now@ on-line  listopad  2004

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


  w tym wydaniu:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Barry Rubin:
 
Garry K. Busch:
 
Paweł Sztąberek:
 
Daniel Pipes:
 
Józef Darski:
 
Jan Kowalski:
 
Jerzy Przystawa:
 
Paweł Sztąberek:
 
Joker:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Andrzej Kumor:
 
Adrian R. Jaszewski:
 
Kazimierz Murasiewicz:
 
Zbyszek Koreywo:
 
S. Chamilton:
 
Witold Filipowicz:
 
Hotnews:
 
ks. Witold J. Kowalów:
 
Łucja Zalewska:
 

Jan Kowalski

Orlengate, czyli kto tu jest bogaty

Po aferze Rywina, która odkryła tajemniczą "grupę trzymającą władzę", polskim życiem politycznym wstrząsnęła kolejna. Ostatnio odkryta afera jest związana z największym i najbardziej dochodowym (co w tym kontekście jest nie bez znaczenia) polskim przedsiębiorstwem, jakim jest Orlen. Zdecydowana większość dorosłych Polaków jest konsumentem sprzedawanej przez Orlen benzyny. A z produktów ropopochodnych korzystamy wszyscy. Dlatego porównując wielkość obu, o tej z udziałem Rywina powinniśmy wyrażać się co najwyżej aferka.

W ostatniej aferze, mimo nieodtajnienia jeszcze wielu notatek, od razu wiadomo że sejmowa komisja śledcza przesłucha najwyższą władzę w państwie - prezydenta Kwaśniewskiego, i najbogatszego Polaka - Jana Kulczyka. Kto i za co jest odpowiedzialny, mam nadzieję, że się dowiemy jeszcze przed upływem 30 lat. Jedno jest wszak pewne, wzajemne oskarżenia są stawiane na samych szczytach władzy. Dotychczasowe rozgrywki wewnątrz warstwy rządzącej polegały na wzajemnym szachowaniu się, z poświęcaniem medialnym drobnych płotek. I miały na cel poszerzenie i obronę własnego terytorium. Tym razem jednak sprawa wygląda naprawdę poważnie. Na tyle poważnie, że należałoby popatrzeć odrobinę poza polski grajdołek.

Nafta rządzi światem, to już wiemy. Wiemy też, już od kilku lat, że polskie rafinerie stanowią cel do zdobycia dla Rosjan, którzy chcieliby zarabiać nie tylko na sprzedaży, ale i na jej dystrybucji w Polsce. Ponieważ nafta jest surowcem strategicznym, a kurica nie ptica - Polsza nie zagranica, jak mawiają z dawien dawna Rosjanie, uzyskanie kontroli nad polskim przemysłem naftowym pozwoliłoby im powoli odzyskiwać straty geopolityczne. Straty, które musieli ponieść dla przeorganizowania Imperium, ale to temat na inny artykuł. Oficjalna debata na temat ostatniej afery prowadzona w massmediach sprowadza się w zasadzie do postawienia alternatywy: czy Rosjanie rzeczywiście przekupywali i mieli obiecane, czy to tylko rosyjski blef mający wstrząsnąć podstawami polskiego państwa. Przy czym prasa postępowa typu "Gazeta Wyborcza" jeszcze przed odtajnieniem i rozpoczęciem na poważnie śledztwa ogłosiła wszem i wobec, że to ordynarna rosyjska propaganda mająca na celu zniszczenie autorytetu najwyższych władz.

Gdybym był kulturalnym inteligentem, uznałbym słuszność takiego rozumowania. Niestety, nie jestem, czego również moim czytelnikom życzę. A zatem zastanówmy się.

Po pierwsze, Rosja nie może narzekać na liczbę sprawdzonych przyjaciół w obecnej elicie władzy, i do tej pory nic nie wskazywało, że liczbę tę zamierza zredukować.

Po drugie, polska elita władzy sprzedaje się i państwo, którym zarządza, każdemu... No właśnie. Może tu odkryliśmy klucz do zagadki, czyżby pojawił się ktoś, kto daje więcej? Wydaje się, że to nikt inny tylko nasz najlepszy sojusznik. Jeśli mnie bowiem pamięć nie myli, Amerykanie już od dwóch lat zgłaszają ofertę przejęcia naszego rynku paliw. Mielibyśmy zatem do czynienia z rozgrywką na poziomie odpowiednim do rangi samego tematu. A jeśli tak, to rzeczywiście mogą polecieć wióry wysokiego szczebla. Potwierdzeniem tego jak na razie domysłu może być fakt, że mass media na temat Amerykanów milczą. Biedni Rosjanie pozostawili w Polsce agentów i pieniądze, ale stracili prasę.

Kiedyś za komuny, bodajże Jan Pietrzak wymyślił, że najlepszym sposobem na wyjście z problemów byłoby wypowiedzenie wojny Amerykanom i natychmiastowe poddanie się. W owym czasie miało to rozumowanie pewną logikę. Po najnowszych doświadczeniach, wszystko wskazuje na to, że się przeżyło. Okazuje się bowiem, że w globalnym interesie amerykańskim leży popieranie w krajach nowo zdobytych skorumpowanych elit. Im bardziej są skorumpowane, tym łatwiej można się nimi posługiwać na arenie światowej. Za to nam, szarym obywatelom, tym dalej będzie do Ameryki. Tak sobie pomyślałem ja, obywatel skorumpowanego państwa, wlewając spokojnie do baku benzynę po 4 złote za litr, podczas gdy po drugiej stronie Oceanu jakiś wkurzony John Smith musi tankować, płacąc za litr 2 złote. Czy byłoby go stać zapłacić dwa razy więcej?

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl