| ||||
|
w tym wydaniu:
Daniel Pipes:
Agostino Bono:
Daniel Pipes:
Jerzy Przystawa:
Antoni Lenkiewicz:
Daniel Pipes:
Jan
Engelgard:
Cezary Rozwadowski:
Kazimierz Murasiewicz:
Jerzy
Przystawa:
Marian Kałuski:
Jerzy
Przystawa
Paweł
Sztąberek:
Joker:
Alain Korona:
Andrzej Zaremba:
Tomasz Tokarz:
O. Dariusz W. Andrzejewski:
Karolina Przesmycka:
Tomasz J. Kaźmierski:
Beata Andrzejewska, Robert Popielewicz:
Andrzej Madej:
ks. Witold Józef Kowalów:
Władysława Krynicka:
|
Kazimierz Murasiewicz ORWELL - BIS Za czasów PRL-u twórczość George’a Orwella fascynowała nas Europejczyków odgrodzonych od wolnego ponoć świata żelazną kurtyną. Ta fascynacja nie wynikała z zachwytu nad straszną treścią np. „Roku 1984-go”, lecz z zawartej w powieści trafnej charakterystyki systemu totalitarnego w wydaniu komunistycznym. Znajdowaliśmy w jego dziełach odbicie naszej rzeczywistości, przestrogi co do „postępu” w jej dalszym rozwoju i potwierdzenie naszego ciężkiego losu, a może i usprawiedliwienie dla wszechogarniającej nas niemożności. Rok 1989 przyniósł nam wolność, czy raczej poczucie wolności, gdyż jak się później okazało, nasze o niej wyobrażenie wynikające z wcześniejszych marzeń różniło się od osiągniętego stanu faktycznego. Bez względu na autorstwo sprawcze upadku komunizmu: czy jak chcą jedni – Opatrzności, drudzy – Polskiego Papieża, czy inni – Wałęsy i „Solidarności”, należało w nowej rzeczywistości się odnaleźć i znaleźć w niej miejsce dla III RP. Z braku oryginalnych pomysłów powstawały fantazje na temat nowej rzeczywistości, jak np. „NATO-bis” Lecha Wałęsy. Kariera Wałęsy w swoim oszałamiającym kształcie mogła nieść nadzieje także dla maluczkich. Niczym jakiś bajkowy Szewczyk co został królem – prosty acz zmyślny elektryk otrzymał pokojową nagrodę Nobla, ileś tam doktoratów honoris causa i został prezydentem. Będąc na prezydenckiej emeryturze nie poszedł w zapomnienie. Jest zapraszany przez różne gremia, wygłasza wykłady i odczyty opłacane przez gospodarzy. Być może z racji ich genialnej treści, być może z niewiadomych jak na razie przyczyn. W tych prelekcjach i wywiadach prasowych udziela ex-prezydent rad i sypie twórczymi pomysłami, jak ten iż kontynent nasz stanie się stanami zjednoczonymi Europy, a on pierwszym prezydentem tej federacji. Dowodem na nieograniczony zasób twórczych pomysłów L. Wałęsy jest informacja dostarczona w dniu 27-mym września br. przez „The Oakland Tribune”. Pod tą datą gazeta relacjonuje spotkanie Wałęsy z uczniami Athenian School w Danville w Kalifornii. Z tłumaczenia języka Wałęsy na angielski i z angielskiego na polski /bezpośrednio z Wałęsy na polski wcale nie byłoby łatwiej/ dowiadujemy się, że „Stany Zjednoczone uratowały pokój i dobrobyt świata działając szybko po terrorystycznych atakach 11 września 2001. Gdyby USA nie podjęły akcji – dalsze ataki miałyby miejsce w miastach takich jak Moskwa, Paryż i Londyn. USA nie miały wyboru. Gdyby USA nie działały zdecydowanie po 9/11, cały świat byłby ogarnięty wojną.” Tak to laureat pokojowej nagrody Nobla znalazł usprawiedliwienie dla wojny prewencyjnej co do której wiadomo, że pretekst do niej był nieuzasadniony, a przygotowywana była /wg Pata Buchanana z „The American Conservative” – „Whose war?”/ już na kilka przed atakami z 11-go września. W dodatku Wałęsa choć nie jest laureatem w dziedzinie ekonomii dał popis znawstwa i w tej dziedzinie dostrzegając jakiś „dobrobyt świata” jako istniejącą globalną rzeczywistość. W spotkaniu z uczniami Wałęsa zaproponował receptę na bardziej pokojowy świat – „ONZ powinna być zastąpiona przez globalny parlament, Rada Bezpieczeństwa powinna być przekształcona w globalne siły bezpieczeństwa. Świat powinien zostać podzielony na okręgi, w których generałowie odpowiedzialni byliby za radzenie sobie z trzema jedynie zagadnieniami – konflikty graniczne, rasizm i terroryzm.” Jak przystało na pokojowego laureata Wałęsa wyraził troskę o pokój na świecie, choć forma jego zabezpieczenia miałaby dość specyficzny charakter – poprzez globalizm, rząd światowy i władzę wojskowych. Trzeba przyznać, że rojenia te nie stanowią nowości. Wszak różne loże zgłaszały podobne pomysły, komuniści też dążyli do panowania nad całym światem, USA stając w roli jedynego supermocarstwa podobny przejawia apetyt, a globalizacja staje się na tyle faktem iż do ustanowienia rządu światowego jest coraz bliżej. Również postawienie konfliktów granicznych, rasizmu i terroryzmu jako węzłowych zagadnień dla świata nie dziwi. Mieliśmy przykład z ingerencją USA i NATO w Serbii dla „pokojowego” ustanawiania granic. Mamy przykłady stosowania podwójnej miary wobec terminów rasizmu i terroryzmu w zależności od przebiegu linii interesów Izraela i USA. Wałęsa nie ograniczył się do politycznej futurologii, ale dla podkreślenia swego realizmu politycznego zajął się również problemami aktualnymi. „By rozładować konflikt arabsko-izraelski siły te /owych generałów – przyp. K.M./ szłyby od domu do domu, by znaleźć i zniszczyć broń, zasugerował. Ci, którzy odmówią rozbrojenia się, byliby wysłani na Biegun Północny. Konflikt byłby zakończony w przeciągu dwu miesięcy”. Tak proste, że nawet Orwell na to nie wpadł. Przy okazji wiemy już kto byłby uznany za rasistę lub terrorystę oraz kto i w czyim imieniu taką cenzurkę by wystawiał. Aż dziwne, że premier Szaron nie skorzystał jeszcze z tej rady. W wieku XX świat przeżył obozy i łagry, zsyłki i deportacje. Wydawać by się mogło, że te okropności odeszły już na zawsze w przeszłość, a twórczość Orwella ma wartość już li tylko historyczną. Okazuje się jednak, że jeszcze wszystko przed nami, nawet powtórka z historii. Trzeba do tego tylko /o ironio/ kogoś szczycącego się obaleniem komunizmu, protektora demokracji, miłośnika wolności i laureata pokojowej nagrody Nobla w jednej osobie, aby najczarniejsza przeszłość mogła twórczo się odrodzić. Aby nie popaść w pesymizm, znając uprzednie aspiracje do sprawowania prezydentury w całej Europie, może należałoby domniemywać co do chęci objęcia swoim przywództwem całego świata przez L. Wałęsę. Jeśli jednak ta wizja miałaby się sprawdzić? Antyutopia Orwella nabrałaby nowych, realnych kształtów. Być może wystarczy wzbogacenie zaszczytów Wałęsy o nagrodę Nobla w dziedzinie literatury jako Orwella-bis. Byleby wizja Wałęsy literata nie doczekała się przezeń lub przez innego uszczęśliwiacza ludzkości wdrożenia. BI Nr 7 Stowarzyszenia SN, Wałbrzych | |||