| ||||
|
w tym wydaniu:
Daniel Pipes:
J. R. Nyquist:
Mariusz D. Dastych:
Jan Jasielski:
Wiktor Poliszczuk:
Daniel Pipes:
Piotr
Rachtan:
Józef
Darski:
Daniel Pipes:
Jerzy
Przystawa:
Marian Kałuski:
Jerzy
Przystawa
Krzysztof Czabański:
Romuald Bury:
Mirosław Owczarz:
Marian Kałuski:
Andrzej Dobrowolski:
Zbyszek Koreywo:
Ryszard Jakubowski:
ks. Witold Józef Kowalów:
| Jan Jasielski Wirus Ukraiński W okresie świąt Bożego Narodzenia przebywałem na Ukrainie jako międzynarodowy obserwator wyborów. Jednym z czynników, które popchnęły mię do wyjazdu w tym świątecznym okresie w ukraińską tułaczkę, była chęć podpatrzenia i przeanalizowania wydarzeń zmieniających bieg historii, z udziałem młodych Polaków w kontekście wykorzystania doświadczeń ukraińskich w naszym kraju. To, co zaobserwowałem przerosło moje oczekiwania. Grupa polskich obserwatorów wysłanych przez PiS, z którą się zetknąłem liczyła około 450 osób. Byli to w większości ludzie młodzi, często nawet za młodzi do podjętego przez nich zadania. Mimo młodego wieku, spełnili swą rolę znakomicie a ich zaangażowanie po stronie pomarańczowej rewolucji, nieprzystające często do roli, jaką pełnili, było tak wielkie, szczere i spontaniczne, że momentami miałem wrażenie, że ta rewolucja dotyczy ich bezpośrednio. Sprawiali wrażenie ludzi, którzy wierzą, że od wyniku tych wyborów zależeć będzie ich los i los kraju, w którym oni żyją. Od początku wydarzeń na Ukrainie obserwowałem duże zaangażowanie młodzieży w akcje poparcia organizowane w Polsce, ale to, co mówili o tej sytuacji i ich ciąg na kijowski „majdan” (plac zgromadzeń), pomimo ekstremalnego zmęczenia warunkami podróży, zakwaterowania i pracy, świadczyło, że przyjechali tam, aby uczestniczyć w czymś wielkim. Spełnić swoją dziejową misję! Obalić system kłamstwa i niesprawiedliwości! Większość z tych młodych ludzi podświadomie czuje potrzebę naprawiania tego, co otacza ich wokół. Dlatego zapewne pojechali tam gdzie dzieje się coś, co chcieliby sami zrobić u siebie. Odbyłem z nimi wiele rozmów i jestem przekonany, że ich stan emocjonalny w zakresie naprawiania świata po powrocie z Ukrainy jedynie może się wzmocnić. Wydarzeniami ukraińskimi zostali zainfekowani jak wirusem, który po powrocie do kraju może dostać tylko nową pożywkę w postaci skandali i kolejnych afer. Ważne jest, aby rozwój tej infekcji poszedł w odpowiednim kierunku. Mamy teraz niepowtarzalną sytuację, aby przyspieszyć bieg wydarzeń w kraju i wzmóc działanie wirusa ukraińskiego. Sytuacja nie jest jednak bardzo łatwa gdyż nasze dotychczasowe działania cechuje słaba skuteczność a głoszone przez nas postulaty natrafiają na zaporę ustawioną chociażby w nauczaniu o systemach wyborczych według jedynie słusznych zasad głoszonych przez oficjalną literaturę przedmiotu, zgodnych z celami ordynacji proporcjonalnej. W tym właśnie zakresie miałem okazję przekonać się, rozmawiając z młodymi uczestnikami tej misji jakie spustoszenie w umysłach młodych politologów robią polskie uniwersytety i inne szkoły wyższe. Chociaż więc ci młodzi ludzie chcą naprawiać naszą rzeczywistość to idee nam bliskie (JOW) nie są przez nich powszechnie akceptowane, gdyż na uczelniach uczą ich, że ordynacja proporcjonalna (niezależnie od metody) wspiera a ordynacja większościowa deformuje wynik wyborów. Mało tego, że tak uczą, ale wręcz sprawdzają w różnego rodzaju testach i egzaminach czy takie właśnie cechy wyróżniające obie ordynacje student prawidłowo przyswoił. Od przyswojenia (czytaj: zakodowania) takiej wiedzy zależy ocena studenta na egzaminie, mająca wpływ na jego średnią ocen, a tym samym na jego byt, czyli wysokość stypendiów. Wprowadzenie takiego wartościowania metod wyborczych w trakcie nauczania akademickiego jest ordynarną manipulacją młodymi umysłami. Potwierdzi to każdy naukowiec zajmujący się psychologią społeczną i manipulacjami. Do barier ustawionych przez bierny lub dyspozycyjny świat nauki dochodzą bariery informacyjne ustawione w mediach finansowanych przez podatników, czyli mediach publicznych. Jak długo nasze szkolnictwo i media publiczne opanowane będą przez bierne, niekompetentne czy dyspozycyjne kadry, tak długo próby przebicia się do świadomości naszej młodzieży, która według mnie jest jedyną realną siłą mogącą przyspieszyć pożądane zmiany, będą utrudnione. Co więc możemy w tej sytuacji zrobić? Jak włączyć tych młodych rewolucjonistów do naszych zastępów? Te pytania kieruję głównie do naszych młodych aktywistów, bo oni najlepiej potrafią ocenić skalę oddziaływania prowadzonych akcji na młodych ludzi. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że należy podjąć spektakularne i medialne akcje demaskujące i napiętnujące działania takich publicznych instytucji jak media i szkoły wyższe. Ciekaw jestem opinii na ten temat przedstawicieli nauki, którzy zadeklarowali poparcie dla idei JOW i funkcjonują w komitetach referendalnych. Dobrze by było, aby ewentualna dyskusja na temat metod i terminarza naszych nowych akcji, odbyła się szybko i sprawnie. To ważne, bo może się zdarzyć tak, że nasza młodzież pojedzie zgodnie z zapowiedziami 25 marca do Mińska na pl., Neezawisimosti, aby świętować tam rocznicę niepodległości Białorusi, lub wytraci impet swoich działań kontestując wydarzenia ukraińskie. Postuluję, aby każdy z naszych zwolenników i działaczy nawiązał kontakty z młodymi polskimi zwolennikami przemian na Ukrainie i zainteresował ich problemami polskiej demokracji i manipulacji wynikami wyborów. Pożądane jest także wsparcie merytoryczne, organizacyjne i finansowe młodych ludzi, którzy będą zainteresowani dalszym kontynuowaniem procesu pomarańczowej rewolucji na ziemiach polskich, lub kultywowaniem jej ideałów. W naszym Ruchu można ostatnio zauważyć, że wielu działaczy i zwolenników JOW zapomniało idee, które były jego spoiwem. Mam tu szczególnie na myśli osoby, które rozważają wystawienie list w wyborach do Sejmu sformowanych z samorządowców i zwolenników JOW. Takie działania mogą przynieść tylko jeden efekt, odwrócić uwagę od spraw naprawdę ważnych, skompromitować i ośmieszyć naszych działaczy umieszczonych na listach wyborczych i w konsekwencji na długo wyłączyć pozapartyjne siły obywatelskie z wpływu na zmianę systemu wyborczego. Tym samym stracimy niepowtarzalną okazję uruchomienia nowej fali młodzieży dla słusznej sprawy. Nie przejmiemy budzącego się ideowego potencjału nowych niepokornych młodych ludzi, a co za tym idzie nie pomożemy im naprawić swojego kraju. Mam nadzieję, że nie zmarnujemy tej okazji. Czekam na Państwa opinie. | |||