| ||||
|
w tym wydaniu:
Mariusz D. Dastych:
George
W. Bush:
J. R. Nyquist:
Grzegorz Gościński:
Mariusz D. Dastych:
Marian Kałuski:
Wojciech Fałkowski:
Jacek
Bartlewicz:
Olgierd Żmudzki:
Sebastian Szade:
Cezary Rozwadowski:
Sławomir Olejniczak:
Andrzej Kumor:
Sławomir Olejniczak:
Andrzej Kumor:
Jerzy Przystawa:
Paweł Sztąberek:
Michał Szczepański:
Marcin Mierzejski:
Janusz Kawalec:
Adam Wielomski:
Marian Kałuski:
Taki Theodoracopulos:
Ryszard Jakubowski:
Marcin Małek:
Stanisław Bulza:
|
Solidarność IENESP 25.01.2005 WYROK WYDANY, A LEGALNOŚĆ OBLIGACJI BPH WCIĄŻ NIEROZSTRZYGNIĘTA 7 stycznia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie odrzucił skargę Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ "Solidarność" Region Mazowsze nr 1001 IENESP na decyzję Komisji Papierów Wartościowych i Giełd o dopuszczeniu do publicznego obrotu obligacji BPH PBK S.A. (sygn. III SA 1447/03), ale merytorycznie sprawy legalności emisji obligacji wciąż nie rozstrzygnął. Jak zauważyła „Rzeczpospolita” zarówno dla komisji, jak i dla sądu była to pierwsza taka, precedensowa sprawa. MOZ w czerwcu 2003 r. ze skargą do Naczelnego Sądu Administracyjnego na decyzję Komisji Papierów Wartościowych i Giełd o dopuszczeniu do publicznego obrotu obligacji Banku Przemysłowo Handlowego PBK S.A. W skardze związek wskazał, że dokumenty przedstawione przez bank, nie były kompletne, gdyż brakowało m.in. prospektów poszczególnych serii, poszczególnych uchwał Zarządu Banku itp. W skrócie MOZ zarzucał, iż zgodnie z prawem nie jest możliwe wydanie decyzji dotyczącej programu emisji obligacji, ale iż należy złożyć dokumenty dotyczącej każdej emisji z osobna Art. 72 ust. 5 ustawy Prawo o publicznym obrocie papierami wartościowymi przewiduje zaś, że Komisja może odmówić zgody na publiczną emisję, jeżeli dokumenty złożone przez emitenta nie odpowiadają wymogom. Dodatkowym argumentem nie mniej ważnym była opinia prof. Andrzeja Janiaka (z „Rzeczpospolitej z 2002 r.) stwierdzającej, że emitowanie obligacji przez banki (oprócz obligacji zamiennych) nie ma podstaw prawnych, zarówno w ustawie Prawo Bankowe, Prawo o obligacjach itp. Z tych powodów MOZ uznał za wskazane rozstrzygnięcie sądu administracyjnego, które równocześnie nie powodowałoby szkody dla posiadaczy obligacji BPH (wyemitowano już 17 serii obligacji). Jednak zarówno NSA jak i WSA w Warszawie, do którego trafiła ona po reformie sądownictwa, KPWiG odmówiła nadesłania akt z uwagi na tajemnicę zawodową. 25 listopada 2004 r. Sąd na wniosek skarżącego odroczył rozprawę w celu powiadomienia Banku Przemysłowo-Handlowego, jako posiadającego interes prawny, o toczącym się postępowaniu przed sądem administracyjnym. KPWiG oponowała przeciwko temu wnioskowi, a zatem próbowała ukryć przed BPH informacji nt. postępowania w/s obligacji BPH. Wobec odmowy udostępnienia akt Sądowi, MOZ wystąpił o nałożenie grzywny na Komisję oraz odroczenie kolejnej rozprawy do czasu nadesłania tych akt. Sąd wniosku tym razem jednak nie uwzględnił. WSA odrzucił także skargę jako niedopuszczalną. Sędzia Magdalena Bosakirska przypomniała, że możliwość wnoszenia skarg przez organizacje społeczne zgodnie z ustawą o postępowaniu przed sądami administracyjnymi posiadają tylko te organizacje, które brały udział w postępowaniu administracyjnym. MOZ wniósł bezpośrednio skargę do sądu, nie uczestniczył w samym postępowaniu administracyjnym. Co prawda, w czerwcu 2003 r. w chwili złożenia skargi obowiązywała wówczas ustawa o Naczelnym Sądzie Administracyjnym, która takiego wymogu expressis verbis nie przewidywała, ale zgodnie z przepisami przejściowymi sprawy, w których postępowanie nie zostało zakończone, podlegają rozpoznaniu na podstawie nowych przepisów. W bieżącej sprawie oznaczało, to de facto działanie prawa wstecz. WSA stwierdził także, że dołączenie akt jest zawsze obowiązkiem organu i od tego nie może się on uchylić. Ale w bieżącej sprawie Sąd mógł bowiem wydać rozstrzygnięcie formalne, nie badając sprawy merytorycznie. Nie zmienia to oczywiście ogólnej zasady. Naszym zdaniem nie zmienia to faktu, iż nastąpiła odmowa, a Wojewódzki Sąd Administracyjny nie zareagował. Dr Daniel Alain Korona (INE PAN) Na froncie skarbowym ORDYNACJA PODATKOWA W SEJMIE Przepisy podatkowe budzą coraz większe kontrowersje i sprzeciw społeczny. Pisaliśmy o interpelacji poselskiej Tadeusza Wojtkowiaka (Samoobrona) w/s wzoru na obliczenie odsetek za zwłokę, które nie zostały nie określone przepisami prawa. Także sama ordynacja podatkowa wymaga zasadniczych zmian. Do sejmu wpłynął rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy Ordynacja podatkowa oraz o zmianie niektórych innych ustaw (druk nr 3417). Wkrótce odbędzie się kolejne czytanie projektu. Projekt nie poprawia a nawet pogarsza sytuację podatników, co nie powinno specjalnie dziwić. Celem rządu Belki jest przecież likwidacja kolejnych praw obywatelskich. Projekt wpłynął, a tym samym stworzył jednak okazję do poprawienia całego tekstu ustawy w drodze zgłoszenia poprawek. Parlamentarzyści otrzymali propozycje poprawek zgłoszonych przez podatników (tzw. projekt społeczny). Będziemy mieli sposobność oceny, która partia rzeczywiście chce poprawić sytuację podatników, a która stanie po stronie biurokracji skarbowej. Poniżej przytaczamy fragmenty wystąpienia posła Artura Zawiszy w imieniu Prawa i Sprawiedliwości w dniu 25.11.2004 r., w którym odnosi się do rządowego projektu zmian w ordynacji podatkowej i który poparł niektóre tezy przedstawione w projekcie społecznym: Zanim przejdę do szczegółowej analizy tematyki wypowiem zasadniczą rekomendację ze strony Prawa i Sprawiedliwości w materii Ordynacji podatkowej. Otóż chcemy, aby jej Konstrukcja pozwalała władzy publicznej być, wtedy, kiedy należy, rygorystyczną, a nawet bezwzględną wobec takich przestępców, jakimi są oszuści podatkowi, a także wobec chociażby oligarchów rozszarpujących kraj. Ale chcemy jednocześnie, aby ta sama Ordynacja podatkowa, jej konstrukcja, tworzyła i gwarantowała swobody podatnicze dla zacnych obywateli, dla uczciwych podatników, a w tym solidnych przedsiębiorców. Patrząc z punktu widzenia tej rekomendacji, trzeba stwierdzić, że dzisiejsza ordynacja, tak jak obecnie obowiązuje, wymaga poszerzenia zakresu swobód podatniczych. Dlatego Prawo i Sprawiedliwość przystępuje do prac nad nowelizacją ordynacji z intencją likwidacji sześciu zawartych w niej czarnych punktów, z powodu których podatnicy doznają katastrof, a przedsiębiorstwa giną, i z intencją obrony jednego nowego, ale może najbardziej godnego obrony rozwiązania, jakim są wiążące interpretacje podatkowe. Deklaruję na początku tego wystąpienia, że co do istoty tego rozwiązania wiążących interpretacji podatkowych będziemy bronić jak niepodległości przed ministrem finansów. I mówię to nie dlatego, że byłem autorem poprawki do ustawy o swobodzie działalności gospodarczej i współautorem poprawki do Ordynacji podatkowej, która wprowadzała na grunt polskiego prawa te słuszne rozwiązania, ale przede wszystkim dlatego, że są one sprawiedliwe, że oddają to, co się należy podatnikom, że są dla nich korzystne. Jeżeli chodzi o sześć czarnych punktów Ordynacji podatkowej, to w kilku słowach o każdym z nich. Pierwszy czarny punkt to źle skonstruowane klauzule obejścia prawa, a więc art. 24a i jeszcze częściowo obowiązujący art. 24b, które mogą być, i niestety są, nadużywane w praktyce aparatu skarbowego wymierzonej przeciwko konkretnym podatnikom. Pozwolę sobie przypomnieć, że podczas prac nad przepisami wprowadzającymi do ustawy o swobodzie działalności gospodarczej znalazła się propozycja wykreślenia tej choćby resztówki art. 24b w postaci jego § 2, który ciągle jeszcze w ordynacji widnieje, ale wówczas Ministerstwo Finansów protestowało przeciwko temu, wbrew duchowi orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Dzisiaj ministerstwo proponuje pewne rozwiązania, ale, jak pisze jeden z ekspertów, nie uwzględniają one istoty orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego i zasad konstytucyjnych, które legły u podstaw rozstrzygnięcia Trybunału. Niestety Ministerstwo Finansów nadal nie rozumie, czym jest słuszna i należna podatnikowi optymalizacja podatkowa, a czym jest niesłuszne i będące przestępstwem karnym skarbowym uchylanie się od płacenia podatków. Będziemy zabiegać o to, aby klauzule z art. 24a zostały zapisane w sposób korzystny dla podatnika. Drugi czarny punkt to art. 58, który zobowiązuje ministra finansów do wydania rozporządzenia o odsetkach karnych za zwłokę, rozporządzenia, którego do tej pory nie ma, licząc już od 1998 r., przez kolejne 6 lat. (chodzi o rozporządzenie określające wzór na obliczenie odsetek za zwłokę. Rozporządzenie w/s odsetek formalnie wydano, ale rozporządzenie nie określa jednak wzoru – przyp. Red.). Owszem, wydawane są tylko zalecenia, ale na podstawie tych zaleceń mamy do czynienia już z wymierzaniem konkretnych kar odsetkowych. A jeśli tak jest, to można by z pełnym powodzeniem podważać przed sądami administracyjnymi wydawane w tych materiach decyzje, skoro rozporządzenie z art. 58 do tej pory nie zostało wydane. Trzeci czarny punkt to art. 69, który określa czas przedawnienia zobowiązania podatkowego. Dzisiaj w Polsce jest to aż 6 lat, a można powiedzieć, że dłuższe przechowywanie dokumentów jest niecelowe i tylko naraża podatnika na niepotrzebne koszty związane z przechowywaniem często zbędnych dokumentów lub nienależny podatek w przypadku zagubienia dokumentów. Jest tak, że w kraju tak sfiskalizowanym, jakim jest chociażby Francja przedawnienie zobowiązania podatkowego jest ledwie trzyletnie, a nie jak obecnie w ordynacji w naszym kraju aż 6-letnie. Czwarty czarny punkt Ordynacji podatkowej to art. 81, który mówi o korygowaniu zeznań podatkowych. Dzisiaj jest tak, że lęk przed karą powstrzymuje podatników przed korygowaniem złożonych wcześniej deklaracji podatkowych i są wyraźne dane statystyczne, które pokazują, że spada liczba korekt, a to dlatego, że dzisiaj korygowanie, i to nie tylko, kiedy ministerstwo proponuje, żeby zmienić te kwestie zaokrągleń groszowych, dzisiaj wszelkie korekty podlegają karom. Owszem, Komisja Finansów Publicznych proponowała powrót do wcześniejszego przepisu prawnego, iż korekta zeznania podatkowego nie podlega karom, ale wtedy rząd, Ministerstwo Finansów odpowiadało, że jedyne, co proponuje podatnikom to autodenuncjacja, czyli donoszenie na samych siebie, że popełniło się przestępstwo karne skarbowe i błaganie organów skarbowych, żeby nie wymierzały kary z powodu korygowania deklaracji podatkowej. Piąty czarny punkt Ordynacji podatkowej to art. 224, ten straszliwy, który wymusza z reguły natychmiastową wykonalność decyzji skarbowych. Owszem jest tak, że można dzisiaj uznaniowo takiej decyzji nie wykonywać, ale wiemy, że to w żaden sposób nie rozwiązuje prawdziwych problemów podatników, a w szczególności przedsiębiorców. W tej kadencji Sejmu mieliśmy do czynienia z poprawką Senatu, która dawała możliwość - fakultatywnie -zawieszenia natychmiastowej wykonalności, gdy jest dawana gwarancja, ale my, rzecz jasna, musimy przyjąć dalej idące rozwiązanie, takie, że decyzja musi być zawieszona, gdy jest gwarancja. Rząd proponuje takie rozwiązanie, ale będziemy czytać szczegółowo tę propozycję, by sprawdzić, czy między wierszami nie kryje się jakaś pułapka zastawiona przez aparat skarbowy, do celów którego poczciwy podsekretarz stanu pan doktor Neneman może być, niestety, wykorzystywany. Szósty czarny punkt ordynacji podatkowej to art. 260, zgodnie z którym skrzywdzonemu przez organ skarbowy podatnikowi nie przysługuje pełne odszkodowanie. Chcemy - zresztą zgodnie z propozycją Senatu zgłaszaną w tej kadencji parlamentarnej - aby i rzeczywista szkoda, i utracona korzyść mogły być rekompensowane wyrokiem sądowym po niekorzystnej, a niesłusznej decyzji organu skarbowego wobec podatnika. Rząd jakoby proponuje to zmienić, choć jeszcze niedawno zajmował negatywne stanowisko wobec propozycji senackiej, ale jak czytamy w uzasadnieniu do ustawy, chce to uzależnić od orzeczenia winy organu podatkowego, co jest niesprawiedliwe z zasady, ale także niezgodne z regulacjami europejskimi. Jak czytamy w jednym z orzeczeń trybunałów europejskich, sąd krajowy nie może uzależniać odszkodowania od tego, czy instytucji państwowej, która naruszyła prawo, można przypisać umyślną czy nieumyślną winę. Będziemy chcieli pełnych odszkodowań, i to zarówno w zakresie rzeczywistej szkody, jak i utraconej korzyści. To jest sześć czarnych punktów, które trzeba zlikwidować, a trzeba bronić - jak wspominałem - wcześniej wiążących interpretacji podatkowych, które mają charakter powszechny, są dostępne dla wszystkich podatników, mają charakter prawnoadministracyjny, bo wydawane są jako postanowienia, i mogą być zaskarżane w dwuinstancyjnym sądownictwie administracyjnym, i wreszcie są wiążące, co dokładnie definiuje ordynacja, ale już zapowiada w stosunku do przedsiębiorców w swoim art. 10 ustawa o swobodzie działalności gospodarczej. Rząd po pozorem racjonalizacji, na przykład skromnej opłaty za wydanie takiej interpretacji, w rzeczywistości szykuje regres i odwrót od tych rozwiązań. Chciałby, aby interpretacje podatkowe nie były wiążące i nie były przeznaczone dla wszystkich, chce, aby nie były wiążące, bo twierdzi, że jest to niezgodne z konstytucją, ale sam proponuje - i słusznie - uprzednie porozumienia cenowe, które są zgodne z konstytucją w ten sam sposób, jak wiążące interpretacje podatkowe. Rząd chce także - choć ukrywa trochę tę wiadomość - aby były one nie dla wszystkich, bo jak czytamy na stronach internetowych ministerstwa, członkowie rady przy ministerstwie poparli propozycję, by prawo do uzyskania interpretacji ograniczyć do podatników prowadzących działalność gospodarczą, a więc: obywatele precz, dopuszczamy tylko pewną ich grupę. I to dopiero byłoby prawdziwie niekonstytucyjne rozwiązanie, na które nie można się zgodzić. Zwracam się do Ministerstwa Finansów z przestrogą, iż był czas na to, aby nad tym pracować, ale tego w trakcie nowelizacji Ordynacji podatkowej przy okazji uchwalania przepisów wprowadzających do ustawy o swobodzie działalności gospodarczej resort nie robił. Mieliśmy do czynienia z tępym uporem, czyli negowaniem wszelkich propozycji poselskich, i ze ślepym sprzeciwem, czyli niekonsultowanymi z rządem akcjami ministra finansów, który słał swoje listy do Senatu, aby tylko zapobiec wprowadzeniu tych rozwiązań. Teraz jest za późno, aby wierzyć w dobrą wolę ministerstwa, które zresztą postępuje nielojalnie wobec rządu, bo rząd nie zdecydował o weryfikacji przepisów o wiążących interpretacjach podatkowych. Mamy tu do czynienia ze spektakularną akcją medialną samego Ministerstwa Finansów, które zapowiada, że coś przygotowuje, i można domyślać się, że będzie chciało przemycić te przepisy do Sejmu w postaci jakiejś poprawki poselskiej. Jednak na taką kontrabandę, czyli przemyt do Sejmu ze strony Ministerstwa Finansów, nie będziemy się zgodzić. … I wreszcie uwaga końcowa, ale wcale nie najmniej ważna. Otóż Ordynacja podatkowa to tekst - jest ona wykonywana przez urzędników skarbowych – ale jest też kontekst, a jest nim stan aparatu skarbowego. Niedawno czytaliśmy poruszające i oburzające informacje o tym, jak ówczesny wiceminister finansów pan Wiesław Ciesielski powierzył obowiązki wicedyrektora Biura Międzynarodowych Relacji Skarbowych panu Aleksandrowi Mleczce, negatywnie zweryfikowanemu krakowskiemu funkcjonariuszowi Służby Bezpieczeństwa, a obowiązki dyrektora Biura Dokumentacji Skarbowej, czyli wywiadu skarbowego ze wszystkimi jego uprawnieniami, powierzył Włodzimierzowi Bartnickiemu, który w PRL inwigilował opozycję demokratyczną i księży. To były wydarzenia oburzające, choć ktoś mógłby powiedzieć, że chodziło o szczególne osiągnięcia cybernetyka z Moskwy, czyli Wiesława Ciesielskiego, który doktoryzował się na Uniwersytecie Łomonosowa w latach osiemdziesiątych. Jednak sprawa jest poważniejsza i dużo głębsza. Otóż dzisiejszy aparat skarbowy jest w prostej linii kontynuacją aparatu totalitarnego państwa komunistycznego. Tam nie było weryfikacji. W istocie mamy do czynienia z instytucją posttotalitarną, która w swoim czasie prześladowała wielu uczciwych obywateli, w tym przedsiębiorców, a dzisiaj ci sami ludzie w tym samym duchu wykonują podobne zadania. Dlatego Prawo i Sprawiedliwość zgłasza - i będzie
zgłaszać w formie ustawowej - projekt powołania innej, nowej instytucji,
czyli głównego urzędu skarbowego. Jeżeli ktoś o usposobieniu bardziej
metaforycznym chciałby nazwać to opcją zerową w aparacie skarbowym, to nie
będę zbytnio protestował. Owszem, biorąc pod uwagę stan posttotalitarnego
aparatu skarbowego, taka opcja zerowa jest do rozważenia. I to jest
kontekst, o którym trzeba bardzo wyraźnie mówić, gdy dyskutuje się o
Ordynacji podatkowej. NIEPRZYJAZNY FISKUS W PRZYJAZNYM MIEŚCIE Urząd Skarbowy Warszawa Ursynów na prośbę władz miasta w październiku ubr. przeprowadził kontrolę podatkową w Stowarzyszeniu Przyjazne Miasto za rok 2002 i 2003. Kontrola nie została przeprowadzona w sposób zgodny z przepisami ustawy ordynacja podatkowa, skoro w świetle art.284b§1 powinna zostać zakończona w terminie wskazanym w upoważnieniu, a zgodnie z §2 w przypadku nie zakończenia kontroli, należało zawiadomić kontrolowanego i ustalić nowy termin zakończenia kontroli. Warunku tego nie dochowano. Zgodnie z art.284b§3 ordynacji podatkowej Dokumenty dotyczące czynności kontrolnych dokonanych po upływie tego terminu nie stanowią dowodu w postępowaniu podatkowym, chyba że został wskazany nowy termin zakończenia kontroli. Kontrolowany nie zgodził się z ustaleniami protokołu i w ustawowym terminie złożył w ciągu 14 dni od dnia doręczenia protokołu zastrzeżenia i wyjaśnienia, zgodnie z procedurą art.291§1 ordynacji podatkowej. Zgodnie z § 2 Kontrolujący jest obowiązany rozpatrzyć zastrzeżenia, i w terminie 14 dni od dnia ich otrzymania zawiadomić kontrolowanego o sposobie ich załatwienia, i tym sposobem zakończyć postępowanie kontrolne. Jednakże czynności te mogą być dokonane jedynie w ramach terminu wskazanego w upoważnieniu do przeprowadzenia kontroli. Tymczasem rozpatrzenie zastrzeżeń nastąpiło już po terminie kontroli określonej w upoważnieniu. Tym samym należy stwierdzić, że postępowanie kontrolne nie zostało w sposób prawny zakończone, a tym samym wszelkie ustalenia protokołu nie są ważne, gdyż nie mogły być przedmiotem skutecznie prawnych zastrzeżeń, które byłyby rozpatrywane zgodnie z przepisami prawa. Tak zebrane dowody w każdym praworządnym państwie nie mogłyby posłużyć za dowód w postępowaniu podatkowym. Urząd Skarbowy jednak wszczął postępowanie podatkowe za w/w lata, w których zamierza wykorzystać dowody z kontroli podatkowej (przeprowadzonej z naruszeniem obowiązującego prawa). Przy okazji naczelnik US Warszawa-Ursynów ujawnił informacje z akt postępowania kontrolnego za rok 2002 i 2003 władzom miejskim, co stanowi naruszenie art.293 ordynacji podatkowej o obowiązku zachowania tajemnicy skarbowej. Wprawdzie Prezydent Miasta (Burmistrz Gminy) jest także organem podatkowym, ale nie jest nim w sprawie podatku dochodowego od osób prawnych, a w takim zakresie prowadzone było postępowanie kontrolne. Zatem Naczelnik Urzędu Skarbowego nie miał uprawnień do udzielenia informacji z akt postępowania władzom samorządowym. Niektóre warszawskie gazety z zadowoleniem przyjęły działania fiskusa przeciwko Stowarzyszeniu Przyjazne Miasto. Niezależnie jak ocenia się działalność tegoż Stowarzyszenia, działanie organu skarbowego Warszawa-Ursynów jest absolutnie bezprawne. Media nie zauważyły, że podobne działania ten urząd podejmuje w stosunku do zwykłych obywateli, którzy nie mają – jak SPM - możliwości zasięgnięcia opinii prawników czy doradców. WIADOMOŚCI/PRZEGLĄD PRASY KATASTROFA FINANSOWA Na koniec listopada 2004 r. zadłużenie skarbu państwa wyniosło 413,83 mld zł podczas gdy rok wcześniej było to 331,14 mld zł. Czyli w ciągu roku zadłużenie wzrosło o ponad 82 mld zł, mimo iż nastąpiła aprecjacja złotówki a zatem zadłużenie zagraniczne w przeliczeniu na złote powinno być mniejsze. Realny deficyt Skarbu Państwa jest zatem dwukrotnie wyższe niż deficyt budżetowy. Gorzej suma zadłużenia jest ponad dwukrotnie wyższa od sumy przychodów budżetu państwa (poniżej 200 mld zł). Innymi słowy sytuacja finansowa Skarbu Państwa jest tragiczna, a na domiar złego się pogarsza. NOWOROCZNE ŻYCZENIA Nie brakowało ich w tegorocznych świętach. Wierszyk „ile razy Miller …” w internecie i w SMSach pojawił się aż w 3 wersjach. Miller, Kwaśniewski, Beger i Kalisz pojawiali się w każdej, ale za to zmieniał się piąty - Łapiński, Kulczyk i Rywin. W życzeniach także inne osobistości miały swój udział. Wśród tegorocznych życzeń w internecie można było także znaleźć i następujące „kasy Kulczyka, fury Rydzyka, uśmiechu Millera, uporu Leppera, nocy Pudziana, humoru do rana, a ile Pęczak wziął na boku, tyle szczęścia w Nowym 2005 Roku”. OSTRZEŻENIE Ktoś rozsyła miły wygaszacz ekranu- TH - "superman.zip". Jeśli go rozpakujecie w swoim komputerze, to stracicie wszystko! Wasz twardy dysk zostanie zniszczony, a ten "ktoś" uzyska Wasze nazwisko i hasło (password) przez Internet. Nie rozpakowujcie w żadnym wypadku tego wygaszacza ekranu! O ile wiadomo, wirus został puszczony w obieg od niedawna. Ta informacja została opublikowana przez Microsoft. Wirus tworzy plik tekstowy w c:/windows/thaurus/jest/super/gosc.txt i tam przetrzymuje dane które następnie zostają wysłane przez internet. Prosimy o rozpowszechnienie tej informacji do wszystkich waszych znajomych, którzy mają dostęp do Internetu. Proszę skopiujcie i wyślijcie te informacje do kogokolwiek aby ten wirus mógł zostać zablokowany. PKO I PZU. PRYWATYZACJA I OCENA W ostatnim czasie bank CA IB przeprowadził bardzo korzystną (dla CA IB) transakcję z PZU. Według szacunkowej oceny analityków i doradców inwestycyjnych PZU S.A. straciło na tej operacji co najmniej 100 mln złotych. Rynek zaszokowała zaniżona wartość transakcji zakupu przez CA IB akcji trzech funduszy NFI od PZU. W nagrodę minister skarbu Jacek Socha zaprasza CA IB do złożenia ofert na doradztwo przy prywatyzacji PZU SA. To co robi MSP można by nazwać groteską, gdyby nie fakt, że za „dobrą zabawę” płaci całe społeczeństwo. W sprawie transakcji z PZU pani Alicja Kornasiewicz prezes CA IB powinna dostać zaproszenie, lecz do prokuratury. Źródło: PKO BP i reszta świata http://www.pko.1colony.com. (RM)UJAWNIĆ A NIE LUSTROWAĆ Powróciła sprawa lustracji i znów starły się 2 przeciwstawne i równie fałszywe opcje: pierwsza, iż akta SB są całkiem wiarygodne, a zatem można w oparciu o nie i o świadectwa Ubeków wyrokować czy ktoś był lub nie był tajnym współpracownikiem. Druga opcja twierdzi, iż akta SB są sfałszowane i niewiarygodne, a zatem nie można w ogóle je brać pod uwagę. Prawda zaś jest bardziej złożona: w aktach SB są informacje i dokumenty prawdziwe jak i sfałszowane. Są też doniesienia, które służyły dezinformacji SB, jak i prawdziwe donosy na kolegów. Słowem jest różnie. Jakie wyjście? Ujawnić każdemu jego akta a także publicznie w przypadku osób ubiegających się o stanowiska publiczne i zakończyć całą tą zabawę z dziką lustracją i oświadczeniami lustracyjnymi. Każdy będzie mógł sam ocenić wiarygodność tych informacji, wierzyć w nie lub wręcz przeciwnie nie dać im wiary. Czas skończyć z sądownictwem i procesami lustracyjnymi, w których ubecy typu Grzegorza Piotrowskiego (lub jemu podobni) mogą wystawiać świadectwa moralności. WŁAŚCIWOŚĆ WARSZAWSKA Sąd Okręgowy Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Krakowie postanowieniem z dnia. 8.12.2004 r. sygn. akt VIII U 5087/04 w/s skargi na decyzję ZUS o odpowiedzialności osoby trzeciej (Marty F.) za zaległości z tytułu składek na ZUS firmy Słoneczne Studio s.c. uznał swoją niewłaściwość i przekazał sprawę do rozpoznania do Sądu Okręgowego Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Warszawie. Przypomnijmy, iż skarżący w piśmie procesowym zakwestionował właściwość sądu wskazując, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych ma siedzibę ustawową w Warszawie, a zatem zgodnie z przepisami k.p.c. sprawa powinna być rozpatrywana w Warszawie. Sąd przychylił się do wniosku skarżącego, z tym że dziwnie to uzasadnił skoro napisał iż odwołująca się mieszka w okręgu sądu wskazanego w sentencji postanowienia (czyli w Warszawie), a jako podstawę prawną przytoczono art.200 k.p.c. który dotyczy adresu/siedziby pozwanego (a nie odwołującego się). ZAGROŻONA SUWERENNOŚĆ W 38 numerze „Now@ on line” ( http://nowamedia.w.interia.pl) Stefan Detko zauważa, że sprawami zagranicznymi Polski zajmować się będzie w niedalekiej przyszłości urzędujący w Brukseli anonimowy (a przynajmniej Polakom nieznany) minister mianowany przez Unię Europejską, który o istotne sprawy polskie będzie tak samo dbał jak formacja panosząca się na naszych ziemiach od 1945 roku. Traktat konstytucyjny UE, do którego przyjęcia namawiać będą nas wszystkie siły postkomunistyczne pozbawi nas na długo suwerennych decyzji o losie własnego państwa. Nie sposób się nie zgodzić. Nie po to zginęły tysiące ludzi w walce o niepodległość, by tak lekko z tej suwerenności zrezygnować. A ponadto wskazane wydaje się znać tekst Traktatu, który będziemy przyjmować lub odrzucać w referendum. Tyle że tekst jest generalnie nieznany, a ponadto jak się okazało tłumaczenia traktatu na język polski pozostawiają wiele do życzenia.Rachunek bankowy:: Międzyzakładowa Organizacja Związkowa NSZZ „Solidarność” w Instytutach Ekologii, Nauk Ekonomicznych i Studiów Politycznych, 05—092 Łomianki. Konopnickiej 1, Bank Millennium S.A. nr: 13 - 1160 2202- 0000 0000 1820 9507. E-mail: udzialowiec@interia.pl. Tel.0 504 237 952. | |||