now@ on-line  maj  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
oświadczenia:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Małgorzata Rutkowska:
 
Andrzej Gwiazda:
 
Konstanty Piekarski:
 
Jan Kosiński:
 
Donald Devine:
 
forUm:
 
J.R. Nyquist:
 
Sam Cohen:
 
John Horvath:
 
Daniel Pipes:
 
Andrzej Gwiazda:
 
Paweł Zanin:
 
Artur Adamski:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Kazimierz Murasiewicz:
 
Marian Kałuski:
 
Jerzy Przystawa:
 
Stella Tarkowska:
 
Adam Wielomski:
 
Witold Filipowicz:
 
Józef Darski:
 
Mirosław Kokoszkiewicz:
 
Zbyszek Koreywo:
 
Russell Kirk:
 
dokumenty:

Solidarność IENESP:

 

 

Paweł Zanin

CZY KONSTYTUCJA UNII EUROPEJSKIEJ ZABIERZE NAM SUWERENNOŚĆ?

Aby odpowiedzieć na zawarte w temacie pytanie należy zacząć od zdefiniowania pojęcia suwerenność. Według „American Heritage Dictionary” suwerenność to: “Complete independence and self government”, czyli pełna niezależność i samowładność [American Heritage Dictionary, New York 1988.]. Antoszewski i Herbut zjawisko suwerenności definiują jako „absolutną prawną zdolność do decydowania o samym sobie” [w: Leksykon politologii, pod. red. A. Antoszewskiego i R. Herbata, Wydanie V, Wrocław 1999].

Przytoczenie tych oczywistych definicji nie jest bez znaczenia, gdyż w dzisiejszych czasach próbuje się dokonać redefinicji tego pojęcia po to, aby coś co suwerennością nie jest ukryć pod pojęciem właśnie suwerenności. Przytoczę choćby jedną z takich definicji, według której suwerenność oznacza „zdolność państwa do bycia podmiotem prawa i obowiązków międzynarodowych poprzez niezależne tj. pełne, niepodzielne, samodzielne wykonywanie kompetencji państwowych, uwzględniające międzynarodowe współzależności, oraz wynikająca z własnej woli swoboda przekazywania (ograniczania) tych kompetencji na rzecz organizacji międzynarodowych, pozostająca jednocześnie w zgodzie z normami prawa międzynarodowego” [A. Wentkowska i A. Łazowski, Suwerenność a członkowstwo w Unii Europejskiej, „Euro – Biuletyn”, Warszawa 1998, s. IV].

Mamy tu do czynienia z pomieszaniem pojęć polegającym na tym, że pojęcie suwerenności utożsamia się z pojęciem niepodległości. Tymczasem można być niepodległym, czyli wolnym od obcej przemocy, a jednocześnie nie posiadać suwerenności albo mieć ją w jakimś stopniu ograniczoną. Jest to możliwe dlatego, że pojęcie suwerenności, w przeciwieństwie do niepodległości, nie jest wartością bezwzględną. To znaczy, że można utracić tylko część możliwości decydowania o sobie, a więc część suwerenności.

Suwerenność państwa nie oznacza również, że jest ono oderwane od rzeczywistości, znajduje się w izolacji, otoczenie międzynarodowe nie wywiera na nie wpływu. Owszem - wywiera, lecz państwo, jako podmiot suwerenny, podejmuję decyzje niezależne (biorąc oczywiście pod uwagę ową sytuację międzynarodową jak również zdając sobie sprawę z konsekwencji podejmowanych przez siebie działań). Suwerenne państwo ma prawo podjąć decyzję sprzeczną z wolą otoczenia. Takie działanie może mu przynieść więcej strat niż korzyści (nikt racjonalny takich działań nie podejmie), ale suwerenność polega na tym, że państwo ma prawne możliwości na podjęcie takiego działania, jakie uzna za słuszne. Suwerenność odnosi się do aspektów prawnych, a nie ekonomicznych, społecznych, politycznych, pogodowych czy innych.

Po tym wstępnym uporządkowaniu terminologii zacząć trzeba od zwrócenia uwagi na to, że w zwykłym, politologicznym rozumieniu obu terminów zarówno niepodległość jak i suwerenność są pojęciami, które dotyczą stosunków międzynarodowych. Państwo bowiem nie jest ani niepodległe, ani suwerenne samo w sobie, ale wobec innych państw.

Pełna suwerenność formalna możliwa jest tylko w sytuacji międzynarodowej anarchii. Podpisując choćby Kartę Narodów Zjednoczonych albo stając się członkiem Rady Europy, państwo zobowiązuje się do zachowania określonych reguł, które ograniczają jego swobodę postępowania na arenie międzynarodowej.

Do czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej nasza suwerenność, czyli możność samodzielnego podejmowania decyzji w sprawach wewnętrznych oraz ustalania celów polityki zagranicznej, była - w zasadzie - pełna. Mówię „w zasadzie”, ponieważ Polska - będąc związana różnymi umowami międzynarodowymi - zobowiązała się postanowienia tych umów wypełniać. Natomiast postanawiając - całkiem swobodnie i dobrowolnie - zawrzeć traktat z UE, wejść w sojusz z unią, Polska, tym samym, nałożyła ograniczenia na swoje przyszłe decyzje -- ograniczenia, wynikające z tego traktatu. Integracja z Unią Europejską oznacza konieczność przyjęcia całego dorobku prawnego Unii. I właśnie to ograniczanie suwerenności budzi w nas wiele wątpliwości, czy wręcz sprzeciw. Przyjęcie wspólnej konstytucji dla wszystkich państw tworzących Unię Europejską stanowi kolejny, bardzo duży krok do ograniczenia suwerenności tych państw, które ta konstytucja będzie obowiązywać. I choćby tylko z tego jednego powodu powinniśmy, jako Polacy, sprzeciwić się przyjęciu tego aktu prawnego.

Konstytucja jest atrybutem państwa. Sam fakt ustanowienia konstytucji Unii Europejskiej, choćby była ona najlepsza, powoduje przesunięcie znacznej części suwerenności z państw tworzących Wspólnotę do UE. Konstytucja nada organizacji międzynarodowej jaką jest UE - rangę państwa! Kraje natomiast, dotychczas współtworzące tę organizację zwaną Wspólnotą Europejską, czy od 1992 r. Unią Europejską (po traktacie z Maastricht), stają się dzielnicami, landami, czy republikami na wzór republik dawnego Związku Radzieckiego. Mimo tej oczywistości, przyjrzyjmy się jednak zapisom projektu konstytucji europejskiej, które expressis verbis przyczyniają się do ograniczenia suwerenności państw, które ten traktat będzie obowiązywał.

I tak - już w części pierwszej, zatytułowanej: "Definicja i cele unii" - projekt konstytucji w Artykule I-1 mówi: „Zainspirowana wolą obywateli i państw Europy zbudowania wspólnej przyszłości, niniejsza Konstytucja ustanawia Unię Europejską, której Państwa Członkowskie przyznają kompetencje do osiągnięcia ich wspólnych celów. Unia koordynuje polityki Państw Członkowskich, zmierzające do osiągnięcia tych celów oraz wykonuje w trybie wspólnotowym kompetencje przyznane jej przez Państwa Członkowskie”. Dalej, w Artykule I-6 czytamy: „Konstytucja i prawo przyjęte przez instytucje Unii w wyko nywaniu przyznanych jej kompetencji mają pierwszeństwo przed prawem Państw Członkowskich”. Fakt pierwszeństwa prawa Unii nad prawem krajowym był również jednym z kluczowych argumentów Ligi Polskich Rodzin za odrzuceniem integracji, który przewijał się podczas kampanii w sprawie referendum unijnego. Te dwa zapisy konstytucyjne nie pozostawiają cienia wątpliwości co do tego, iż pozycja rządów krajowych zostanie mocno osłabiona. Kolejne zapisy rażąco świadczące o ograniczeniu suwerenności państw Unii znajdziemy w Artykułach I-12 (kategorie kompetencji), I-13 (określenie dziedzin kompetencji wyłącznej Unii), I-16 (mówiący m.in. o tym, iż „Państwa Członkowskie popierają, aktywnie i bez zastrzeżeń, politykę zagraniczną i bezpieczeństwa Unii”), a także w rozdziale 6, gdzie mowa jest o możliwości zawierania przez Unię umów międzynarodowych, które obligatoryjnie obowiązuję Państwa Członkowskie (Artykuł III-323).

Na koniec należałoby zwrócić uwagę na fakt, iż Unia Europejska dąży do ograniczania suwerenności Państw Członkowskich nie tylko poprzez centralizację (poprzez zapisy zawarte w konstytucji) oraz również poprzez decentralizację. Owa decentralizacja ma polegać na dzieleniu się władzą organów państwowych z regionami (w przypadku Polski są to województwa). Otóż 15 października 1985 r. podpisano w Strasburgu tzw. Europejską Kartę Samorządu Terytorial-nego, w której zawarta została idea autonomii lokalnej. W preambule Karty stwierdzono m. in., że „społeczności lokalne stanowią jedną z zasadniczych podstaw ustroju demokratycznego”. Samorząd lokalny zdefiniowano jako „prawo i zdolność społeczności lokalnych, w granicach określonych prawem, do kierowania i zarządzania zasadniczą częścią spraw publicznych, na ich własną odpowiedzialność i w interesie ich mieszkańców” (cyt. za Wojciech Wierzejski, Interesy polskich samorządów w Unii Europejskiej, referat wygłoszony podczas IV Forum Ligi Polskich Rodzin, Warszawa, dn. 30.10.2004 r.). Ponadto Karta daje prawo regionom do łączenia się w euroregiony i prowadzenia własnej polityki zagranicznej. Nadanie województwom możliwości prowadzenia własnej polityki międzyregionalnej wewnątrz Unii prowadzi do osłabiania rządów krajowych i zawłaszczania ich kompetencji.

Odrzucenie Projektu Traktatu Konstytucyjnego UE w referendum powszechnym spowoduje, że nie będzie ona przyjęta w całej Unii. Jestem przekonany o tym, iż wspólna konstytucja dla wszystkich państw Unii Europejskiej jest wielkim zagrożeniem dla istnienia państw narodowych, a zwłaszcza suwerenności tych państw. Polska jest krajem, który szczególnie ceni sobie wolność, niepodległość, suwerenność. Zróbmy wszystko co w naszej mocy, aby Polacy zrozumieli jak wielkim zagrożeniem jest dla nas przyjęcie konstytucji UE. Pokażmy Polakom jakie ogromne zagrożenie niesie przyjęcie tej konstytucji i wygrajmy referendum!

Biuletyn Informacyjny SN

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl