now@ on-line  maj  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
oświadczenia:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Małgorzata Rutkowska:
 
Andrzej Gwiazda:
 
Konstanty Piekarski:
 
Jan Kosiński:
 
Donald Devine:
 
forUm:
 
J.R. Nyquist:
 
Sam Cohen:
 
John Horvath:
 
Daniel Pipes:
 
Andrzej Gwiazda:
 
Paweł Zanin:
 
Artur Adamski:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Kazimierz Murasiewicz:
 
Marian Kałuski:
 
Jerzy Przystawa:
 
Stella Tarkowska:
 
Adam Wielomski:
 
Witold Filipowicz:
 
Józef Darski:
 
Mirosław Kokoszkiewicz:
 
Zbyszek Koreywo:
 
Russell Kirk:
 
dokumenty:

Solidarność IENESP:

 

Mirosław Kokoszkiewicz

Mózg Lenina a polskie elity

Od kiedy to w 1944 roku nasz kraj padł łupem komunizmu i komunistów jakoś nie możemy do dziś wyzwolić się spod ich wpływu. Naród, który w 1920 roku ocalił Europę od ekspansji tej zbrodniczej ideologii. Naród, w którym komunizm i komuniści nie mieli wielkiego wpływu ze względu na silną wiarę i katolicyzm Polaków. Naród ceniący swoją wolność i niepodległość do dziś nie może uwolnić się od panoszenia się na świecznikach różnego typu czerwonych i różowych środowisk.

Jakże naiwnie dzisiaj brzmią słynne słowa Joanny Szczepkowskiej wypowiedziane w 1989 roku o definitywnym upadku komunizmu.

Od tego czasu już dwukrotnie w wyborach powierzaliśmy swoje losy właśnie ludziom tamtego systemu. Przez cały ten okres wielki wpływ na nasze losy miała Unia Demokratyczna później Unia Wolności założona przez byłych działaczy PZPR, którzy opuścili partię głównie w 1968 roku. Media kontrolowane przez te właśnie środowiska skutecznie przez lata wpajały Polakom przekonanie, że przedstawiciele tych ugrupowań to osoby wybitne, mądre i jedynie one zasługują na miano autorytetów.

Z Kiszczaków, Jaruzelskich zrobiono ludzi honoru. Ukazywano ich jako zwolenników dialogu i porozumienia, co kompletnie mijało się z prawdą. Przecież to w czasie trwania

rozmów okrągłego stołu zamordowani zostali przez SB księża Niedzielak i Suchowolec.

Ludzie, którzy od dawna powinni siedzieć za kratkami z piętnem hańby i potępienia chodzą

dumnie na wolności i znajdują ciągle wielu obrońców a nawet pochlebców. Bywają gośćmi partyjnych zjazdów, a i w mediach często cytowane są ich opinie i poglądy. Potrafili zapewnić sobie bezkarność i przejęcie władzy gospodarczej i politycznej i tylko do tego służył im ten dialog.

Po drugiej stronie zasiadali panowie mianowani na jedynych prawdziwych przedstawicieli opozycji. Z takich byłych komunistów jak Geremek, Kuroń czy Michnik uczyniono niemal bohaterów narodowych. Ludzie ci, mimo iż w większości wywodzili się ze środowisk i rodzin o tradycji dalekiej od naszego wyobrażenia o polskości do dzisiaj traktowani są jak jacyś zesłani nam przez opatrzność geniusze i patrioci.

Teraz przed zbliżającymi się wyborami już w blokach startowych stanęli następni przedstawiciele i spadkobiercy Bermanów, Jaruzelskich i Kiszczaków. Chęć kandydowania na stanowisko Prezydenta RP mają tacy ludzie jak Borowski czy Cimoszewicz. O dziwo w sondażach wcale nie wypadają najgorzej. Rzesza Polaków wierzących w geniusz tych panów jest nadal spora.

Ciekawe czy w przypadku Marka Borowskiego Gazeta Wyborcza równie skrupulatnie przedstawi jego koligacje rodzinne jak w przypadku rodziny Giertychów? A byłoby to bardzo ciekawe i pouczające. Jednak trzeba w to wątpić, gdyż specjalizacją tego pisma jest przerabianie patriotów na zdrajców i nikczemników, a kombinatorów, manipulatorów i innych miernot w geniuszy i autorytety.

Co trzeba zrobić, aby raz na zawsze Polacy odrzucili te środowiska? Co jeszcze musi się stać, aby zrozumiano, że cała ta sztucznie wylansowana ich wielkość i mądrość jest zabiegiem czysto socjotechnicznym, a ludzie ci powinni wylądować na śmietniku historii? Nie ma w nich ani krzty fenomenu czy niezwykłości jak chciałyby to widzieć niektóre media.

Kiedy po śmierci Papieża oglądałem uroczystości pogrzebowe i ujrzałem polską oficjalną delegację to poczułem w pewnym momencie dziwny wstyd. Naród katolicki, wierzący w Boga reprezentowali różnej maści postkomuniści, agnostycy i ateiści.

Najbardziej upokarzające jest to, że przecież nie ich trzeba za to winić. To my powierzyliśmy im państwo i władzę nad nim.

To my z wyborów na wybory uwodzeni przez media nie potrafimy odróżnić prawdy od kłamstwa, dobra od zła, patriotów od manipulatorów historią.

Dopóki nie odrzucimy tych wykreowanych i umiejętnie nam zaszczepionych zbawców, nie mamy, co liczyć na jakieś sensowne zmiany w naszym kraju. Nie czekajmy z tym przez kolejne lata.

Warto przypomnieć pewną historię.

Po śmierci Włodzimierza Lenina z jego mózgu wykonano ponad 1300 preparatów i przekazano do Instytutu Mózgu w Moskwie. Chciano sprawdzić tajemnicę fenomenu i niezwykłości tego człowieka. O dziwo,nie znaleziono niczego szczególnego z wyjątkiem śladów syfilisu.

Pamiętajmy o tym w najbliższych wyborach.

 

 

 

 

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl