now@ on-line  styczeń  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
Daniel Pipes:
 
J. R. Nyquist:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Wiktor Poliszczuk :
 
Jan Przybył:
 
Jan Jasielski:
 
Wiktor Poliszczuk:
 
Daniel Pipes:
 
Piotr Rachtan:
 
Józef Darski:
 
Były Agent:
 
Józef Darski:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Daniel Pipes:
 
Jerzy Przystawa:
 
Marian Kałuski:
 
Jerzy Przystawa
 
Krzysztof Czabański:
 
Romuald Bury:
 
Mirosław Owczarz:
 
Marian Kałuski:
 
Andrzej Dobrowolski:
 
Zbyszek Koreywo:
 
Ryszard Jakubowski:
 
 
 
John the Hippie:
 
Solidarność IENESP:
 
ks. Witold Józef Kowalów:
 

Andrzej Dobrowolski

Krytycznie o posłowaniu Stanisławy Prządki

Nauczyliśmy się w XX wieku oceniać posłów swej ziemi nie za stan państwa, ale za wspomaganie swego powiatu w uzyskiwaniu dotacji centralnych i załatwianiu lokalnych kwestii na szczeblu centralnym biurokracji. Po przewrocie majowym w 1926r. Sejm był w znacznej mierze instytucją fasadową, zatwierdzającą tylko decyzje sztabu Marszałka Piłsudskiego, a po 1945r. już całkowicie zamienił się w maszynkę do głosowania, uchwalającą bezmyślnie podane przez Komitet Centralny PZPR projekty praw. Polacy zdawali sobie z tego sprawę, więc nie dokuczali posłom w sprawach państwowych, ale dopominali się co najwyżej drobiazgów, np. zatwierdzenia w Ministerstwie Oświaty decyzji o budowie szkoły w Żelechowie albo, powiedzmy, bitej drogi do Przewozu.

Chociaż czasy zmieniły się w 1991r., wybory do parlamentu nie są fałszowane przy urnach i posłów nikt nie straszy więzieniem, deportacją z kraju i pobiciem przez „nieznanych” sprawców, to wymagania Polaków trwają mocą przyzwyczajenia.

Przykładem na to są pozytywne opinie o pracy poselskiej Stanisławy Prządki. Pani poseł załatwiła strażakom i policjantom z naszych stron państwowy przydział samochodu i przyczyniła się do zatwierdzenia budowy obwodnicy w Garwolinie, co świadczy o tym, jakoby była dobrym posłem. Oczywiście wszędzie na świecie jest tak, że operatywny poseł, urzędnik i minister wykracza poza ścisły zakres swego działania i różnymi sposobami pomaga ludziom. Rozliczany jest jednak przede wszystkim ze swych podstawowych obowiązków. Zastanówmy się więc: Jak pani poseł spełnia swe podstawowe obowiązki, głosując w Sejmie?

Pani poseł głosowała za powołaniem rządu Leszka Millera. Była to decyzja zła, bo powołani przez niego ministrowie i sekretarze okazali się cynicznymi aferzystami, dla których zwykli ludzie są głuptasami potrzebnymi tylko w dniu wyborów. Była to decyzja zła, bo ten rząd nie dokonał usprawnienia państwa, na przykład redukcji biurokracji, chociaż złotousty minister spraw wewnętrznych i administracji Józef Oleksy obiecywał, że przynajmniej zlikwiduje powiaty grodzkie.

Partia pani poseł często deklaruje, że nie może przeprowadzić pewnych reform, bo nie ma na nie zgody społecznej. To wymówka. Sprzeciw wobec przywrócenia kary śmierci i akceptacja „małżeństw” homoseksualnych nie zgadzają się z opinią społeczną, co dowodzi, że swoje kontrowersyjne idee lewica jest gotowa odważnie wprowadzać w życie wbrew tej opinii. Powiedzmy wprost – skoro SLD nie chce np. zmniejszyć powiatowych i wojewódzkich przerostów samorządowych i administracyjnych, a zaoszczędzonych pieniędzy przesunąć na sądy i policję, to dlatego, że nie chce sprawnej policji i sądów, a nie dlatego żeby nie urazić „lokalnych działaczy”.

Pani poseł głosowała za kolejnymi budżetami, narzucające wysokie podatki i podwyżki składki na ZUS duszące przedsiębiorczość tak, że zagraniczne firmy wolą budować swe fabryki na Słowacji czy w Estonii niż w Polsce. Pani Poseł przyzwoliła na bolesny wzrost cen towarów i usług, żeby VAT-em spłacać składkę na UE.

Pani poseł poparła powołanie rządu premiera Marka Belki. Kiedy przed głosowaniem wotum zaufania poseł Samborski zapytał, czy nowy premier zniesie 300 obowiązujących w Polsce koncesji, tak przecież korupcjogennych, odpowiedziało mu milczenie oznaczające, że ich nie zniesie. Pani poseł głosowała więc świadoma, że nowy rząd będzie równie zły, jak zły był stary.

Pani poseł głosowała za rządem, który rezygnuje z niepodległości Polski, podpisując w Brukseli traktat konstytucyjny państwa europejskiego. Oczywiście wszystko to w imię pięknych haseł o braterstwie zaczerpniętych z niemieckiej „Ody do radości”, pod którymi czai się długofalowa, trudno dostrzegalna dla nas – laików, polityka zjednoczenia ziem niemieckich z 1937r., realizowana poprzez metody bankowe, prawne, medialne i gospodarcze (Gomułka w grobie się przewraca).

Stanisława Prządka, pełniąc funkcję Naczelnika Garwolina w latach 80. i usuwając się z polityki do banku Pekao S.A. w latach 90., zyskała pewien respekt jako człowiek pozbawiony doktrynerstwa, przeciwnik politycznych prześladowań opozycji z Pierwszej Solidarności (ja o tym pamiętam), i człowiek bezpośrednio nieodpowiedzialny za zło III RP.

W obliczu rozpadu Państwa Polskiego względne zasługi nie mogą być jednak powodem przemilczenia jej odpowiedzialności, jako posła ziemi garwolińskiej, za skutki rządów SLD. To znaczy także jej rządów.

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl