| ||||
|
w tym wydaniu:
Mariusz D. Dastych:
Józef Szaniawski:
o. Dariusz W. Andrzejewski:
Daniel Pipes:
Donald Devine:
Daniel Pipes:
Ewa Krajska:
Krzysztof Nagrodzki:
Marian Kałuski:
Jarosław Supłacz:
Stanisław Bulza:
Robert Karczemny:
Jadwiga Staniszkis:
Andrzej Kumor:
Józef Darski:
Kazimierz Murasiewicz:
Józef Darski:
Alberto Carosa:
Phyllis Schlafly:
Jerzy Przystawa:
Andrzej Kumor:
Iwo C. Pogonowski:
Stanisław Bulza:
Jerzy
Przystawa:
Marcin Pater:
Ryszard Jakubowski:
J. R. Nyquist:
Marcin Mierzejski:
Jacek Bartyzel:
J. R. Nyquist:
Adam Wielomski:
Frank S. Meyer:
Stanisław Bulza:
Zbyszek Koreywo:
Klaudiusz Wesołek:
Solidarność IENESP:
Ryszard Hodowany:
| Krzysztof Nagrodzki Nadpobudliwość sumień To, że środowiska tzw. katolewicy i lewicy laickiej mocno z sobą związane będą – wespół z "towarzystwem" – wrogie lustracji i dekomunizacji – nie dziwi: Nawyki, stare i nowe interesy – żyć przecież jakoś trzeba... Metody na przetrwanie, a nawet rozwój, są znane: trzeba ucapić stery w finansach, służbach, prawodawstwie, kulturze, mediach. I walczyć. Jak to na rynku. "Niewidzialną ręką." Szczególnie z rywalem w środkach społecznego komunikowania – to niebezpieczeństwo na dzisiaj i jutro, oraz w kulturze - to strategiczna bitwa o "rząd dusz". Radio zakonu Redemptorystów prowadzone od zarania przez o. Tadeusza Rydzyka, mające błogosławieństwo Ojca Świętego, cieszące się szacunkiem i wsparciem całego Zgromadzenia, jakże licznych polskich biskupów i kapłanów rozsianych na całym świecie, utrzymywane dobrowolnie przez dziesiątki tysięcy Polaków, radio coraz bardziej dynamiczne i profesjonalne, otwarte na niekłamane elity polskiej inteligencji, dające szansę dotarcia do milionów w kraju i za granicą z informacją alternatywną (proszę chociażby porównać serwisy dzienników: TVN, TVP i TV TRWAM), Radio Maryja nie mogło, niestety, nie uruchamiać gruczołów jadowych rynkowych przeciwników. Przeszkadza bowiem w kojeniu umysłów zaśpiewem chórków postępu, wyśpiewujących wzniosą partyturę – taką "Odę do (unii) wolności" – o tolerancji, potrzebie prawdy i poszanowaniu innych poglądów. I praktyk. Szczególnie tych z obszaru tzw. restrukturyzacji gospodarki. I sensu życia. Po to, aby po latach owych dynamicznych przemian dorobić się 3 mln bezrobotnych, ponad 50 proc. populacji żyjącej w nędzy i wymierania narodu: z głodu, z braku właściwej opieki medycznej, z antyrodzinnego ustawodawstwa; z braku perspektyw i lęku o byt poczętych dzieci. A w Radiu mówiono o zagrożeniach już wiele lat temu: "Siano nienawiść"... To właśnie "ciemnogród radiomaryjny" od dawna dowiadywał się i dyskutował o groźbie uzależnienia energetycznego, o polskiej geotermii, o ekorolnictwie, o niebezpieczeństwach z ferm wielkoprzemysłowego tuczu świń oraz GMO; tutaj prof. Bernard N. Nathanson ujawniał własne zbrodnicze manipulacje przy uruchamianiu maszyny śmierci zwanej aborcją i wzywał do jej zatrzymania; tu rzeczowo rozprawiano nad doświadczeniami byłych homoseksualistów, narkomanów, alkoholików; nad złowrogimi konsekwencjami relatywizmu, dewastowania rodziny, wolności "od"; tu odkłamywano historię – również najnowszą naszpikowaną antypolonizmami ("polskie obozy zagłady") – bez lęku przed hipokryzją "salonów" (opisanych świetnie przez Waldemara Łysiaka w jego najnowszej książce pod takim właśnie tytułem); stąd szły poważne ostrzeżenia przed zagrożeniami cywilizacyjnymi - wypowiadane również ustami licznych poważnych naukowców z kraju i zagranicy. Niekoniecznie wierzących. Trzeba lat, aby "jasnogród" powtórzył i przyjął to, jako własne odkrycia? Rozumny człowiek umie dostrzegać przyczyny i zapobiegać złym następstwom. A przynajmniej wyciągać nauki na przyszłość. Dzieci, dajcie się uczyć, rzec by się chciało. Z dostępu do uszu tysięcy słuchaczy poprzez "Radio ojca Rydzyka" – jak zwykli mawiać niektórzy – korzystali chętnie – rzec można "wkrętnie" – również politycy. Także ci, powiedzmy, "pragmatycznej woli". Iluż ludzi miało za złe o. Tadeuszowi, iż zgodził się na lansowanie Lecha Wałęsy w wyborach prezydenckich 1995 roku – wtedy, kiedy wiadomo już było, jak ogromnie negatywnego elektoratu dorobił się po pierwszej kadencji. Jakież kalumnie – łącznie z sugestiami o agenturalności moskiewskiej – padały. Ilu znajomym trzeba było tłumaczyć, że jednak tak trzeba, że to będzie, mimo wszystko, dobry wybór... Cóż – errare humanum est... Ilu znajomym trudniej będzie spojrzeć w oczy, po ostatnim postponowaniu – przez byłego prezydenta – ojca Rydzyka, biskupów, innych duchownych, profesorów, dziennikarzy, polityków różnego szczebla, słuchaczy – całej ogromnej Rodziny Radia Maryja... I ta agresywna forma bluzgu, z jaką włączył się do chórków nienawistników... Boże! – Chroń Wałęsę przed nim samym. Pretekstów histerycznych nagonek na "Imperium ojca Rydzyka" poznaliśmy przez lata wiele. Te wyświechtane lewackie slogany: "nietolerancja", "nienawiść", "fundamentalizm", "ksenofobia", "antysemityzm", "prostactwo", "ciemnogród" – weszły do klasyki bezargumentowej pomroczności. Tym razem przyczyną stał się występ Krzysztofa Wyszkowskiego – założyciela podziemnych Wolnych Związków Zawodowych w PRL – nie mającego czołobitnego stosunku do wielkości Wałęsy; aczkolwiek w sposób dosyć stonowany, ową "przypadłość" wykazując w TV Trwam i Radiu Maryja 12. i 13. lutego br. Wystarczyło. Precz pluralizmie i tolerancjo! Zamknąć Radio! Najlepiej z o. Rydzykiem i jego "psycholami"?... Nerwy puszczają. Widać zły to czas dla nerwowych. Sumień. http://www.myslpolska.icenter.pl/
| |||