now@ on-line  styczeń  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
Daniel Pipes:
 
J. R. Nyquist:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Wiktor Poliszczuk :
 
Jan Przybył:
 
Jan Jasielski:
 
Wiktor Poliszczuk:
 
Daniel Pipes:
 
Piotr Rachtan:
 
Józef Darski:
 
Były Agent:
 
Józef Darski:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Daniel Pipes:
 
Jerzy Przystawa:
 
Marian Kałuski:
 
Jerzy Przystawa
 
Krzysztof Czabański:
 
Romuald Bury:
 
Mirosław Owczarz:
 
Marian Kałuski:
 
Andrzej Dobrowolski:
 
Zbyszek Koreywo:
 
Ryszard Jakubowski:
 
 
 
John the Hippie:
 
Solidarność IENESP:
 
ks. Witold Józef Kowalów:
 

 

Wiktor Poliszczuk

Pomarańczowa rewolucja

Narodowe rewolucje-bunty mogą być spontaniczne lub inspirowane-finansowane przez siły obce, ich historia liczy tysiące lat. Dla ilustracji powiedzianego posłużmy się niektórymi przykładami z ostatnich stu lat. Rewolucja rosyjska 1905 roku miała charakter spontaniczny, skierowana była przeciwko carskiej tyranii wobec własnej ludności. Podobną była rosyjska rewolucja lutowa 1917 roku. U podłoża tych rewolucji leżały żądania natury socjalnej. Ale już bolszewicka rewolucja październikowa 1917 roku była inspirowana i finansowana przez kapitał żydowski z Niemiec, u jej podłoża były plany natury ideologiczno-politycznej. Podobny charakter miały rewolucje w 1918 roku w Niemczech i na Węgrzech.

Powstanie Fidela Castro na Kubie było spontaniczne, sam Castro nie był komunistą, stał się nim w następstwie polityki Stanów Zjednoczonych dążących do zdławienie ruchu ludu kubańskiego i w kontekście pomocy Związku Sowieckiego dla Kuby. Do dziś w Ameryce Łacińskiej trwają spontaniczne bunty-powstania przeciwko własnym reżymom, a w Boliwii Ernesto Che Guewara zaczyna być czczony jako święty. Tych powstań nie popierają już żadne siły z zewnątrz, nie ma już Związku Sowieckiego, te powstania nie są powstaniami komunistycznymi, ich celem jest elementarna ludzka sprawiedliwość. Na tym obszarze Stany Zjednoczone już zagwarantowały sobie dominującą pozycję w ekonomice, w tym też w roponośnej Wenezueli, stąd brak ich zainteresowania problem "demokracji" w tym, geograficznie bardzo bliskim do Stanów Zjednoczonych, z panującą tam szczególną niesprawiedliwością społeczną, regionie świata.

Spontaniczne powstanie na Węgrzech zostało krwawo stłumione przez Związek Sowiecki. Pokojowa, spontaniczna, nietypowo powstała przy współdziałaniu przywódców Komunistycznej Partii Czechosłowacji z A. Dubczekiem na czele, skierowana na przezwyciężenie skostniałego reżymu bolszewickiego i stworzenia "socjalizmu z ludzką twarzą", rewolucja w Czechosłowacji została stłumiona przez siły tegoż Związku Sowieckiego przy udziale sił Polski, NRD i innych państw Układu Warszawskiego, z wyjątkiem Rumunii. Nie tylko rewolucje są krwawo tłumione przez siły obce, w Chile Stany Zjednoczone rękoma gen. Pinocheta w sposób szczególnie krwawy obaliły demokratycznie wybrany rząd prez. Salvadore Alliende.

Spontaniczny bunt-rewolucja "Solidarności", do którego przyłączyło się 10 milionów Polaków, na skutek działań z zewnątrz, w szczególności ze strony Stanów Zjednoczonych, został przekształcony w sterowany z zagranicy ruch polityczny. Dziś niewielu tylko uczestników tej prawdziwej "Solidarności" polepszyło swój byt w następstwie tego, najpierw spontanicznego, a później sterowanego ruchu, na fali którego interes polityczno-ekonomiczny zrobili tacy, jak Adam Michnik, który z działacza KOR-u przepoczwarzył się w multimilionera, jak Bronisław Geremek, robiący karierę polityczną. Dziś oni nie zająkną się nawet o życiowych interesach zatrudnionych robotników, nie mówiąc o milionach bezrobotnych Polaków. To samo dotyczy ongiś ubóstwianego przez 10 milionów Polaków Lecha Wałęsy, który też dziś nie widzi ubóstwa robotników, ale jeździ po świecie z "wykładami" o demokracji, za które pobiera pokaźne pieniądze.

Tylko człowiek zupełnie ślepy politycznie nie odróżni inspirowanej i finansowanej z zewnątrz rewolucji od rewolucji spontanicznej. Tylko ślepy politycznie lub uprawiający prostytucję polityczną może zakwalifikować ukraińską "pomarańczową rewolucję" do rewolucji spontanicznych. Wybory prezydenta Ukrainy nie były walką przedwyborczą między Wiktorem Juszczenką i Wiktorem Janukowyczem, była to walka Stanów Zjednoczonych o oderwanie Ukrainy od Rosji, co w sposób chyba niezamierzony całkiem jasno potwierdził prez. A. Kwaśniewski, ale czego nie chce przyjąć do wiadomości chociażby tenże Lech Wałęsa. "Pomarańczowa rewolucja" na Ukrainie została przeprowadzona zgodnie z opracowanym na zlecenie rządu Stanów Zjednoczonych przez jego pracowników scenariuszem, rok temu praktycznie sprawdzonym w Gruzji. Scenariusz został opracowany kilka lat temu, na Ukrainie jego przygotowanie do wprowadzenia w życie trwało co najmniej trzy lata i kosztowało kilkaset tysięcy dolarów. Znane są nazwiska niektórych wykonawców, obywateli USA, wprowadzania w życie tego scenariusza, na przykład: Myron Wasyłyk czy Adrian Karatnyćkyj. Dziwnym zbiegiem okoliczności mają oni ukraińskie nazwiska. Znany jest fakt poparcia dla "pomarańczowej rewolucji" ze strony prezydenta Gruzji Michaela Saakashvili. Nie dziw więc, że proamerykańscy zwycięzcy na postsowieckim, obszarze – prezydent Gruzji i prezydent-elekt Ukrainy Nowy 2005 Rok spędzają razem w ukraińskich Karpatach.

Nacjonaliści ukraińscy byli wykorzystywani nie tylko przez Zachód na Zachodzie, oni weszli też w skład politycznej formacji Wiktora Juszczenki "Nasza Ukraina", z ramienia której szereg spośród nich weszło do Rady Najwyższej Ukrainy, w tym lider banderowców Jarosława Stećko, jawny faszysta ukraińsko-banderowski z Wołynia Wasyl Czerwonij, który został kierownikiem komitetu wyborczego Wiktora Juszczenki w obwodzie rówieńskim. Nacjonaliści ukraińscy ze względów taktycznych byli nie tylko tolerowani, ale też wywyższani przez władze Ukrainy, konkretnie przez prez. Leonida Kuczmę, który wspomnianą Jarosławę Stećko odznaczył najwyższym orderem Ukrainy, zaś po jej śmierci rząd pod kierownictwem Wiktora Janukowycza zezwolił na jej pochowanie na kontrolowanym przez rząd prestiżowym cmentarzu "Bajkowe" w Kijowie. Władze Polski nie reagowały na te fakty.

Stany Zjednoczone i Unia Europejska, każde na swój sposób, prowadzą politykę globalizacji, która nie jest pomysłem amerykańskim, politykę swoistej globalizacji prowadziła już Rosja bolszewicka, tworząc w następstwie zwycięstwa rewolucji 1917 roku "federację" republik związkowych. Globalizacja w wykonaniu USA nie zmierza do tworzenia formacji w rodzaju Unii Europejskiej, jej celem jest opanowanie ekonomiczne strategicznych regionów zasobnych w źródła energii. Globalizacja w wykonaniu Unii Europejskiej ma na celu opanowanie kapitału wchodzących w jej skład państw, stworzenie rynków zbytu i obszarów taniej siły roboczej.

W tym sensie zbiegły się powody poparcia przez Unię Europejską zaprojektowanej przez USA "pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie: Rosja bez współdziałania z Ukrainą będzie osłabiona, łatwiej będzie opanowywać jej źródła energii. Globalistyczny interes Zachodu nazwany został walką o "demokrację" na Ukrainie, czego nie dostrzegły polskie elity polityczne, z wyjątkiem prez. A. Kwaśniewskiego, który wie "co jest grane".

"Pomarańczową rewolucję" na Ukrainie wygrały Stany Zjednoczone wraz z Unią Europejską, w tym z Polską, jej Prezydent, Sejm, większość struktur politycznych, a nawet polskie uczelnie tę rewolucję poparły aktywnie. Do wygranej "pomarańczowej rewolucji" przyczyniły się struktury rządowe państw zachodnich, w tym Kanady i Polski które na swój koszt wysłały na Ukrainę ponad 13 tysięcy "obserwatorów", a oni w rzeczy samej byli nie obserwatorami, a propagatorami tej rewolucji, przynajmniej 95% wśród nich, w tym z Polski, to byli nacjonaliści ukraińscy.

Wybory na Ukrainie przegrała popierająca W. Janukowycza Rosja.

Prowadzony na Ukrainie pojedynek między Zachodem i Rosją przegrała Rosja. Ale czy wygrał naród ukraiński? Według B. Geremka (i nie tylko według niego) "pomarańczowa rewolucja" na Ukrainie była wyłącznym dziełem narodu ukraińskiego, popatrzmy więc na ten problem w świetle uznanych przez Zachód wyników wyborów. Zgodnie z nimi (dane po obliczeniu 99,6% głosów) za W. Juszczenką głosowało 15.115.452 wyborców, a za W. Janukowyczem 12.848.087 wyborców. W świetle oficjalnych danych - za kogo tedy uznać tych prawie 13 milionów głosujących za Janukowycza ukraińskich wyborców – nie za część narodu ukraińskiego? Jeżeli nie, to za kogo? Poza tym – faktem powszechnie znanym była korupcja władz na Ukrainie (w Polsce też!), był stan ubóstwa dużych obszarów społeczeństwa ukraińskiego (w Polsce też!). Wyborcy nie mieli zaufania do władzy, która popierała W. Janukowycza, a W. Juszczenko obiecywał im "Amerykę". Wyborca ukraiński nie zastanawiał się nad faktem, że żona Wiktora Juszczenki jest obywatelką Stanów Zjednoczonych, że jest ona zdecydowaną banderówką. Zresztą - czy wyborcy wiedzieli o tym?

Polska w tym pojedynku wystąpiła przeciwko Rosji. Już nie komunistycznej, nie bolszewickiej, ale mniej więcej tak samo "demokratycznej", jak obecna Polska i Ukraina. Jakimi, prócz niskich względów przypodobania się Stanom Zjednoczonym, pobudkami politycznymi kierowała się w tym (i nie tylko w tym) wypadku Polska? W tym kontekście należy sformułować pytanie - czy w obecnej sytuacji geopolitycznej Rosja stanowi jakiekolwiek zagrożenie dla Polski? Czy poparcie przez Polskę "pomarańczowej rewolucji" nie może obrócić się przeciwko niej, to znaczy przeciwko Polsce? Przypatrzmy się temu problemowi.

Problem natury polityczno-ekonomicznej.

Polska nadal zależy od dostaw ze źródeł energii z Rosji, w dużej mierze sprowadzanych przez Ukrainę. Ta zależność dotyczy też prawie całej Europy Zachodniej. Czy można wykluczyć zamknięcie przez Rosję kurka z płynącym do Polski i Europy gazem? Pozorna przyczyna takiego zamknięcia nie musi być polityczna, może nastąpić długotrwała "awaria" urządzeń wydobywczych lub przesyłowych. Bez zysków ze sprzedaży ropy i gazu Rosja przeżyje, jej naród jest przyzwyczajony do znoszenia niedostatków. Stany Zjednoczone nie są uzależnione od wspomnianych dostaw. A Ukraina, Polska i Europa Zachodnia – tak.

Problem natury politycznej.

Polska w swoim poparciu "pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie nie uwzględniła faktu, że ważkim ludzkim czynnikiem jej wykonania na samych dołach były siły przeżyłego na Ukrainie i w Polsce oraz osiadłego na Zachodzie nacjonalizmu ukraińskiego. Dojście do władzy W. Juszczenki uprawni te siły, w szczególności ich odłamu banderowskiego, do wystawienia nowej władzy na Ukrainie rachunku politycznego, którego pierwszym żądaniem będzie uznanie OUN-UPA za formację narodowowyzwoleńczą narodu ukraińskiego. Jak uznanie przez władze Ukrainy OUN-UPA za analogię do AK odbierze Polska? Rosja nie wysuwa jakichkolwiek pretensji terytorialnych wobec Polski, a jak będzie z Ukrainą, gdy stanie się ona nacjonalistyczną? Chodzi o tzw. "Zacurzonie", do którego pretensje zgłasza oficjalnie opanowany przez element banderowski Związek Ukraińców w Polsce, chodzi o Podlasie, o szeroko pojętą Chełmszczyznę, tzw. Nadsanie i Łemkowszczyznę, chodzi o 19.500 km˛ terytorium Państwa Polskiego. Czy w rozgrywanym na Ukrainie między Zachodem i Rosją konflikcie Polska powinna była zdobyć się na neutralność?

Problem natury moralnej. Nic nie może usprawiedliwić stawanie w jednym szeregu z ludźmi, na których ciąży zarzut ludobójstwa, którzy są apologetami formacji, które dopuściły się zbrodni ludobójstwa – na ludności polskiej (co najmniej 120.000 ofiar) i ukraińskiej (co najmniej 80.000 ofiar), razem co najmniej 200.000 ofiar. W następstwie działania niekontrolowanych sił przyrody w Azji południowej w ostatnich dniach zginęło ponad 150.000 ludzi, a w czasie okupacji hitlerowskiej i po jej zakończeniu z rąk ludzi – z rąk banderowskich, śmiercią męczeńską zginęło więcej, niż w wyniku działań ostatniego tsunami. Tymczasem władze Polski – Prezydent, Sejm, Rząd, a nawet takie instytucje, jak senaty uniwersytetów – w toku "pomarańczowej rewolucji" stanęły w jednym rzędzie obok banderowców z Zachodu, z Polski i na Ukrainie. Obok nich stanął też były prezydent RP Lech Wałęsa, obecny prezydent A. Kwaśniewski, liderzy Prawa i Sprawiedliwości, Platformy Obywatelskiej. Oni razem z banderowcami na Placu Niepodległości w Kijowie "robili pomarańczową rewolucję". Czy ich wyobraźnia była na tyle przytępiona, że nie wiedzieli co czynią? Można zrozumieć opowiedzenie się Cerkwi greckokatolickiej po stronie "pomarańczowej rewolucji", bo na jej fali można będzie poszerzyć wpływy tej Cerkwi na Wielką Ukrainę, zresztą ta Cerkiew zawsze stała przy nacjonalizmie ukraińskim, od samego powstania OUN, potem w toku działań OUN-UPA, ona nigdy nie potępiła dokonanego przez banderowców ludobójstwa. Trudno jednak zrozumieć opowiedzenie się Episkopatu Polski po stronie "pomarańczowej rewolucji". Czy kierował się on względami politycznymi Watykanu z pominięciem do dziś nierozliczonego problemu moralnego w postaci braku potępienia banderowskich inicjatorów, organizatorów i wykonawców zbrodni ludobójstwa na bezbronnej ludności polskiej i ukraińskiej? Czy ta zbrodnia ma pójść w zapomnienie? A przecież nawet w świeckim prawie karnym przyjęto, że zbrodnia ludobójstwa nie ulega przedawnieniu, zaś w nauce Kościoła warunkiem przebaczenia jest żal za popełnione grzechy.

To, jak się zachowała się duża część polskich elit politycznych (jak też naukowych) w kontekście "pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie, jest oczywistą krzywdą potomków tych Polaków, którzy z rąk banderowskich stracili swych najbliższych. Jest to dla nich, dla organizacji kresowych, lekcja, następstwem, której winno być zjednoczenie i intensyfikacja działań w postaci żądań pod adresem władz Polski i Ukrainy o potępienie nacjonalizmu ukraińskiego, jego faszystowskiej ideologii i zbrodniczych planów politycznych, jego struktur, które dopuściły się zbrodni ludobójstwa. Należy mieć świadomość tego, że na Ukrainie nie chodziło o demokrację - po stronie Janukowycza byli oligarchowie donieccy, a po stronie Juszczenki tacy multimilionerzy, jak Julia Tymoszenko, Petro Poroszenko, jawny banderowiec Wasyl Czerwonij i inni - lecz o interesy Stanów Zjednoczonych, których pomocnikami w tych wydarzeniach byli nacjonaliści ukraińscy, a z nimi nie jest po drodze dla tych, którzy z rąk banderowskich stracili swoich najbliższych, bo to jest niemoralne.

Nie znalazł się w Polsce autorytet, który by powiedział: my nie mamy powodów do tego, aby życzyć Wiktorowi Janukowyczowi zwycięstwa w wyborach prezydenta Ukrainy, ale mamy powód do tego, aby Wiktorowi Juszczence życzyć w tych wyborach klęski, bowiem on w dużej mierze opiera się na nacjonalistach ukraińskich, na apologetach zbrodniczej OUN-UPA-SB, zachowajmy więc neutralność wobec "pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie.

Refleksje ogólnej natury.

Wydarzenia na Ukrainie od 20 grudnia z platformy przestrzegania prawa, w szczególności Konstytucji Ukrainy, weszły na platformę polityczną, a to nie wróży stabilizacji. Od tego dnia do końca roku w Kijowie nastąpiły przetasowania w elitach politycznych Ukrainy (jeżeli je w ogóle można nazwać elitami), być może w przyszłości zostanie ujawnione – kto w tym czasie i przez kogo został "kupiony", kto sam się "sprzedał", jakie były wzajemne tajne zobowiązania zwolenników L. Kuczmy wobec zwolenników W. Juszczenki i odwrotnie, jakie były uzgodnienia klanów oligarchicznych.

Wybory na Ukrainie nie zakończyły napięcia w tym regionie Europy. Istnieją podstawy do przewidywania, że Rosja tak łatwo nie pogodzi się z utratą Ukrainy.

Mówimy: Zachód, mówimy Stany Zjednoczone mają interes w tym, aby osłabić Rosję przez oderwanie od niej Ukrainy, aby móc wpływać na kierunki dochodów z eksploatacji rosyjskich złóż ropy i gazu. Faktycznie zaś należy mówić o wielkim kapitale zachodnim, który w niedalekiej przeszłości zaczął przejmować akcje rosyjskich potentatów finansowych, czemu sprzeciwstawiła się Rosja – patrz przykładowo: sprawa JUKOS-u i jego właściciela Michaiła Chodorkowskiego, sprawa Borysa Bieriezowskiego. To te siły zadecydowały o wyniku wyborów na Ukrainie, ale nie przesądziły o ostatecznym rozwoju wydarzeń.

Rzeczą tych sił jest wykorzystywanie nacjonalistów ukraińskich do wykonywania swych zadań, zaś rzeczą polskich elit politycznych (i naukowych) było i jest niedopuszczanie do bratania się z eksponentami zbrodniczej OUN-UPA-SB, co, niestety, nie nastąpiło. Moralność jest jedna, wyraźna, jednoznaczna, nie można jej relatywizować, kierując się wątpliwej wartości względami politycznymi.

Toronto, 3 stycznia 2005 r.

_____________________________________________

Dr hab. Wiktor Poliszczuk, prawosławny Ukrainiec, ur. 10.10.1925 r. w Dubnie na Wołyniu. W kwietniu 1940 r. wywieziony do Północnego Kazachstanu, od 1944 do 1946 r. na lewobrzeżnej Ukrainie, od 1946 do 1981 r. w Polsce, gdzie ukończył liceum pedagogiczne oraz Wydział Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego. Doktoryzował się w zakresie nauk humanistycznych (nauki o polityce) na Uniwersytecie Wrocławskim, habilitował się na Uniwersytecie Śląskim. Od 1981 r. w Kanadzie, gdzie podjął badania nad nacjonalizmem ukraińskim.

Dr hab. Wiktor Poliszczuk jest jedynym w skali światowej autorem, który dokonał dogłębnej analizy ideologii nacjonalizmu ukraińskiego. Dotarł on do dużej części dokumentów archiwalnych z zakresu działań struktur nacjonalizmu ukraińskiego, szczególnie autorstwa struktur OUN-UPA-SB, i na ich podstawie opracowuje swoje publikacje.

Dr hab. Wiktor Poliszczuk jest autorem następujących prac:

1. "Prawa człowieka w teorii i praktyce ZSRR";

2. "Prawa narodów w teorii i praktyce ZSRR";

3. "Zarys anatomii bolszewizmu";

4. "Gorzka prawda: zbrodniczość OUN-UPA" (wersja polska, ukr. i ang.);

5. "Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego" – rozprawa doktorska;

6. "Apokalipsa według Wiktora Ukraińca";

7. "Fałszowanie historii najnowszej Ukrainy";

8. "Ocena polityczna i prawna OUN i UPA" (jęz. polski, ukr., i ang.);

9. "Akcja Wisła – próba oceny";

10. "Zginęli z rąk ukraińskich?";

11. "Pojęcie integralnego nacjonalizmu ukraińskiego";

12. "Posłanie do Braci Polaków";

13. "Manowce polskich historyków";

14. "Ukraińskie ofiary OUN-UPA";

15. "Rok 1943: OUN Bandery na Wołyniu";

16. "Integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu", t. I;

17. "Dowody zbrodni OUN i UPA – integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu", t. II – rozprawa habilitacyjna;

18. "Nacjonalizm ukraiński w dokumentach – integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu", cz. 1 (tom III);

19. "Nacjonalizm ukraiński w dokumentach – integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu", cz. 2 (tom IV);

20. "Nacjonalizm ukraiński w dokumentach – integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu", cz. 3 (tom V) :

21 Ludobójstwo nagrodzone";

22. "Gwałt na prawdzie o zbrodniach OUN Bandery"

Nadto ponad 250 artykułów, recenzji i innych publikacji.

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl