now@ on-line  maj  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
oświadczenia:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Małgorzata Rutkowska:
 
Andrzej Gwiazda:
 
Konstanty Piekarski:
 
Jan Kosiński:
 
Donald Devine:
 
forUm:
 
J.R. Nyquist:
 
Sam Cohen:
 
John Horvath:
 
Daniel Pipes:
 
Andrzej Gwiazda:
 
Paweł Zanin:
 
Artur Adamski:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Kazimierz Murasiewicz:
 
Marian Kałuski:
 
Jerzy Przystawa:
 
Stella Tarkowska:
 
Adam Wielomski:
 
Witold Filipowicz:
 
Józef Darski:
 
Mirosław Kokoszkiewicz:
 
Zbyszek Koreywo:
 
Russell Kirk:
 
dokumenty:

Solidarność IENESP:

 

SOBIE A MUZOM

Zbyszek Koreywo

Owsiak story czyli „Róbta co chceta”

„Taka Rzeczpospolita jakie młodzieży chowanie” – Andrzej Frycz Modrzewski.

Przeglądając Polską prasę natknąłem się na artykuł o Jerzym Owsiaku, założycielu i prezesie „Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy” ale także i „Przystanku Woodstock”. I po raz kolejny przypomniała mi się scena z jakiegoś amerykańskiego filmu, gdzie stary bandyta pouczał młodego adepta zachowań kryminalnych: „Pamiętaj, nigdy nie syp swoich kolegów. Podczas przesłuchania mów o duperelach tyle prawdy, ile tylko możesz, to cię uwiarygodni w oczach władzy ale nie mów im prawdy w sprawach najważniejszych”.

Trzeba przyznać, że stary rzezimieszek posiadł prawdę o podstawach manipulacji wiarygodnością. Podobnie zresztą jak większość współczesnych mediów światowych, włączając w to polskie przekaziory gdzie do dziś wzorem do naśladownictwa jest Adaś Michnik (primo voto Aaron Szechter) z jego „Gazetą Wyborczą” czyli największą pralnią mózgów w kraju nad Wisłą. I co najbardziej smutne, łatwowierni do bólu Słowianie dalej czytają te dyrdymały, powoli zamieniając się na rozumy z koszami na śmiecie Z tego co wiem, ostatnio bardzo modne w Polsce jest stwierdzenie: „Pewnych procesów nie da się powstrzymać”, w domyśle: trzeba pogodzić się z niewiarygodną wręcz grabieżą majątku narodowego, mafią zamiast rządu 1, niszczeniem wszystkiego co jasne, dobre i uczciwe tak jak z huraganami czy trzęsieniem ziemi. I choć śmierdzi to na kilometry polit-poprawną agitacją, większość narodu dalej akceptuje te nonsensy, jakby nie było oczywistym, że są to działania dokładnie przemyślane i realizowane tylko dlatego, że istnieje tak ogromne przyzwolenie na to Zło. Z drugiej strony, jak się nad tym zastanowić, to owe udawanie, że się nie widzi tej potwornej nikczemności zwalnia od obowiązku, żeby coś z tym zrobić. Bowiem jak wiadomo nie od dziś, zawsze i wszędzie można znaleźć jakieś wytłumaczenie dla braku odwagi czyli po prostu dla tchórzostwa. Poza tym, już bajkopisarz dawno temu przewidział dzisiejszą mentalność mas; król nagi ale większość narodu udaje, że tego nie widzi.

No, ale miało być o Owsiaku czyli o sztuce mieszania kłamstwa z prawdą. Bezsprzecznie, zbieranie pieniędzy na zakup sprzętu medycznego dla chorych dzieci jest sprawą ze wszech miar zacną choć na dobra sprawę, takie zakupy winny leżeć w gestii Ministerstwa Zdrowia. Ludzie płacą podatki nie po to, żeby było z czego kraść ale po to, żeby między innymi szpitale, i to nie tylko dziecięce, były należycie wyekwipowane.

Niemniej, jak sądzę, głównym celem działalności Jerzego Owsiaka jest organizowanie wielkich spędów młodych ludzi, którzy jeszcze mają problem z odróżnieniem Zła od Dobra. I właśnie ta niezdolność do rozróżnienia co dla mnie i mego kraju jest dobre a co złe, jest w pełni wykorzystywana w ten sposób, że oferowane są tylko i wyłącznie zachowania amoralne. Sprowadza się więc to tylko i wyłącznie do prostej idei: demoralizować polską młodzież. I czym więcej tym lepiej.

No, ale jak to się ma do innego oblicza J. Owsiaka, zabiegającego o zakup nowoczesnych aparatów medycznych, troszczącego się o zdrowie i życie, jakby nie było, też polskich dzieci. I tu właśnie dotykamy sedna sprawy czyli jak bardzo może być niebezpieczne Zło z domieszką Dobra albo kłamstwo przypudrowane prawdą. I tak jak w tej scenie z amerykańskiego filmu (tam to dopiero są fachowcy od farmazonerii, bardziej znani jako hucpiarze) trochę prawdy ma uwiarygodnić kłamstwa w najistotniejszych sprawach. Podobnie z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy – pomoc maluchom, żeby nikt nie ważył się na słowa sprzeciwu wobec tak oczywistej deprawacji polskich nastolatków. Poza tym, uratowane dziecko zawsze będzie można zdeprawować później a na przykład odsetki od pieniędzy pozbieranych na ulicach, przeznaczyć na organizację rozkładu moralnego małolatów.

- Polska to pop.....lony kraj. Żyjemy w pop.....lonym kraju – tak otwierał jeden z Przystanków Jerzy Owsiak a 400 tysięczny tłum młodocianych gamoni wył z zachwytu. Później, ten pupilek polit – poprawnych przekaziorów tudzież nie-polskiej ekipy rządzącej, dalej wyrażał się ordynarnie o mojej Ojczyźnie.

I żeby nie było nieporozumień – nigdy na „Przystanku Woodstock” nie byłem i co tam się dzieje znam jedynie z przekazów prasowych tudzież relacji naocznych świadków. Niemniej zmienię zdanie o Jerzym Owsiaku dopiero wtedy, kiedy zacznie on nawoływać publicznie do wstrzemięźliwości w życiu seksualnym, do zaniechania narkotyków jako trucizny dla ciała i duszy, do maksymalnego ograniczenia spożywanego alkoholu i wreszcie do życia zgodnego z chrześcijańską cywilizacją. I coś mi się zdaje, nawet gdybym był skłony wierzyć w cuda, że zdania o J. Owsiaku nie zmienię i dalej będę uważał go za tego, kim naprawdę jest: truciciela polskiej młodzieży. Czy robi on to na czyjś rozkaz, czy z nienawiści do Polski czy też tylko z chęci zysku tego nie wiem i mówiąc szczerze niewiele mnie to obchodzi. Podobnie jak nie całkiem rozumiem dzisiejszych sporów wokół niejakiego Wałęsy, byłego półpiśmiennego prezydenta Rzeczpospolitej, czy był agentem SB czy też nie. Innymi słowy czy tylko z głupoty zaprzepaścił ogromny kapitał ludzkiego zaufania na drodze do odbudowy Polski czy też robił to na czyjś rozkaz. Jak sądzę, nie ma to większego znaczenia, być może tylko trochę dla historyków, bowiem ci z obowiązku muszą grzebać się w ludzkich śmieciach. Natomiast dla reszty narodu ważne jest to, że zostali okradzieni tak z wartości materialnych jak i duchowych i teraz muszą żyć w biedzie a jednym ze złodziei był Wałęsa.

A co się tyczy sławetnego hasła Owsiaka: „Róbta co chceta” to oprócz oczywistych błędów gramatycznych zawiera ono znacznie groźniejsze przesłanie. Rzecz w tym, że przez ostatnie tysiąclecia, ludzkość ciężko pracowała nad stałym podnoszeniem poziomu cywilizacyjnego wszędzie tam gdzie tylko to się dało. W wielkim skrócie, cywilizacja polega głównie na rozbudowaniu zasad moralnych i etycznych poprzez ograniczanie naturalnych popędów czy tez skłonności. Na przykład zupełnie naturalna jest chęć bycia człowiekiem zamożnym ale nie kosztem ludzi ubogich, w drodze oszustw czy też przemocy. Podobnie rzecz się ma z popędem seksualnym. Natomiast co proponuje Owsiak i sprzymierzona z nim hałastra to między innymi sprowadzenie magicznej w swej delikatności relacji pomiędzy kobieta a mężczyzną do funkcji płciowej genitaliów. Poza tym, nawet w drodze braku przeciwdziałania, do używania narkotyków czyli mentalnego samobójstwa. Czy kto kiedy słyszał, żeby Owsiak na tych masówkach mówił kiedykolwiek o patriotyzmie, honorze, nawet podstawowej uczciwości? No, z drugiej strony ja wiem, że trudno mówić o sprawach o których nie ma się pojęcia. Szczególnie do tysięcy zaprawionych gorzałą i naćpanych małolatów. Tyle tylko, że ktoś roztacza nad tym wszystkim parasol bezkarności, że policja nie reaguje na skandaliczne zachowania młodocianych demolujących pociągi, autobusy, dworce i ulice. Tak jakby zdziczenie obyczajowe było normą a podeptana moralność przeżytkiem, wartym jedynie wulgarnych żartów. Z drugiej strony jestem pewien, że tysiące nastolatków, odwiedzających „Przystanki Woodstock”, jest w domu normalnymi, uczącymi się lub pracującymi młodymi ludźmi. Niemniej atmosfera spędów, jak myślę starannie przygotowywana, zakłada pijaństwo, rozwiązłość, agresję i świadomą profanację wszystkiego co jasne, dobre i czyste. Nic więc dziwnego zatem, że, jak swego czasu pisał red. Andrzej Poray z „Naszej Polski”, na jednym ze spędów w Żarach, „Przystanek Jezus” został przez Owsiaka przepędzony ale sekta Hare Kryszna już nie.

Tak więc, jak sądzę, mamy tu do czynienia z ewidentnym fałszem – Owsiakowa Orkiestra tak naprawdę gra tylko dla ludzi nienawidzących Polski choć pod pozorem przywołania uśmiechu na dziecięcym buziaku. No, i choć to nie ten sam kaliber ale Hitler też lubił fotografować się z uśmiechniętymi dziećmi nie mówiąc już o takim bandycie jak Josip Dżugaszwlili, kryminalna ksywa Stalin, który podpisywał rozkazy masowych mordów dzieci wraz z rodzicami zaraz po sesji zdjęć z roześmianymi Pionierami.

Zaś co do sztuki przyprawiania potrawy kłamstw sosem prawdy, to jak to słusznie zauważyła redaktor Pałkiewicz z Radia Maryja, taka trucizna zabija z opóźnieniem i dlatego tak trudno połapać się na czas w tym co dla nas dobre a co złe.

Tak czy inaczej, jak sądzę, czas najwyższy by Słowianie znad Wisły w końcu połapali się co jest grane, szczególnie przez niejakiego Owsiaka. Tyle tylko, że w tym celu trzeba wrócić do starych zasad, wypracowanych w czasach komunistycznego zamordyzmu i zacząć na przykład od odmowy kupowania Polit – poprawnej prasy. I tak jak kiedyś wstydem było branie do ręki „Trybuny Ludu”, „Żołnierza Wolności” i tym podobnych śmieci, tak teraz powinno być podobnie z aktualnymi gadzinówkami. Przynajmniej zmusiłoby to „siły potężne aczkolwiek totalnie amoralne” do zwiększania dawek prawdy bez której przecież człowiek wolny żyć nie może.

Zbyszek Koreywo

http://koreywo.cjb.net

1 Jaka jest różnica pomiędzy polskim rządem a mafią? Tylko jedna – ta ostatnia jest przynajmniej zorganizowana.

 

 

 

 

 

 

 

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl