był on upodobniony do Hermesa, a więc głowę miał przystrojoną wieńcem z mitry, a w ręku trzymał laskę Hermesa. Była to laska ozdobiona u góry dwoma skrzydłami, a wokół niej były owinięte dwa węże. Herold był przewodnikiem, pośrednikiem i tłumaczem misteriów. Adepci nazywali się mistami a prowadzący ich mistagogami. Przed wtajemniczeniem musieli oni przysiąc, że wszystko co zobaczą i usłyszą zachowają w tajemnicy.

Po wstępnych czynnościach herold prowadził ich do świątyni poświęconej Persefonie. Na jej schodach były ustawione rzędem kapłanki świątyni Persefony, które wypowiadały następujące słowa: "O, przyszli adepci misteriów, stanęliście u progu Persefony. Wszystko, co będziecie oglądać, wprawi was w zdumienie. Dowiecie się, że wasze obecne życie jest splątane tkaniną ułudnych rojeń. Sen, który otacza was strefą mroków, uniesie na swojej fali rojenia i dni wasze, niby płynące szczątki ostatnie, które rozwieją się w oczach. Poza strefą mroków wszelako jest strefa wiekuistej miłości. Niech sprzyja wam Persefona i niech nauczy was, jak przebyć rzekę ciemności i dostać się do Demeter". Gdy kapłanki skończyły swą przemowę, prorokini zstępowała ze schodów i rzucając pełne grozy spojrzenie, wypowiadała następujące przekleństwo: "Lecz biada tym, którzy przyszli, aby pokalać misteria! Bogini bowiem prześladować będzie te przewrotne serca przez całe ich życie i w królestwie cieni nie wypuści ona swojej ofiary".

Mistowie byli następnie poddawani oczyszczeniu katharmos, które polegało głównie na nacieraniu mistów gliną i mąką. W końcu kapłan podnosił leżącego na ziemi mista, i następnie musiał on powtarzać formułę: "Uciekłem od zła i znalazłem lepsze". Potem stawali boso na zwłokach zwierzęcia, które było poświęcone Zeusowi i kapłani pokrapiali ich wodą z Ilissosu. Wtajemniczenie te wiązało się z ofiarą i ze spożywaniem surowego mięsa oraz z piciem mistycznego napoju, wina zmieszanego z krwią. Łączność z bogiem osiągano poprzez ofiarowanie stworzeń rozdartych na strzępy / sparagmos/ i spożycie surowego mięsa / omofagia/. Rozszarpywane i pożerane zwierzęta były wcieleniami Dionizosa. Następnie na głowę wkładano im wieńce z kopru i gałęzi białodrzewu, a kapłanka wachlowała ich, co miało oznaczać oczyszczenie powietrzem. Następnego dnia odbywała się procesja a prowadzący mistów mistagodzy tańczyli w koło nich, grając na dźwięcznych instrumentach spiżowych.

Wtajemniczenie to miało miejsce po lekturze tajnych ksiąg. Mistowie pobierali również nauki w akademii platońskiej. O przyjaźni między swoimi uczniami i o Dionie, który był sprawcą krwawej rewolucji na Sycylii, Platon tak pisze w "Liście siódmym": "Dion potem w drodze powrotnej do domu zabiera z sobą z Aten braci; przyjaźń z nimi nie powstała na podstawie zgodnych przekonań filozoficznych, ale z pospolitych i zwykłych uczuć koleżeństwa, jak to bywa u większości przyjaciół, oraz z tego zżycia się, które się wytwarza przy stole biesiadnym, ceremoniach wtajemniczenia i wspólnym uczestniczeniu w misteriach".

Następnie mistowie udawali się do namiotów, przy czym nie wolno im było mieć przy sobie rzeczy, której wartość przekraczałaby sto drahm srebrnych. Posiadaną nadwyżkę musieli złożyć w ofierze bogom. Przygotowywali się na osiągnięcie ekstazy. Był tu praktykowany ryt dionizojski. Dionizos był patronem najbardziej wyuzdanego pijaństwa. Wtajemniczani musieli wyjść sami z siebie, by popaść w pewien rodzaj szału.

Aby osiągnąć ekstazę, używano wszelkich środków podniecających zmysły: tańców, śpiewów, różnych napojów, hałaśliwej muzyki, cymbałów, fletów frygijskich, wreszcie ekscytacji erotycznej. Wszystko to wprawiało ich w ekstazę. Zmęczeni zasypiali potem snem mistycznym, spowodowanym zapewne przez alkohol, ale również przez liście i kwiaty narkotyczne, na których leżeli. Sen był dalszym oczyszczeniem, gdyż uważano go za wtajemniczenie do śmierci. Herodot, który był wtajemniczony w Eleuzis, opowiada, że król Scytów był wtajemniczony w ryt Dionizosa. Podczas tego obrzędu /telete/ nawiedzony przez Dionizosa król stał się szaleńcem. Opis ten odnosi się do procesji, w której wtajemniczeni doprowadzali się do ekstazy. Ulegali tej ekstazie, która przez wielu, jak i przez nich samych uważana była za szał /mania/.

Z tego snu mistycznego muzy budziły ich muzyką, którą uważano za zespolenie wszystkich sztuk pięknych. Muzyka miała wpływać dobroczynnie na wszystkie te zmysły człowieka, które nie podlegają jego woli ani rozumowi. W Agrze główną cześć oddawano Demetrze, Persefonie i Dionizosowi. Po oczyszczeniu mistów symbolizowano ich odrodzenie, podnosząc posąg Dionizosa, który uprzednio był położony i wyobrażał umarłego.

WTAJEMNICZENIE W WIELKIE MISTERIA - TELETE

Po sześciomiesięcznej przerwie, na przełomie sierpnia i września obchodzono wielkie misteria, czyli Eleuzynie. Mistowie udawali się najpierw z Aten do Eleuzis, a następnie wracali, niosąc przedmioty święte nazwane hiera. Ponieważ uważano, że Dionizos wyłonił się z morza, udawali się oni nad morze i na okrzyk "mistowie do morza", każdy z nich wchodził do wody, niosąc w ręku prosiaka, którego obmywał i potem składał go na ofiarę bogom. Symbolem Dionizosa była świnia. Prosiak był natomiast symbolem Dionizosa Zagreusa /boże dziecię/ Symbolicznie ofiara prosiaka znaczyła uśmiercenie młodej dziewczyny. Prawdopodobnie była składana w ofierze. W starożytnej Grecji ofiarowanie bogom zwierzęcia oznaczało przelanie krwi, popełnieniem prawdziwego morderstwa. Ofiara zwierzęcia uważana była za zmazę. W tym wypadku zmaza spowodowana zbrodnią była zmyta przez ofiarę prosiaka. Później sprowadzano z powrotem do Eleuzis hiera, w tym również posąg Dionizosa, który we wtajemniczeniach nazywał się Jakchos. Był on synem Demetry i Zeusa. Służył on za pośrednika między dwiema wielkimi boginiami a ich wyznawcami i przewodził nocnym obrzędom, które odbywały się w drodze z Aten do Eleuzis:

"Jakchu, we wspaniałym władnący chramie,

Jakchu, o Jakchu!

Ku drużynie ci oddanej

wstąp na łąkę kwietną w tany

wieniec wstrząsając mirtowy,

który buja w krąg twej głowy

pełen jagód, - a stopą rytm nam klaszcz godowy

i w swawolne korowody

stań sam, Charyt wiecznie młody

do pląsów zbożnych razem z nami,

nie skażonymi mistami.

Wstrząsaj, niech płonie żagiew światłoplenna,

Jakchu, o Jakchu!

Nocnego święta gwiazdo promienna!"

/Arystofanes "Żaby", przekład Butrymowicza/

Pochód, w środku nocy, zatrzymywał się kolejno przy różnych świątyniach, i wreszcie przybywał do Eleuzis. Wtajemniczenie przy pomocy posągu Jakchosa nabierało cech rytu dionizojskiego. Ryt ten polegał na spożyciu sakramentalnego posiłku, który miał miejsce na początku wtajemniczeń. Posiłek ten wiązał się z Dionizosem Zagreusem. Kapłani wysyłali mistów, by zwabili zabawkami takimi jak grzechotki, lusterka,, kośćmi do gry, piłką, bąkiem małego Dionizosa Zagreusa. Następnie zabijali go, rozrywali na kawałki, gotowali w kotle i zjadali. Fakt ten był znany ze wszystkimi szczegółami jeszcze w IV wieku. Przypominano go w związku z kolejnymi obchodami misteriów. Gotowanie w kotle lub przejście przez ogień było rytem, który miał zapewnić nieśmiertelność. Nawiązywano w tym rycie do epizodu Demeter i Demoofonta.

Nieśmiertelność również chciał uzyskać król beocki, Atamos, który zabił swego młodszego syna Learchosa, a następnie wrzucił go do kotła z gorącą wodą. Atamos został ogarnięty szałem z powodu drugiego syna Friksosa, który był wychowywany na Dionizosa Zagreusa i miał być złożony w ofierze, lecz matka go uratowała. Atamos więc zabił Leartesa.

W samym Eleuzis rozpoczynał się obchód właściwych misteriów. Hierofant wołał: "Święta Brimo, zrodziła święta dziecię Brimos", co miało oznaczać, że bogini śmierci zrodziła w ogniu syna. Imię Brimo oznaczało królowę zmarłych i można je odnieść do Demeter. Natomiast Brymos to Jakchos, zwany powszechnie Dionizosem, syn Demeter. W tych obrzędach brali licznie udział kapłani, którzy należeli do dwóch rodzin: Eumolpidów i Keryków. Mistom nakazywano milczenie, po czym odnawiali oni przysięgę zachowania tajemnicy, a wreszcie poddawano ich rozmaitym próbom.

Zdejmowali z siebie szaty, co miało symbolizować śmierć i następnie wchodzili do błota, w którym się tarzali, co wyobrażało pogrzeb. Potem myli się i wchodzili do ciemnego podziemia, mając każdy przy sobie mistagoga. Nie powinni się przy tym odwracać do tyłu pod karą ponownego zanurzenia się w błocie przez erynie, boginie zemsty. We wtajemniczeniach wyobrażały one namiętności poddające z powrotem duszę pod władzę ciała. Wejście do podziemi wyobrażało pobyt Orfeusza w piekle, który przed wyjściem na światło dzienne miał się do tyłu nie odwracać.

W podziemiach mistom ukazywały się widma, a w szczególności Empuza, rodzaj demona, przybierającego przeróżne postacie: osła, wołu, kobiety, konia. Zjawy te były tak nagłe i przelotne, że nie starczało czasu, by zauważyć ich sztuczne wywołanie. Buchające płomienie potęgowały lęk mistów, których pośród tych strachów wzywano do pożądania telete, czyli doskonałości. Po błyskach następowała zupełna ciemność, która potęgowała grozę. Próba ta polegała na przezwyciężeniu strachu. Plutarch porównuje uczucie strachu, jakim przejmowały te wizje, do stanu człowieka na łożu śmierci. Po zakończeniu tej próby stawali przed trybunałem, który ich karał za błędy i oczyszczał. Następnie otrzymywali do wypicia wodę letejską, która dawała im zapomnienie żywota cielesnego. W tym momencie przyszli wtajemniczeni, będąc nago, otrzymywali szaty, bowiem byli już godni brać udział w orszaku boskim, i przyłączali się do uprzednio wtajemniczonych.

W Żarach Jerzy Owsiak organizuje każdego roku imprezę muzyczną Przystanek Woodstock. Impreza ta przywędrowała do Polski z USA. Tak jak i w USA, również w Polsce głównym elementem imprezy jest tarzanie się w błocie. Natomiast w voodo, wtajemniczani wypijają duże ilości alkoholu, i następnie również tarzają się w błocie. Tak więc Przystanek Woodstock to nie tylko impreza muzyki odlotowej, lecz jest to głównie miejsce kolejnego wtajemniczenia.

WTAJEMNICZENIE W EPOPTEJĘ

Po tych pierwszych wtajemniczeniach dopiero po upływie roku można było zostać dopuszczonym do epoptei /kontemplacji/. Ceremonia wtajemniczenia polegała na przechodzeniu przez ciemności, co symbolizowało śmierć, przez którą myśl odłączała się od duszy, by dojść do jakiegoś życia boskiego. Krocząc w ciemnościach musiał on słuchać dawanych mu wskazówek i z zawiązanymi oczami iść tą drogą a nie inną. W pewnym momencie zdejmowano mu przepaskę z oczu i widział on drzewo życia, z którego miał zerwać owoc. Spostrzegał on wówczas światło płynące z góry i mógł on wreszcie oglądać symbol boga, którym był kłos pszenicy. Kłos dojrzałej pszenicy zostawał zastąpiony innym symbolem, który był jego dalszym ciągiem, a mianowicie podniesionym fallusem. Fallus, wzniesiony do góry, gotowy do zapłodnienia, symbolizował Dionizosa i Demeter i oznaczać miał logos utworzony przez myśl i duszę. Do świętych przedmiotów zaliczała się kopia macicy /kteis/. Mystowie wierzyli, że dotykając kteis swym organem płciowym odrodzą się jako dzieci Demeter. Ceremonia kończyła się sceną, w której łączyli się publicznie na łożu hierofant i kapłanka Demeter.

W tym wtajemniczeniu, jako kolejny stopień, przedstawiano metempsychozy, tzn., przechodzenie duszy w różne ciała zwierząt i ludzi. Dusza wtajemniczanego musiała poddawać się tym obrzędom, w których utożsamiała się, zgodnie z cechami swego charakteru, ze zwierzętami. Mistowie ubierali się w skóry tych zwierząt, a następnie byli zapędzani do stajni. Charakterystyczną cechą orfizmu była wiara w metempsychozę. Orficy utrzymywali, że dusza ludzka zamknięta jest w ciele ziemskim za karę, wskutek grzechu popełnionego w poprzednim życiu. Dusza ulegała szeregowi wcieleń. Należało się oczyszczać. Było to możliwe tylko przez wtajemniczenie. Orfeusz był pośrednikiem między duszą ludzką a bogami. Dusze nie oczyszczone wcielały się nieograniczoną ilość razy w ludzi i zwierzęta. Do powstania orfizmu przyczyniły się w znacznej mierze wtajemniczenia azjatyckie i egipskie. Z orfizmu zrodziło się wiele sekt. W V w. przed Chrystusem Orfeusz został ogłoszony twórcą wszelkich wtajemniczeń.

Do najsłynniejszych epizodów "Odysei" Homera należą: pobyt Odyseusza u czarodziejki Kirke, pobyt na wyspie Kalypso i u Feaków. Po różnych przygodach, Odyseusz już tylko z jednym okrętem i jego załogą przybył do brzegów wyspy Aja, gdzie mieszkała Kirke. Natychmiast wysłał na zwiady połowę załogi pod dowództwem Eurylochosa. Szli oni lasem i po pewnym czasie dotarli do wielkiej polany, z której ujrzeli przepiękny pałac. Weszli do niego wszyscy z wyjątkiem Eurylochosa, który postanowił pozostać na czatach. Z ukrycia obserwował, jak zostaną przyjęci jego towarzysze. Kirke mile przyjęła Greków i poprosiła ich, by się rozgościli i zasiedli do uczty. Zachwyceni żeglarze przyjęli zaproszenie, lecz gdy tylko skosztowali potraw i napojów, Eurylochos ujrzał, że Kirke dotykała każdego z biesiadników swą różdżką, a oni przemieniali się natychmiast w zwierzęta takie jak świnie, psy i lwy. Każdy zgodnie z istotnymi cechami swego charakteru i usposobienia. Następnie Kirke zapędziła wszystkie te zwierzęta do stajni, która była już pełna podobnych zwierząt. Przygody, które doświadczył Odyseusz są zgodne z wtajemniczeniami eleuzyńskimi. Już Tomasz Mann stwierdził, że istota mitu o Odyseuszu polega na wiecznym powracaniu, na ponadczasowości, na wiecznej teraźniejszości zjawisk ( Przemówienie o Lessingu).

Kim była Kirke? W "Czasie milczenia" Luisa Martina Santosa, głównym bohaterem jest Pedro, któremu w nocnych wędrówkach towarzyszy Matias. Po różnych perypetiach, jakich przysparzają im nocne spacery, trafiają do miejsc, "gdzie odprawiają się nocne rytuały orfickie". Do domu publicznego, którego właścicielką jest Dona Luisa, udaje im się wejść, mimo natłoku klientów, dzięki znajomością Matiasa. Pedro z przerażeniem obserwuje dno ludzkiego upadku. Bowiem atmosfera panująca wewnątrz jest straszna: duszne pomieszczenie, opary spoconych ciał, dym z papierosów, w którym rozpływają się postacie. Pijanemu Matiasowi stara prostytutka Charo wydaje się być uroczą czarodziejką, boginią. Dona Luisa, przedstawiona jako potężna władczyni jest odpowiednikiem Kirke, która wyzwoliła drzemiące w towarzyszach Odyseusza zwierzęce zachowania.

Według nauki eleuzyńskiej człowiek składa się z trzech pierwiastków: myśli, duszy i ciała. Śmierć rozdziela te trzy pierwiastki, lecz myśl musi sprawić ich ponowne połączenie. Dusza, pierwotnie doskonała i wolna, zamieszkiwała w niebie. Stąd zeszła na świat widzialny, przechodząc różne sfery, a więc gwiazd, księżyca, atmosfery ziemskiej, aż przybyła na ziemię. W wędrówkach swych przyłączyła sobie najpierw myśl, a potem ciało. W sferach eteru /próżni/ dusza otrzymuje tchnienie myśli, a w sferze księżyca, tchnienie życia. Przybywając na ziemię wchodzi w ciało człowieka. Wtajemniczony pytał: "Dlaczego dusza zstąpiła do ciał?" Kapłan odpowiadał: "Stało się to za karę za popełnione grzechy, W efekcie buntu przeciw Bogu, niektóre dusze zostały strącone w dół do podziemi. Następnie, po zwolnieniu z podziemia, otrzymały one pozwolenie na zstąpienie na ziemię i migrację w ciała różnych zwierząt i ludzi, zgodnie z ich zaszeregowaniem i charakterem". Wtajemniczeni, dochodząc do doskonałości, mieli posiadać myśl, duszę i ciało jednakowo doskonałe. Miało to oznaczać koniec metempsychoz, czyli różnych wcieleń duszy. Dusza więc, mieszkająca pierwotnie w niebie, została strącona do piekieł i stamtąd przychodzi na ziemię i wciela się w zwierzęta lub ludzi. By powrócić do swej pierwotnej siedziby, potrzebuje ona wtajemniczenia, przywracającego wtajemniczanego do stanu doskonałości, w którym znajdował się przed przyjściem na świat. Ta doskonałość oznaczała przede wszystkim przekroczenie ludzkiej kondycji, przekroczenie psychologicznych barier, co w rezultacie oznaczać miało wyzwolenie się z zakazów i nakazów i uzyskanie całkowitej wolności. Funkcja kapłanów polegała na "opiewaniu na tym padole nędz rozkoszy bytowania niebiańskiego i nauczaniu sposobów znalezienia drogi do niego".

Tak więc wierzą oni, upadła dusza rodzi się w ciele ludzkim lub zwierzęcym. Najwyższym dla upadłej duszy jest ciało wtajemniczonego, który czyni wysiłki w celu poznania wyższej wiedzy, dzięki której wtajemniczony może powrócić do wiecznej egzystencji, lecz jeżeli beznadziejnie uwikła się w materialne pragnienia, zstępuje do zwierzęcych gatunków życia. Platon uważał, że ludzie gwałtowni i niesprawiedliwi w przyszłym życiu mogą urodzić się jako wilki, psy i jastrzębie, a żarłocy i pijacy mogą stać się osłami.

Poniższy fragment pochodzi z "Fajdrosa" Platona, Jest on ważny dla zrozumienia nie tylko systemu filozoficznego Platona, lecz również późniejszych, od starożytności po nasze czasy, nurtów filozoficznych wyrosłych z platonizmu takich jak hinduizm, buddyzm, taoizm, czy nauki masońskie. "W tych wszystkich oto wcieleniach ci, którzy by się dobrze prowadzili, otrzymują lepszy los, ci natomiast, którzy by niegodziwie, gorszy. Do tego samego stanu żadna dusza nie wróci przed upływem dziesięciu tysięcy lat, gdyż w ciągu tego czasu dusza nie zostanie uskrzydlona, chyba, że ktoś bez obłudy oddawał się szukaniu mądrości. Te dusze po trzecim okresie tysiąclecia, gdy przybrały takie życie jedno po drugim trzy razy, tak właśnie uskrzydlone w roku trzechtysięcznym odchodzą. Inne zaś, gdy ukończą bieg pierwszego żywota, stają przed sądem, i jedne osądzone odchodzą do podziemnego miejsca kary, aby zadośćuczynić sprawiedliwości, inne zaś uniesione po wyroku do pewnego miejsca w niebie, żyją zgodnie z tym, jak przeżyli życie w postaci człowieczej. Po tysiącu lat jedne i drugie przychodząc - po wylosowaniu czy też po wyborze - do powtórnego wcielenia, wybierają, każda to, jakie chce. Wtedy dusza człowiecza wchodzi nawet w życie zwierzęce, a ze zwierzęcego, które kiedyś było człowiekiem, znów wraca w człowieka.

Dusza bowiem, która nigdy nie ujrzała prawdy, nie znajdzie się w tym to kształcie. Trzeba bowiem, aby człowiek dochodził do wrażeń pojęciowych, przechodząc od mnogości wrażeń zmysłowych do jednego pojęcia myślowego. Na tym zaś polega przypominanie sobie tego, co kiedyś widziała nasza dusza, gdy towarzyszyła bogom w podróży i spoglądała z lekceważeniem na to, o czym teraz mówimy, że jest, i podnosiła głowę ku bytowi rzeczywistemu. Dlatego więc słusznie jedynie umysł miłośnika mądrości otrzymuje skrzydła. Pamięć bowiem w miarę możności zatapia się zawsze w tym, w czym nawet bóg, istota boska, się zatapia. Ale właśnie jedynie mąż, który w sposób właściwy odnawia te wspomnienie i wciąż doskonałych dokonuje wtajemniczeń, staje się naprawdę doskonałym. Wyzwolony od ludzkiej krzątaniny, a oddany temu, co boskie, spotyka się z zarzutem wielu, że jest marzycielem, gdyż wielu nie pojmuje tego, że on napełniony jest duchem bóstwa".

"NON SERVIAM” – NIE BĘDĘ ŚŁUŻYŁ

Pierwszy grzech powstał, jak mówi Objawienie Boże, w niebie. Nie było zapewne wówczas jeszcze ziemi, słońca i gwiazd, a tylko "Duch Boży unosił się nad wodami". Bóg nigdy nie był samotny. Był jednym w Trójcy Przenajświętszej. Zanim stworzył ziemię i człowieka, stworzył w hierarchii bytowej istoty wyższe, lepsze i doskonalsze od człowieka, nazwanych aniołami. Byli oni podzieleni na dziewięć chórów anielskich. Niestety, część aniołów, zaślepiona własnym blaskiem, uniosła się straszliwą pychą i rzuciła bluźniercze słowa: "Non serviam - Nie będę służył"

Na czele buntowników stał jeden z najpiękniejszych i najwspanialszych, pełen blasku, anioł nazwany Lucyferem czyli Cherubinem zapalającym złocistą jutrzenkę. Część zbuntowanych aniołów uczyniła, jak byśmy dzisiaj powiedzieli "przewrót pałacowy" w niebie. Zamierzała zdetronizować samego Boga. Do walki z buntownikami stanął Archanioł Michał, który z okrzykiem: "Któż jak Bóg?" wypędził buntowników z nieba i od tej chwili wzięło początek miejsce zatracenia i odrzucenia stworzenia przez Boga, nazwane piekłem. Zbuntowane anioły zostały do niego strącone, skąd "na krótki czas" wychodzą na ziemię /Apokalipsa św. Jana, XX/.

Na wskutek buntu utracili łaskę Bożą, której symbolem są skrzydła. Dlatego ich myślenie i działanie jest programowo odwrotne Boskiemu. Wciąż wypaczają idealną linię życia nakreśloną przez Boga. Kiedy, mówią, że budują raj na ziemi, zawsze będzie to piekło jak np. komunizm. Upadła dusza to ktoś i coś zarazem więcej niż "człowiek grzechu", to syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad Boga. Choć niewiedzą o tym, że myślą odwrotnie, to jednak chcą odzyskać łaskę Bożą / skrzydła/ poprzez wtajemniczenia, w których również czynią wszystko na odwrót. Platon o utracie skrzydeł pisał: „Zajmijmy się natomiast przyczyną utraty skrzydeł, z powodu której one duszy odpadają.”

DRAMAT O PERSEFONIE

Wieczorem wtajemniczani zbierali się w najtajniejszym miejscu i oglądali przedstawienie, w którym odgrywano sceny z życia Demetry i jej córki Persefony. Legenda o Demeter i Persefonie stanowiła ośrodek kultu eleuzyńskiego. Kandydat oglądał przedstawienie, podczas którego nie wolno było mu się odwrócić. Miał zdawać sobie sprawę, że to co oglądał, nie jest tym, czego poszukiwał. Porzucając wszelkie rodzaje czysto ludzkiego rozmyślania, miał dochodzić do kontemplacji boga, którego pragnął odnaleźć.

Hermes /herold misteriów/ mówił do obecnych: Demeter darzy nas dwoma świetnymi darami: owocami, abyśmy nie żyli jak zwierzęta, i wtajemniczeniem, które daje nadzieję zarówno na kres życia doczesnego, jak i na całą wieczność, tym, którzy w nim uczestniczą. Baczcie pilnie na słowa, jakie usłyszycie, i na rzeczy, jakie będziecie oglądali.

Demeter mówi poważnym głosem: Córko ukochana przez bogów, pozostań w tej grocie aż do mojego powrotu i wyszywaj zawój. Niebo - ojczyznę twoją; do ciebie należy wszechświat. Widzisz bogów; przychodzą na twoje wezwanie. Nie daj wszakże posłuchu przebiegłemu Erosowi. O słodkim spojrzeniu, lecz o radach zdradliwych. Strzeż się opuszczania groty i nie zrywaj nigdy pociągających kwiatów ziemi; ich oszałamiający i zgubny zapach naraziłby cię na utratę światłości nieba i zgasiłby w tobie pamięć o nim. Tkaj welon i żyj szczęśliwa do mojego powrotu z nimfami, twoimi towarzyszkami. A wtedy, na ognistym wozie zaprzężonym w węże, powiozę cię znowu do wspaniałości Eteru, ponad Drogę Mleczną.

Persefona: Tak, matko dostojna i surowa; na to światło, które cię otacza i które jest mi drogie, przyrzekam; i niech ukarzą mnie bogowie, jeśli przysięgi nie dotrzymam. /Demeter wychodzi/.

Chór nimf: O, Persefono, o dziewico, ty, która wyszywasz postacie bogów na swoim zawoju! Uśmiecha się do ciebie Prawda wiekuista. Twój oblubieniec, Dionizos, czeka na ciebie w Empireum, w siedlisku ognia i światłości. Czasem ukazuje ci się w postaci dalekiego słońca; pieszczą cię jego promienie; oddycha on twoim tchnieniem, a ty pijesz jego blaski... Już naprzód posiadacie się wzajem!...

Persefona: Na tym lazurowym welonie o nieskończonych zwojach wyszywam igła z kości słoniowej niezliczone postacie istot i wszechrzeczy. Ukończyłam historię bogów, wyszyłam przeraźliwy Chaos o stu głowach, o ramionach tysiącu. Wyłonić się stąd mają istoty śmiertelne. Któż je powołal do życia? Oznajmi mi o tym Ojciec bogów: to Eros. Nigdy go wszelako nie widziałam, nie wiem, jak wygląda. Kto mi odmaluje jego oblicze?

Nimfy: Nie myśl o tym. Na co próżne pytanie?

Persefona wstaje i odrzuca płaszcz: Erosie! Najdawniejszy, a przecież najmłodszy z bogów, nie wysychające źródło radości i łez - tak bowiem mówiono mi o tobie - boże straszliwy, jedyny nieznany, jedyny niewidzialny z nieśmiertelnych i jedyny upragniony, Erosie tajemniczy! Jakiż niepokój, jaki szał ogarnia mnie na dźwięk twojego imienia!

Chór: Nie usiłuj dowiedzieć się o nim nic więcej. Niebezpieczne pytania zgubiły już ludzi, a nawet bogów.

Persefona: O, wy szalone! O, ja bezrozumna! Przypominam sobie teraz, słyszałam o tym na misteriach olimpijskich: Eros jest najpiękniejszym z bogów; na skrzydlatym wozie kieruje on przeobrażeniem nieśmiertelnych, mieszaniem pierwotnych Treści. On to wprowadza ludzi śmiałych, bohaterów, z głębin Chaosu na szczyty Eteru! Wie wszystko; jako ogień pierwotny obchodzi wszystkie światy, dzierży klucze ziemi i nieba! Chcę go widzieć!

Chór: Stój, nieszczęsna!

Eros wychodzi z lasu w postaci skrzydlatego młodzieńca i pyta: Wzywasz mnie, Persefono? Oto jestem.

Persefona: Mówią o tobie, żeś jest podstępny, a twoje oblicze to niewinność wcielona; mówią, żeś wszechwładny, a zdajesz się wątłym dziecięciem; mówią żeś zdradziecki, a im więcej patrzę w twoje oczy, tym bardziej rozwiera się moje serce, tym więcej nabieram ufności w ciebie, piękne dziecię swawolne. Mówią o tobie, żeś mądry i zręczny. Czy możesz mi dopomóc w wyszywaniu tego zawoju?

Eros: Chętnie. Oto siadam tuż przy tobie, u twoich stóp. Jakiż cudowny welon! Jakie cudowne postacie wyszyła na nim twoja dłoń - mniej piękne wszakże aniżeli boska hafciarka, która nigdy nie oglądała samej siebie w zwierciadle.

Persefona: Oglądać siebie samą! Czyżby to było możliwe? Czy jednak poznajesz te postacie?

Eros: Czy je poznaję? To historia bogów. Po cóż jednak zatrzymać się na Chaosie? Tam właśnie rozpoczyna się walka. Czy chciałabyś wyszywać wojny tytanów, ludzi i ich miłość?

Persefona: Brak mi umiejętności i zawodzi mnie pamięć. Czy nie mógłbyś mi pomóc wyszyć resztę?

Eros: Tak, Persefono, lecz pod warunkiem, że przedtem pójdziesz ze mną zerwać kwiat na łące, najpiękniejszy ze wszystkich!

Persefona: Moja dostojna i mądra matka zakazała mi tego. - Nie ulegaj głosowi Erosa - rzekła do mnie - nie zrywaj kwiatów na łące. Jeśli to uczynisz, będziesz najnędzniejszą z nieśmiertelnych!

Eros: Rozumiem. Twoja matka nie chce, abyś znała tajemnice ziemi i piekieł. Gdybyś odetchnęła zapachem kwiatów łąkowych, zostałoby ci one ujawnione.

Persefona: Czy znasz je?

Eros: Wszystkie. A czyni mnie to, jak widzisz, jeszcze młodszym i zwinniejszym. O, córo bogów, otchłań jest pełna grozy i dreszczy nieznanych niebu! Nie rozumie wszakże nieba, kto nie przeszedł przez ziemię i otchłanie piekielne.

Persefona: Czy możesz mi je wytłumaczyć?

Eros: Tak, patrz! O to narcyz.

Persefona: O, jaki cudowny kwiat!

Eros: Ja, który przekształcam i wiążę każdą rzecz; ja, który czynię z małego wizerunek wielkiego, z głebiny - zwierciadło nieba; ja, który mieszam niebo z piekłem na ziemi; który wytwarzam wszystkie kształty w głębokim oceanie, sprawiam, że twoja gwiazda odradza się z otchłani w postaci kwiatu, abyś mogła go dotknąć, zerwać i napawać się jego wonią.

Chór: Strzeż się, aby ten czar nie był zasadzką!

Persefona: Jak nazywasz ten kwiat?

Eros: Ludzie nazywają go narcyzem; ja nazywam go pożądaniem. Spójrz, jak patrzy na ciebie, jak się ku tobie zwraca. Jego białe płatki drżą jak żywe, z jego złotego łona ulatuje aromat napełniający całą atmosferę upojeniem. Jak tylko zbliżysz ten kwiat do swojej twarzy, ujrzysz w olbrzymim i cudownym obrazie potwory otchłani, głębię ziemi. Nic nie będzie ukryte przed tobą.

Persefona: O, cudowny kwiecie, co pachniesz upajająco; moje serce drży, moje palce płoną, kiedy cię dotykam. Chcę się upoić twoim aromatem, przylgnąć do ciebie ustami, położyć cię na moim sercu - chociażbym miała umrzeć przez to!

W tym momencie ziemia rozwiera się obok niej. Z czarnej szczeliny wyłania się powoli do połowy ciało Hadesa, władcy piekieł, na wozie zaprzężonym w dwa czarne konie. Chwyta Persefonę w chwili, kiedy zrywa kwiat i pociąga ją gwałtownie ku sobie. Dziewica na próżno się wije w jego ramionach i wydaje głośny okrzyk, W tej samej chwili wóz zapada się w ziemię i znika. Odgłos jego kół zamiera w oddali, jak ryk podziemnego gromu. Eros ucieka z głośnym śmiechem.

Hermes: O przyszli adepci tajników, których życie przyćmiewają jeszcze opary złego życia - oto wasze dzieje. Zachowajcie w pamięci słowa Empedoklesa i rozważcie je dobrze; płodzenie jest straszliwym niszczeniem, które sprawia, iż żywi przeistaczają się w zmarłych. Niegdyś żyliście życiem prawdziwym, a potem pociągnięci mrokiem, wpadliście w przepaść ziemską, pokonani przez ciało, oddani w jego moc. Wasza teraźniejszość jest tylko bolesnym snem. Jedynie, co istnieje prawdziwie to przeszłość. Nauczcie się przypominać sobie, nauczcie się przewidywać (platońska teoria o poznaniu).

Homerycki hymn "Na Demeter" opisuje zarazem legendę o Demeter i jej córce Persefonie oraz ustanowienie wtajemniczeń eleuzyńskich. Persefona została porwana przez Hadesa do piekieł. Demeter szukała jej przez dziewięć lat. W końcu przybyła do Eleuzis i usiadła nad źródłem. Zapytana przez córki Keleosa, Demeter oświadczyła, że nazywa się Doso i właśnie uciekła piratom, którzy ją porwali z Krety. Przyjęła zaproszenie królowej Metaniry, która zaproponowała jej opiekę nad swym nowonarodzonym dzieckiem. Odmówiła wypicia pucharu wina, który podała jej królowa, a poprosiła o kykeon. Była to mikstura zrobiona z mąki jęczmiennej, wody i mięty. We wtajemniczeniach eleuzyńskich sakramentalny posiłek miał miejsce po wypiciu tej mikstury.

Demeter nie nakarmiła piersią małego dziecka Demoofonta, lecz natarła go ambrozją, i nocą wrzuciła go do ognia. W ten sposób Demeter pragnęła uczynić go nieśmiertelnym i wiecznie młodym. W tym momencie nadeszła królowa i zobaczyła swego syna palącego się w ogniu i zapłakała. Demeter w porywie gniewu wykrzyknęła: "O bezrozumni, niezdolni przeniknąć ni złego, ni dobrego losu, śmiertelnicy". Nie mogła już wyrwać dziecka śmierci. Objawiła się ludziom w majestacie, postać jej emanowała światłem. Zażądała, by dla niej wzniesiono wielką świątynię, a w niej ołtarza, gdzie sama będzie uczyć istoty ludzkie jej rytów. Sanktuarium zostało zbudowane w XV w. przed Chrystusem. Demeter ukryła się w jego wnętrzu. Zanim odeszła na Olimp, objawiła ryty kapłanom w świątyni eleuzyńskiej i nauczyła ich tych "boskich rytów, których niepodobna pogwałcić, zgnębić ani wydać, bowiem szacunek wobec bogiń jest tak wielki, że więzi głos w gardle" / tłumaczenie wg J.Huberta/. Pierwszym kapłanem świątyni eleuzyńskiej i założycielem rodu Eumolpidów był Eumolpos. To, co Demeter chciała uczynić z małego Demoofonta, Izyda próbowała dla dziecka Arsinoe, a Tetyda i Medea z własnymi dziećmi. Wszystkie te próby nie powiodły się. Starożytni łączyli Eluzis z Elizjum, miejscem gdzie po śmierci przebywali herosi. Ofiary i wtajemniczenia odprawiane były w murach świątyni eleuzyńskiej.

We wtajemniczeniach jedno z doświadczeń polegało na przejściu próby ognia. Kilku mistów w tej próbie się spaliło. Wtajemniczenie miało na celu uczynienie przemiany człowieka w boga. Ogień lub przypiekanie mista stanowiły w misteriach środki uznane. Wszelkie doświadczenia jak niezwykła siła fizyczna, odporność ciała na ogień i rany zadane orężem możliwe były dzięki osiągnięciu ekstazy, identyfikacji z bogiem.

WTAJEMNICZENIE ZUPEŁNE - HOLOKLERIA

Kandydaci, którzy otrzymali wtajemniczenie zupełne, uzyskiwali nie tylko boską myśl, ale i boską duszę, którą mogli oddziaływać na dusze ludzkie w charakterze przywódców religijnych i politycznych. Ich godłem był wieniec laurowy. Wtajemniczany był zamknięty w obwodzie koła, które wyobrażało świat podlegający życiu i śmierci. Otrzymywał on jakąś karę. Następnie dostawał napój pozwalający mu zapomnieć o tym kole, z którego uciekał na skrzydłach miłości. Biegł więc po obiecany wieniec i zagłębiał się w łono Persefony, którego obrazem jest ciemny korytarz. Zobaczył wieniec, porywa go, lecz musiał go porzucić. Po chwili mu go oddają i zostawał przyjęty między wtajemniczonych. Po tym wtajemniczeniu stawał się Bachusem, czyli wyobrażał Dionizosa. Każdy Bachus był natchniony podczas wykonywania swej funkcji.

WTAJEMNICZENIE KAPŁAŃSKIE

Był to drugi stopień hierarchii wyższej. Dawało ono godność daduchosa, czyli nosiciela pochodni oczyszczającej podczas obrzędów. Neofita siedział w ciemnym miejscu, i był odwrócony plecami do światła. Wyobrażał on duszę, która opuściwszy niebo zamieszkiwała w podziemiu. Jego wyobrażeniem była pieczara. Dusza powinna zerwać krępujące ją łańcuchy, czyli zakazy i nakazy, by uzyskać wolność. Lecz by to osiągnąć, potrzebuje pomocy istoty kochanej. Wsiada do wozu przez siebie kierowanego a zaprzęgniętego w dwa konie: Thymos, popęd życiowy i Epithymia, zmysł czucia i pożądania.

Ten stopień wtajemniczenia Platon wyjaśnia w "Fajdrosie" w sposób następujący: "Jeżeli przeto zapał tych, którzy naprawdę miłują, i wtajemniczenie, o którym mówię, dokonują rzeczywiście tego, czego gorąco pragną, wówczas pod wpływem wielbiciela opanowanego przez Erosa pięknie i uszczęśliwiający staje się udziałem umiłowanego, jeśli jest wybrany. Wybrany zaś ulega przeto w taki sposób.

Jakem na początku tej oto mowy wyróżniał w duszy trzy części, a mianowicie dwie w postaci niejako koni, trzecią zaś w postaci woźnicy, tak i teraz jeszcze przy tym pozostań. Otóż z koni jeden jest, mówimy, dobry, drugi zaś nie. Nie wyjaśnialiśmy jednak na czym polegają cnoty dobrego lub wady złego, teraz jednak trzeba wyjaśnić. A więc ten z nich, który się znajduje po lepszej stronie, ma postać prostą, ukształtowaną, podniesiony kark, chrapy zaokrąglone, białą maść, czarne oko, dbały o dobre imię w połączeniu z panowaniem nad sobą i poczuciem godności, zwolennik słusznej sprawy, nie wymagający bata, prowadzony jedynie rozkazem i słowem. Ten drugi zaś przeciwnie: jest sękaty, duży, byle jak sklecony, twardego karku, krępy, chrapy zadarte, czarna sierść, błyskające nabiegłe krwią oczy, skłonny do buty i chełpliwości, wokół uszu kudłaty, tępy, uderzeniu bata z ościeniem ledwo ulega.

Gdy więc woźnica /rozum/ na widok przedmiotu miłości rozpalającego cała duszę uczuciem, napełnia się żądłami łaskotania i tęsknoty, wówczas ten z koni, który ulega woźnicy, zawsze i wtedy również pod wpływem czci, poskramia siebie, aby nie rzucić się na umiłowanego. Drugi zaś nie robi sobie już nic z ościenia, ani z bicz woźnicy, lecz krnąbrny pędzi gwałtem, i robiąc wszystko na przekór drugiemu z zaprzęgu i woźnicy zmusza ich iść ku umiłowanemu i przypomnieć o rozkoszach Afrodyty. Ci dwaj wprawdzie z początku oburzeni sprzeciwiają się, że się ich zmusza do okropnego bezprawia. W końcu jednak, gdy zło nie ma końca, dając się prowadzić idą za nim, ustępują i zgadzają się czynić to, czego się domagano. I zbliżają się do niego i widzą jaśniejące oblicze umiłowanego”. Trudno zrozumieć, na czym polegała rola umiłowanego. Platon w "Fajdrosie" tak pisze o umiłowanym: " Każdy więc wybiera sobie umiłowanego z pośród pięknych zgodnie z usposobieniem i mając go za jakby samo bóstwo pracuje nad nim jakby nad posągiem i przyozdabia go, czcząc go i świętując". Dalej mówi: " Nie odnoszą się do młodzieńca z zazdrością czy nikczemną niechęcią, lecz postępują tak, iżby przez jak najbardziej usilne zabiegi, aby doprowadzić go do pełnego upodobania się do nich i do bóstwa, które czczą". Prawdopodobnie młodzieńcem tym był jego uczeń.

W inny jeszcze sposób wtajemniczany może wznieść się do świata intelektu, a mianowicie wskakuje on do wody, aby się obmyć z wszelkich namiętności ludzkich, następnie przy pomocy ukochanego, wsiada do łodzi, przepływa nią na drugi brzeg. Tam rozpoczyna wspinaczkę na szczyt, który jest jego celem. W świątyni na szczycie góry znajduje on zjednoczenie z bóstwem i zostaje mu objawiona tajemnica.

WTAJEMNICZENIE KRÓLEWSKIE

Królem nazywano władcę państwa, a basileusem głową jakiejś religii. Wtajemniczenie to polegało na tym, że kandydat przebywał w samotności. Ubierał się w skóry różnych zwierząt, których siłę ich miał sobie przyswoić. Następnie musiał przepłynąć rzekę, częściowo wpław, a częściowo pośród bałwanów krwi. By być dopuszczonym do tego wtajemniczenia, adept musiał brać udział w jakiejś bitwie, wojnie, na której wsławił się odwagą, lub wywołał w jakimś państwie rewolucję, czyli „przepłynął rzekę pośród bałwanów krwi”.

Następnie ponownie przybywał do świątyni, w której nauczano go obowiązków króla. Otrzymywał tam ubiór i godła swej godności, majestatu i zasiadał na tronie. Otrzymywał nowe imię, bo prawdziwego nie powinno się było od tej pory wymawiać.

WTAJEMNICZENIE NAJWYŻSZE

Ten ostatni stopień wtajemniczenia pozwalał kandydatowi przekroczyć godność basileusa i króla, bogom czynił go równym, Aby być godnym tego najwyższego stopnia, trzeba było nawet będąc królem dać dowody niezwykłych zalet. Trzeba było następnie poddać się nowym próbom i wyrzec się nawet oglądania piękności świata. Król, pragnący stać się bogiem, rozbierał się z szat. Stopy jego kapłani zanurzali w wodzie, reszta ciała pozostawała nad wodą, co oznaczało, że już tylko część jego istoty zawarta jest w ciele. Następnie król obracał się wokół środka, co oznaczał, że od tej chwili jego majestat stanowi centrum /środek/ świata. Każdy kolejny cesarz rzymski był wtajemniczony w Eleuzis. Po przejściu wtajemniczenia najwyższego cesarz ogłaszał się najwyższym kapłanem i bogiem. Cesarz na wzór Hermesa Trismegistosa był po trzykroć wielkim, gdyż był królem, najwyższym kapłanem i prawodawcą. Prawdopodobnie w masonerii jest to 33 stopień wtajemniczenia.

ŹRÓDŁO NIESZCZĘŚĆ

Helena Bławatska, która była współzałożycielką powstałego w 1875 r. w Nowym Jorku Towarzystwa Teozoficznego, wielokrotnie stwierdzała, że planem podboju świata kierują tzw. "nieznani przełożeni" lub "nieznani przewodnicy". Pochodzenie ich według Bławatskiej jest następujące: " jedynie garstka pierwotnych ludzi - w których jasno płonęła iskra Bożej Mądrości, przybierając jedynie na intensywności, podczas gdy gasła równocześnie coraz bardziej w tych, którzy użyli jej do złych celów - pozostała strażnikami Tajemnic objawionym ludziom przez Boskich Nauczycieli. Wśród nich byli ci, którzy pozostawali w swym Kumar /boska czystość/ od samego początku; szeptana tradycja przekazuje, a tajemne nauki potwierdzają, że ci wybrani stali się zalążkiem Hierarchii, która przetrwała do dzisiaj". Do Towarzystwa Teozoficznego należała Martha Kunzel, która należała do ścisłego grona Hitlera, inicjatorka New Age A.A. Bailey, Rudolf Steiner, oraz Lanz von Liebefels, który wywarł istotny wpływ na Hitlera. Helena Bławatska kilkanaście lat przebywała w Tybecie, gdzie została wtajemniczina.

Zachował się dokument "Charte de Cologne", który był własnością loży masońskiej w Amsterdamie. Dokument ten stwierdza istnienie loży już w 1519 r., i ukazuje charakter organizacji i nakaz przestrzegania przez członków tajemnicy. Adepci musieli złożyć przysięgę i odbyć najstraszniejsze próby. Dokument mówi o tym w następujący sposób: "Nie podlegając żadnej ziemskiej władzy, a tylko wybranym starszym przez stowarzyszenie rozsiane po całym świecie, spełniamy ich polecenia i rozkazy przysyłane tajemnie". O zachowaniu tajemnicy i próbie dokument dalej stwierdza: "Nie damy dostępu do naszych tajemnic nikomu oprócz tych, którzy wytrzymawszy próbę męczarni fizycznych, będą związani najstraszliwszą przysięgą". Dokument ten był podpisany między innymi przez Melanchtona, przyjaciela Lutra i admirała Coligny, naczelnika hugenotów francuskich.

Współczesny świat to arogancja i pycha polityków, bezwład i chaos, wszechświatowa nadprodukcja i głód, wysokie bezrobocie i siedliska ludzkiej nędzy, narkomania i samobójstwa, aborcja i eutanazja, homoseksualizm i pedofilia. Rewolucje, wojny światowe, wojny domowe, dramaty katolików na całym świecie, a wszystko to w imię nowego porządku światowego. Architekci tego nowego porządku świata mówią, że nie należy straszyć człowieka nowoczesnego piekłem, gdyż posiada on dość cynizmu w swej duszy, by nieustraszonym okiem patrzeć w piekło doczesności. Bo życie współczesne samo w sobie jest piekłem. Należy jeszcze do tego dodać, że sprawcami wszystkich ludzkich nieszczęść są właśnie masoni. Oni mają odrębną etykę i posiadają własne normy postępowania, a największym niebezpieczeństwem dla nich jest cnota miłosierdzia, która jest potrzebna szaremu tłumowi. Świat ludzki, którym rządzi cierpienie, potrzeba i niedostatek, woła z bólu, żąda i prosi pomocy, ale oni od tego widoku odwracają oczy. Są nielitościwi. W pogardzie mają ludzi, dlatego ich etyka jest zawołaniem dla wtajemniczonych, ludzi okrutnych i gwałtownych, nie zginających głowy pod wspólne prawo, równe dla wszystkich. Bo jak powiedział angielski malarz, poeta i mistyk William Blake (1757-1627), w poemacie „Zaślubiny Nieba i Piekła”, który powstał z sympatii autora do idei rewolucyjnych : „Jedno prawo dla Lwa i Wołu to ucisk”. W. Blake był współzałożycielem powstałej w 1789 r. sekty Nowa Jerozolima.

Po tzw. upadku komunizmu Polska nadal jest w kleszczach masonerii. Okres od zawiązania pierwszej loży masońskiej dla narodu polskiego jest niebytem. Jak długo będziemy lekceważyć masonerię, tak długo będzie trwał niebyt. Przed masonerią przestrzegali Polaków: św. Maksymilian Maria Kolbe, św. Józef Sebastian Pelczar i wielu innych Wielkich Polaków. Prymas Polski Sługa Boży Kardynał August Hlond 6 listopada 1926 r., tuż po zamachu majowym, powiedział: "Wyprzeć się ma Polak na wszystkich szczeblach hierarchii państwowej, każdego bezprawia, każdej anarchii, każdego rozkładu. A przede wszystkim zerwać powinna Polska z masonerią, której ostatecznym celem jest usuwanie systematycznie ducha Chrystusowego z życia Narodu. Tym więc bardziej zerwać z nią musi Polska, że masoneria to konspiracja zagraniczna, której nie tylko na Polsce nie zależy, ale która potężnej Polski nie chce. Zerwać z laicyzmem znaczy to w pierwszym rzędzie zrzucić masońskie jarzmo".

Stanisław Bulza

Bibliografia

Henri de Vibraye, Mitologia. Trzaska, Evert i Michalsk S.A., Warszawa

Autor Mitologii powołuje się na dzieło Wiktora Magnien Les Mysteres d’Eleusis

H. Matakiewicz, Misteria Eleusyńskie. „Filomata” 1931

Mircea Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych. Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1988

Gajus Swetoniusz Trankwillus, Żywoty cezarów. Ossolineum 1987

Ks.Bronislaw Miller, Osiem dni z księdzem Michałem Kozalem. Wydawnictwo Caritas 1987

Tadeusz Zieliński, Rzeczpospolita Rzymska. Książka i Wiedza, Warszawa 1958.

Edward Schure, Wielcy wtajemniczeni, Tom I i II. Interart TEDAR, Warszawa 1995

Luis Martin Santos Czas milczenia. Kraków 1978

Platon, Fajdros. Meander 1988

Pierre Grimal, Słownik mitologii greckiej i rzymskiej. Ossolineum 1987

Adam Konopacki, William Blake. Wydawnictwo Arkady, Warszawa 1987

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl