now@ on-line  wrzesień  2004

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu:
 
Mariusz D. Dastych:
 
Cezary Rozwadowski:
 
Andrzej Kumor:
 
Romuald Bury:
 
Jerzy Przystawa:
 
Maria Siwiec:
 
Jacek Zieliński:
 
Mirosław Owczarz:
 
Klaudiusz Wesołek:
 
J. R. Nyquist:
 
S. Chamilton:
 
Marian Kałuski:
 
Witold Filipowicz:
 
Marcin Małek:
 

 

Cezary Rozwadowski

BEZ OJCZYZNY

„Ziemia to ziarnko-naprawdę nic więcej. A inne ziarnka-planety i gwiazdy.

A choć ich będzie chyba sto tysięcy Domek z ogrodem może stać na każdej”

Czesław Miłosz – Przypowieść o maku

W dniu 15 sierpnia 2004 roku w Krakowie, zmarł w wieku 93 lat poeta, laureat nagrody Nobla – Czesław Miłosz. Środowiska skupione wokół GW i Tygodnika Powszechnego, postanowiły ciało zmarłego wykorzystać do celów politycznych, pokazując nam Polakom, kto decyduje już nie tylko o obsadzie diecezji i parafii w Polsce, ale też w czyjej gestii leży przyznawanie tytułu zasłużonego Polaka. Kim był więc Miłosz, że Polacy nie znają go, nie widzą jego zasług i nie bardzo chcą uznać go za swego, zaś Niepolacy chcą uszczęśliwić Polaków niechcianym bohaterem.

Jest w tym pewna logika, polegająca na tym, że im mniej Polaków wśród wybitnych Polaków, tym mniej polskości w Polakach a chyba o to toczy się gra. Jednego wybitnego już nam w tym roku zafundowano, ale widocznie to za mało na nas.

Wracając do pytania „kim był Miłosz?”, odpowiedź nie jest jednoznaczna. Pierwsze rozstrzygnięcie musi zapaść co do tego czy jest Polakiem. Drugi problem do rozstrzygnięcia „czy był wybitnym” i trzeci czy godzien jest spoczywać w krypcie świątyni katolickiej.

Czy Miłosz był Polakiem? Rzecz w tym że on sam nigdy nie zadeklarował swej przynależności narodowej. Trud poszukiwania tożsamości narodowej Miłosza, zawarty w jego spuściźnie literackiej, ma w sobie coś z kryminału. Znajdzie, nie znajdzie, jeśli znajdzie to co znajdzie? Myślę że poetę – filozofa Czesława Miłosza, stworzyła otaczająca go mgiełka tajemniczości, podsycana słowami zaklętymi w kręgu niedopowiedzeń i dwuznaczności. Gdyby tak prosto i jasno wyłożył swoją tożsamość, moglibyśmy podziwiać tylko jego rymowanki. Czy ktoś wykazuje zainteresowanie np. szczotką, która nie ma przed człowiekiem żadnych tajemnic?.

Sam Miłosz wielokrotnie zapierał się swej polskości: „dla Polski nie ma miejsca na ziemi" (Rok myśliwego), „gdyby mi dano sposób, wysadziłbym ten kraj w powietrze" (Rodzinna Europa), jeśli nawet są to słowa wyrwane z kontekstu – swoją wymowę i wagę mają. Polak nigdy w żadnym kontekście, tak nie wyraziłby się o swej Ojczyźnie. Polakiem jest się z wyboru, choć sama polskość z krwi musi być potwierdzona wyborem polskich racji istnienia. Pisarz jest w stanie zadeklarować swą polskość w swej twórczości. Prze-czytałem dużą część spuścizny literackiej Miłosza, nawet zmuszony byłem czytać to kilkakrotnie i muszę powiedzieć, że nie znalazłem tam najmniejszego pierwiastka polskości, choć przyznaję poszukiwałem ich, zwiedziony opinią o polskim laureacie Nobla. Ja konsument literatury nie mam do poezji Miłosza stosunku emocjonalnego jak do innych polskich poetów, czytam to jak np. Goethego, Schillera, Lermontowa, Scotta czy innych, choć świetnych to jednak obcych.

Natomiast co do wybitności. Myślę że nie warto się szarpać, bo wybitność to cecha dość względna a ilu oceniających tyle ocen. Chcę tylko zaznaczyć że wybitność, wcale nie zależy od promocji w GW czy TP, pieczątkę wy-bitności poeta uzyskuje jeśli tak ocenią go tacy przeciętniacy jak ja „in gremio”. A oceniający poezję fachowcy od polityki, krytycy czy inne autorytety są tylko pijawkami przyssanymi do poety.

Jakiej narodowości był więc Miłosz? Urodzony gdzieś na południe od Laudy (tej sienkiewiczowskiej z Potopu) w Szetejniach nad Niewiażą, w „kresowym kotle narodów”, gdzie narodowość człowieka, była tylko identyfikatorem a nie podstawą oceny, gdzie mieszały się języki, obyczaje, religie i wartości, młody Czesław Miłosz nabierał cech mieszkańca Wieży Babel. Co zresztą owocowało całe jego życie, kiedy wystarczała mu tylko pamięć o rzeczach, ludziach, wydarzeniach, które były a już nie są. Miłosz nie przywiązywał się więc, jak większość ludzi do miejsc geograficznych z późniejszymi zmianami, Miłosz przywiązywał się do miejsc, które odeszły do świata równoległego. Miłosz nie odczuwa potrzeby powrotu do Wilna, Warszawy czy Krakowa, równie dobrze czuje się w domu nad Zatoką San Francisco czy w Paryżu (ad motto).

Myślę że Miłosz, mimo tego że uważany jest za polskiego poetę i posługuje się wyśmienicie językiem polskim, nie jest Polakiem w sensie przynależności do polskiej wspólnoty narodowej „na dobre i na złe”, „czasem bywa tylko wśród Polaków” ale nim nie jest. Jest z wyboru obywatelem świata, człowiekiem bez ojczyzny, gwiezdnym wagabundą i takim ma zostać na zawsze.

Ród Miłoszów ma długie szlacheckie tradycje, ale na Kresach Rzeczypospolitej mieliśmy szlachtę nie tylko polską. Szlachcicami byli też Litwini, Rusini a nawet Kurlandczycy, Tatarzy, potomkowie Waregów, a też w dużym procencie Żydzi. O narodowości ojca Aleksandra i matki Cz. Miłosza – Weronice Kunat, wiemy niewiele. Natomiast wiele do myślenia na temat narodowości Miłosza daje, biegła znajomość języka hebrajskiego, której Miłosz nadaje rangę „prajęzyka kultury Zachodu”. Ta biegła znajomość hebrajskiego, była na tyle biegła że pozwalała mu tłumaczyć na język polski z hebrajskiego Stary Testament. Można sądzić że język polski i hebrajski, były jego językami pierwotnymi i równoprawnymi. Zresztą nie są to jedyne judaica w jego życiorysie.

Czesław Miłosz do śmierci, nie potrafił zidentyfikować się w sensie narodowościowym a natarczywość środowisk żydowskich w sprawie wprowadzenia go do Panteonu wy-bitnych Polaków, jest najlepszym dowodem na to że Polakiem to on nie był. Żydzi z reguły nie walczą o uhonorowanie Polaków, wręcz odwrotnie.

Cenzurkę światopoglądową Miłoszowi można wystawić po lekturze „Ziemi Ulro”. Wynika z niej iż istotą świata jest trwanie, zaś trwanie jest rodzajem napięcia, którego jeden biegun stanowi człowiek a drugi rozproszony jest w przedmiotach otaczającego świata fizycznego i metafizycznego. Człowiek w tej konfiguracji jest elementem niezastąpionym. Nie ma świata, ani niczego jeśli nie ma kto postrzegać go. Nie ma jednak pewności że świat z którym człowiek ma taką właśnie relację, jest czymś rzeczywistym, czy rzeczywistością nie jest tylko pytanie, bez względu na to jaka padnie odpowiedź? Ale to wszystko mało ważne, ostateczną instancją rozstrzygającą wszystkie problemy jest Duch Czasu, zaklęty w przemijaniu.

Z powyższego wyłania się Miłosz o tożsamości idealistycznej, dryfującej w stronę deizmu nie znajdując innego usprawiedliwienia dla świata. Powrót Miłosza do katolicyzmu u schyłku życia, był konsekwencją wcześniejszych doświadczeń i przemyśleń religijnych. Jak niektórzy twierdzą Bóg dał mu tak dużo czasu na powrót, bo był bardzo daleko.

Wraz z Miłoszem odszedł bard umarłej epoki, mimo że przez długi czas był on piewcą modnej i użytecznej ideologicznie bezpaństwowości. Duch Czasu nie robi wyjątków, rozdeptuje na miazgę wszystko co udało się stworzyć człowiekowi nie bacząc na jego wybitność.

Ostatecznie wymuszono na Przeorze Paulinów”, zgodę na pochówek Miłosza w krypcie zasłużonych, klasztoru „Na Skałce” w Krakowie (a jakże). Choć jak wiadomo miejsca nie było i zapewne jakiegoś naprawdę zasłużonego Polaka, trzeba było przekwaterować w mniej zaszczytne miejsce. Myślę jednak że sprawa nie zamknie się w dniu pogrzebu poety, bo jak sam Miłosz pisał w swym sztandarowym wierszu: Który skrzywdziłeś człowieka prostego

Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,

Gromadę błaznów koło siebie mając

Na pomieszanie dobrego i złego,

Choćby przed tobą wszyscy się kłonili

Cnotę i mądrość tobie przypisując,

Złote medale na twoją cześć kując,

Radzi że jeszcze dzień jeden przeżyli,

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta.

Możesz go zabić – narodzi się nowy.

Spisane będą czyny i rozmowy.

Lepszy dla ciebie byłby świat zimowy

I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.

Ach jak precyzyjnie ten wiersz oddaje sytuację Polaków w Polsce. Nie tylko poeta – my też pamiętamy. Gazeta Wyborcza wściekle toczy pianę, udowadniając że nie tylko Miłosz nie był Polakiem co jest oczywiste ale Mickiewicz i Wyspiański też. Ja rozumiem redaktorów „Wybiórczej”, obcą literaturę (czyli naszą) mogą czytać, ale nie mogą jej zrozumieć, dlatego czytając „Dziady” pierwszego czy „Wesele” drugiego, przeoczyli wątki polskie, skupiając się na Żydzie (No pan się narodowo bałamuci..) i cymbałach Jankiela w „Panu Tadeuszu”.

Nie rozumieją oni że Polsce można służyć, zasłużyć się i być „wyniesionym na polskie ołtarze” nie będąc Polakiem z krwi ale z wyboru i czynu, że nie służy się Polsce będąc Antypolakiem lub nawet wybitnym Bezpolakiem.

W niektórych kulturach – zaciera się ślady po swoich przodkach zamieniając ich w popiół a nawet rozsypując nad lądem czy oceanem czyli tam, co ukochał zmarły. Myślę że stosownym miejscem rozsypania prochów Cz. Miłosza, byłby kosmos.

www.patrioci.org

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl