now@ on-line  marzec  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Józef Szaniawski:
 
o. Dariusz W. Andrzejewski:
 
Eugene Krajewski:

J. R. Nyquist:

 
Daniel Pipes:
 
Donald Devine:
 
Daniel Pipes:
 
Ewa Krajska:
 
Krzysztof Nagrodzki:
 
Marian Kałuski:
 
Jarosław Supłacz:
 
Stanisław Bulza:
 
Robert Karczemny:
 
Jadwiga Staniszkis:
 
Andrzej Kumor:
 
Józef Darski:
 
Kazimierz Murasiewicz:
 
Józef Darski:
 
soccer:
 
Marian Kałuski:
 
Stefan Pągowski:
 
Alberto Carosa:
 
Phyllis Schlafly:
 
Jerzy Przystawa:
 
Andrzej Kumor:
 
Iwo C. Pogonowski:
 
Stanisław Bulza:
 
Jerzy Przystawa:
 
Marcin Pater:
 
Ryszard Jakubowski:
 
J. R. Nyquist:
 
Marcin Mierzejski:
 
Jacek Bartyzel:
 
J. R. Nyquist:
 
Adam Wielomski:
 
Frank S. Meyer:
 
Stanisław Bulza:
 
Zbyszek Koreywo:
 
Klaudiusz Wesołek:

Solidarność IENESP:

 
Ryszard Hodowany:
 

 

Dr Stefan Pągowski

CZY W MORDACH OŚWIĘCIMSKICH ZABRAKŁO MORDOWANYCH?

Rotmistrz Pilecki, organizator Ruchu Oporu AK w Auschwitz, w Raporcie złożonym (1946 r.) gen. Pełczyńskiemu, który zapewne wydał porucznikowi (wtedy – 1940 r.) rozkaz udania się do obozu, pozostawił dramatyczne stwierdzenie: “w pierwszych trzech latach istnienia KL Auschwitz liczba Ofiar wyniosła 2 miliony, dwa następne lata to 3 miliony”. Czy to możliwe? Czy Rotmistrz pomylił się albo oparł to stwierdzenie na niewiarygodnych informacjach?

Muzeum Oświęcimskie zaświadcza bowiem, że liczba Ofiar oscyluje wokół 1 miliona i nie przekroczyła 1,5 mln. [sam Rudolf Hoess, komendant obozu, mówił o teoretycznej możliwości zgładzenia ok. 2,5 milionów ludzi, późniejsze obliczenia wskazują na liczbę 4 mln. zamordowanych (por. “Mała encyklopedia powszechna”. PWN, Warszawa; s.776) – przyp. red.]. Argumentami [Muzeum Oświęcimskiego] są: ograniczenie substancji biologicznej Żydów Europy, stanowiących gros zamordowanych, oraz niemożliwość uzupełnienia rachunku więźniami innych grup narodowościowych, głównie Polaków - bowiem zginęło nas (ogółem) 2 miliony (?) w czasie całej Wojny [1]. Tkwią tu jednak poważne nieścisłości: oprawcy kwalifikowali do miana Żydów także ludzi całkowicie zasymilowanych do otaczających ich społeczeństw. Kwalifikacja ta następowała zgodnie z nazistowskim prawem, stanowiącym, że Żydem (Jude) jest także człowiek spokrewniony z Żydami (wystarczała jedna osoba w rodzinie do 3-ch pokoleń wstecz) albo osoba pozostająca w mieszanym małżeństwie lub kierująca się Talmudem w wierzeniu religijnym. Do tego propaganda hitlerowska, szczując przeciwko nim “zwykłych” Niemców, używała terminu Jude dla imigrantów ze wschodu (Rosjan, Polaków i Żydów), osiadłych w Niemczech po I wojnie światowej [2]. Można więc uznać, że wśród zamordowanych było znacznie więcej ofiar (nawet dwukrotnie i więcej) niż Żydów w Europie sprzed 1939 r. Trudno również zgodzić się z twierdzeniem o liczbie 2 milionów Polaków zamordowanych bądź zabitych w czasie Wojny przez obu najeźdźców; w 1939 roku Polska liczyła 35,1 miliona mieszkańców, a w 1946 roku – 23,6 mln. Ubyło zatem 11,5 miliona obywateli. Na terenach okupowanych przez Sowietów w latach 1939-1941 i następnie zaanektowanych po “wyzwoleniu” w 1945 r. było około 11,5 miliona mieszkańców: 6 milionów Polaków, 5 mln. Ukraińców, 1,5 mln. Żydów oraz 1,5 mln. “Innych” (Rusini, Białorusini, Hucułowie, Łemkowie, “Tutejsi” Poleszucy etc.). Przez dwa lata okupacji Moskale zamordowali około 1,2 miliona Kresowiaków i zapewne po wkroczeniu Niemców wielkie i mniejsze polskie miasta (Wilno, Lwów, Grodno, Stanisławów itd.) zostały ostatecznie od polszczone (następny 1 milion ofiar), a Żydzi wymordowani. Wojna na tych terenach była wyjątkowo okrutna, straty w wyniku bezpośrednich działań wojennych wyniosły (co najmniej) 300 tysięcy zabitych. Nie więcej jak pół miliona Polskich Sybiraków wróciło po wojnie do Kraju albo wybrało emigrację “na Zachodzie” (200 tysięcy (?)); 5 milionów przesiedleńców zaludniło Ziemie Odzyskane. Można więc szacować, że do zmiany obywatelstwa z polskiego na sowieckie, wschodni zaborca skłonił około 2 miliony ludzi, zaś liczba ofiar terroru hitlerowskiego to 2,5 miliona ludzi, a do tego 300 tys. obywateli zostało zabitych jako bezpośredni skutek wojny rozpętanej przez Niemców [3].

Szacunkiem strat wojennych w PRL najpierw zajęło się Biuro Odszkodowań Wojennych Rady Ministrów oraz Ministerstwo Sprawiedliwości: w roku 1945 rozesłano ankietę do Sądów Grodzkich (nie objęła Kresów Wschodnich i nie zagospodarowanych jeszcze Ziem Odzyskanych, a także strat wśród Polonii Niemieckiej). Wyniki tej ankiety, choć bardzo niekompletne i dotąd (!) nie opracowane naukowo, zostały przedstawione przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Londynie, w roku 1947: 5,4 miliona obywateli RP zginęło w rezultacie terroru nazistowskiego a 0,8 mln. zginęło w wyniku działań wojennych [4].

W sumie zatem około 8 milionów obywateli RP zasiliło Getta, Obozy Zagłady i inne miejsca kaźni. Na pewno nie zabrakło polskich obywateli w Oświęcimiu! Jeśli przyjąć, że wśród nich były 3 miliony Polskich Żydów (przedwojennych Starozakonnych), to pozostałe 5 milionów Polaków znacznie przewyższa dane o 2 milionach Ofiar Wojny, które są rozpowszechniane po 1990 r. przez Muzeum Oświęcimskie. Dane te dezawuują ustalenia Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce (2 do 2,5 mln. Polaków w Auschwitz, gdzie ogólną liczbę zamordowanych ludzi Komisja oszacowała na co najmniej 4 miliony) [5]

CZY USTALENIA GŁÓWNEJ KOMISJI BADANIA ZBRODNI HITLEROWSKICH W POLSCE

SĄ MITEM?

Pozostaje więc “sprawa techniczna” możliwości mordu 5-ciu milionów ludzi w Auschwitz, w tym 2 milionów od czerwca 1940 r. do czerwca 1943 roku, a reszty (3 mln.) od lipca 1943 r. do stycznia 1945 r. Nie istnieją dokumenty hitlerowskie, jednoznacznie przesądzające rozmiary tej zbrodni. Stąd, w procesach sądowych przeciwko mordercom, sędziowie przyjmowali zakres winy głównie na podstawie zeznań świadków. Pozostały też dowody materialne (na ogół nie kompletne): ilość zużytego gazu Cyklon B do “traktowania” uwięzionych (wystarczyłoby do uśmiercenia nawet 8 milionów ludzi), ilość zrabowanej Ofiarom odzieży (14 do 15 milionów par obuwia [12]), ilość złota dentystycznego zdeponowanego w Reichsbank, ilość włosów ludzkich, sprzedawanych do wyrobu walonek, skarpet i materacy. W procesach tych zeznawali i oprawcy, i Ofiary, palacze krematoriów, więźniowie zatrudnieni w biurach obozowych SS (twierdzili, że widzieli dokumenty niszczone “po każdej akcji”), kapo gigantycznych magazynów odzieżowych (zwanych Kanadą), a także wiarygodny świadek, pracujący na stacji kolejowej Auschwitz, rejestrujący transporty kolejowe [8]. Szereg wstrząsających książek, wywiadów prasowych i opublikowanych esejów, napisanych (nie tylko) przez byłych więźniów, koronuje prace Komisji Sowieckiej i Polskiej oraz orzeczenia sądowe potwierdzeniem, że liczba Ofiar to 3,5 do 6 milionów ludzi. Przy czym wiele konkluzji bliskich jest stwierdzeniom rotmistrza Pileckiego [6, 7, 12], którego określenie “plus-minus 5 milionów” może usprawiedliwić odchyłkę (nawet 20 procentową), bez orzekania o konieczności odrzucenia jego “Raportu” jako nieprawdziwego.

USTALENIA ROTMISTRZA PILECKIEGO ZA LATA 1940-1943

Pierwszy 3-letni okres obejmuje około 1100 dni, w czasie których obóz był powiększany z jednoczesną intensyfikacją procesu zabijania. Rotmistrz był w obozie przez TYCH dni 946, dane za ostatnie dwa lata dostał po wojnie od swoich informatorów, którzy przeżyli obóz. Pierwsi więźniowie dostarczeni zostali 14 VI 1940 r. [byli to więźniowie polit. – Polacy z przepełnionych więzień z Generalnego Gubernatorstwa, ze Śląska i Wielkopolski (por. “Mała encyklopedia powszechna”. PWN, Warszawa; s.776) – przyp. red.]. Zwłok było tak dużo, że uruchomione już w sierpniu 1940 r. Krematorium I nie nadążało, mimo pracy ciągłej, ze spalaniem ciał (200 do 340 na dobę). Najpierw mordy były “ręczne” - dokonywane głównie przez więźniów funkcyjnych ale i przez rozstrzeliwania, a także śmierć wynikała z chorób bądź nieludzkiej pracy i warunków egzystencji. Potem (od sierpnia 1941) doszło “szpilowanie” - śmiertelne zastrzyki aplikowane przez “pielęgniarzy”. Wszystko to odsunął w cień “wynalazek” gazowania ludzi substancją o nazwie Cyklon B, używaną także do zabijania insektów odzieżowych. Pierwszy udany eksperyment miał miejsce 3 IX 1941 roku, a Cyklon B opatentowano [5, 8]. Gazowanie ludzi odbywało się w Krematorium I, w “białym domku” (a potem i w “czerwonym”), a dla usprawnienia sprowadzono 5 specjalnych samochodów (14 IX 1942) będących ruchomymi komorami gazowymi, które okazały się makabrycznie skuteczne (wcześniej) w Chełmnie. Już w drugim roku działania obozu tradycyjne metody pochowku zawiodły: latem 1942 r. zwłoki wypływały na powierzchnię masowych grobów z lat poprzednich, a skażenie wód podskórnych jadem trupim (16 IX 1942 r.) powodowało śnięcie ryb w pobliskich stawach hodowlanych. Gubernator GG, Frank, obawiał się epidemii w Krakowie, niesionej wodami Wisły [9, 11]. Wybudowano więc pospiesznie gigantyczne krematoria (uruchamiane już od 22 III 1943 do 25 VI 1943 r.), zintegrowane z olbrzymimi pomieszczeniami do gazowania, a także rozstrzeliwania ludzi. W ciągu jednego dnia mogły spalić 8 tysięcy zwłok (co okazało się niewystarczające), ale firma dostarczająca urządzenia krematoryjne uznała je za nadzwyczajne osiągnięcie techniczne i zgłosiła je do opatentowania (26 X 1942). Zwłoki palone były już wcześniej na stosach (od 21 IX 1942 r.) i w specjalnych dolach obok budowanych krematoriów. Komendant obozu, Rudolf Hoess, twierdził, że zdolności spopielania w nich ciał ludzkich były “nieograniczone” [1]. Wprawdzie dopiero w roku 1944 zanotowano rekord: 30 tysięcy zagazowanych ludzi w ciągu jednego dnia [możliwości zagłady w komorach gazowych sięgały 60 tysięcy ludzi na dobę (por. “Mała encyklopedia powszechna”. PWN, Warszawa; s.776) – przyp. red.], ale spalonych (tylko) 24 tysięcy - co świadczy jednak o możliwości spalania poza krematoriami najwyżej 12 tysięcy zwłok dziennie [5]. Wydajność fabryki śmierci limitowana była, aż do końca, możliwościami spalania zwłok i ograniczeniami w dostarczaniu “surowca”. Proces został ulepszony przez nie dopalanie, trudnych do spopielenia kości; tłuczono je ręcznie, a potem pozyskiwano na specjalnych sitach i mielono w specjalnych młynkach. Sproszkowane kości, uznawano zapewne za świetny nawóz.

Obok “spraw technicznych” za ważkie należy uznać decyzje o charakterze politycznym: początkowo obóz służyć miał za miejsce odosobnienia elementów aspołecznych i przeciwników III Rzeszy z Polski (nie wykluczone, że założenia do projektu obozu powstały na konferencji GESTAPO-NKWD w Zakopanem, w grudniu 1940 r.) i miał zasilać nimi największą budowę (rozpoczętą w sierpniu 1941) Reichu - fabrykę gumy i benzyny syntetycznej w pobliskich Dworach, a także uzupełniać więźniami rozliczne “pod obozy” (było ich co najmniej 33). [Auschwitz-Birkenau, największy hitlerowski obóz koncentracyjny, założony został na podstawie rozkazu Himmlera z 27 kwietnia 1940 r.,a od 14 VI 1940 przybywały tam transporty więźniów polit. – Polaków z przepełnionych więzień z Generalnej Guberni, ze Śląska i Wielkopolski (por. “Mała encyklopedia powszechna”. PWN, Warszawa; s.776) – przyp. red.], Projektował ten obóz m.in. architekt, dr Kammler, uznany po tym za godnego pokierowania programem rakietowym [10]. Potem nastąpiło przygotowanie do przyjęcia więźniarek (początkowo filia KL Ravensbrueck) i jeńców Armii Czerwonej - co wymagało rozbudowy obozu (luty 1942) do stokrotnie większego, od obozu “macierzystego”, KL Birkenau - początkowo planowanego dla jeńców wojennych (Rosjan, Anglików i Amerykanów). Przyspieszenie w budowie nastąpiło niewątpliwie po konferencji w Berlinie-Wansee (1 I 42), na której wypracowane zostały szczegółowe plany eksterminacji Żydów Europy. Pierwszy Ich transport, skierowany wprost na zagazowanie przybył 15 II 1942 r. z Bytomia. Himmler z zadowoleniem obejrzał gazowanie ludzi i ich (tradycyjny) pochówek 17 VII 42; Komendant obozu, Hoess, na pewno chciał zasłużyć na uznanie przełożonego i dalsze awanse spektakularnym uruchomieniem wszystkich krematoriów i osiągnięciami (w przygotowaniu miejsca dla nadludzi- Lebensraum), nie mającymi równych w historii Niemiec [1, 11] - forsował wiec intensywność prac do maksimum.

WYLICZENIE POTENCJALNYCH OSIĄGNIĘĆ MORDERCÓW W KL AUSCHWITZ (czerwiec, 1940-43)

Liczba “padających jak muchy więźniów” już w zimie 1940/41 osiągnęła 80 do 120 dziennie, do tego od początku istnienia obozu dochodziły rozstrzeliwania Polaków, skazanych za opór okupantowi. Grzebano Ich w mogiłach zbiorowych, ale od sierpnia 1940 spalano także w Krematorium I o wydajności 200 zwłok na dobę (dalej: ZnD), którą zwiększono do 250, a w końcu do 340 ZnD [1, 5, 12]. Prosta arytmetyka wskazuje, że w tymże Krematorium I bilans jest następujący:

- w roku 1940/41 mogło być spalonych (365 dni x 200 =) 73 tysiące ludzi,

- w roku 1941/42 mogło być spalonych (365 dni x 250 =) 91,25 tysięcy ludzi,

- w roku 1942/43 mogło być spalonych (301 dni x 340 =) 102,34 tysiące ludzi.

W 1943 uruchomione zostały Krematoria II i III o potencjale 2.500 ZnD każde oraz IV i V spalające po 1.500 ZnD.

Krematorium IV zaczęło działać 22 III 1943;

do końca czerwca (100 dni) mogło spopielić więc (100 x 1.500 = 150.000) 150 tysięcy ludzi,

Krematorium II zaczęło działać 31 III 1943;

do końca czerwca (92 dni) mogło spopielić więc (92 x 2.500 = 230.000) 230 tysięcy ludzi,

Krematorium V zaczęło działać 4 IV 1943;

do końca czerwca (88 dni) mogło spopielić więc (88 x 1500 = 132.000) 132 tysiące ludzi,

Krematorium III zaczęło działać 25 IV 1943;

do końca czerwca (5 dni) mogło spopielić wiec (5 dni x 2.500 = 10.000) 10 tysięcy ludzi,

- wszystkie krematoria (od I do V) do końca czerwca 1943 roku były w stanie spalić ok. 790 tysięcy ludzi.

Ale Rotmistrz raportował 2 miliony! Uznawanie rekordowego spalania zwłok na stosach i w fosach (podanego wyżej: do 12 tysięcy dziennie) jako ciągłego, niewątpliwie odbiega od możliwości nieregularnego procesu zabijania i przywożenia więźniów. Sprawdzalny jest jednak potencjał mordowania: uznając, że wszystkie wymienione krematoria wraz ze spalaniem na otwartym powietrzu spopielały przeciętnie 12 tysięcy ciał dziennie (co i tak jest [dwukrotnie] niższe od rekordowych, w sierpniu 1944 roku, 24.000 ZnD) – to oznaczałoby to, że poza krematoriami spalanie osiągało 4 tysiące zwłok na dzień. Zatem szacunkowa ilość dni, potrzebna do spalenia pozostałych zmarłych i zamordowanych w ilości ok. (2.000.000 - 790.000 =) 1.210.000 zwłok wyniosłaby (1.210.000/4.000 = 302,5) ok. 303 dni. Od rozpoczęcia tego procederu (21 IX 1942) do końca czerwca 1943 upłynęło w rzeczywistości 283 dni, uznać zatem należy, że: na stosach i w fosach (poza krematoriami), od końca września 1942 do końca czerwca 1943 istniała realna możliwość spopielenia ponad miliona ludzi. Zatem Raport Rotmistrza odnośnie lat 1940-1943 w Auschwitz nie opiera się o dane będące “mitem”, jak to określa Muzeum Oświęcimskie. Dodać należy, że spalanie zwłok na otwartym powietrzu zostało opracowane w “Akademii Dachau” i zastosowane we wszystkich obozach koncentracyjnych na terenach okupowanej Polski. Wydajność tej metody kilkakrotnie przewyższała zdolności “produkcyjne” pieców Treblinki, Stutthofu i Majdanka. Różnica pomiędzy przyjętą w tych wyliczeniach przeciętnego spopielania 12 tysięcy ludzi dziennie a osiągnięciem rekordowym (24 tysięcy) wskazuje na możliwość potencjalnego spalenia w ciągu 283 dni ([24.000 – 12.000] x 283 = 3.396.000) ponad trzech (!) milionów ludzi [dodatkowo – przyp. red.], których okupant (na ich szczęście) nie dowiózł jeszcze do Oświęcimia w tym czasie.

ILU LUDZI SPOPIELIĆ MOGLI OPRAWCY AUSCHWITZ W LATACH 1943 DO 1945

Przyjęcie powyżej dyskutowanych danych, wynikłych tylko z “osiągnięć krematoriów” pierwszej polowy 1943r (8.000 ZnD), dla końcowych 516-tu dni Auschwitz (od 1 VII 1943 do 27 I 1945) dawałoby potencjał zamordowania i spopielenia ponad 4-ch milionów ludzi (8.000 x 516) , w sumie (z powyższymi 2-oma milionami) - o milion więcej, niż to raportował Rotmistrz. Wiadomo, że w drugiej połowie 1943 roku liczba mordowanych dziennie ludzi zmniejszyła się; być może, że ze względu na odejście z obozu Hoessa (8 IX 1943), ale rok później masy ludzi przywożonych do gazowania przekraczały możliwości coraz częściej psujących się krematoriów i zmusiły do ponownego uruchomienia nawet komory gazowej w “czerwonym domku”, a praktyka spalania obok krematoriów stawała się usprawnioną rutyną. W tym świetle plany spopielania nawet 10-ciu milionów (Słowian) rocznie w Auschwitz nie wydają się być fantazjowaniem.

Dla oceny rzetelności Raportu Rotmistrza wystarczy sprawdzić, że przeciętna mordów wyniosłaby (3.000.000/516=) 5.814 ZnD, stanowiąc liczbę znacznie mniejszą od potencjału spalania tylko w krematoriach, tj. 8.000 ZnD, bez spalania poza istniejącymi retortami. Tu też nie ma wątpliwości - Rotmistrz Pilecki nie fantazjował!

Wobec powyższego, negowanie Raportów Rotmistrza i umniejszanie możliwości rozmiarów zbrodni pod pozorem “najnowszych badań” spraw technicznych (kremacja zwłok), zamykających rzekomo nieodwracalnie mity zawarte w opracowaniach sprzed 1990 r. jest zabiegiem co najmniej etycznie wątpliwym. Miał racje poeta, Tadeusz Borowski, pisząc w 1946 r. :”...zobaczysz, przyjdzie czas, że będziemy musieli stanąć w obronie naszych zmarłych” [8]. I rzeczywiście czas ten nastał - dzięki Muzeum Oświęcimskiemu.

Toronto, 27 stycznia 2005 r.

PS. Zakrawa to na ironię, ale większość danych liczbowych do powyższych, bardzo prostych rachunków pozyskałem z recenzji przygotowanej przez PMO do artykułu zamieszczonego we wpływowym piśmie niemieckim OSTEUROPA (maj, 2002). Herr Mejer dowodzi, że w Auschwitz zamordowano pół miliona ludzi zaś dr Piper z PMO obstaje przy liczbie 1 do 1.5 miliona, twierdząc że Herr Mejer jest rewizjonistą [1], a do tego nie potraktował z należytą powagą opracowań nieproszonego (?) recenzenta.

Biuletyn Informacyjny SN Okręg Dolnośląski

LITERATURA:

1. prof. Meyer: DIE ZAHL DER OPFER VON AUSCHWITZ . Osteuropa 5/2002 (stron 10),

Piper Franciszek, dr: RECENZJA (stron 34) p/t. “STRONA TECHNICZNA – ILE OSÓB ZGINĘŁO W AUSCHWITZ”.-

- dostępna w internecie: www.auschwitz.org.pl

2. Deighton Len, dr, BLITZKRIEG- Triad/Panther London ON, 1985, s. 45.

3. List do Ministra Kultury z 31VIII 2004 i Odpowiedź z 28 IX 2004,

4. Adam Rapacki (?): Referat na Konferencje Zastępców Ministrów spraw Zagranicznych dla przygotowania Traktatu Pokojowego

z Państwami Niemieckimi. Londyn 1947,

5. Sehn Jan, dr: OBOZ KONCENTRACYJNY AUSCHWITZ-BIRKENAU. Wyd. Prawnicze, Warszawa 1956,

6. Szmaglewska Seweryna: DYMY NAD BIRKENAU. "Książka i Wiedza", Warszawa1989;

7. Jakubski Antoni: ORGANIZACJA NIEMIECKICH OBOZÓW KONCENTRACYJNYCH. “Niepodległość” III/1948, Londyn 1948,

8. Piekarski Konstanty, dr: UMYKAJAC PIEKŁU. Wyd. “Antyk”, Warszawa 2005,

9. Van Pelt Robert, dr: THE CASE OF AUSCHWITZ. Univ. of SC, 2002,

10. Neufeld Michael, dr: THE ROCKET AND THE RECH. Free Press, NY 1995,

11. Czech Danuta: KALENDARZ WYDARZEŃ W KL. AUSCHWITZ. O, 1992,

12. Ptakowski Jerzy: OŚWIĘCIM BEZ CENZURY I BEZ LEGEND. “Instytut Dmowskiego”, New York 1985.

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl