now@ on-line  lipiec  2004

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu:
 
Mariusz D. Dastych:
 
 
Zdzisława Mazur:
 
Andrzej Kumor: pogromca komuny
 
 
soccer:
 
 
Daniel Pipes:
 
Marcin Dziuba:
 
 
C.R:

   Racje, mutacje i prowokacje

Mariusz Wis:
 
Małgorzata Światecka:
 
Ks.Jarek Wiśniewski:
 

 

Andrzej Kumor

Pogromca komuny

Lubiłem Ronalda Reagana, po prostu lubiłem. W taki sposób, w jaki można lubić kogoś, z kim nigdy w życiu się nie spotka, kto jest "postacią z telewizora". Był inteligentny, dowcipny, a przede wszystkim był szczerym antykomunistą. Nie zacietrzewionym, lecz skutecznym, uśmiechając się i ściskając Gorbaczowa, jednocześnie kopał z finezją sowieckiego niedźwiedzia w zadek. A jak to mówią, kto kopie z finezją, ten kopie podwójnie. Reagan, Thatcher, Kohl stworzyli atlantycki front antysowiecki, który w konsekwencji doprowadził do rozpadu Imperium Zła i otworzył przed Polską nowe możliwości. Podjęty za prezydentury Reagana wyścig zbrojeń wykończył sowiecką gospodarkę, to wsparcie udzielone przez CIA mudżahedinom ostatecznie pozwoliło oswobodzić Afganistan.

I proszę nie tłumaczyć, że dało to początek Al-Kaidzie. Za to odpowiada polityka kolejnych administracji, a może raczej brak tej polityki...

Ronald Reagan był politycznym wizjonerem, człowiekiem, który nie bał się burzyć zastanego układu, nie bał się nazwać rzeczy po imieniu, nawoływać Gorbaczowa do zburzenia Muru Berlińskiego; nie bał się inwestować w "gwiezdne wojny".

Przede wszystkim zaś był silną osobowością, działającą na ludzi z otoczenia. Dubya, dzisiejszy prezydent USA, lubi przedstawiać Reagana jako swego protoplastę, tymczasem różni się on od niego jak ogień od wody, bo Reagan nie chodził na sznurku swych doradców.

U wejścia do internetowej biblioteki prezydenckiej Ronalda Reagana (www.reaganlibrary.com) znajduje się taki oto napis: "Whatever else history may say about me when I´m gone, I hope it will record that I appealed to your best hopes, not your worst fears; to your confidence rather than your doubts. My dream is that you will travel the road ahead with liberty´s lamp guiding your steps and opportunity´s arm steadying your way." Czyż obecny prezydent nie odwołuje się właśnie raczej do strachów i wątpliwości niż do nadziei i zaufania? Jakże daleko Ameryka zeszła z tamtej ścieżki... Ronald Reagan, mimo że otoczony doradcami, których później określono mianem neokonserwatystów, był konserwatystą starej daty, niezłomnie wierzył w konieczność obrony danej człowiekowi od Boga wolności osobistej, prawo do ochrony własności i indywidualnej przedsiębiorczości.

Atakowany przez miliony lewaków regularnie podburzanych przez sowiecką agenturę, Reagan inspirował i dawał nadzieję wszystkim spragnionym wolności. Były to wielkie dni Ameryki, odbudowywania jej potęgi nie tylko w materialnym i militarnym sensie, ale również odrodzenia amerykańskiego ducha. Wydawało się wówczas, że Ameryka jest zdolna prowadzić uciemiężonych do wyzwolenia, że jest latarnią wolności.

Tak się złożyło, że w tamtych dniach, siedząc w Polsce w kryminale, dostałem paczkę od fundacji Pomost. W niewielkim tekturowym pudełku było kilka przedmiotów kłujących kolorami oczy nawykłe do peerelowskiej szarzyzny. Wezwano mnie na dyżurkę. Oddziałowy "Wałęsa" patroszył to wszystko nerwowo i co rusz, wyjmując jakąś tubkę czy czekoladę, krzyczał do kolegi: "Popatrz Władek, Reagan, to wszystko Reagan mu przysyła". W ten sposób Ronald Reagan okazał się moim wspólnikiem...

Ktoś powie, no tak, ale co Polsce z Reagana? Czyż to nie przez jego politykę - obalenie komunizmu - mamy dziś kraj kompletnie rozłożony na łopatki? Czyż to nie amerykańska polityka prowadziła do okrągłego stołu, do lansowania tej, a nie innej formacji opozycyjnej? Czyż "Radio Wolna Europa" nie przygotowywało wspólnego dancingu komunistycznych "liberałów" z grupą opozycji? Czyż amerykański wywiad w Polsce nie działał na rzecz urobienia polskiej "opozycji" do dziejowej misji uwiarygodnienia tychże "partyjnych liberałów"? Czyż Amerykanie nie patrzyli mniej łaskawym okiem na polskie podrygi niepodległościowe po opozycyjnej stronie?

Wszystko to prawda. Ameryka postawiła na "liberalnych" komunistów, jako na ludzi realnie trzymających władzę i obeznanych z praktyką rządzenia. Uwłaszczenie komunistów polskich miało pokazać komunistom sowieckim, ile mogą prywatnie zyskać na przekształceniach. To był interes amerykański, ale w ramach tego interesu - można było wykroić więcej; więcej Polski, a mniej komunistów. To, że tak się nie stało, to sprawa kondycji polskich elit i słabości środowisk niepodległościowych. To my sami zmarnowaliśmy szansę.

Ronald Reagan był człowiekiem prostym w najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ludzie, którzy z nim pracowali, podkreślają skromność i serdeczność byłego prezydenta.

Dziś Reagan jest symbolem Ameryki, która odchodzi, tej wolnej, sprawiedliwej i dumnej, Ameryki westernów i wartości rodzinnych. Bez danych biometrycznych i chipów identyfikacyjnych. Świetlane miasto na wzgórzu - taka miała być Ameryka w wizji Ronalda Reagana - promieniująca na całą cywilizację wyznaczająca kierunek i ściągająca ludzi swym blaskiem. Dziś "miasto" przypomina raczej zamek Kafki niż świetlisty gród.

Tym bardziej symboliczny jest dziś jego pogrzeb. Reagan pokazuje, czym Ameryka powinna być; że stanowczość nie oznacza przemocy i łamania sumień, zaś umiłowanie wolności, nie może iść w parze z absolutną kontrolą. Procesy, które zostały uruchomione w Ameryce są bardzo niebezpieczne, prowadzą one bowiem w stronę totalitaryzmu. Wolności nie da się nieść za sprawą kontrolowania wszystkich i wszystkiego, zaś społeczeństwa obywatelskiego nie można budować w oparciu o tajne bractwa i stowarzyszenia.

Ronald Reagan jest również autorem polityki gospodarczej, która przyniosła Ameryce prosperity po czasach ekonomicznego tumultu. Krytycy podkreślają, że mimo wzrostu gospodarczego, czasy Reagana były jednocześnie latami wielkich deficytów budżetowych - deficytów, które "ustały" dopiero później, za Busha i Clintona. Rzadko jednak dodaje się, że to właśnie działanie reaganomiki napełniło państwową kasę. Prezydenci byli już inni, ale działały decyzje podjęte za Reagana - zwłaszcza te o obniżeniu podatków.

Ronald Reagan pożegnał się z nami dawno temu, gdy tylko zdał sobie sprawę, że odchodzi. Teraz dusza wyzwoliła się z chorego ciała...

Jerzy Urban - Goebbels PRL-u - lubił szydzić z Reagana, że niby aktor, że niedokształcony, komunistom człowiek ten poważnie wbił się za paznokcie. Nie mogli zdzierżyć stanowczego tonu reaganowej polityki, nie mogli znieść popularności, jaką cieszył się w Stanach Zjednoczonych. Po ciepłych kluchach Cartera, po klęsce USA w Iranie, po sowieckiej ekspansji w Afganistanie i w Angoli, pojawił się prezydent, który z ciepłym uśmiechem na twarzy rozmieścił w Europie rakiety średniego zasięgu, i dał afgańskim pasterzom stingery do ręki, pojawił się ktoś, kto rozumiał, że ci, którzy stosują przemoc, czują respekt tylko przed silnym. Ronald Reagan był silny.

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl