| ||||
|
w tym wydaniu:
Mariusz D. Dastych:
Józef Szaniawski:
o. Dariusz W. Andrzejewski:
Daniel Pipes:
Donald Devine:
Daniel Pipes:
Ewa Krajska:
Krzysztof Nagrodzki:
Marian Kałuski:
Jarosław Supłacz:
Stanisław Bulza:
Robert Karczemny:
Jadwiga Staniszkis:
Andrzej Kumor:
Józef Darski:
Kazimierz Murasiewicz:
Józef Darski:
Alberto Carosa:
Phyllis Schlafly:
Jerzy Przystawa:
Andrzej Kumor:
Iwo C. Pogonowski:
Stanisław Bulza:
Jerzy
Przystawa:
Marcin Pater:
Ryszard Jakubowski:
J. R. Nyquist:
Marcin Mierzejski:
Jacek Bartyzel:
J. R. Nyquist:
Adam Wielomski:
Frank S. Meyer:
Stanisław Bulza:
Zbyszek Koreywo:
Klaudiusz Wesołek:
Solidarność IENESP:
Ryszard Hodowany:
|
Józef Szaniawski Podaję Adama Michnika do sądu! Podaję Adama Michnika do sądu! - Kukliński nie był zdrajcą, ja nie byłem esbekiem W szczególny sposób uczcił pamięć zmarłego Jana Nowaka–Jeziorańskiego redaktor naczelny “Gazety Wyborczej”, opluwając pamięć pułkownika Ryszarda Kuklińskiego pochowanego przed kilkoma miesiącami w Alei Zasłużonych na Powązkach – bohatera Polski i Ameryki. W “Gazecie Wyborczej” (22 i 23 stycznia 2005 r.) ukazał się artykuł pt. Spór Nowaka z Michnikiem o Kuklińskiego, stanowiący zapis rozmowy między Nowakiem–Jeziorańskim a Adamem Michnikiem na temat zasług pułkownika dla niepodległości Polski. Zasługi te Michnik nie tylko kwestionuje, ale wręcz przekreśla, stwierdzając, że nie można z kogoś, kto jest agentem obcego wywiadu, robić bohatera narodowego. A nieco dalej akcentuje jeszcze, że Kuklińskim pogardza, albowiem w ogóle pogardza szpiegami. To zadziwiające stwierdzenie, albowiem Michnik wielokrotnie wypowiadał się o generale Jaruzelskim, generale Kiszczaku i innych “ludziach Moskwy” w Polsce jako o ludziach honoru, zasłużonych dla niepodległości i demokracji w Polsce. Czyżby moralista Michnik pogardzał pułkownikiem za to, że współpracował z wywiadem Stanów Zjednoczonych, natomiast ci, którzy współpracowali z sowieckim KGB i GRU, byli godni najwyższego szacunku? Czy jest to tylko hipokryzja i słynna podwójna moralność Adama Michnika, czy też za tymi ocenami kryje się coś jeszcze gorszego, co redaktor “Gazety Wyborczej” chciałaby ukryć? Potępieńczy jazgot Michnika Wywiad nie jest ani złem, ani dobrem samym w sobie, wszystko zależy od tego, komu i jakiej sprawie służy. Pułkownik Kukliński walczył o wolną Polskę, przekazując wywiadowi USA, a tym samym NATO, najbardziej skrywane, supertajne plany strategiczne armii sowieckiej. Były to plany agresji na Europę. Faktycznie – plany wybuchu III wojny światowej. Gdyby ta wojna wybuchła, to bez względu na jej wynik Polska stałaby się atomowym pogorzeliskiem. Szefowie CIA, generałowie armii USA, najwyżsi politycy amerykańscy zgodnie stwierdzili, że to dzięki determinacji i bohaterskiej postawie płk. Kuklińskiego nie doszło do przekształcenia „zimnej wojny” w III wojnę światową. Dlatego też powszechnie nazywano go pierwszym polskim oficerem w NATO. Tak mówił o nim nawet Leszek Miller! Ale Adam Michnik pogardza pułkownikiem. Marszałek Piłsudski o takich, co nim pogardzali i ubliżali mu mówiąc, że był austriackim szpiegiem, powiedział: – Wolę być nazywany szpiegiem niż nikczemnikiem. Sądzę, że te słowa dotyczą jak najbardziej redaktora “Gazety Wyborczej”, zwłaszcza że bodajże nie wie, jak się nazywał najsłynniejszy Polak – agent obcego wywiadu. Nie był nim pułkownik Kukliński i nie był agentem wywiadu amerykańskiego, lecz francuskiego. Nazywał się Jacek Soplica i nosił konspiracyjny pseudonim ksiądz Robak. Chodził od wsi do wsi, od zaścianka do zaścianka i zbierał informacje o jednostkach armii rosyjskiej okupujących Litwę. Wystarczy tylko wnikliwie przestudiować Pana Tadeusza, by zrozumieć istotę działalności księdza Robaka. Miał pełno interesów: to listy odbierał, Których nigdy przy obcych ludziach nie otwierał, To wysyłał posłańców, ale gdzie i po co, Nie powiadał; częstokroć wymykał się nocą Do dworów pańskich, z szlachtą ustawicznie szeptał I okoliczne wioski dokoła wydeptał, I w karczmach z wieśniakami rozprawiał nie mało. Czy Jacek Soplica też zasłużył u Michnika na pogardę? Adam Michnik jest kłamcą Ale redaktor naczelny “Gazety Wyborczej”, a zarazem przyjaciel licznych współpracowników Moskwy w Polsce (specjalnie nie ukrywa się z tymi przyjaźniami) posuwa się wobec pułkownika Kuklińskiego nie tylko do obelg, ale wręcz do kłamstwa. Pisze: Irytują mnie te porównania Kuklińskiego do Piotra Wysockiego i Romualda Traugutta. Traugutt nie złamał żadnej przysięgi! (...) To jest ważne dla oficerów w Sztabie Generalnym, dla Jaruzelskiego. Dla mnie jest ważne coś innego. Piotr Wysocki zrobił spisek w carskim wojsku. Z punktu widzenia Rosjan zasługiwał na karę śmierci. Złamał przysięgę. Ale Wysocki nie szpiegował. Spisek to zupełnie inny rodzaj aktywności. Samo to zestawienie jest po prostu absurdalne. Kukliński szpiegował i brał pieniądze. To, co pisze Michnik, to ignorancja i brak znajomości historii Polski, ale też kłamstwo i podłe oszczerstwo. Tak jest, Adam Michnik jest kłamcą i w swym kłamstwie nawiązuje do najgorszych komunistycznych i stalinowskich tradycji opluwania skazanych na śmierć polskich patriotów za to, że walczyli z Rosją Sowiecką. Bowiem oprócz skazania na śmierć za walkę o niepodległość należało skazańca poniżyć i opluć, najlepiej w ten sposób, że czynił wszystko dla pieniędzy, a nie z pobudek ideowo-patriotycznych. Takie zarzuty stawiano w latach terroru stalinowskiego takim bohaterom Polski, jak legendarny rotmistrz Pilecki czy generał Fieldorof. Nie inaczej było z pułkownikiem Kuklińskim. Podłość i komunistyczne oszczerstwo miały rzucić cień na Kuklińskiego po wieczne czasy, aby na zawsze był on uważany za płatnego zdrajcę ojczyzny. Po 1990 roku w sprawie pułkownika Kuklińskiego zaczęli wypowiadać się Amerykanie. Zajmujące najwyższe stanowiska w USA profesorowie Brzeziński i Pipes, ambasador USA w Warszawie Richard Davies, szefowie wywiadu amerykańskiego Casey, Gates, Forden – podkreślali zawsze: Kukliński zgłosił się sam, nikt go nigdy nie werbował. Przez cały okres współpracy ani razu nie poprosił o jakiekolwiek pieniądze. Był ideowym polskim ochotnikiem. Te wypowiedzi przeciwnicy pułkownika uznali za niewiarygodne, bo przecież były to wypowiedzi i świadectwa amerykańskie. Musiały więc być nieprawdziwe. Oczywiście nieprawdziwe miały też być oświadczenia samego pułkownika Kuklińskiego, że nigdy nie brał od Amerykanów pieniędzy. Nikczemność zarzutów o materialne pobudki czynu Kuklińskiego, nikczemność zarzucania mu zdrady za judaszowe srebrniki Reagana i CIA, jest ohydna i straszna. Bo przecież są jednoznaczne dowody czystości i szlachetności intencji polskiego oficera, kiedy w 1971 roku zdecydował się na podjęcie swej trudnej, ryzykownej i samotnej misji. Podstawowym dowodem jest wyrok Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego z 1984 roku. Ten sam straszny wyrok skazujący Kuklińskiego na karę śmierci, na degradację, pozbawienie na zawsze praw publicznych oraz na konfiskatę mienia w całości. Ale nawet w tym strasznym wyroku Sąd nie dopatrzył się żadnych, podkreślam: żadnych motywów materialnych w działalności Kuklińskiego. Nawet ten straszny sąd odrzucił ten fragment aktu oskarżenia, który zarzucał oskarżonemu i nieobecnemu Kuklińskiemu korzyści materialne. Podaję Michnika do sądu i sprawę wygram Podważając zasługi dla Polski i bohaterstwo pułkownika Kuklińskiego, redaktor “Wyborczej” pomówił także mnie o współpracę z bezpieką. Michnik stwierdza bowiem, że pełnomocnikiem Kuklińskiego w Polsce był niejaki Józef Szaniawski, człowiek, który przyznał się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa i który o ludziach opozycji demokratycznej wygadywał rozmaite plugastwa. Kukliński to chętnie za nim powtarzał. To kłamstwo. Pozwę go za to do sądu, bez trudu udowodnię mu, że jest kłamcą, zażądam wysokiego odszkodowania za poniesione straty moralne, a pieniądze przeznaczę na budowę pomnika pułkownika Kuklińskiego. Co do mnie, to w latach 1974-1985 konspiracyjnie współpracowałem z kraju z Radiem Wolna Europa. W ciągu 11 lat napisałem ponad pół tysiąca tajnych korespondencji do Wolnej Europy o najważniejszych wydarzeniach politycznych w PRL, o wojskach sowieckich w Polsce, o eksploatacji ekonomicznej Polski przez Rosję Sowiecką, o sprawach personalnych i walkach na szczytach władzy PRL, o represjach stanu wojennego i in. Jan Nowak-Jeziorański, na którego tak chętnie się Michnik powołuje, napisał, iż podejmując współpracę z Radiem Wolna Europa Szaniawski działał “pro publico bono” oraz ryzykował utratę wolności, co rzeczywiście nastąpiło. Naczelny prokurator wojskowy domagał się dla mnie 15 lat więzienia, z czego na Rakowieckiej i w Barczewie odsiedziałem pięć. Wyszedłem na wolność dopiero 22 grudnia 1989 r. Byłem ewidentnie ofiarą nie tylko SB i generała Kiszczaka, ale również układów z Magdalenki, “okrągłego stołu” oraz polityki “grubej kreski” rządu Tadeusza Mazowieckiego. Fałszywa legenda Na skutek interwencji Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz rewizji nadzwyczajnej Prokuratora Generalnego zostałem uniewinniony i w pełni zrehabilitowany przez Sąd Najwyższy, który w uzasadnieniu wyroku określił mnie jako ostatniego więźnia politycznego PRL. Michnik pisze o mnie – niejaki Szaniawski. Dlaczego? Myślę, że z zawiści i małostkowości, albowiem dla niego żaden prokurator nigdy nie domagał się 15 lat więzienia. Wbrew legendzie, jaką sam tworzy wokół siebie, jego działalności przeciwko reżimowi komunistycznemu żaden prokurator PRL nie wyceniłby tak wysoko, jak mojej! Nie byłem nigdy współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, a tym bardziej nie mogłem się do tego przyznać. Natomiast Instytut Pamięci Narodowej udostępnił mi moje teczki i przyznał status pokrzywdzonego przez SB, a nie agenta SB, jak twierdzi Michnik. Dlaczego tak twierdzi wbrew stanowisku IPN? Czy to tylko podwójna moralność? Widocznie na złodzieju czapka gore i – uciekając – sam woła: Łapaj złodzieja! Minęło już sporo lat i niektórzy zapomnieli, że Adam Michnik został wpuszczony przez generała Kiszczaka – najwyższego ubeka, agenta sowieckiego i oprawcę – do archiwów MSW na Rakowieckiej. Spenetrował wszystko, co chciał, nie tylko swoje teczki. Poza wszelkimi procedurami. Kto poza redaktorem “Wyborczej” mógł być dopuszczony do największych tajemnic bezpieki? Kim był i jest Adam Michnik, że miał dostęp do najtajniejszych archiwów MSW, dostęp, jakiego nie mieli nie tylko zwyczajni śmiertelnicy, ale nawet oficerowie i agenci bezpieki? A może ci najważniejsi jednak mieli dostęp?! Z pułkownikiem Kuklińskim spotkałem się po raz pierwszy w USA w 1991 roku, a zanim w 1993 r. udzielił mi on swych pełnomocnictw, zostałem nieźle sprawdzony. Nie jest prawdą, że wygadywałem rozmaite plugastwa o ludziach opozycji, a Kukliński chętnie je powtarzał. Prawdą jest natomiast, iż informowałem pułkownika o kolaborantach, których Jaruzelski i Kiszczak posadzili przy „okrągłym stole”, a potem utworzyli z nich tzw. pierwszy niekomunistyczny rząd. Ale poza nimi była w Polsce jeszcze inna opozycja, której Michnik nie zauważa. Pułkownik Ryszard Kuklińskim był kimś bez precedensu, ale i on był przecież w opozycji. Powiedział jeszcze w 1994 roku: – Do matactw i inwektyw Adama Michnika nie będę się ustosunkowywał, bo one nic o mnie nie mówią. Świadczą jedynie o tym, że dusza tego “moralisty” bliska jest porucznikowi Stefanowi Michnikowi, który jako sędzia sądu wojskowego w 1953 roku w mokotowskim więzieniu nadzorował wykonanie politycznego morderstwa na bohaterskim dowódcy Armii Krajowej w Powstaniu Warszawskim, Andrzeju Czajkowskim. | |||