now@ on-line  marzec  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Józef Szaniawski:
 
o. Dariusz W. Andrzejewski:
 
Eugene Krajewski:

J. R. Nyquist:

 
Daniel Pipes:
 
Donald Devine:
 
Daniel Pipes:
 
Ewa Krajska:
 
Krzysztof Nagrodzki:
 
Marian Kałuski:
 
Jarosław Supłacz:
 
Stanisław Bulza:
 
Robert Karczemny:
 
Jadwiga Staniszkis:
 
Andrzej Kumor:
 
Józef Darski:
 
Kazimierz Murasiewicz:
 
Józef Darski:
 
soccer:
 
Marian Kałuski:
 
Stefan Pągowski:
 
Alberto Carosa:
 
Phyllis Schlafly:
 
Jerzy Przystawa:
 
Andrzej Kumor:
 
Iwo C. Pogonowski:
 
Stanisław Bulza:
 
Jerzy Przystawa:
 
Marcin Pater:
 
Ryszard Jakubowski:
 
J. R. Nyquist:
 
Marcin Mierzejski:
 
Jacek Bartyzel:
 
J. R. Nyquist:
 
Adam Wielomski:
 
Frank S. Meyer:
 
Stanisław Bulza:
 
Zbyszek Koreywo:
 
Klaudiusz Wesołek:

Solidarność IENESP:

 
Ryszard Hodowany:
 

Klaudiusz Wesołek

JAK JEDEN CWANIAK NARAZIŁ SIĘ KOMUNISTYCZNYM BOGOM

Wiadomo powszechnie, ze komunistyczni "bogowie" - funkcjonariusze PZPR, UB, SB i innych służb, niszczyli ludzi politycznie zaangażowanych, którzy działali przeciwko systemowi lub choćby poza jego kontrola. Jednak gniew komunistycznych "bogów" dosięgał często ludzi, którzy teoretycznie z polityka nie mieli nic wspólnego. W latach osiemdziesiątych przekonał się o tym pan Zygmunt Muza, rybak z Łeby. Nawet się nie spodziewał, ze może ściągnąć na siebie gniew komunistycznych bogów. A jednak go dopadli!

Pan Zygmunt pracował na kutrze, który stanowił współwłasność jego oraz Piotra Pawlusa. Wtedy uważał Piotra Pawlusa za kumpla. Kiedy pewnego razu po pracy opijali obfity połów, pan Zygmunt zwierzył się Pawlusowi, że nie lubi komuny i chętnie uciekłby za granice. I więcej mówić nie musiał...Pawlus był tajnym współpracownikiem. Doniósł o wszystkim do Granicznego Punktu Kontrolnego WOP. Tam sprawę potraktowano bardzo poważnie. Bogdan Różyło, chorąży Kaszubskiej Brygady WOP założył przeciwko panu Zygmuntowi "sprawę operacyjnego rozpoznania" o wiele mówiącym kryptonimie "Cwaniak". Komunistycznych bogów najwyraźniej rozgniewał ten "cwaniak", któremu wcześniej łaskawie pozwolili łowić ryby. A on opowiadał takie rzeczy, nie wiedząc, ze bogowie maja prawie wszędzie swoje oczy i uszy...

Postanowili ukarać "cwaniaka" odebraniem mu karty rybackiej. Panu Zygmuntowi zawalił się cały jego świat. Został pozbawiony możliwości wykonywania zawodu. Innej pracy jako wróg ludu także nie mógł znaleźć. Ubek Pawlus zmusił go do odsprzedaży udziału we współwłasności kutra po znacznie zaniżonej cenie. Znalazł się w beznadziejnej sytuacji. Bogowie chcieli okazać mu łaskę...ale pod warunkiem...ze sam podejmie współpracę. Odmówił. Tylko dzięki pomocy rodziny z zagranicy w końcu stanął na nogi. Dzisiaj jest przedsiębiorcą, prowadzącym hotel i knajpę. Pamiętajmy jednak, ze było wielu takich, którzy już się nie podnieśli.

Jednak tamta sprawa pozostawiła głęboką ranę w duszy pana Zygmunta. Po latach z zainteresowaniem sięgnął do akt, udostępnionych mu przez Instytut Pamięci Narodowej. Przekonał się, ze jego podejrzenia dotyczące Pawlusa były trafne. Próbował dochodzić sprawiedliwości. Złożył zawiadomienie o przestępstwie do IPN. Niestety prokurator IPN odmówił wszczęcia postępowania, uważając, ze chorąży Rużyło "działał w granicach ówczesnego prawa" a Pawlus jako tajny współpracownik nie był funkcjonariuszem a wiec nie łapie się na zbrodnie komunistyczna. Odwołania pana Zygmunta tez nie dały rezultatu.

A wiec komunistyczni bogowie, choć spadli ze swojego Olimpu, to nadal zachowali swoje wpływy. Im włos z głowy nie spadnie. A "cwaniaki", które nie lubiły władzy ludowej i próbowały ja przechytrzyć - maja siedzieć cicho...

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl