| ||||
|
w tym wydaniu:
Mariusz D. Dastych:
Barry
Rubin:
Garry
K. Busch:
Daniel Pipes:
Józef
Darski:
Jan
Kowalski:
Jerzy
Przystawa:
Paweł
Sztąberek:
Joker:
Cezary Rozwadowski:
Andrzej Kumor:
Adrian R. Jaszewski:
Kazimierz Murasiewicz:
Zbyszek Koreywo:
S.
Chamilton:
Witold Filipowicz:
Hotnews:
|
S. Chamilton Na co jest chory redaktor Adam M. Wiadomość o chorobie redaktora Adama M. wstrząsnęła całą Trzecią Rzeczypospolitą. Nie ulega wątpliwości, iż od czasów Abrahama, redaktor Adam M. jest najwybitniejszym prorokiem na Ziemi. A jednak nawet prorocy chorowali i umierali - i ten sam los czeka również redaktora Adama M., choć jest to ze strony Pana Boga wielka niesprawiedliwość. Polacy zawdzięczają redaktorowi Adamowi M. bardzo wiele. To dzięki artykułom publikowanym w jego mediach dowiedzieli się, jak nędznym, podłym i jak bardzo antysemickim są narodem i jak mało warta jest ich cała historia. Zaś serdeczna troska Adama M. o polski Kościół Katolicki przejdzie do historii. Przypominają się czasy sprzed wielu lat, kiedy nam, podówczas dzieciom, trudno sobie było wyobrazić świat bez Józefa Stalina, naszego największego przyjaciela i obrońcy. Tak samo trudno jest dziś wyobrazić sobie Polskę bez wykutej w spiżu postaci Redaktora... bez owego charyzmatycznego jąkania... bez śliny i piany na ustach, jaka Mu pojawiała się w momentach szczególnie podniosłych. Miejmy nadzieję, iż lekarze odsuną ten tragiczny moment w jak najdalszą przyszłość, dla dobra całej ludzkości z narodem wybranym na czele. W tych okolicznościach naturalne jest pytanie, które zadają sobie przygnębieni Polacy w związku z chorobą Adama M.: "A co mu jest?". Nasz specjalny wysłannik odszukał szpital, którego nazwy ani adresu nie możemy jeszcze podać. Salowa, Lucyna Z., opowiada: - Jakieś parę dni temu przynieśli tu takiego jednego, podobno miał na imię Adam, czy może Albert. Bardzo się jąkał, musi ze strachu. Doktor Stefan potem mówił, że to okropnie brzydka choroba. Ale nie wiem, o kim tak powiedział i co to za choroba, bo ja jestem uczciwą dziewczyną. Pielęgniarka, Kazimiera C.: - Nie widziałam tego pacjenta na własne oczy, tylko mi mówili, że mamy na oddziale kogoś z syfilisem. Dziwne, że w naszych czasach ludzie zarażają się wciąż takimi chorobami, jakaś ciemnota, czy co? A to podobno jakiś sławny dziennikarz, co pisuje do samej "Wyborczej", Andrzej Zagozda chyba się nazywa. Lekarz med. Lejb K.: - Będąc lekarzem związany jestem tajemnicą zawodową. Mogę jedynie powiedzieć, iż na Oddziale Chorób Wenerycznych mamy pacjenta o imieniu Aaron. Będziemy leczyć go wywarem z rumianku oraz kadzidłem. Jest to tania kuracja, a w tak zaawansowanym stadium choroby równie skuteczna, jak każda inna. Pacjent Józef R.: - Panie, ja żem go tu widział, jak teraz Pana widzę. Ale nie wiem, czy tu go położyli, czy tylko z wizytą przyszedł. Jakieś pryszcze miał na całej twarzy. Na jakich jeszcze faktach możemy się oprzeć w naszym śledztwie dziennikarskim? W jednym z pokoi szpitalnych urządzono prowizorycznie filię redakcji oraz biuro ogłoszeń "Gazety Wyborczej". Nie należy jednak nadinterpretować tego faktu, gdyż mógł to być zwykły przypadek. Podobno na korytarzu ktoś widział biskupa Pieronka, co również może być zbiegiem okoliczności, o ile nie pomylono bp. Pieronka z rabinem Michaelem Schudrichem. Jeśli jednak byłby to istotnie bp. Pieronek, to niewykluczone iż może chodzić o udzielenie chrztu nieochrzczonemu chrześcijaninowi za pięć dwunasta. W przyszpitalnym parku personel zaobserwował znanego polityka, Leszka M., strugającego osinowe kołki. W Warszawie rozsiewana jest złośliwa plotka, jakoby redaktor Adam M. był chory na grypę... ale skąd by się u niego wzięła grypa? Podczas próby odszukania pacjenta nasz reporter natknął się w szpitalu na grupę ochroniarzy. Nawiązanie z nimi rozmowy skończyło się dlań cięzkim wstrząsem mózgu oraz formalnym oskarżeniem o antysemityzm wniesionym do Prokuratury. Reasumując: nie wolno nam, w imię etyki dziennikarskiej, której nauczyliśmy się właśnie od tegoż redaktora Adama M., dawać wiary pogłoskom i domniemaniom, niechby i najbardziej wiarygodnym. Dlatego nie możemy z cała pewnością stwierdzić, czy istotnie chory wenerycznie i immunologicznie pacjent jest redaktorem Adamem M., choć wiele poszlak na to wskazuje. | |||