now@ on-line  marzec  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Józef Szaniawski:
 
o. Dariusz W. Andrzejewski:
 
Eugene Krajewski:

J. R. Nyquist:

 
Daniel Pipes:
 
Donald Devine:
 
Daniel Pipes:
 
Ewa Krajska:
 
Krzysztof Nagrodzki:
 
Marian Kałuski:
 
Jarosław Supłacz:
 
Stanisław Bulza:
 
Robert Karczemny:
 
Jadwiga Staniszkis:
 
Andrzej Kumor:
 
Józef Darski:
 
Kazimierz Murasiewicz:
 
Józef Darski:
 
soccer:
 
Marian Kałuski:
 
Stefan Pągowski:
 
Alberto Carosa:
 
Phyllis Schlafly:
 
Jerzy Przystawa:
 
Andrzej Kumor:
 
Iwo C. Pogonowski:
 
Stanisław Bulza:
 
Jerzy Przystawa:
 
Marcin Pater:
 
Ryszard Jakubowski:
 
J. R. Nyquist:
 
Marcin Mierzejski:
 
Jacek Bartyzel:
 
J. R. Nyquist:
 
Adam Wielomski:
 
Frank S. Meyer:
 
Stanisław Bulza:
 
Zbyszek Koreywo:
 
Klaudiusz Wesołek:

Solidarność IENESP:

 
Ryszard Hodowany:
 

o. dr Dariusz W. Andrzejewski CSSp

Czy w Polsce jest jeszcze miejsce dla Boga?

Gdy w ostatnich tygodniach śledziłem w światowych mediach inauguracje rządów dwóch prezydentów, w jakże odległych od siebie krajach, to zakręciła mi się łza w oku. Pomyślałem sobie także, dlaczego w naszym - ponoć katolickim - kraju nie mamy takiego prezydenta? Dlaczego nie mamy takiego rządu, który odwołuje się do katolickich korzeni naszej Ojczyzny? Dlaczego Katolicy w Polsce ciągle spychani są na margines społeczny? Dlaczego konstytucja wolnej III Rzeczypospolitej nie odwołuje się do imienia Bożego?

George W. Bush, prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, najpotężniejszego mocarstwa współczesnego świata, przed uroczystością zaprzysiężenia na II kadencję głowy państwa amerykańskiego z całą rodziną i ze swoimi ministrami - współpracownikami z Białego Domu udaje się najpierw na nabożeństwo do kościoła i na długą, osobistą modlitwę. Zaś po inauguracyjnym przemówieniu całą Amerykę oddaje pod opiekę Boga, powtarzając wyraźnie, głośno i dobitnie: "God Bless America" -"Boże błogosław Ameryce"!


Kilka dni później, w drugim krańcu świata dzieje się inna wymowna i wzruszająca uroczystość. Na wschód od Polski, w sąsiedniej Ukrainie nowy prezydent tego państwa, Wiktor Juszczenko swoją prezydencką przysięgę składa przed narodem i odważnie kładzie rękę na Biblię. Zaraz po zaprzysiężeniu w parlamencie udaje się do cerkwi i prosi o błogosławieństwo wszystkich zwierzchników kościołów chrześcijańskich.

Znowu rodzi się w moim sercu bunt i głośny krzyk sumienia - dlaczego nie dzieje się to w mojej Ojczyźnie? Dlaczego prezydent mojego kraju nie potrafi w swoich przemówieniach prosić Boga, aby raczył "błogosławić Ojczyznę miłą"?
Jakby tych przykładów z ostatnich dni było mało, zaraz później słucham przemówienia - exposé nowego premiera Ukrainy, pani Julii Tymoszenko, która stwierdziła publicznie, w parlamencie ukraińskim, że: "Ukraina nie podniesie się z kolan dotąd, dokąd nie uklęknie przed Bogiem" ! A co dzieje się u nas? Czym zajmuje się polski rząd i polski parlament?

Jakże głębokie jest przesłanie tych słów! Jak inaczej wyglądałaby nasza polska, dzisiejsza rzeczywistość, gdyby pierwszy "niekomunistyczny" premier tak pojmował podnoszenie się Polski z kolan sowieckiej okupacji! Niestety zamiast tego zafundował Polsce szatański pomysł "grubej kreski", pozwalając tym samym wtopić się PRL-owskiemu złu w fundamenty III Rzeczypospolitej.

Czy jest jeszcze miejsce dla Boga w naszym życiu? Od roku jesteśmy w Unii Europejskiej, ponoć w obiecanym "raju na ziemi"? Wiemy wszyscy dobrze, że nasza (mam nadzieję, tymczasowa) konstytucja państwowa nie potrafiła w preambule odnieść się bezpośrednio do imienia Boga. Wiemy już także, że tzw. projekt "europejskiej konstytucji" nie posiada ani słowa odwołania do Boga, ani słowa nawiązania do wartości chrześcijańskich, czy choćby do wspólnego, europejskiego "religijnego pnia", który - rzecz oczywista - ukształtował to, co tak szacownie dzisiaj nazywamy Europą. Unia Europejska "wodzona za nos" przez Francję i Niemcy nie chce się przyznać do Boga. Na czym więc ma opierać się Europa? Na jakim fundamencie zamierzają ją budować w przyszłości? Czy tzw. "nowa Europa" ma być kształtowana wbrew tym wartościom, które ją stworzyły? Jakie jest miejsce dla katolickiej Polski w tej "nowej Europie"? Chciałoby się zawołać za Henrykiem Sienkiewiczem "quo vadis" Polsko, "quo vadis" Europo?

Ojciec Święty Jan Paweł II powiada: "Kto zatraca swoje korzenie - zatraca swoją tożsamość". To my Polacy musimy wrócić do Pól Lednickich i tam, na nowo uczyć się naszej historii, gdzie Mieszko I przyjął chrzest święty. Jeszcze raz musimy wybrać się na Ostrowie Tumskie, gdzie stał zamek pierwszych Piastów, gdzie zatrzymał się cesarz Otton III w swej pielgrzymce do gnieźnieńskiego grobu Świętego Wojciecha. "Zjazd Gnieźnieński", jak to wydarzenie nazywają świeccy historycy, to była przecież przede wszystkim pielgrzymka cesarza do grobu świętego męczennika, który oddał życie za niesienie Boga pogańskim ludom Europy. Gdyby nie relikwie Świętego Wojciecha, Otton III nawet by nie pomyślał o przyjeździe do małego grodu piastowskiego, wśród wielkopolskich puszcz. To także w Gnieźnie, także na naszych ziemiach rodziła się łacińska i chrześcijańska Europa. Tam było zawsze miejsce dla Boga, dla Maryi i Kościoła. Nie możemy zakłamać historii, nie da się oszukać następnych pokoleń Polaków. Nawet wtedy, gdy będzie się nam obiecało "złote góry" w Unii Europejskiej, to nasze polskie przysłowie przypomni nam ku przestrodze: "Bez Boga, ani do proga". Źle się dzieje, gdy widzimy dziś, na zachód od Odry, jak zamyka się świątynie, zamienia się na domy kultury i teatry, nie szanuje się życia i nie szanuje się rodziny. Ci zaś, co już idą do kościoła, to jak "jeden mąż" przyjmują Komunię Świętą, mimo że na próżno wypatrywać ich, jako penitentów przy konfesjonałach. Co się dzieje w dzisiejszej Europie? Czy to nie jest zanik sumienia? Zanik wartości chrześcijańskich? Ojciec Święty Jan Paweł II ciągle woła "o ludzi sumienia". Ten sam, nasz papież i rodak ciągle woła i wielokroć powtarza, że Europa, jeżeli ma być zjednoczona, to musi być oparta na Chrystusie i na Ewangelii.

Chciejmy na nowo uwierzyć w siebie, chciejmy powrócić do korzeni naszego chrześcijaństwa, "aby Polska zawsze Bogiem silna była". Kto nie słucha Boga, ten nie zna nauczania i nie może zwać się rodakiem Prymasa Tysiąclecia, Ojca Świętego Jana Pawła II i Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki. Niech nasze polskie sumienia, nieustannie obalane i niszczone przez medialne i ideologiczne programy wrogów Boga i Kościoła, ostatkiem sił, ale z godnością i honorem "powstaną na nogi" i uznają co jest w życiu najważniejsze: Boże Przykazania, Nauczanie Chrystusa i Dobra Nowina głoszona przez Kościół. Przestańmy już także wspierać tych, którzy "nie widzą miejsca dla Boga" w życiu naszego Narodu i społeczeństwa. Mamy Rok Pański 2005 - czas kolejnych wyborów i kolejnych postanowień. Czy pozwolę znowu, jako wierzący i praktykujący Katolik, aby rządzili nami ludzie, którzy gardzą obecnością Boga w naszym życiu? Czy raczej wybiorę tych, dla których troska o ludzi jest sprawą służenia z honorem Bogu i Ojczyźnie.

Ks. Józef Augustyn SJ, w jednym z wywiadów powiedział: "Wydaje się, iż jedną z zasadniczych przyczyn kryzysu współczesnej cywilizacji jest desakralizacja świata oraz desakralizacja całej działalności człowieka w świecie; działalności politycznej, kulturalnej, ekonomicznej itp. Kiedy usunie się "sacrum" z życia człowieka, jego działalność traci swój zasadniczy fundament. Wszelkie nasze działania, jeżeli nie chcą obrócić się przeciwko nam, muszą uwzględniać całościową, integralną wizję naszego życia, w tym także nasz duchowy wymiar. Żadna ludzka działalność nie może lekceważyć samej istoty człowieka, tego, kim on jest, skąd pochodzi, dokąd zmierza, jaki jest jego zasadniczy cel i sens jego życia".

Czy Polska jest jeszcze krajem katolickim? Takie pytanie często stawiają mi moi współbracia zakonni, Kanadyjczycy. Sam mam już nawet wątpliwości i nie wiem co im odpowiadać. Owszem - powiadam - kościoły są jeszcze wypełnione, ale czy moi Rodacy faktycznie żyją zgodnie z Przykazaniami Bożymi? Czy potrafią publicznie wyznać Boga i przyznać się oraz bronić Kościoła? Czy Polska może nazywać się krajem katolickim, gdzie korupcja stała się powszechnie aprobowaną metodą prowadzenia życia ekonomicznego i gospodarczego? Gdzie kłamstwo i nieuczciwość tolerowane są "od dołu do góry"? Gdzie rządzący naszym krajem z tzw. "polityczną poprawnością" mówią, że najważniejsze urzędy w państwie polskim nie mają nic wspólnego z katolicyzmem ani nawet z chrześcijaństwem? Cóż to za katolicki kraj, gdzie demokratycznie wybrani przedstawiciele społeczeństwa, dalecy są od wartości wywodzących się z chrześcijaństwa?

Czy przyjdzie jeszcze taki czas, gdy w mojej katolickiej Polsce prezydent - głowa państwa kończąc choćby przemówienie noworoczne będzie przywoływał imienia Boga, by Ten błogosławił "Ojczyźnie miłej"? Czy konstytucja wolnej Rzeczypospolitej Polskiej będzie rozpoczynała się od słów: "W Imię Boże stanowimy ... "? Czy polski parlament pod taką konstytucją będzie bronił wartości chrześcijańskich, jako fundamentu prawidłowego funkcjonowania państwa i rozwoju społeczeństwa?


Nie możemy nigdy ustawać w modlitwie i nie możemy tracić nadziei. Oby jutro naszej Ojczyzny było lepsze i żeby nasza Ojczyzna zawsze "Bogiem była silna"! Niech tak się stanie ...

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl