W końcu ubiegłego roku ukazała się najnowsza książka
Waldemara Łysiaka pt. "Rzeczpospolita kłamców - Salon". We wstępie do niej
autor tak przedstawia cel swojej pracy: "Naturalnie - obywatele
wykształceni, myślący i bystrzy, bez ściągawki wiedzą, że złe elity
polityczne (administracyjne, partyjne, sejmowe, rządowe, et cetera) to
tylko zauważalny łatwo trąd lub widoczna gołym okiem wysypka skórna, gdy
źródło choroby tkwi głębiej, w innej elicie - elicie decydującego wpływu.
O tej ukrytej elicie pisało już dwanaście lat temu (1992) emigracyjne
pismo "Echo - Niezależny Tygodnik Polski" (Toronto): "Polski układ
polityczny ma w środku jakiś niedostrzegalny gołym okiem stalowy trzon,
jakieś spoiwo niewiadomego pochodzenia, które ujawnia się w momentach
konfliktów. Okazuje się, że jest pewna grupa ludzi, która tym wszystkim
steruje". Steruje i deprawuje - nie tylko polityków, lecz także masy
ludzi. Nawet lewicujący B. Margueritte (spolszczony Francuz) przyznał
dekadę temu: "Wyśmienitym sposobem zagwarantowania władzy pewnych grup,
pewnych elit, jest podejmowana szeroko próba deprawowania ludzi, co czyni
ich podatnymi na wszelkie manipulacje". Ten właśnie mechanizm i te "pewne
grupy, pewne elity" - wskazuje najnowsza książka Waldemara Łysiaka.
Przyjęcie w Magdalence
W tytułowym salonie przewijają się niemal wszystkie "znakomitości", osoby
z pierwszych stron gazet, telewizyjne "gwiazdy". Jest od nich tłoczno.
Salon nie jest jednak demokratyczny, lecz hierarchiczny. Jego najwyższy
szczebel tworzą: B. Geremek, T. Mazowiecki, do niedawna J. Kuroń i A.
Michnik. Ten ostatni odgrywa w salonie szczególną rolę, jako "święty guru"
jest swego rodzaju reżyserem tego wszystkiego, co dzieje się w Polsce
przez ostatnie 15 lat. To on - jak pisze W. Łysiak - w połowie lat 80. XX
wieku wymyślił, razem z J. Urbanem, wspólne sprawowanie władzy przez
byłych korowców i pezetpeerowców. Połączenie czerwonych z różowymi
dokonało się nie na skutek tajnych ustaleń w Magdalence, ale w oparciu o
decyzje władz sowieckich, które ułożyły listę "gości" zaproszonych do
stołu (okrągłego). Tezę tę potwierdzają dokumenty IPN-u.
Waldemar Łysiak pisze: "W kwietniowym 'Biuletynie IPN' pracownik IPN-u,
historyk A. Dudek, opublikował szyfrogramy nadsyłane między 1983 a 1989 do
J. Seredy, dyrektora kontrwywiadu MSW, przez Żarskiego (kryptonim), szefa
Grupy Operacyjnej Wisła, moskiewskiej placówki kontrwywiadu PRL. Wskazują
one, że tak przed 'okrągłym stołem', jak i po nim, faraon opozycyjnego
'Salonu', A. Michnik, prowadził strategiczne rozmowy z wysokimi figurami
'aparatu' Kremla. Ł. Perzyna: 'Weterani opozycji antykomunistycznej,
którzy na polityce zjedli zęby, przyznają, że szyfrogramy to porażająca
lektura. Niektórzy porównują je do zapisu rozmowy Michnika z Lwem Rywinem'".
Wszystko, co nastąpiło po tym "proszonym" przyjęciu, przebiega zgodnie z
ułożonym wcześniej i dalej precyzowanym scenariuszem. W sferze
polityczno-gospodarczej scenariusz ten realizuje Unia Wolności. Formacja
ta - jak pisze autor omawianej książki - jest odpowiedzialna za zapaść
kraju, za permanentny stan kryzysu. Rozpoczynając transformację naszego
kraju, partia ta miała nie tylko niemal nieograniczone możliwości, ale
przede wszystkim równie nieograniczone zaufanie Narodu. Wybrała drogę,
nieprzypadkowo, której "kulturowe zręby budował mason A. Słonimski, a
polityczne zręby stawiał trockista J. Kuroń roku... 1965, czterdzieści lat
temu!". I choć, jak się wydaje, partia ta traci systematycznie swoją
pozycję na mapie politycznej kraju, to rola, jaką odgrywają jej liderzy,
pozostaje niezmieniona.
Polską gospodarką nadal rządzi L. Balcerowicz, którego polityka finansowa
stworzyła unikalne w skali światowej warunki dla finansowych afer i "przekrętów".
W swojej książce W. Łysiak przypomina jedno z takich dokonań L.
Balcerowicza. Było nim zamrożenie na 18 miesięcy kursu dolara przy
równoczesnym bankowym oprocentowaniu kapitału złotówkowego sięgającym 90
proc. rocznie. Pozwoliło to wszelkim spekulantom na uzyskanie 250 proc.
zysku. Wystarczyło przywieźć do Polski dolary, żeby po kilkunastu
miesiącach wywieźć z niej dwa i pół razy tyle.
Filary komuny
Innym konstruktorem polskiej rzeczywistości był nieżyjący już J. Kuroń.
Założyciel "czerwonego harcerstwa", które było - jak pisze W. Łysiak -
"najbardziej upadlającą ze wszystkich młodzieżowych organizacji, jakie
kiedykolwiek powstały w Polsce, istną komunistyczną Hitlerjugend. Zabronił
dzieciakom śpiewania tradycyjnej 'Roty' - jego czerwoni harcerze śpiewać
musieli o chwale bolszewizmu. I to nie po polsku". Był Kuroń kierownikiem
Wydziału Propagandy ZS ZMP, a później jednym z założycieli KOR-u,
"opozycjonistą", ministrem. Inicjatywę lustracyjną premiera Olszewskiego
tak komentował: "Nieprzejednani patrioci, niepokalani rycerze
najjaśniejszej Rzeczypospolitej! Całe życie marzyli o wielkim
oczyszczeniu, o narodowym powstaniu, które zmiecie komunę i wymierzy
ostateczną sprawiedliwość! Chwalić Boga, nie spełniły im się te marzenia".
Rolę "moralnego autorytetu" odgrywa w salonie B. Geremek, uczony, badacz,
historyk, członek PZPR do 1968 r. Profesor Geremek był współredaktorem
"Argumentów", pisma wojujących ateistów, a w latach 1962-1965 dyrektorem
Ośrodka Kultury Paryskiej w Paryżu, co - jak sugeruje W. Łysiak - wskazuje
na jego agenturalne powiązania. W omawianej książce czytamy: "W 2001 roku
Instytut Historyczny Uniwersytetu Wrocławskiego wydał solidną pracę
zbiorową pt. 'Drogi do niepodległości 1944-1956/1980-1989 - nieznane
źródła do dziejów najnowszej Polski'. Szczególnie interesujące są tam
'nieznane źródła' Stasi (bezpieki enerdowskiej), które upublicznił W.
Sawicki. Oto fragment szyfrogramu wysłanego do Berlina przez warszawskiego
ambasadora NRD, H. Neubauera, niedługo przed wprowadzeniem stanu wojennego
(1981): 'Miałem właśnie bulwersującą rozmowę z szefem ekspertów
Solidarności, Geremkiem (ściśle związki z międzynarodówką
socjaldemokratyczną). Nie wierzyłem własnym uszom. Geremek oświadczył, że
dalsza pokojowa koegzystencja Solidarności i realnego socjalizmu jest
niemożliwa w takiej formie jak obecna, zatem nieunikniona jest
konfrontacja siłowa. Wobec tego trzeba przesunąć wybory do rad narodowych.
Organy władzy państwowej muszą zniszczyć solidarnościowy aparat. Po takiej
rozprawie Solidarność mogłaby się reaktywować, ale już jako rzeczywisty
związek zawodowy, bez Matki Boskiej w klapie marynarki, bez programu
gdańskiego, bez ambicji politycznych. Geremek kontynuował: można by
zachować tylko siły umiarkowane (...) Nie mogę jeszcze ocenić, czy mówił
tylko we własnym imieniu'".
Bronisław Geremek jest przykładem współpracy z komuną, obok artystów,
poetów, pisarzy, aktorów, także ludzi nauki. Jednym z dowodów takiej
współpracy z reżimem katolików jest T. Mazowiecki. Jako znany dziennikarz
ten "postępowy katolik" wspierał swoim piórem akcje władzy ludowej
wymierzone w polskich księży. Waldemar Łysiak cytuje artykuł T.
Mazowieckiego napisany po aresztowaniu grupy księży, w tym księdza biskupa
Cz. Kaczmarka, który kończy się następującą deklaracją: "(...) nie tylko
bolejemy, ale i odcinamy się od błędnych poglądów ks. biskupa Kaczmarka,
które doprowadziły go do akcji dywersyjnej wobec Polski Ludowej. (...)
Wierzymy bowiem najgłębiej, iż przyszłość należy do ustroju społecznego, w
którym żyjemy". W latach 60. i na początku 70., będąc posłem, T.
Mazowiecki deklarował swoje przywiązanie do socjalizmu i kierowniczej roli
PZPR. Był współzałożycielem warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej.
Jak pisze cytowany przez W. Łysiaka W. Lenkiewicz: "W sierpniu 1980 roku i
w lipcu 1988 roku, tak jak w grudniu 1970 roku, Mazowiecki delegowany był
do Gdańska jako osoba ciesząca się pełnym zaufaniem władz sowieckiego w
Polsce namiestnictwa". W 1989 roku został pierwszym premierem rządu III
Rzeczypospolitej. Jego słynna "gruba kreska" przekreśliła szanse na
lustrację i dekomunizację, oznaczała - jak stwierdził prof. A. Nowak -
"pełną zgodę na funkcjonowanie peerelowskiej agentury w życiu publicznym
III RP, bez jakiejkolwiek możliwości jej wyeliminowania".
Dyktatorzy
Oddziaływanie salonu na polską rzeczywistość nie sprowadza się tylko do
sfery polityki i gospodarki. Równie silne jest ono w dziedzinie szeroko
pojętej kultury. To już nie znaczące wpływy, ale wręcz - jak mówi W.
Łysiak - "terroryzm intelektualny". Wypracowane w salonie zasady
politycznej poprawności, tolerancji, sposoby myślenia, wzorce zachowania,
mody, normy etyczne, estetyczne i wszelkie inne pozwalają skutecznie
sterować umysłami Polaków. Wmawianiu ludziom, że białe jest czarne i
odwrotnie, służy cały arsenał środków: prasa, gdzie czołową rolę
opiniotwórczą odgrywa "Gazeta Wyborcza", telewizja, radio, nagrody
literackie, filmowe i wszelkie inne, sondaże, stypendia itd. Najbardziej
wymownym dowodem wpływu salonu były dwa polskie Noble - Miłosza i
Szymborskiej. Oboje mieli "stalinowską przeszłość". Szymborska - zawsze
uległa władzy, i Miłosz - nienawidzący wszystkiego, co polskie i
katolickie. Jak pisze W. Łysiak, to naciski salonu sprawiły, że został on
pochowany na Skałce, w Krypcie Zasłużonych krakowskiego kościoła paulinów.
Prezes krakowskiego oddziału Związku Literatów Polskich K. Strzelewicz
nazwał "hańbą polskiego panteonu" pochowanie tam szczątków człowieka,
który określał członków Armii Krajowej jako bandytów, a Polaków nazywał
świniami z urodzenia, i który oświadczał, że jest alergicznie uczulony na
wszystko, co polskie.
Środowisko "Gazety Wyborczej" i lansowane przez nie osoby to faktyczna
"grupa trzymająca władzę". Tezę tę udowadnia cała książka W. Łysiaka,
która bardzo skrupulatnie i jednoznacznie określa who is who na polskiej
scenie.
Waldemar Łysiak pokazuje nam różne oblicza kłamstwa i stojących za nim
ludzi w naszej polskiej rzeczywistości. Temu ma służyć, jak sam wyznaje,
książka. Nie znajdziemy w niej recepty na uzdrowienie panującego zła.
Autor nie daje nam nawet nadziei na przegraną salonu, na klęskę jego
ideologii. Jak pisze, "polska klasa wyższa - elita inteligencka, elitka
półinteligencka i subelitka ćwierćinteligencka - będzie jak zawsze
wodoszczelna, faktoodporna skafandrowo. Fakty do niej nie dotrą i spłyną
bez żadnego śladu. Jeśli bowiem fakty przeczą dogmatom 'Salonu' - to tym
gorzej dla faktów".
http://e-plock.pl