| ||||
|
w tym wydaniu:
Małgorzata Rutkowska:
Andrzej Gwiazda:
forUm:
J.R. Nyquist:
Sam Cohen:
John Horvath:
Daniel Pipes:
Andrzej Gwiazda:
Paweł Zanin:
Artur Adamski:
Cezary Rozwadowski:
Kazimierz Murasiewicz:
Marian Kałuski:
Jerzy Przystawa:
Stella Tarkowska:
Adam Wielomski:
Witold Filipowicz:
Józef Darski:
Mirosław Kokoszkiewicz:
Zbyszek Koreywo:
Russell Kirk:
dokumenty:
|
Stella Tarkowska PRZESZLI PRZEZ PIEKŁO Jedni trafili prosto do Raju. Inni przeżyli. „Zostawili za sobą ohydnie zwyrodniały świat, wkraczając z powrotem w dziwne i odległe życie”, jak określił to Konstanty Piekarski, więzień obozów Auschwitz i Buchenwald. Jakie były losy tych, co „powrócili do życia”? Niektórych, jak legendarnego Rotmistrza Pileckiego, wtrącono ponownie do piekła, tym razem w majestacie komunistycznego prawa. Inni umknęli po raz drugi, na Zachód. Nawet ci, co zostali w kraju, nigdy nie doczekali się jakiegokolwiek zadośćuczynienia. Znamy wiele nazwisk byłych więźniów, którzy w komunizmie przechwalali się swoją „bohaterską” przeszłością. Nie ich chcę tutaj przypomnieć. Listę ocalonych można było bez trudu sporządzić. Lista ofiar na zawsze jednak pozostanie niekompletna. Po wojnie, liczbę pomordowanych w KL Auschwitz określano w milionach. Obecnie, na podstawie bliżej nieokreślonych źródeł, przy okazji przemian ustrojowych w Polsce, zmieniono ją na „nieco ponad milion”. Wydawałoby się, że przy ogromie ludzkiego nieszczęścia, nie to jest najważniejsze. Milion, dwa czy trzy zamęczonych, to niewyobrażalna gehenna, którą ludzie zgotowali ludziom. Jedna osoba mniej czy więcej nie robi różnicy. Jednak zastanów się, kogo byś skreślił z tej listy? Swojego dziadka, matkę? A może syna, męża, narzeczoną, brata czy siostrę? Niewiele jest w Polsce rodzin, które nie otarły się o tragedię oświęcimską. Może zapomnisz o Św. Maksymilianie Kolbe. Przecież nie należał do twoich bliskich. Wiara nakazuje nam przebaczyć. Nie próbujmy jednak zapomnieć. Konstanty Piekarski (27.03.1915 – 06.12.1990) był wśród tych, którzy dali nam możność poznania wspomnień obozowych. Porucznik Konstanty Piekarski walczył podczas kampanii wrześniowej 1939r. w Oddziale Artylerii Konnej. Został ranny w bitwie pod Mokrą i trafił do szpitala znajdującego się na terenach wkrótce zagrabionych przez Armię Sowiecką. Uciekł stamtąd do Generalnej Guberni i rozpoczął służbę w Armii Krajowej. Zatrzymany przez Gestapo, po ciężkich przesłuchaniach na Pawiaku, na początku września 1940 r. został wywieziony do obozu Auschwitz. Tam, wraz z legendarnym rotmistrzem Witoldem Pileckim i Innymi Nieugiętymi zaangażował się w tworzenie ruchu oporu. Działające w obozie podziemie chroniło słabszych i dzieci przed śmiercią, organizowało ucieczki i pomoc więźniom, przekazało Komendzie Głównej AK cenne raporty i dokumenty, nawiązało nawet łączność radiową. W 1943 r. Piekarski został wywieziony z KL Auschwitz-Birkenau do obozu w Buchenwaldzie. Pod koniec wojny, po ucieczce z obozu i dwudniowym marszu na zachód, spotkał wojsko amerykańskie oraz powstańców z Warszawy. Utworzony z żołnierzy AK oddział walczył pod jego dowództwem z niemiecką 9 Dywizją SS w górach Harzu a potem dołączyli do Pancerniaków gen. Maczka w Holandii. Po wojnie porucznik Piekarski służył w Armii Polskiej w Anglii, kończąc studia inżynieryjne na uniwersytecie w Londynie. Tam, ponownie spotkał Rotmistrza Pileckiego, którego usiłował odwieść od zamiaru powrotu do Polski. W 1951r. wyemigrował do Kanady, gdzie jako profesor z doktoratem z Cambridge, prowadził katedrę materiałoznawstwa na Uniwersytecie Waterloo w Ontario, aż do przejścia na emeryturę w 1983r. Pod koniec życia, za namową przyjaciół i współtowarzyszy niewoli, postanowił spisać wspomnienia o tamtych tragicznych latach. Po wydaniu „Escaping Hell” w Kanadzie w 1989 roku (w języku angielskim), zaczął pracować nad wydaniem polskim. Nie zważając na pogłębiającą się chorobę, myślał o drukowaniu książki w odcinkach w polskiej prasie oraz o realizacji filmu,. Ciągle aktywny, ciągle pełen planów na przyszłość, zmarł 6 grudnia 1990 roku w London, Ontario. Wraz z jego śmiercią nie umarły jednak jego plany. Po czternastu latach książka pojawiła się ponownie w sprzedaży w USA i została wydana w Polsce. - Po więcej szczegółów proszę zajrzeć do www.PolandPolska.org. II Podczas ostatniego pobytu w Polsce miałam okazję odbyć kilka spotkań z osobami wspierającymi wydanie polskiego tłumaczenia wspomnień Konstantego Piekarskiego. Niezapomniane wrażenie pozostawiła rozmowa z panią Zofią Opłutowicz, córką legendarnego Rotmistrza – Witolda Pileckiego. Pani Zofia zgodziła się napisać przesłanie do wstępu „Umykając Piekłu”. Kim był Witold Pilecki? Czym się zasłużył Ojczyźnie, że z naszej Historii i pamięci próbowała go wymazać czterdziestoletnia komunistyczna cenzura? Tak niewiele o nim wiemy, chociaż był jednym z najwspanialszych bohaterów narodowych. Pamięć rodziny i przyjaciół nigdy go nie opuściła, choć tylko trzech podwładnych opisało działalność ich Dowódcy we wspomnieniach z piekła Auschwitz. Witold Pilecki urodził się 13 maja 1901 roku w Ołońcu na Wileńszczyźnie, w rodzinie o głębokich tradycjach patriotycznych. Już od młodych lat walczył o sprawy Polski, najpierw jako harcerz, potem jako żołnierz. Zmobilizowany 26 sierpnia 1939 roku ppor. Pilecki walczył w Kampanii Wrześniowej, a po klęsce kontynuował walkę z okupantem – najpierw partyzancką a następnie podziemną. Przedostał się do Warszawy, gdzie współorganizował Tajną Armię Polską ZWZ (zaczątek Armii Krajowej). W ramach konspiracyjnej działalności, Pilecki podjął decyzję, która każdego przyprawiłaby o drżenie serca: jesienią 1940r, jako Tomasz Serafiński, został ”ochotnikiem do Auschwitz”. W tym czasie dysponowano jedynie trudnymi do uwierzenia przeciekami, dotyczącymi prawdziwego oblicza obozu. Historię tę relacjonuje Konstanty Piekarski w swoich wspomnieniach: ”Tomasz mówił dalej. - Nie mogłem być w Wileńskiej Brygadzie Kawalerii przez ostatnich pięć lat, ponieważ w tym czasie pracowałem w Warszawie w Polskim wywiadzie. Po zakończeniu kampanii wojennej, zorganizowaliśmy podziemną armię. We wrześniu poszedłem na ochotnika do Auschwitz, aby utworzyć tu komórkę ruchu oporu. - Stoicki spokój tego człowieka rozkojarzył mnie teraz zupełnie. – Ty musisz być chyba kompletnym durniem! Kto, przy pełnej władzy umysłowej, zrobiłby coś podobnego? I jak to zrobiłeś? Nie mów mi tylko, że poprosiłeś gestapo, by łaskawie wysłało cię na parę lat do Auschwitz. – Nie żartuj sobie – rzekł Tomasz. – Wywiad AK jest zdania, że Auschwitz zostanie przez Niemców rozbudowany. Plany obejmują utworzenie wielkiego obozu zagłady narodu polskiego, dlatego jest ważnym terenem dla działalności naszej komórki. Ponieważ wiedziałem, że gestapo łapie ludzi na ulicach i wysyła ich do tego obozu, traf chciał, że znalazłem się w odpowiednim miejscu i we właściwym czasie. – Jeżeli to, co mówisz, jest prawdą – odparłem – to jesteś albo niezwykłym bohaterem, albo wielkim wariatem!” ”- Po co taka organizacja ma w ogóle istnieć? – zapytałem– Co możemy wskórać w tych warunkach? Czy podjęte ryzyko nie jest większe od możliwych strat? Dobre pytanie. – rzekł Tomasz......Naszym pierwszym i najważniejszym celem jest niesienie pomocy najsłabszym, by przeżyli obóz.” W ramach tej pomocy organizowano żywność, lekarstwa i ciepłą odzież dla najbardziej potrzebujących. Zaprzysiężeni więźniowie, informatorzy Związku Organizacji Wojskowych, znaleźli się we wszystkich ważnych miejscach rozbudowywanego przez Niemców obozu. W miarę możliwości załatwiano przeniesienie do lżejszej pracy i pomoc lekarską, przekupywano albo likwidowano oprawców i zdrajców. Już w 1940r. nawiązano wymianę korespondencji ze światem zewnętrznym, wysyłano raporty do dowództwa AK w Warszawie i dalej do Londynu. Przez kilka miesięcy działała nawet radiostacja, było to jednak zbyt niebezpieczne, więc zdemontowano ją na jesieni 1942r. Organizowano ucieczki, planowano zbrojne powstanie w obozie. W nocy z 26 na 27 kwietnia1943 roku Pilecki zdecydował się na ucieczkę. Udało mu się przedostać do Krakowa a następnie do Warszawy, skąd kierował, zorganizowaną uprzednio przez siebie, łącznością ze światem obozowym. Nie miejmy wątpliwości. świat zza drutów wiedział, co dzieje się w KL Auschwitz. Raporty, fachowo przygotowane przez więzionych tam polskich wojskowych, trafiły do Londynu. Dlaczego w 1944r. Alianci nie uczynili nic, by zapobiec tragedii milionów istnień ludzkich? To pytanie, nie tylko ja, pozostawię bez odpowiedzi. Po upadku Powstania Warszawskiego Pilecki trafił do niewoli niemieckiej. Po wojnie znalazł się w II Korpusie Polskim we Włoszech, ale zamierzał przedostać się do Polski. Nie zważając na rady i ostrzeżenia, już pod koniec 1945 roku wrócił do kraju z misją „rozmontowania” podziemia AK. Tutaj mógł zauważyć, jak z jego otoczenia, bez wieści, znikają znajomi z organizacji (ocenia się obecnie, że w latach 1944-46 pojechało na zsyłkę 200 tysięcy Żołnierzy AK z ogólnego stanu 500 tysięcy ludzi w 1944r.). Ostrzeżono go przed grożącym mu aresztowaniem, jednak nie zdecydował się na ucieczkę. Postanowił stawić czoła nowemu piekłu. W 1947 r. został ujęty i osadzony w więzieniu na warszawskim Mokotowie. Nie wiadomo, co było gorsze, tortury czy sfingowany proces. Horror tamtych dni najlepiej oddają słowa samego Rotmistrza: „Oświęcim to była pestka”. Tę, wiejącą zgrozą prawdę, potwierdził podwładny Rotmistrza w ZOW (Auschwitz), Kapitan Kazuba w oświadczeniu, że „prawdziwy Oświęcim miał po 1945 roku”. Pilecki wytrzymał tortury – nie wydał nikogo, a władze komunistyczne prześladowały potem jego najbliższych. Akt oskarżenia i wyrok śmierci zawdzięczał byłym żołnierzom AK a przypieczętowali go ludzie, którym pomagał przeżyć piekło KL Auschwitz. Co nimi kierowało? Strach przed prawdą, nienawiść, chęć odwetu za własną słabość i zdradę? Witold Pilecki został zamordowany 25 maja 1948 r. na podstawie legalnego wyroku komunistycznego sądu a miejsce pochówku dotąd pozostaje nieznane. Wyrok na nim „jest jedną z największych zbrodni PRL”, zaś postać Rotmistrza najlepiej symbolizuje Polską Golgotę czasu obu okupacji. Biuletyn Informacyjny SN | |||