| ||||
|
w tym wydaniu:
Daniel Pipes:
J. R. Nyquist:
Mariusz D. Dastych:
Jan Jasielski:
Wiktor Poliszczuk:
Daniel Pipes:
Piotr
Rachtan:
Józef
Darski:
Daniel Pipes:
Jerzy
Przystawa:
Marian Kałuski:
Jerzy
Przystawa
Krzysztof Czabański:
Romuald Bury:
Mirosław Owczarz:
Marian Kałuski:
Andrzej Dobrowolski:
Zbyszek Koreywo:
Ryszard Jakubowski:
ks. Witold Józef Kowalów:
|
Marian Kałuski Potomek stalinowców Bermanów prezydentem III Rzeczypospolitej? Według najnowszego sondażu Polskiej Grupy Badawczej gdyby wybory prezydenckie w Polsce odbyły się w połowie grudnia br. na Lecha Kaczyńskiego głosowałoby 18% ankietowanych. Drugie miejsce w tym sondażu zajął Marek Borowski, cieszący się poparciem 16% ankietowanych. Borowski to główny kandydat lewicy w wyborach prezydenckich w 2005 roku w oczach społeczeństwa polskiego (Wirtualna Polska 19.12.2004). A więc prawie tyle samo Polaków chciałoby na stanowisku kolejnego prezydenta III Rzeczypospolitej widzieć Borowskiego co Kaczyńskiego. Biorąc jednak pod uwagę to, że nieuświadomieni lub naiwni politycznie Polacy wybrali na prezydenta dwukrotnie – w 1995 i 2000 roku – kandydata lewicy, a na dokładkę osobę, której ojciec był Żydem, nie można wykluczyć, że i tym razem mogą uczynić to samo: czyli że na prezydenta ufundują sobie kandydata lewicy o żydowskich korzeniach. Tym razem całkowitych. Pochodzenie etniczne czy religia jakiegokolwiek kandydata na prezydenta jakiegokolwiek w pełni demokratycznego państwa nie powinny mieć najmniejszego znaczenia. Liczy się tylko to, czy dany kandydat, będący akurat powiedzmy pochodzenia niemieckiego czy żydowskiego, jest nie tylko lojalnym obywatelem danego państwa, ale także szczerym patriotą. Byłoby coś bardzo złego z demokracją gdyby prezydentem mógł zostać de facto wróg danego państwa i narodu go zamieszkującego. W demokratycznych państwach nikt nie ukrywa swego etnicznego pochodzenia, a tym bardziej kandydaci na ważne stanowiska państwowe. Np. w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych Ameryki w 2000 roku kandydatem na wiceprezydenta z ramienia Partii Demokratycznej był Joseph I. Lieberman. O jego żydowskim pochodzeniu mówiono i pisano cały czas podczas kampanii prezydenckiej (zob. np. „Britannica. Book of the Year 2001”, str. 83-84). Bowiem ludzie-wyborcy mają prawo wiedzieć wszystko o kandydacie, na którego mają głosować. Niestety, tak nie jest w Polsce od 1945 roku, a szczególnie w Polsce po 1989 roku – rzekomo wolnej już od komunizmu. Tutaj zawsze skrzętnie ukrywało się i ukrywa etniczne, tj. niepolskie, pochodzenie wielu ludzi, którzy pchali się i pchają do rządowego koryta; którzy nie czują się Polakami czy po prostu nie są Polakami czy nawet lojalnymi obywatelami państwa polskiego, a chcą rządzić Polską i Polakami. Co więcej, ci ludzie często obcierali się czy obcierają o zdradę stanu. A kto ośmieli się wspomnieć o tym, że dana osoba nie jest Polakiem, zaraz wyzywa się go od szowinistów i rasistów. Cała Polska mówi, że ojciec obecnego prezydenta III Rzeczypospolitej, Aleksandra Kwaśniewskiego, był Żydem o nazwisku Sztolcman albo Stoltzman lub Stolcman. Niestety, Kwaśniewski nabrał wody w usta i nic na ten temat sam nie mówi, co raczej potwierdza tę pogłoskę. Także w żadnym jego życiorysie nic się nie mówi o jego ojcu – jego etnicznym pochodzeniu. Polacy mają być w przeświadczeniu, że Aleksander Kwaśniewski jest etnicznym Polakiem, tak jak rzekomo nimi byli np. Konstanty Rokossowski czy człowiek, który trząsł stalinowską Polską – Jakub Berman. Tymczasem nowy – jeszcze nieoficjalny - kandydat lewicy na prezydenta Marek Borowski jest całkowicie pochodzenia żydowskiego, a więc tak z ojca jak i matki – z rodziny Bermanów. Nie tylko że byli Żydami, ale także komunistami. A jak przystało na komunistów, byli agentami Kremla – wrogami Polski i Polaków. Zacznijmy od ojca Marka Borowskiego - Wiktora. Wiktor Borowski urodził się jako Aron Berman w 1905 roku w Warszawie i tamże zmarł w 1976 roku. Już jako chłopak związał się z ruchem komunistycznym w 1920 – w czasie marszu Armii Czerwonej na Warszawę, a od 1926 był członkiem Komunistycznej Partii Polski (KPP), w której awansował, gdyż był dobrym agentem Kremla. 1927-29 i 1931-32 członek Centralnego Wydz. Zawodowego KC KPP. Sekretarz KO KPP na Górnym Śląsku (1928-29) i Radomiu (1933). 1932-33 przebywał na przeszkoleniu w ZSRR. 1929-31 i 1933-39 przebywał więziony za działalność antypaństwową i antypolską. Po zajęciu wschodniej Polski przez Armię Czerwoną we wrześniu 1939 współpracował z okupacyjną władzą sowiecką. Był m.in. pracownikiem politycznym Państwowych Kursów Budowlanych w Wilnie. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 roku uciekł aż do Czuwaskiej Republiki Autonomicznej. W 1944 roku skierowany przez władze sowieckie do I Korpusu Polskiego w Sumach na Ukrainie. Został członkiem Polskiej Partii Robotniczej (PPR) i był oficerem politycznym 4 DP. Jesienią 1944 roku został przydzielony do grupy politruków skierowanych do działalności polityczno-propagandowej wśród ludności cywilnej zajętej właśnie prawobrzeżnej części Warszawy. Współorganizator komunistycznycznej prasy w zniewolonej przez Sowiety Polsce po 1945 roku. Inicjator wydawania dziennika “Życie Warszawy”, którego był redaktorem naczelnym do marca 1951. Po odejściu z “Życia Warszawy” organizował redakcję dziennika “Głos Pracy”. 15 IV 1951 - 19 XII 1967 zastępca redaktora naczelnego oficjalnego organu PZPR “Trybuna Ludu”. To o tych gazetach społeczeństwo polskie mówiło „Prasa kłamie!”. W styczniu 1949 roku zorganizował w Szkole Partyjnej przy KC PZPR Wydział Dziennikarski, którym następnie kierował i w którym wśród studentów dominowali Żydzi, przygotowywani do kontroli polskich mass mediów na wieki (wielu z nich jest ciągle „polskimi” dziennikarzami!). Jeden z inicjatorów założenia Zw. Zaw. Dziennikarzy PRL i w latach 1945-47 członek jego Wydziału Wykonawczego, a w latach 1961-64 wiceprzewodniczący Prezydium ZG Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Z rodziny Bermanów pochodził również Jakub Berman, który był drugą po Bierucie osobą w stalinowskiej Polsce, w której każdego dnia mordowano patriotów polskich i coraz bardziej zniewalano naród, a Polskę coraz bardziej podporządkowywano Kremlowi. Życiorys Jakuba Bermana wygląda następująco w moim opracowaniu na podstawie szeregu wiarygodnych źródeł: Jakub Berman (1901 Warszawa - 1984 tamże), prawnik (UWarsz.), działacz komunistyczny, monstrualny wprost wróg Polski i Polaków, jeden z organizatorów sowietyzacji Polski, współodpowiedzialny za terror stalinowski w Polsce. W szeregach Komunistycznej Partii Polski (KPP) i agent sowiecki od 1928. Jako prawnik mógł robić karierę w adwokaturze, szczególnie, że w Warszawie mieszkało 300,000 Żydów, było setki żydowskich przedsiębiorstw przemysłowych i handlowych oraz setki różnych żydowskich instytucji i organizacji. Miał także szansę zrobienia kariery naukowej. Po studiach został nieetatowym asystentem prof. Ludwika Krzywickiego na wykładach z historii ustrojów społecznych. Napisał pracę doktorską o strukturze miast polskich na podstawie spisu ludności z 1791 roku, a w “Ekonomiście” (t. II-III 1926), ukazała się jego rozprawa o założeniu związku zawodowego lokai pt. Służba domowa w Warszawie w końcu XVIII w. Zrezygnował jednak z kariery adwokackiej i naukowej. Wybrał komunizm. Do nielegalnej i zwalczanej KPP przyłączył się z pełną świadomością tego co robi. Decyzja ta była logiczną konsekwencją jego wychowania. Urodził się w rodzinie ortodoksyjnych i przeciwnych asymilacji Żydów, którzy byli także wrogami niepodległej Polski, a przede wszystkim polskiej Polski. W takim duchu, jak i duchu żydowskiej rasistowskiej teorii narodu wybranego oraz żydowskiego mesjanizmu wychowywał się Jakub Berman. Jego brat Adolf nawet nie próbował udawać, że jest Polakiem i w 1950 roku wyemigrował do Izraela - swojej prawdziwej ojczyzny, gdzie także był działaczem komunistycznym. Jakub wolał się bawić w właściciela cudzego gospodarstwa. Komunizm bowiem był jedynym ustrojem, który umożliwiał Żydom przechwycenie władzy w swoje ręce. Leninowską teorię o przewodniej roli partii komunistycznej w życiu każdego państwa łączył Berman z mesjanistyczną rzekomo przewodnią rolą Żydów w dziejach ludzkości i ich prawem, nadanym rzekomo od Boga, do rządzenia światem. Kiedy Berman wstępował do KPP, w Związku Sowieckim pełnię władzy sprawowali jeszcze Żydzi. I nie żadna walka o sprawiedliwość społeczną dla wszystkich ludzi, ale realizacja mesjanizmu żydowskiego poprzez komunizm była tym czynnikiem, dzięki któremu tylu nacjonalistów żydowskich znalazło się w ruchu komunistycznym. W każdym bądź razie Jakub Berman urodził się i zmarł Żydem, bowiem pod koniec życia, w wywiadzie udzielonym Barbarze Toruńczyk („Oni” Londyn 1985), określił się otwarcie nie jako Polak, ale jako Żyd. W KPP Berman był kierownikiem wydziału inteligenckiego KPP przy Centralnym Wydziale Zawodowym, którego był również członkiem i kierownikiem jego redakcji. Po likwidacji KPP w 1938 roku z rozkazu władz sowieckich, Berman, z polecenia Kominternu w Moskwie, likwidował komórki KPP w Polsce. Po zajęciu wschodniej Polski przez Armię Czerwoną we wrześniu 1939 wyjechał z Warszawy do okupacji sowieckiej i poszedł na współpracę z Sowietami. Od razu przyjął obywatelstwo sowieckie, agitował przed wyborami do tzw. Zgromadzenia Narodowego Zachodniej Białorusi i za przyłączeniem zajętych przez Armię Czerwoną ziem polskich do Związku Sowieckiego (akt zdrady stanu!). Był inspektorem pracy w Białymstoku, a następnie dyrektorem Domu Nauczyciela i działaczem sowieckiego związku zawodowego nauczycieli. Pchał się gdzie mógł i podlizywał się komu należało się podlizywać. Stąd upatrzył go sobie na “chłopca do zadań specjalnych” I sekretarz Białorusi Ponomarienko. Wiosną 1941 roku skierowano go do Mińska na współredaktora polskojęzycznej gadzinówki komunistycznej “Sztandar Wolności” - organu Komunistycznej Partii Białorusi. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 roku, Komitet Wykonawczy Kominternu poruczył Bermanowi przeszkolenie w specjalnym ośrodku kominternowskim w Kusznarenkowie pod Moskwą dla dawnych komunistów polskich, którzy uniknęli pogromu KPP i tych, którzy po wrześniu 1939 roku znaleźli się na terenie Związku Sowieckiego. Służyć mieli Stalinowi i jego planowi ewentualnego uczynienia z Polski komunistycznego państwa wasalnego. Byli to w większości Żydzi, co zaważyło na ich późniejszym przemożnym wpływie w stalinowskiej Polsce. Zresztą sam Berman dążył wszelkimi środkami do całkowitej supremacji Żydów w powojennej Polsce, o czym wyraźnie mówiła jego tajna dyrektywa odczytana podczas I Zjazdu Centralnego Komitetu Żydów w Polsce, który odbył się w Wałbrzychu w kwietniu 1946 roku. Mówił nie tylko o tym, że Żydzi mają wyjątkową “okazję do ujęcia w swe ręce całości życia państwowego w Polsce i roztoczenia nad nim kontroli”, ale także o konieczności opanowania przez Żydów prasy i radia, polskiej dyplomacji i wymiaru sprawiedliwości. Domagał się, aby “Uznać antysemityzm (w jego żydowskiej wykładni) za zdradę główną i tępić go na każdym kroku. Jeśli się stwierdzi, że jakiś Polak jest antysemitą, natychmiast go likwidować (fizycznie) przy pomocy władz bezpieczeństwa (które Zydzi kontolowali) i bojówek PPR jako faszystę - nie wyjaśniając sedna sprawy” (dla Bermana antysemitami byli wszyscy Polacy; na przełomie 1948/49 nakazał aresztowanie nawet członków AK-owskiej Rady Pomocy Żydom “Zegota”; już 22 X 1944 roku twierdził na posiedzeniu Biura Politycznego PPR, że AK jest związana z Gestapo, co ustawiało z góry wszystkich akowców w kolejce do więzień i na szafot), dodając: “Żydzi muszą pracować nad zwycięstwem i ugruntowaniem komunizmu, bo tylko wtedy i przy takim ustroju naród żydowski osiągnie największą pomyślność i zabezpieczy sobie najsilniejszą pozycję”. Stąd był on największym zwolennikiem pełnej sowietyzacji Polski. Dlatego był także wielkim przeciwnikiem etnicznych Polaków-komunistów (jak np. Władysława Gomułki) w rządzie i w Biurze Politycznym oraz Komitecie Centralnym PPR/PZPR i autorem tezy o “prawicowo-nacjonalistycznym odchyleniu”, w wyniku której setki Polaków-komunistów zostało po 1949 roku nie tylko usuniętych z rządu i KC oraz innych wyższych stanowisk, ale także uwięzionych lub nawet zgładzonych. Jeszcze będąc w Związku Sowieckim wspólnie z innym Żydami, a za zgodą Stalina, założył w 1944 roku Centralne Biuro Komunistów Polskich w ZSRR (CBKP), w którym był odpowiedzialny za sprawy krajowe i łączność z krajem. Głównym celem CBKP miało być czuwanie nad przejęciem kontroli w Polsce przez ludzi ściśle dyspozycyjnych, czyli związanych z NKWD i możliwie pochodzenia żydowskiego. Od 1948 roku działacze CBKP przejęli całkowitą kontrolę nad Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą (PZPR), nad Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego oraz innymi resortami i organami władzy państwowej sterującymi procesem sowietyzacji Polski (np. spośród 100 najważniejszych gazet 98 było w rękach redaktorów-Żydów; podobnie było w Polskim Radiu). Tę swoją ideę budowania państwa żydowskiego w komunistycznej Polsce Berman i jego towarzysze żydowscy wprowadzali w życie poprzez terror i bezprawie aparatu bezpieczeństwa. W latach 1949-56, jako członek Komisji Biura Politycznego KC PZPR ds. bezpieczeństwa publicznego był odpowiedzialny w Biurze Politycznym za nadzór nad Ministerstwem Bezpieczeństwa (Terroru) Publicznego (MBP). Sam Berman w hierarchii władców PRL wysoko awansował - był drugą osobą w państwie, zaraz po Bolesławie Bierucie, i to prawie od samego początku istnienia PRL. Jako agent sowiecki był w stałym kontakcie z Mołotowem i naczelnym ideologiem Kremla Andriejem Zdanowem. Zawsze uważał, że “linia partyjna” to wyraz aktualnego interesu Kremla, stąd przywódcy sowieccy darzyli go pełnym zaufaniem. Całkowicie popierał, jak wszyscy inni żydowscy komuniści w Polsce, oderwanie od Polski przez Związek Sowiecki Lwowa i Wilna. I nie dlatego, że widział w tym akt sprawiedliwości wobec Ukraińców czy Litwinów (oni nie wchodzili wówczas w rachubę, gdyż prawdziwymi władcami Lwowa i Wilna stawali się Rosjanie), a tylko dlatego, że ten akt krzywdził znienawidzoną przez nich Polskę i Polaków. W 1948 roku na konferencji Biura Informacyjnego Kominformu opowiedział się za kolektywizacją wsi polskiej, której polscy chłopi gromko powiedzieli “Nie!”. Wyraźnie przestraszała go jednak postępująca w ZSRR fala antysemityzmu i bał się jego rozlania poza granice Związku Sowieckiego. Tym bardziej aktualną stawała się pełna kontrola Polski przez Żydów. VIII 1944 - XII 1948 był członkiem KC i członkiem Biura Politycznego KC PPR, XII 1948 - V 1957 członkiem KC PZPR i członkiem jego Sekretariatu, XII 1948 - III 1954 członkiem Biura Organizacyjnego CK PZPR, XII 1948 - VII 1956 członkiem Biura Politycznego KC PZPR, w którym był oficjalnie odpowiedzialny za problemy ideologiczne, oświatowe, kulturę, propagandę oraz sprawy zagraniczne i bezpieczeństwa. Jednocześnie VIII - XII 1944 był zastępcą kierownika Resortu Spraw Zagranicznych PKWN, I - V 1945 podsekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, V - XII 1945 przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych w Krajowej Radzie Narodowej (KRN), V 1945 - XI 1952 wszechwładnym podsekretarzem stanu w Prezydium Rady Ministrów (był tzw. “szarą eminencją”), V 1950 - XI 1952 członkiem Prezydium Rządu, a od III 1954 do V 1956 wicepremierem. Był także w latach 1944-56 posłem do KRN, Sejmu Ustawodawczego i Sejmu PRL I kadencji. Okres jego wszechwładzy w stalinowskiej Polsce nazywany jest bermanowszczyzną. Śmierć Stalina i narastający gniew ludu polskiego sprawiły, że na VIII plenum KC PZPR, które odbyło się w październiku 1956 roku, Berman złożył obrzydliwą samokrytykę. Nic mu to nie pomogło. Został wówczas usunięty z KC PZPR, a 18 maja 1957 roku uchwałą IX Plenum KC PZPR został, jak to cynicznie powiedziano, tak jakby cała partia i rząd nie ponosiły odpowiedzialności za stalinizm w Polsce, “usunięty z partii jako ponoszący polityczną odpowiedzialność za brak nadzoru nad organami bezpieczeństwa publicznego, które dopuściły się poważnego naruszenia praworządności”. Nie postawiono go jednak przed sądem, jak innych zbrodniarzy żydowskich: Romana Romkowskiego, Józefa Różańskiego czy Anatola Fejgina. Gdy prokurator generalny Andrzej Burda zaproponował postawienie w stan oskarżenia także Jakuba Bermana, Biuro Polityczne KC PZPR zaprotestowało orzekając, że może on ponieść tylko "odpowiedzialność polityczną". Ten polski Stalin żył sobie spokojnie aż do śmierci nie nękany żadną sprawiedliwością. 1957-68 był pracownikiem redakcji historycznej Spółdzielni Wydawniczej “Książka i Wiedza” w Warszawie. Pozwolono mu na stare lata fałszować historię Polski. Żył i zmarł jako wróg niepodległej Polski i narodu polskiego, jako rzecznik interesów żydowskich, dla realizacji których widział wielkie możliwości w systemie komunistycznym, w którym mogła się urzeczywistnić w pełni idea “narodu wybranego” do rządzenia nie-Żydami. W Polsce Berman stał się - i to zupełnie słusznie - symbolem tego, co się określa mianem “żydokomuny”. Jest on także przestrogą, i to nie tylko dla Polski, przed żydowską V kolumną, którą w ostateczności została polska żydokomuna. Oczywiście w żadnym demokratycznym społeczeństwie dzieci zbrodniarzy nie są winni grzechów swoich rodziców i poszczególnych członków swojej rodziny. Jednak z drugiej strony jest powiedzenie, że „jabłko pada niedaleko od jabłoni”. Życiorys Marka Borowskiego w pełni to potwierdza. Marek Borowski, urodzony w Warszawie w 1946 roku, nie został wychowany w duchu polskim. Z jego oficjalnej strony internetowej i z biogramu zamieszczonego w publikacji „Kto jest kim w Polsce. Informator biograficzny” (Warszawa1993) dowiadujemy się, że od 1961 roku był członkiem, a następnie działaczem komunistycznego Związku Młodzieży Socjalistycznej. W latach 1967-68 i 1975-89 był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, która w każdym demokratycznym kraju została by potępiona jako organizacja zbrodnicza-kryminalna i antynarodowa. W marcu 1968 roku Marek Borowski brał udział w nieudanym puczu żydowskim (wówczas próbowali powrócić do władzy odsunięci od niej przez Gomułkę w 1956 roku Żydzi-stalinowcy), za co został wyrzucony z partii. Umożliwił im to jednak, a właściwie ich dzieciom, upadek komunizmu w Polsce w 1989 roku oraz tzw. „okrągły stół”. Od 1990 roku Borowski był członkiem-założycielem lewackiej Socjaldemokracji RP, a po jej rozwiązaniu w 1999 r. członek jej kontynuatorki SLD. 26 marca 2004 roku jeden z założycieli Socjaldemokracji Polskiej - nowej partii polskiej lewicy. Od października 1989 do lipca 1991 roku Borowski był wiceministrem rynku wewnętrznego w rządach Tadeusza Mazowieckiego i Jana Krzysztofa Bieleckiego, nadzorującym m.in. prywatyzację handlu i turystykę. Od października 1991 roku jest posłem na Sejm. Po zwycięstwie wyborczym postkomunitów, od października 1993 do lutego 1994 roku był wiceprezesem Rady Ministrów, ministrem finansów, w latach 1995 - 96 Szefem Urzędu Rady Ministrów, a od lutego 1996 do października 2001 roku wicemarszałkiem Sejmu. Od października 2001 do 2004 roku był marszałkiem Sejmu IV kadencji. Synowi dał na imię Jakub, ponoć dla uczczenia Jakuba Bermana. Czy człowiek mający TAKICH przodków i z takim życiorysem powinien kandydować na prezydenta III Rzeczypospolitej i to wówczas, kiedy przed narodem polskim ukrywa się jego pochodzenie etniczne i zbrodnie przeciw narodowi polskiemu jego ojca i krewnych? To tak, jakby w Izraelu wybierano na prezydenta udającego Żyda syna Hitlera, zatajając przed społeczeństwem ten „drobny” fakt. | |||