| ||||
|
w tym wydaniu:
Daniel Pipes:
J. R. Nyquist:
Mariusz D. Dastych:
Jan Jasielski:
Wiktor Poliszczuk:
Daniel Pipes:
Piotr
Rachtan:
Józef
Darski:
Daniel Pipes:
Jerzy
Przystawa:
Marian Kałuski:
Jerzy
Przystawa
Krzysztof Czabański:
Romuald Bury:
Mirosław Owczarz:
Marian Kałuski:
Andrzej Dobrowolski:
Zbyszek Koreywo:
Ryszard Jakubowski:
ks. Witold Józef Kowalów:
|
Cezary Rozwadowski PAN KULCZYK JEST CHORY... Ostatnio, „ulubionym zajęciem” Polaków jest śledzenie szachrajstw swoich ulubieńców sprzed 4 lat, Oleksych, Millerów, Kwaśniewskich i całej lewicowej galerii ludzi „zakręconych” w sprawowanie władzy metodami quasi bolszewickimi. Opozycja korzystając z tego że lewica zaniechała do-konania rozliczeń „przekrętów” (afera mostowa, Stoen, Domy Centrum, Krak-Chem i inne), obawiając się też „wywoływania i swoich wilków z lasu”, rozpoczęła wendettę, oddając przy okazji przysługę Polsce. Lewica już nie zdąży przed wyborami wznieść żadnej szubienicy dla prawicowych nikczemników, więc wszystkie siły rzuca do obrony straconych pozycji a my możemy pasjonować się niezdrową aferą PKN Orlen. Na początku było pytanie, dlaczego Modrzejewski musiał być aresztowany, aby nie mógł wziąć tych 5 mln $, kto tą sumkę wziął i z kim się podzielił. Ale „im dalej w las tym więcej drzew”, pojawiają się nowe nazwiska nowe powiązania, nowe wątki i nowe interesy a całość umyka w sferę tajności. Coraz częściej jednak w tle afery Orlenu, zaczyna pojawiać się nazwisko Kulczyk, jego przyjaciel Kwaśniewski i niejaki Ałganow. Uznawany za najbogatszego Polaka – Jan Kulczyk uznał, że najbardziej adekwatną formułą określającą charakter jego „włości”, będzie nazwa holding. Dlatego z nazwiskiem Kulczyka jednym tchem dodaje się holding. Kulczyk-Holding, to brzmi nawet tajemniczo i groźnie a oznacza po prostu spółkę-kałamarnicę, która nic nie wytwarza a tylko jak wspomniane zwierzątko, niewidzialnymi mackami oplata spółki, w których posiada udziały. Holding może kontrolować dużą liczbę spółek o kapitale o wiele wyższym od własnego. Do opanowania spółki akcyjnej, wystarcza bowiem w praktyce posiadanie nawet znacznie mniej niż 50% jej akcji. Jeśli taki holding, „nagrywa interes” – zaciemnia sytuację jak ta kałamarnica. Nadużywanie takich możliwości jest ograniczane w niektórych krajach przez ustawodawstwo antytrustowe, czego u nas w interesie określonej grupy nie wprowadzono. Ustawy takie nie tylko zapobiegają monopolizacji rynków, ale też zmowie podmiotów z natury konkurencyjnych, oraz niszczeniu konkurentów nieuczciwymi metodami. No i stało się właśnie to, co stać się nie powinno, ale zgodnie z prawem „na tą okoliczność” przygotowanym. Oto nikomu nieznany dr K, w transformacyjnym chaosie po 1989 r., zaczyna „kręcić się” przy politykach. Życiorys tego najbogatszego „Polaka”, o którym jeszcze kilka lat temu nikt nie słyszał, jest zagadkowy, zaś jego fortuna, a właściwie sposoby, jakimi do niej doszedł – są co najmniej podejrzane. Ale jak sądzę czuwał nad jego ekonomiczną pomyślnością, jakiś „mocno ustosunkowany Anioł Stróż”. Zainteresowanych „biznesową” drogą dr „K”. odsyłam do „Via bank i FOZZ” (profesorów Przystawy i Dakowskiego). Z lektury wskazanego źródła wynika jednoznacznie, jaką rolę w mozolnym „ciułaniu” majątku, przyszłego najbogatszego „Polaka”, odegrały UB, SB i FOZZ. I tak doszliśmy do Prezydenta Kwaśniewskiego. Oto „pierwszy” obywatel III RP, doceniwszy szemrane walory dr „K”. hołubił go i „pilotował”, nadając mu status przyjaciela. W polityce i biznesie jak w wilczym stadzie – nie ma przyjaciół, są tylko interesy. Tak więc dr „K”, w roli „przyjaciela” był przygotowywany do roli prezydenckiego ministra ds. gospodarczych, od których formalnie prezydent po-winien trzymać się z daleka. Żeby była jasność nie chodziło o sprywatyzowanie całego majątku narodowego Polski na rzecz kamaryli Kwaśniewskiego, zadanie było trudniejsze – nie mieć wszystkiego, ale wszystkim dyrygować i mieć dostęp do najobfitszych źródeł pieniędzy publicznych. I tak powstaje Kulczyk-holding, jako system nici sterujących gospodarką a głównie życiodajną branżą energetyczną. Ale zostawmy na chwilę ten wątek, by do niego wrócić w stosownym momencie. Cała awantura zaczęła się od doniesienia b. min. Kaczmarka, złożonego w prokuraturze 21 kwietnia 2004 r. na te-mat sprawy która już prawie „przysychała”, zatrzymania prezesa Orlenu Modrzejewskiego, przez funkcjonariuszy UOP 7 lutego 2002 r., na czas uniemożliwiający mu podpisanie umowy z firmą J&S na dostawę rosyjskiej ropy do PKN Orlen. Zatrzymanie jak twierdzą było bezprawne, chociaż wobec Modrzejewskiego toczyło się inne postępowanie karne w sprawie nadużyć w NFI. To tylko dzięki państwowym pieniądzom pobieranym z Orlenu i wpłaconych jako kaucja do państwowej kasy, nie siedział w mamrze a mógł zarabiać krocie, kierując największym polskim podmiotem gospodarczym. Uzasadniając zamiar podpisania nowej wielo-letniej umowy z J&S, Modrzejewski powiedział, że może pod-pisać kontrakt nawet z diabłem byle taniej, dając do zrozumienia że polska racja stanu „wisi mu u tyłka jak kilo kitu”. Osobiście jestem prawie pewien że, po zgarnięciu prowizji od tego kontraktu, znalazł by się w „kraju” z którym Polska nie ma umowy o ekstradycji. Wskazuje na to gorliwość, z jaką chciał podpisywać nowy kontrakt z J&S, na rok przed wygaśnięciem starego. Ale ciekawostką jest to, iż nowy prezes Orlenu Wróbel, po zastąpieniu Modrzejewskiego na tym stanowisku, też podpisał kontrakt z J&S, na dostawę ropy do Płocka przez pośrednika z rosyjskich złóż. A co na to były szef służb specjalnych Siemiątkowski? Siemiątkowski powiedział, że kontrakt Modrzejewskiego zakładał, że J&S będzie dostarczać 75% ropy do Polski, zaś w kontrakcie Wróbla, było to mniej więcej 40%. „Jednak z punktu widzenia interesów Polski, to było i tak o 40% za dużo” – ocenił. Siemiątkowski, twierdził też, że pod koniec 2001 r. – na rok przed wygaśnięciem kontraktu PKN Orlen z J&S, pojawiały się informacje ze strony rosyjskiej, że jest ona gotowa dyskutować z PKN Orlen o dostawach ropy bez pośredników. Siemiątkowski dodał też, że „nie do końca jest prawdą", iż J&S, przedstawiała najlepszą ofertę. Mój Boże, a kto to sprawdzi? Nikt nie może sprawdzić bo kontrakt jest tajny, koniec kropka. Komuś zależało, aby zarabiało J&S a nie skarb państwa, oczywiście nie za darmo. Ale co to za tajemnicza firma J&S? Pan Wasserman z PiS, twierdzi że to wiarygodny partner, polecany przez kręgi „The Economist”. Były szef Agencji Wywiadu Siemiątkowski przyznał, że J&S „krok po kroku" wchodziła na ten rynek od 1993 r., a pierwszy długoterminowy kontrakt podpisała w 1997 r. Dodajmy że szefem UOP był wtedy gen. Andrzej Kapkowski, a ministrem-koordynatorem służb specjalnych – Siemiątkowski. Przedtem ropę z Rosji sprowadzała państwowa firma CIECH. Jej prezes Z. Montkiewicz, zbyt energicznie protestował przed rugowaniem CIECHU z pośrednictwa handlowego na rzecz J&S, został więc zwolniony przez ówczesnego ministra Pietrewicza z PSL. Fragmenty dossier spółki J&S, które dotarły do opinii publicznej, nie są zbyt budujące. Podatki płaci ona na Cyprze a miesza u nas. „GW” cytując anonimowego oficera służb specjalnych, napisała: „mieliśmy mocną hipotezę, że Jankilewicz i Smołokowski w latach 80 byli przygotowani przez wojskowy wywiad ZSRR - GRU, jako agentura w kierunku berlińskim. Kiedy upadł komunizm, zostali włączeni w struktury biznesowe”. - Oni to właśnie w 1986 roku, jako rosyjscy muzycy, przybyli do Polski robić kariery i od razu do-stali kartę stałego pobytu a w ciągu kilku miesięcy obywatelstwo polskie. „Swoje sprawy paszportowo-wizowe Smołokowski załatwiał w Opolu, a Jankielewicz w Warszawie. Mniej więcej w tym samym czasie obaj ożenili się z Polka-mi. Zmieniali paszporty, karty pobytu, adresy. Według reguł służb specjalnych, jest to typowe „gubienie ogona” i zacieranie po sobie śladów. Rosjanie nazywają to sposobem „na matrioszkę, chodzi o to, by stworzyć jak najwięcej warstw ukrywających tę warstwę pierwszą” – pisze GW*. Pierwsze raporty UOP na temat właścicieli J&S, powstały w 1993 r. Kolejny niepokojący dla UOP sygnał pochodził z czasów, gdy Jankielewicz i Smołokowski, prowadzili w Warszawie firmę o nazwie TM Team, sprowadzającą z Niemiec sprzęt muzyczny. „W 1992 roku w hurtowni Teamu na Woli, wywiadowcy UOP rozpoznali wśród obecnych tam ludzi, rezydenta wywiadu rosyjskiego. Ustalono, że firma jest punktem kontaktowym” – twierdzi oficer zarządu II byłego UOP. Po roku 1994 zainteresowanie UOP-u Jankielewiczem i Smołokowskim, gwałtownie zmalało. W tym czasie Jankielewicz i Smołokowski sprzedali firmę Team i założyli J&S, angażując się w pośrednictwo w handlu ropą i rosnąc w potęgę w tej dziedzinie. Tajne służby RP nie prowadziły praktycznie żadnych działań wobec J&S. W 1997 r. J&S podpisał z Petrochemią Płocką kontrakt na dostawy ropy. Jedną z osób, która pertraktowała z J&S w tej sprawie był były prezes Petrochemii K. Jaskóła. W 2002 r. J&S wygrał drugi przetarg na dostawy ropy z tym że oferta J&S była jedyną ofertą – fajne, nie?. Według Smołokowskiego, dostawy do Polski stanowią obecnie 27% w działalności J&S. Spółka dostarcza ropę także do krajów Europy Zachodniej, USA i Chin. „Jeżeli z jakichś powodów PKN lub Rafineria Gdańska, będzie chciała z nami zerwać stosunki, będzie nam przykro, ale przeżyjemy, z głodu nie umrzemy” koń-czy swój wywód. A teraz wracamy do porzuconego wątku. Właściciel Kulczyk-Holding, ma swoje udziały nie tylko w będących pijalnią dotacji budżetowych – przedsiębiorstwach budowy autostrad ale też w wielu innych „biznesach” w tym w PKN Orlen. Oficjalnie biznesmen przyznawał się do 5,69% pakietu akcji PKN. Tymczasem wymknęło mu się kiedyś że stracił coś tam na akcjach Orlenu za 300 mln $ (ponad 14% akcji PKN). Zgodnie z prawem powinien informować Komisję każdorazowo po przekroczeniu 7% ale zapomniał. Czynił też starania o kupno sieci energetycznych tzw G-8 (8 największych zakładów energetycznych Polski) i Rafinerii Gdańskiej (tyle wiemy). Ale w br. zaczynają wypływać informacje że Kulczyk spotykał się z przedstawicielem rosyjskiego Łukoila i miał go zapewniać – jako osoba reprezentująca PKN Orlen – że może obiecać im sprzedaż Rafinerii Gdańskiej, o czym już w maju 2003 r. Siemiątkowski donosił prez. Kwaśniewskiemu (jest taka notatka). I nagle jak „diabeł z pudełka” wyskakuje Władimir Ałganow, rezydent KGB w Warszawie w latach 1981-92 a obecnie członek rady nadzorczej, rosyjskiego potentata naftowego „Łukoil”. Aleksander Żagiel i Andrzej Kuna (których nazwiska przewijają się we wszystkich niemal największych aferach III RP), w połowie 2003 r., organizują w Wiedniu spotkanie Jana Kulczyka z Władimirem Ałganowem. Żagiel dodał jeszcze że Kulczyk „był skierowany przez wicepremiera Rosji" (Anatolija Czubajsa). O czym mówili przy stole w wiedeńskiej restauracji po polsko/rosyjsku? Myślę, że o sprzedaży Rafinerii Gdańskiej na rzecz Rotch Energy i Kulczyk Holing, lub sprzedaż Raf. Gd. przez wniesienie jej akcji do PKN Orlen, a następnie sprzedaż akcji koncernu należących do Kulczyka rosyjskie-mu Łukoilowi. (Brytyjska spółka Rotch Energy Ltd. wraz z Łukoilem, a później wraz z PKN Orlen, chciała kupić 75% Rafinerii Gdańskiej SA - PAP). A. Żagiel w czasie przesłuchania (2.11.2004), podał jednak że tematem uzgodnień w Wiedniu był problem przesyłu energii elektrycznej z Rosji przez terytorium Polski do południowej Europy. Okazuje się że dr „K”. kupczy interesem polski, przez transfer kontrolne-go pakietu akcji PKN Orlen (nabytego za niejasno zdobyte pieniądze) spółce zależnej od obcego mocarstwa, oraz ustala z przedstawicielem obcego wywiadu, sposób wykorzystania terytorium Polski. Nie jakiś tam rząd III RP ale pozakonstytucyjny minister ds. gospodarczych prezydenta – Jan Kulczyk, przez swój holding rządzi w Polsce. Kolejne przesłuchania świadków przed Sejmową Komisją ds. PKN Orlen, odsłaniają coraz to nowe obszary podłości, wir afery wciąga coraz to nowe osoby i osobistości. To już nie tylko Modrzejewski, Siemiątkowski, Miller, Kacz-marek, Kwaśniewski, Kulczyk, Żagiel, Kuna ale dalej już kłębowisko nazwisk, interesów i zależności, zdrady, podłości i niegodziwości M. Gierej (z 5 mln łapówki od Rosji), Andrzej Kratiuk, Andrzej Dragan, Ireneusz Nawrocki, A. Całus, Z. Wróbel, St. Ciosek, M. Ungier M. Dochnal, Gawriłow vel Siergiej Kolpidi, A. Kapkowski, Szymczycha, M. Modecki i Ałganow (oraz ich ojcowie). A ilu jeszcze przyczajonych w półmroku, żerujących w ciemnościach padlinożerców? Wszystko dzieje się pod stołem, Komisja część przesłuchań utajnia, dokumenty tajne, umowy szemrane nikt nie chce mówić prawdy, prasa pisze to co korzystne wydawcy, pojawiają się coraz to nowe wątki nowi aktorzy. Złoczyńców wielu ale poszkodowana jest tylko Polska. A na koniec jeszcze jeden pasztet pod tytułem „Kiedy to się zaczęło”: Można powiedzieć że od 1775 roku, od sejmu „niemego” obradującego pod carskimi bagnetami. Bo od tamtych czasów w sposób jawny lub tajny (z wyjątkiem 20 lecia międzywojennego), Rosja „trzyma rękę” na sprawach Polski. PRL - wiadomo, ale po „okrągłym stole” o dziwo bez zmian. Borys Jelcyn w książce „Notatki prezyden-ta" napisał: Przywiozłem Lechowi Wałęsie (wówczas prezydentowi) kopie dokumentów komisji Susłowa (...). To było całe dossier na „Solidarność". Polscy i radzieccy czekiści, rozłożyli na czynniki pierwsze całą prawdę o liderach ruchu robotniczego. Niekiedy te dokumenty strasznie było czytać – aż tak bezwzględny był „kagebowski" rentgen. Trzepnąłem w teczkę i powiedziałem: „Tu jest wszystko. Bierzcie. Wałęsa z lekka zbladł”. Trudno się wyznać, kto jest szpiegiem KGB kto GRU, kto ich sympatykiem, kto zdrajcą a kto tylko osłem lub zwykłym złodziejem. www.patrioci.org | |||