now@ on-line  luty  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
Mariusz D. Dastych:
 
George W. Bush:
 
Daniel Pipes:
 
Donald Devine:
 
J. R. Nyquist:
 
Daniel Pipes:
 
Ronald Reagan:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Grzegorz Gościński:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Marian Kałuski:
 
Kazimierz Murasiewicz:
 
Roman Dmowski:
 
Wojciech Fałkowski:
 
Jerzy Przystawa:
 
Jacek Bartlewicz:
 
Olgierd Żmudzki:
 
Sebastian Szade:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Sławomir Olejniczak:
 
Andrzej Kumor:
 
Sławomir Olejniczak:
 
Andrzej Kumor:
 
Jerzy Przystawa:
 
Paweł Sztąberek:
 
Michał Szczepański:
 
Jarosław Supłacz:

Solidarność IENESP:

 
Marcin Mierzejski:
 
Janusz Kawalec:
 
Adam Wielomski:
 
Marian Kałuski:
 
Taki Theodoracopulos:
 
Ryszard Jakubowski:
 
 
 
 
 
 

tatrzańscy zbójnicy

Marcin Małek:
 
Stanisław Bulza:
 

Pułkownik Ryszard Kukliński – Życie ściśle tajne

- książka Benjamina Weisera

ukaże się po polsku 5 lutego

 

Mariusz Dawid Dastych

Tajne życie pułkownika

Rok po śmierci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego ukazuje się w Polsce kolejna jego biografia, napisana przez nowojorskiego reportera Benjamina Weisera: „Ryszard Kukliński. Życie ściśle tajne” (Bertelsmann, Świat Książki). Nie mam jeszcze w ręku polskiego wydania, ale znam oryginał i treść tej bardzo ciekawej biografii chciałbym przybliżyć naszym Czytelnikom. Poniższy artykuł został napisany rok temu i – z różnych powodów – nie ukazał się w poczytnym polskim tygodniku. Do polskiego wydania książki Weisera wrócę w kwietniowym wydaniu now@ on-line.

Inżynier Roman Barszcz, jego żona Barbara i brat Leon występują – obok wielu innych osób - na kartach książki nowojorskiego reportera, Benjamina Weisera. Jej pełny tytuł brzmi: Secret Life: The Polish Officer, His Covert Mission, and the Price He Paid to Save His Country [Tajne życie: Polski oficer, jego ukryta misja i cena, którą zapłacił by uratować swój kraj]. Książka ma 383 strony i traktuje głównie o ludziach. Jest to historia życia jej bohatera, jego najbliższej rodziny, przyjaciół – takich jak rodzina Barszczów – którzy go dobrze znali, wierzyli mu i nigdy nie odmówili pomocy. Także historia ludzi z amerykańskiego wywiadu, którzy w sierpniu 1972 roku spotkali Polaka, którego nie znali. Zaufali mu, mimo to, że jego rzekomo niewinna wyprawa żeglarska na jachcie „Legia” była – podobnie jak i następne rejsy – rekonesansem polskiego wywiadu wojskowego po zachodnich portach. Ludzi, którzy wytłumaczyli mu, że bawienie się w konspirację nic nie da, bo garstka polskich oficerów-patriotów nie zatrzyma marszu sowieckich wojsk na Zachód Europy, a „ziemia niczyja” [tytuł rozdziału] czyli Polska spłonie w ogniu atomowych uderzeń NATO – gdyby doszło do wojny. Ci ludzie, oficerowie CIA ze „Stacji Warszawskiej”, w RFN, wreszcie w centrali wywiadu w Langley pod Waszyngtonem nie tylko wysoko cenili Kuklińskiego jako polskiego oficera-sztabowca i ich „najważniejszego informatora w bloku wschodnim”, ale także jako zwykłego człowieka, ojca rodziny, żyjącego w ciągłym stresie i zatroskanego o los najbliższych. Weiser opisuje dokładnie, w jak dramatyczny sposób i jakim nakładem sił i środków ewakuowano Ryszarda Kuklińskiego i jego rodzinę z Polski w listopadzie 1981 roku, zanim został zdekonspirowany. Przez dziewięć lat tajnej pracy i kontaktów z ludźmi amerykańskiego wywiadu, między Kuklińskim, a jego partnerami z CIA nawiązała się bliska więź. Autor książki przytacza wiele fragmentów bardzo osobistych listów, wymienianych przez te lata między Ryszardem Kuklińskim a jego oficerem prowadzącym – „Danielem”. Ta – prowadzona jakby na marginesie tajnej misji – odręczna korespondencja miała tak ogromne znaczenie dla powodzenia działań wywiadowczych, że kiedy „Daniel” został przeniesiony do pracy we Wiedniu, gdzie nie zajmował się bezpośrednio Kuklińskim, wysyłano nadal „listy od Daniela”, opracowywane po mistrzowsku przez zespół analityków i tłumaczy. „Daniel”, czyli oficer CIA David Forden, był pierwszą osobą, która powitała polskiego pułkownika na ziemi amerykańskiej. Zostali przyjaciółmi na całe życie. David Forden i kilku innych najbliższych współpracowników i przyjaciół pożegnało Ryszarda Kuklińskiego na nabożeństwie żałobnym w Fort Meyers. Ich misja i jego przeznaczenie dobiegły kresu. I znów zamknął się krąg wiernych przyjaciół, którzy towarzyszyli samotnemu „Polskiemu Wikingowi” na całej drodze życia – od okupowanej przez hitlerowców Polski (Roman Barszcz) do Stanów Zjednoczonych (David Forden), gdzie Ryszard nagle zmarł.

I wreszcie ostatnia grupa ludzi, którzy składają się na tę niezwykłą książkę: to ci, którzy powinni być wrogami „szpiega”, a jednak w gruncie rzeczy nimi nie są. To koledzy z wojska, ze Sztabu Generalnego, ludzie z ówczesnych najwyższych władz PRL – tacy jak generałowie Wojciech Jaruzelski, Florian Siwicki i Czesław Kiszczak. Książka Benjamina Weisera ich nie potępia. Przeciwnie, autor wiernie przytacza ich krytyczne wypowiedzi, które zebrał w Polsce. Główny sojusznik tamtej Polski i Armii (a zarazem główny wróg Kuklińskiego i innych patriotów) – sowieccy marszałkowie i generałowie występują w tej książce raczej jako tło. To oni narzucali Polakom bezwzględną hegemonię ZSRR, tworzyli ofensywne plany wojenne przeciwko Zachodowi (pozorując rozbrojenie i dążenia do pokoju – w ramach strategicznej „maskirowki”). Książka Weisera opisuje kilka najbardziej skrajnych przypadków wywierania nacisku na Polaków i inne narody „obozu socjalistycznego” przez mocodawców z Kremla i Sztabu Generalnego ZSRR. W tej brudnej grze Sowietów Polacy i Polska nie liczyły się w ogóle. Polska miała być ziemią, po której dwumilionowy Drugi Eszelon Strategiczny sowieckich wojsk miał przejść do decydującego ataku na Zachód Europy. Wojsko Polskie miało pozostawać pod wyłączną komendą Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych ZSRR i Układu Warszawskiego, a tak zwane Statuty Wojenne, do których podpisania zmuszał władze PRL i innych krajów marszałek Wiktor Kulikow, głównodowodzący Układu, nie były niczym innym jak zobowiązaniem się Polaków do rezygnacji z suwerenności Polski i prawa do obrony własnego kraju. Wszyscy je podpisali – z wyjątkiem Rumunii.

Patrioci, tchórze i prawdziwi zdrajcy

Na książkę Weisera składają się relacje samego Ryszarda Kuklińskiego – plon wielu dziesiątek godzin nagrań i wielu bezpośrednich spotkań autora z jego bohaterem. Relacje oficerów CIA, którzy bezpośrednio pracowali nad operacją o kryptonimie „Gull” („Mewa”). Opinie polityków i wojskowych, zarówno amerykańskich jak i polskich. A także źródła dokumentalne, z archiwów CIA – w sumie ponad 700 stron dokumentów wywiadowczych, w tym dokumentów uzyskanych przez samego Kuklińskiego, przez niego opisanych lub napisanych. Książka odwołuje się też do źródeł prasowych. Autor poświęcił na jej przygotowanie i napisanie 11 lat pracy – od pierwszego spotkania z Ryszardem Kuklińskim w hotelowym pokoju w Reston, w stanie Wirginia aż po datę zakończenia pracy nad książką, podaną w Przedmowie – 11 listopada 2003 roku. Zaś pierwsze wydanie ukazało się w USA zimą 2004 roku.

Wbrew oczekiwaniom i prasowym zapowiedziom wyjątkowych sensacji, Tajne życie nie zawiera ani jednej reprodukcji jakiegokolwiek dokumentu wywiadu. Intencją tej książki nie było bowiem rozpowszechnianie tajnych dokumentów polskich, sowieckich czy amerykańskich. Jest to biografia niezwykłego człowieka, Polaka – patrioty, oficera i zarazem bardzo nietypowego szpiega, który został najważniejszym informatorem CIA w Polsce i Układzie Warszawskim nie pod naciskiem szantażu, nie dla pieniędzy czy zaszczytów, lecz pod wrażeniem wyjątkowej i innym niedostępnej wiedzy, którą posiadł i właściwie ocenił. Wiedza ta pchnęła go na niebezpieczną drogę, gdzie ryzykował życiem swoim i najbliższej rodziny. Podobną wiedzę posiadała również niewielka grupa innych oficerów Wojska Polskiego, prawie wyłącznie ze Sztabu Generalnego. Ale oni, z różnych powodów – od strachu po karierowiczostwo, od wygodnictwa po zaprzedanie się Sowietom – nie zdecydowali się skorzystać z tej strasznej wiedzy dla ratowania Polski. Kukliński działał więc sam, na własne ryzyko, z pomocą Centralnej Agencji Wywiadowczej USA, która przygotowała i poprowadziła tę niezwykłą operację.

Krytycy wrogo nastawieni do pułkownika Kuklińskiego i zarzucający mu „zdradę wojska i ojczyzny” często odwołują się do ostatniego okresu jego działalności wywiadowczej, zarzucając mu przekazanie Amerykanom (czyli wrogowi) super-tajnych planów wprowadzenia stanu wojennego w Polsce pod koniec 1981 roku. Tymczasem w książce Weisera opisana jest cała, 9-letnia historia współpracy Kuklińskiego z CIA, ze szczególnym uwzględnieniem jego motywacji. Na podjęcie takiej a nie innej współpracy z wywiadem ówczesnego przeciwnika Układu Warszawskiego złożyło się u Kuklińskiego bardzo wiele doświadczeń – od okupacji niemieckiej, podczas której stracił ojca, przez okres lat 40. i 50., kiedy polskim wojskiem kierowali bezpośrednio przysłani przez Stalina Sowieccy „doradcy” z marszałkiem Konstantym

Rokossowskim na czele i kiedy polscy patrioci byli rozstrzeliwani lub więzieni, po lata polskich buntów (Poznań 1956, rewolta studencka 1968, Gdańsk 1970). Nie można również pominąć wiedzy wyniesionej przez polskiego oficera z doświadczeń sąsiadów: z antykomunistycznego powstania na Węgrzech (1956) i zbrojnej inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację (z udziałem WP) w roku 1968. Kryzys kubański (1962), a później inwazja Sowiecka w Afganistanie (1979) były dla niego również przykładem, że „pokojowa” polityka Związku Sowieckiego to zwyczajna fikcja. Na to nałożyły się także wrażenia Kuklińskiego z Wietnamu (1967-68), gdzie obserwował działania armii USA przeciwko komunistom i postawę amerykańskich dowódców, ratujących za wszelką cenę życie swych żołnierzy na polu walki. Lecz – wbrew obiegowym opiniom wojskowych PRL – nie został tam zwerbowany do wywiadu.

Można powiedzieć, że podobne doświadczenia i przemyślenia miało wielu innych polskich oficerów, a jednak żaden z nich nie zdobył się na odwagę, by przeciwstawić się sowieckiej dominacji i agresywnej polityce. Książka Tajne życie wyraźnie mówi o tym, co zdecydowało ostatecznie o podjęciu przez Kuklińskiego tajnej współpracy z CIA:

Kukliński powiedział, że doszedł do takiego wniosku służąc jako oficer w Sztabie Generalnym, gdzie miał dostęp do tajemnic wojskowych swego kraju i Układu Warszawskiego. Przez prawie dziewięć lat jego zadaniem było przygotowywanie „gorącej wojny” z Zachodem. Lecz wszystko, co zobaczył potwierdzało tylko jego przekonanie, iż jego kraj znalazł się po niewłaściwej stronie.[str.14]

Na pierwszym spotkaniu z oficerami amerykańskimi w Holandii, 17 sierpnia 1972 roku Kukliński przedstawił opartą na znanych mu dokumentach sztabowych wizję przyszłej wojny:

Prawie 90 procent z tysięcy czołgów i innych pojazdów wojskowych, które składały się na Drugi Eszelon Strategiczny, musiałoby przejechać przez Polskę zanim dosięgłyby Niemiec Zachodnich, Francji, Holandii i Belgii. Oznaczało to, że Polska byłaby celem 400 – 600 bezpośrednich uderzeń jądrowych NATO. Nawet gdyby Związek Sowiecki i reszta Układu Warszawskiego przypuściłyby udany atak – powiedział Kukliński – Polska zostałaby zniszczona. [str.16]

Powołując się na świadectwo samego Kuklińskiego, a także na rozmowy z oficerami CIA i na dostępne mu dokumenty – autor książki opisuje różne postawy oficerów Sztabu Generalnego i zwierzchników Wojska Polskiego wobec narzuconych przez Związek Sowiecki agresywnych planów wojennych. Jedynie garstka oficerów, może z 10 osób i to głównie sztabowców rozumiejących zagrożenie dla Polski, zdaje sobie sprawę z ogromnego znaczenia posiadanych tajnych informacji i byłaby skłonna przeciwstawiać się najbardziej szkodliwym dla Polski rozwiązaniom (w ten sposób nie zgodzono się np. na pozbawienie kraju obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej i oddanie sił i środków pod rozkazy sowieckiego dowództwa na czas wojny). Większość – ze strachu i w nadziei, że do wojny nie dojdzie – odnosiła się to tych planów obojętnie. Wreszcie byli i tacy, którzy bardziej lub mniej otwarcie opowiadali się za Związkiem Sowieckim lub współpracowali z jego władzami czy wywiadem – wbrew interesom ojczyzny i własnego wojska. Książka Weisera przytacza niektóre nazwiska „patriotów, tchórzy i zdrajców”, wskazując na ich postawy w konkretnych sytuacjach.

Rozterki Generała

Ryszard Kukliński spotkał się po raz pierwszy z Wojciechem Jaruzelskim we wrześniu 1957 roku w Szczecinie, gdzie Jaruzelski – jeden z najmłodszych generałów Wojska Polskiego – obejmował dowództwo Piątego Pułku Zmechanizowanego, w którym Kukliński dowodził batalionem. Odtąd życie i kariera wojskowa połączyły ich obu na zawsze, ostatecznie stawiając ich po przeciwległych stronach barykady. Na pierwszym spotkaniu, Jaruzelski zrobił na Kuklińskim wrażenie stanowczego i zarazem uprzejmego dowódcy. Ale jego poglądy nie spodobały mu się. Weiser pisze o tym:

Ale Kukliński miał co do Jaruzelskiego mieszane uczucia. Wiedział, że Jaruzelski przez długi czas argumentował, że powinno się pozwolić Rosjanom na pozostanie w Polsce i dalsze kierowanie Wojskiem Polskim, i że Jaruzelski był skrajnie pro-rosyjski. Kukliński uważał to za zaskakujące, biorąc pod uwagę ciężkie doświadczenia [Jaruzelskiego] z czasów wojny, kiedy jego matka i siostra pozostawały więźniarkami obozu pracy przymusowej na Syberii, a on sam odniósł obrażenia kręgosłupa i oczu, które później zmusiły go do utrzymywania sztywnej postawy i noszenia przyciemnionych okularów.

Ale generał Jaruzelski był dobrym dowódcą, dbającym o podwładnych i o idealny porządek w koszarach. Potem Jaruzelski ściągnął Kuklińskiego do pracy w Sztabie Generalnym w Warszawie, jako szef sztabu. Zdolnemu oficerowi, który był jedynie od siedem lat młodszy i znał biegle rosyjski, powierzył zadanie przygotowywania wojny z Zachodem. Kiedy w roku 1968 generał Jaruzelski został ministrem obrony, Kukliński awansował w sztabie. Wówczas, kiedy otrzymał tajne informacje o przygotowaniach do zajęcia Czechosłowacji (w sierpniu 1968 roku), po raz pierwszy próbował skontaktować się z zachodnim dyplomatą, by ostrzec NATO o agresji Układu Warszawskiego, z którą pryncypialnie nie zgadzał się. Do kontaktu nie doszło, ale powstała u Kuklinskiego myśl by w przyszłości to zrobić. W przeciwieństwie do generała Jaruzelskiego, który chełpił się z udziału Wojska Polskiego w „bratniej pomocy”, Kukliński miał skrajnie odmienne poglądy i uważał udział Polaków w zajęciu Czechosłowacji za narodową hańbę. Nie był w tym osamotniony. Podobnie myślało wielu oficerów, a kiedy w roku 1969 Kukliński sporządził plan manewrów Układu Warszawskiego „Wiosna 69”, po manewrach Rosjanie zażądali zniszczenia wszelkich dokumentów i map, gdyż plany Kuklinskiego zawierały zbyt wiele podobieństw do rzeczywistych planów wojennych Sowietów. Szef sztabu generalnego, gen. Bolesław Chocha pochwalił Kuklinskiego za dobrą robotę i udowodnienie Rosjanom, że Polacy „nie są tak głupi, jak myślą Sowieci”. Książka Weisera zawiera wiele takich momentów i ukazuje na przykładach, że sprzeciw Kuklińskiego podzielało wielu polskich oficerów, lecz nikt z nich nie zdobył się na wyrażenie tego czynem – jak Kukliński.

 

Przysłowiową czarę goryczy dopełniła masakra robotników na Wybrzeżu, z udziałem Wojska, w grudniu 1970 roku. Rola generała Wojciecha Jaruzelskiego, jako ministra obrony, nie była wówczas tak negatywna jak teraz próbują mu udowodnić w procesie sprawców Grudnia 70. Jaruzelski – jak pisze Weiser – sprzeciwiał się użyciu wojska, a Gomułka pominął go i wyznaczył do tłumienia robotniczej rewolty generała Korczyńskiego, zabiegał też o pomoc Sowietów w tłumieniu „kontrrewolucji” (Rosjanie odmówili). Pod wpływem tych dramatycznych wydarzeń i wiedzy o wojennych planach Związku Sowieckiego, pułkownik Kukliński nawiązał kontakt (w Niemczech, w sierpniu 1972 roku) i podjął dobrowolną i pozbawioną elementów „najemnictwa” współpracę z CIA. Książka Benjamina Weisera jest – w dużej mierze – kroniką tej współpracy, podaje mnóstwo profesjonalnych szczegółów o sposobach pracy wywiadu, wymienia niektóre informacje i ogromne zbiory ściśle tajnych dokumentów, które Kukliński fotografował i przekazywał do USA podczas ryzykownych „wymian samochodowych”, a także poprzez „martwe skrzynki” i osobiste spotkania za granicą, podczas słynnych wypraw żeglarskich, organizowanych również w szpiegowskich celach przez polski wywiad wojskowy.

Ale głównym tematem książki jest historia jej głównego bohatera, a na jej tle rozgrywające się dramatyczne wydarzenia polityczne i postępujące uzależnienie Wojska Polskiego i państwa od zamiarów i woli Sowietów. O ile rolę najwyższego przełożonego – generała Wojciecha Jaruzelskiego – w dramacie Grudnia 70 można uznać za pozytywną, to już od roku 1979 Jaruzelski jest przedstawiony w książce jako zdecydowany zwolennik polityki Moskwy i zdyscyplinowany jej wykonawca. W tym roku marszałek Wiktor Kulikow podjął próbę narzucenia państwom Układu Warszawskiego i ich armiom tak zwanych Statutów Wojennych, które oddawały wszystkie siły zbrojne Układu, w tym Wojsko Polskie, pod bezwzględne dowództwo Armii Sowieckiej na czas wojny. Brutalny nacisk Kulikowa na kierownictwo Wojska i państwa oburzył premiera Piotra Jaroszewicza, ale nie ministra obrony – generała Jaruzelskiego. Mimo oporów w Sztabie Generalnym, wyrażanych wobec treści Statutów Wojennych, Edward Gierek i Wojciech Jaruzelski dali się przekonać do podpisania dokumentów de facto odbierających Polsce suwerenność. Autor książki przytacza relację z ceremonii podpisania ich przez wszystkie państwa Układu (z wyjątkiem Rumunii) w Warszawie, w grudniu 1979 roku, kiedy to minister obrony Związku Sowieckiego – marszałek Dmitri Ustinow – publicznie chwalił Jaruzelskiego tymi słowy:

 

Wojciechu, uczyniliście historyczny i wybitny wkład na rzecz Związku Sowieckiego.

 

Twarz Jaruzelskiego spopielała – relacjonuje Weiser. Kukliński czuł, że [Jaruzelski] był zażenowany takim uhonorowaniem go w obliczu rodaków za pomaganie Sowietom. Ale najgorsze wydarzenia dla Polski miały nadejść za rok, w grudniu 1980 roku – zaledwie trzy miesiące po podpisaniu historycznych porozumień z Gdańska i Szczecina i uznaniu legalności NSZZ „Solidarność.

Gra o Polskę

W ósmym roku współpracy, uznanej za wybitny wkład pułkownika Ryszarda Kuklińskiego w obronę i bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych i NATO, kierownictwo CIA poinformowało go, że został mu przyznany Medal za Wybitną Służbę Wywiadowczą [Distinguished Intelligence Medal], najwyższe odznaczenie CIA, którym udekorowano tylko 7 osób w historii Agencji. W roku 1980 Kukliński był najważniejszym „źródłem” wywiadu USA w Układzie Warszawskim i jego głęboko utajnione raporty docierały tylko do wybranych osób z najwyższych władz Stanów Zjednoczonych, znajdujących się na tzw. Liście Bigotów. Teraz Kukliński informował CIA o zagrożeniu Polski interwencją wojskową Układu Warszawskiego i o naciskach wywieranych na władze, by rozprawiły się z ruchem „Solidarności”. Książka Weisera dokładnie opisuje te dramatyczne wydarzenia – od pierwszego „Alertu” dyrektora CIA – Turnera – skierowanego do prezydenta Cartera, po ewakuację Kuklińskiego i jego rodziny z Polski, spowodowaną przeciekiem „ze źródeł w Rzymie”, w listopadzie 1981 roku. Kukliński jest współtwórcą planu wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, wymuszonego przez Moskwę. 30 października 1981 roku podczas tajnej wymiany informacji z oficerem CIA w Warszawie przekazuje mikrofilmy z 215 stronami dokumentów, w tym pierwsze dokumenty przygotowań do stanu wojennego. Równocześnie w Sztabie Generalnym dyskutuje się o ewentualnym przeciwstawieniu się Wojska Polskiego sowieckiej interwencji. Generał Jaruzelski robi wrażenie sparaliżowanego zaistniałą sytuacją. Książka Weisera dokładnie opisuje te wydarzenia, w oparciu o relacje Kuklińskiego, oficerów CIA i amerykańskich polityków. Pod pozorem manewrów „Sojuz-80”, 8 grudnia 1980 wojska sowieckie oraz wydzielone oddziały czechosłowackie i NRD-owskie mają wkroczyć do Polski. Nie wkroczyły – interwencja amerykańska na Kremlu zapobiegła inwazji. Materiały Kuklińskiego – pisze Weiser – nie były jedynymi informacjami, które pozwoliły skutecznie sparaliżować zamiary Sowietów, ale były niezwykle istotne. Autor przytacza bardzo negatywną, podyktowaną emocjami opinię Kuklińskiego o Jaruzelskim:

Jego częściowe ustępstwo pod naciskiem Siwickiego i Molczyka miało tylko na celu stworzenie zasłony dymnej przeciwko osądowi tych, którzy kiedyś oskarżą [go] o zdradę narodową...

Po spotkaniu w Moskwie, 7 grudnia 1980, Kukliński napisał: Jaruzelski zaproponował likwidację Solidarności jako alternatywę dla interwencji sowieckiej.

Następne dwa rozdziały książki: „Przygotowania do zniszczenia Solidarności” oraz „Wszystko wskazuje na koniec mojej misji” opisują przygotowania do stanu wojennego i kolejne naciski ze strony Moskwy. Nie ma w tej książce żadnych rewelacji, nie ma też żadnych dowodów na to, że w grudniu 1981 roku groziła Polsce znów interwencja sowiecka. Książka Benjamina Weisera potwierdza tezę, że momentem przełomowym był grudzień roku 1980, a nie kolejny grudzień – następnego roku, a wprowadzenie rozwiązania siłowego w Polsce było przesądzone i uzgodnione z władcami Kremla. Dlatego dziwne wydają się relacje części polskiej prasy na początku 2004 roku, o tym, iż rzekomo książka Tajne życie przynosi dowody na to, że generał Wojciech Jaruzelski i skupiona wokół niego grupa generałów WRON zapobiegli inwazji Polski przez wojska Układu Warszawskiego, w grudniu 1981 roku. Doniesienia te, które dotarły do pułkownika Ryszarda Kuklińskiego do USA i wywołały jego ogromne wzburzenie, prawdopodobnie przyczyniły się do jego przedwczesnej śmierci. Wniosek, który z tego wynika jest oczywisty: nie wolno manipulować rzekomymi informacjami jak się nie przeczytało dokładnie książki, która rzekomo miała je zawierać. Niech się więc wstydzą ci, którzy to robili.

Kukliński – dla nas patriota, dla nich zdrajca

Sporu o historyczną już dzisiaj postać pułkownika Ryszarda Kuklińskiego nie rozstrzygnie ostatecznie ani książka Tajne życie Benjamina Weisera, ani książki o nim wydane dotąd w Polsce. Dwa ostatnie rozdziały książki Weisera – „Patriota czy zdrajca?” oraz „Powrót” przedstawiają rzetelnie argumenty obu stron, przebieg późniejszych wydarzeń i opis wizyt pułkownika Kuklińskiego w Polsce, już po oddaleniu zarzutów przeciwko niemu przez polski sąd i uznaniu jego niewątpliwych zasług dla przywrócenia naszemu krajowi wolności. Tragiczne losy synów pułkownika i dramat jego samego, ciągłe nawroty nienawiści ku niemu w kraju świadczą o tym, że nie łatwo być w Polsce nie tylko „prorokiem” ale i bohaterem. Warto przytoczyć na koniec słowa, które wypowiedział na uroczystości ku czci Pułkownika, zorganizowanej w Ambasadzie RP w Waszyngtonie 31 marca br. Profesor Zbigniew Brzeziński:

Potępienia Kuklińskiego wynikały z niedostatecznego rozumienia tego, co robił, i w jakiej się to działo sytuacji strategicznej. Kukliński nie działał w opozycji, tylko po to, by nie dopuścić do konfrontacji wojennej, która doprowadziłaby do zniszczenia Polski. Plany sowieckie zmusiłyby USA do ataku [jądrowego] na terenie Polski. Kukliński samotnie wziął na siebie odpowiedzialność za jej uratowanie i mógł tego dokonać tylko przy współpracy z CIA.

Dla nas – bohater, dla tamtych – zdrajca. Nic dodać, nic ująć. Książka Benjamina Weisera jest ważna – to liczące się dzieło wybitnego amerykańskiego reportera, któremu trudno zarzucić stronniczość i nierzetelność. Dobrze, że Tajne życie wkrótce ukaże się w Polsce. To świetna książka, pasjonująca lektura dla każdego myślącego Polaka.

Mariusz Dawid Dastych

31 stycznia 2005r.

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl