now@ on-line  luty  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
Mariusz D. Dastych:
 
George W. Bush:
 
Daniel Pipes:
 
Donald Devine:
 
J. R. Nyquist:
 
Daniel Pipes:
 
Ronald Reagan:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Grzegorz Gościński:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Marian Kałuski:
 
Kazimierz Murasiewicz:
 
Roman Dmowski:
 
Wojciech Fałkowski:
 
Jerzy Przystawa:
 
Jacek Bartlewicz:
 
Olgierd Żmudzki:
 
Sebastian Szade:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Sławomir Olejniczak:
 
Andrzej Kumor:
 
Sławomir Olejniczak:
 
Andrzej Kumor:
 
Jerzy Przystawa:
 
Paweł Sztąberek:
 
Michał Szczepański:
 
Jarosław Supłacz:

Solidarność IENESP:

 
Marcin Mierzejski:
 
Janusz Kawalec:
 
Adam Wielomski:
 
Marian Kałuski:
 
Taki Theodoracopulos:
 
Ryszard Jakubowski:
 
 
 
 
 
 

tatrzańscy zbójnicy

Marcin Małek:
 
Stanisław Bulza:
 

 

Sławomir Olejniczak

PEŁNOMOCNIK RZĄDU DO WALKI Z RODZINĄ

Egalitarna utopia

Przez prawie pół wieku nie udało się lewicy zbudować szczęśliwego społeczeństwa opartego na równości ekonomicznej, gdyż jak się okazało równość ekonomiczna może być tylko równością nędzarzy, którzy nic lub prawie nic nie posiadają i dzięki temu są równi. Po raz kolejny naturalna skłonność człowieka do posiadania własności prywatnej i jej pomnażania pokazała jak bardzo utopijne i sprzeczne z naturą były te pomysły.

Nie ma i nie będzie równości w posiadaniu dóbr, gdyż jest to wynikiem naturalnych zdolności ludzi, które właśnie są zróżnicowane - jedni są bardziej zdolni od innych i potrafią lepiej pomnażać posiadane dobra. Zatem zróżnicowanie stanów posiadania pomiędzy ludźmi jest czymś normalnym wynikającym z samej natury ludzkiej, co wielokrotnie było również potwierdzane w nauczaniu Kościoła. Równość ekonomiczna jest równością w braku dóbr, natomiast posiadanie dóbr automatycznie prowadzi do ekonomicznych nierówności. Nierówności ekonomiczne tworzą naturalną hierarchię pod względem stanu posiadania i stają się zachętą dla ludzi, aby po tej drabinie dążyli, stosownie do swych umiejętności, do pomnażania posiadanych dóbr. Posiadanie bogactwa nie jest bowiem grzechem, a jedynie niewłaściwa postawa czyniąca z niego przysłowiowego "złotego cielca" i najważniejszy cel życia człowieka.

Fiasko egalitarnej utopii na polu ekonomicznym jednak nie nauczyło niczego środowisk lewicowych, które po doprowadzeniu Polski na skraj ekonomicznej katastrofy były zmuszone dokonać tzw. transformacji ustrojowej przywracającej swobodę prywatnej przedsiębiorczości i możliwość pomnażania majątku osobistego.

Jednak lewica nie odstąpiła od utopijnego myślenia, którego celem jest poprawianie porządku ustanowionego przez Stwórcę i po raz kolejny pragnie obalić naturalny porządek rzeczy proponując budowę następnej wersji raju na ziemi.

Tym razem swoje egalitarne skłonności lewicowi rewolucjoniści przenieśli w sferę kultury i obyczajów, których podstawowym filarem i przekaźnikiem jest rodzina.

Jak również wiadomo głównym przekaźnikiem wiary i chrześcijańskich obyczajów oprócz Kościoła hierarchicznego jest rodzina oparta na związku małżeńskim, który w Kościele Katolickim został podniesiony do rangi sakramentu.

Stąd głównym celem ataku rewolucji kulturalnej, mającej na swych usługach przede wszystkim lewicujące media, jak i wyspecjalizowane agendy państwowe, stała się instytucja małżeństwa i rodziny. To właśnie przez ich obyczajową deformację i prawną degradację ma się dokonać ostateczna dechrystianizacja społeczeństw na drodze do budowy kolejnego raju pozbawionego Boga.

Rewolucja kulturalna, jak każda rewolucja dąży do obalenia porządku, aby zamiast niego ustanowić utopijny stan rzeczy, który można nazwać pseudo-porządkiem. Można by zapytać, jaki porządek ma być obalony i co zamiast niego ma być ustanowione.

Przypomnę tutaj, że właśnie w książce "Rewolucja i Kontrrewolucja" prof. Plinio Correa de Oliveira opisuje antychrześcijańską rewolucję jako złożoną z kolejnych faz: pierwszą rewolucją był protestantyzm, który uderzył w porządek religijny; drugą była rewolucja francuska, która zniszczyła porządek społeczno-polityczny; a trzecią był komunizm walczący z porządkiem ekonomicznym.

Obecnie wkroczyliśmy w czwarty etap rewolucji, która walczy z porządkiem opartym na rodzinie. Więzi rodzinne, które są bardzo silne nie mogą zostać zniszczone na drodze krwawej rewolucji, gdyż byłoby to równoznaczne z unicestwieniem społeczeństw. Stąd też taktyka tej czwartej rewolucji zwanej kulturalną nie jest oparta na przemocy, ale na wojnie psychologicznej i odpowiednim ustawodawstwie. Głównymi narzędziami w tej walce są lewicujące media oraz tworzone pod płaszczykiem rzekomej obrony praw człowieka agendy państwowe.

Urząd do walki z rodziną

Właśnie jedną z takich agend na terenie Polski, zgodnie z wytycznymi płynącymi z Unii Europejskiej, jest Pełnomocnik Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn w randze ministra. Stanowisko to piastowała najpierw Izabela Jaruga-Nowacka, a po jej odejściu Magdalena Środa.

Jak sama nazwa wskazuje głównym zadaniem Pełnomocnika jest wprowadzanie zasady równego statusu kobiet i mężczyzn w życiu społecznym, o czym wyraźnie mówią również zapisy Rozporządzenia Rady Ministrów z 25.06.2002 r. Problem polega na tym, że pojęcie równego statusu nie zostało jasno określone. Trzeba sobie zdawać sprawę, że znaczeniowo jest ono o wiele szersze od pojęcia "równości wobec prawa". Równy status wykracza poza sferę prawa i wchodzi w zakres kultury, obyczajów i religii, a więc również życia rodzinnego, które jest przede wszystkim regulowane przez normy obyczajowe i religijne.

Zatem realizowanie zasady równego statusu będzie miało charakter ingerencji państwa w sferę, której nawet nie ośmielił się naruszać totalitarny reżim z czasów PRL. W ten sposób stanowisko Pełnomocnika Rządu ewoluuje w kierunku polityczno-obyczajowej agendy mającej w końcu przekształcić się, zgodnie ze wspomnianym rozporządzeniem, w umocowany ustawowo urząd ds. przeciwdziałania dyskryminacji.

Wspomniane rozporządzenie zawiera mnóstwo określeń typu: "zasada równego statusu", "równe traktowanie", "równość szans" i "przeciwdziałanie dyskryminacji", które nie posiadają jasnej definicji podobnie jak niegdyś definicja "wroga klasowego" czy "walki klas". Takie pojęcia stwarzają możliwość arbitralnego działania urzędników, którzy będą je interpretować wg wyznawanej przez siebie laickiej, lewicowej i feministycznej ideologii. W takiej sytuacji wykładnią dla działań państwowej agendy nie będą jasno sformułowane przepisy prawa określającej ramy (a więc i granice) jej działania, ale utopijna ideologia oparta na zasadzie "tym gorzej dla faktów".

Już teraz widać po działaniach Pełnomocnika, jakie postawy i zachowania społeczne są przez niego promowane, a jakie zwalczane. Mówiąc najkrócej instytucja ta promuje postawy permisywizmu i relatywizmu moralnego, a zwalcza postawy wyrosłe z tradycji chrześcijańskiej, będącej przez wieki fundamentem życia rodzinnego i społecznego Polaków.

Dla ideologicznego i propagandowego wsparcia działań Pełnomocnika powołano Radę Programowo-Konsultacyjną. "Rada stanowi ciało doradcze Pełnomocnika, pełniące funkcję stałego roboczego zespołu opiniodawczego i opiniotwórczego, spełniającego również rolę wzajemnej komunikacji pomiędzy Pełnomocnikiem i organizacjami pozarządowymi."

"W czasie trzyletniej działalności Pełnomocnika - dzięki wsparciu Rady Programowo-Konsultacyjnej - zostało podjęte szereg efektywnych posunięć zmierzających do podniesienia świadomości społecznej w zakresie równości płci i konieczności wykorzenienia istniejących w tym względzie stereotypów oraz zmiany nastawienia i zachowań wobec mniejszości etnicznych, mniejszości seksualnych (...)".

Co jednak kryje się pod pojęciami "podniesienia świadomości społecznej", "zmiany nastawienia i zachowań" i "wykorzenienia istniejących stereotypów". Są to synonimy rewolucyjnej indoktrynacji, mającej na celu dyskredytowanie tradycyjnych chrześcijańskich postaw i obyczajów przy jednoczesnym promowaniu zachowań z nimi sprzecznych.

Pod pozorem tworzenia lepszych stosunków społecznych działanie Pełnomocnika przyczynia się do destrukcji istniejących więzi i nasilenia zjawisk patologicznych.

Wystarczy przyjrzeć się bliżej podejmowanym przez Pełnomocnika działaniom.

Przykładowo, za ładnie brzmiącym hasłem przeciwdziałania dyskryminacji mniejszości seksualnych, kryje się promocja homoseksualizmu. Właśnie celem działań Pełnomocnika w tym zakresie jest zwalczanie tzw. homofobii, którym to mianem określa się zdrowe postawy społeczne odrzucające dewiacyjne zachowania homoseksualistów. Stąd wynika tworzenie ideologii o uciśnionej mniejszości seksualnej (na podobieństwo klas uciskanych w marksizmie) i tworzenie z niej pseudonaukowego usprawiedliwienia dla kampanii promujących homoseksualizm jak np. Parada Równości, Marsz Tolerancji czy reklamowa akcja "Niech nas zobaczą". Akcje te wywołały słuszne oburzenie społeczne, jednak Pełnomocnik podjął działania pacyfikujące te reakcje wywierając m.in. nacisk na Pocztę Polską i blokując w ten sposób dystrybucję materiałów sprzeciwiających się promocji homoseksualizmu w Polsce.

Innym pozornym działaniem jest rzekoma troska o zdrowie kobiet, a konkretnie tzw. zdrowie reprodukcyjne, która nie jest niczym innym jak promowaniem antykoncepcji wśród kobiet. Znów pod pozorem troski kryje się polityka na rzecz zwalczania normalnych postaw macierzyńskich wśród kobiet przy jednoczesnej zachęcie do stosowania przez nie środków ubezpładnianiających.

Kolejną sferą działania Pełnomocnika jest wymuszanie indoktrynacji w ramach systemu edukacji. Jednym z głównych działań Pełnomocnika w tym zakresie jest: "wprowadzenie zasady równego statusu płci do podstaw programowych, podręczników szkolnych i pomocy dydaktycznych na wszystkich poziomach kształcenia." W tych działaniach Pełnomocnik odwołuje się do art. 5 Konwencji w Sprawie Likwidacji Wszelkich Form Dyskryminacji Kobiet, który mówi, że "państwa - strony podejmą wszelkie odpowiednie środki, aby zmienić społeczne i kulturowe wzorce zachowań mężczyzn i kobiet w celu likwidacji przesądów i zwyczajów oraz wszelkich innych praktyk, które opierają się na przekonaniu o niższości lub wyższości jednej płci, albo na stereotypach ról mężczyzn i kobiet."

Widać wyraźnie, że celem działań Pełnomocnika na polu edukacji, i nie tylko, jest zmiana wzorców zachowań należących do sfery obyczajowej i kulturowej. W ten sposób Pełnomocnik staje w opozycji do chrześcijańskich rodzin, które mają prawo wychowywać dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami religijnymi i moralnymi, a szkoła powinna im w tym pomagać a nie przeszkadzać. Zadaniem Pełnomocnika jest jednak wykorzenienie normalnego modelu rodziny chrześcijańskiej poprzez narzucenie systemowi oświaty utopijnych iluzji o zrównaniu płci i wykorzenianiu przesądów rzekomo wyrosłych z chrześcijaństwa. Szczególnie wyraźnie antychrześcijański charakter Pełnomocnika ujawnił się w kwestii przemocy w rodzinie, która rzekomo ma być wynikiem wpływu wywieranego na kulturę przez Kościół Katolicki, jak zadeklarowała Magdalena Środa na konferencji w Sztokholmie. W opinii Pełnomocnika i feministek przemoc w rodzinie jest zjawiskiem tak groźnym i powszechnym, że nie wystarczą do jej zwalczania przepisy kodeksu karnego i dotychczasowe organa ścigania. Stąd trzeba uchwalić specjalną ustawę do jej zwalczania. Problem polega na tym, że przepisy tej ustawy wykraczają dużo dalej poza kodeks karny dając państwu możliwość bezpośredniej ingerencji w proces wychowania dzieci przez rodziców i naruszania w ten sposób intymności delikatnych więzi rodzinnych. Artykuł 5 projektu ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie mówi o zakazie "form karcenia naruszających godność osób małoletnich." Kto ma jednak rozstrzygać w praktyce jakie formy karcenia w konkretnych przypadkach naruszają godność małoletnich. Znów ten zapis stanowi furtkę dla urzędniczej uznaniowości i idącego za nią w ślad oszczerczego donosicielstwa. Kto miałby zgłaszać naruszenie godności osoby małoletniej? Czy miałoby to być dziecko działające w oparciu o swoje niedojrzałe emocje? Być może ma to funkcjonować na wzór szwedzki, gdzie dziecko może złożyć donos na rodzica, który z tego powodu ponosi prawne konsekwencje. Ten model zachowania już w Polsce przerabialiśmy, gdy za wzór młodzieży stawiano komunistycznego donosiciela Pawlika Morozowa.

W kontekście dotychczasowych działań Pełnomocnika można z dużą dozą prawdopodobieństwa przypuszczać, że ustawa mająca zapobiegać przemocy w rodzinie stanie się pretekstem do kolejnych posunięć lewicowych urzędników na drodze niszczenia rodziny.

Perspektywy na przyszłość

Jeżeli stanowisko Pełnomocnika zostanie przekształcone w urząd, to stanie się on rzeczywistą agendą do walki z rodziną mając uprawnienia wręcz prokuratorskie. Śmiało będzie można nazwać go polityczno-obyczajową czerezwyczajką, która stosując mniej krwawe metody niż osławiona Nadzwyczajna Komisja do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem będzie działała w oparciu o urzędniczą samowolę zagwarantowaną niejasnymi przepisami prawa.

Już dziś widać, że głównymi metodami działania Pełnomocnika są propaganda i indoktrynacja oraz wywieranie pozaprawnych nacisków na rozmaite instytucje w celu blokowania inicjatyw, które są sprzeczne z linią działania Pełnomocnika. Jeżeli już taka instytucja została powołana przez lewicowy rząd, to pełnomocnik w randze ministra powinien działać jak każdy normalny urząd administracji państwowej tj. w oparciu o przepisy prawa i w jego granicach, a nie jak ministerstwo politycznie poprawnej propagandy i cenzury właściwe reżimom totalitarnym, którego zadaniem jest narzucanie jedynego słusznego światopoglądu opartego na niejasnych pojęciach równego statusu i zwalczania dyskryminacji.

Obłuda przedstawicieli polskiej rewolucji kulturalnej ujawnia się w ich stosunku do prostytucji i pornografii. Zamiast podjąć działania zwalczające te społeczne patologie, środowiska lewicowe "przymykają na nie oko", a nawet dążą do ich legalizacji. Jednocześnie wspierają wszelkie akcje mogące osłabić instytucję rodziny właśnie poprzez tworzenie wyspecjalizowanych do tego agend jak Pełnomocnik Rządu ds. Równego Statusu, który promuje homoseksualizm, aborcję i środki ubezpładniające.

Z tego też powodu katolicy działający na niwie politycznej, a w szczególności na forum Sejmu powinni podjąć stanowcze i szybkie kroki mające na celu likwidację stanowiska Pełnomocnika Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn oraz uniemożliwić jego przekształcenie się w umocowany ustawowo urząd zwalczający wartości chrześcijańskie w życiu rodzinnym i społecznym.

http://www.piotrskarga.pl/

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl