| ||||
|
w tym wydaniu:
Mariusz D. Dastych:
Zdzisława Mazur:
Andrzej Kumor:
pogromca
komuny
soccer:
Jerzy Przystawa:
posypywali
głowy popiołem
Daniel Pipes:
Marcin Dziuba:
Edward Równy:
C.R:
Mariusz Wis:
Małgorzata Światecka:
Ks.Jarek Wiśniewski:
|
C.R. Owoc nie pleni się szlachetny, gdzie chwastem Żyłem spokojnie nie zaprzątając sobie głowy istnieniem homoseksualistów, jako marginalnej grupy odmieńców i było mi z tym dobrze. Nawet jak telewizja pokazywała wyuzdane „parady miłości” (własnej?), odbywające się gdzieś „za siódmą górą za siódmą rzeką”, patrzyłem na to jak na bajkę o żelaznym wilku. Ale i do mojej Ojczyzny i do mej świadomości, niestety problem homoseksualizmu wlazł nieproszony zabłoconymi buciorami. Ot ci ludzie zamiast siedzieć cicho, 7 – go maja, zorganizowali w Krakowie demonstrację pod hasłami: „Zobaczcie nas” (nie wyjaśniając po co?)”, „Stop dyskryminacji gejów i lesbijek”, „Akceptacja zamiast nienawiści” itp. Mając na myśli erupcję homoseksualizmu w Krakowie, muszę źle wyrazić się o służbach konserwatorskich na Wawelu. Dopuściły bowiem do tego że Marszałkowi Piłsudskiemu zardzewiał kulomiot i nie mógł przywitać manifestacji godną serią. Ale miarka się przebrała i tym sposobem zostałem zmuszony do sprecyzowania mego stanowiska w tej sprawie homoseksualizmu. Mój stosunek do „homo” Czas więc poszukać odpowiedzi na pytanie „Kto to są homo”. Nie wdając się wielce mądre dyskusje z ekspertami, czy to choroba, czy zboczenie, czy żart natury, czym homoseksualizm różni się od zoofilii, nekrofilii, pedofilii i 60 innych dewiacji, muszę uznać że jest to przypadłość umiejscowiająca homoseksualistę poza szablonem normalności. Niby taki sam osobnik jak inni, ale nie całkiem taki sam – po prostu mutant. Na jakimś etapie rozwoju osobniczego, pojawia się feler w łańcuchu DNA, reszty dokonuje wychowanie. Człowiek nie rodzi się homoseksualistą, rodzi się z brakiem odporności na homoseksualizm. Dlatego homoseksualiści walczą o możliwości adopcji dzieci, jako że jest to jedyna możliwość przedłużenia ich podgatunku. Czy dla tych mutantów jest jakieś uzasadnienie antropologiczne. Nie da się udowodnić że homoseksualiści powstali w drodze ewolucji, dyfuzji, potrzeb funkcjonalnych czy strukturalnych. Ich istnienia nie zawdzięczamy ani dziedziczeniu ani doborowi naturalnemu, ani funkcji ani potrzebie społecznej, ani językowi a jeśli już, to tylko obcym kręgom kulturowym i instytucjom. No więc czym wreszcie jest homoseksualizm. Lew Starowicz, główny „naukowy” deprawator Polaków, pisze że nie jest parafilią (zboczeniem), lecz jego „profesorskość” na tym się kończy, nie potrafi wyjaśnić czym on jest. Parafilia – dawniej kiedy za to nie potępiano, mówiło się - zboczenie seksualne. Encyklopedia określa że parafilia to: „Dominująca u danej osoby forma zaspokajania popędu płciowego w sposób nietypowy dla danej kultury, pod względem przedmiotu popędu...”. Ciekawe do czego ta definicja pasuje „jak ulał”? A może homoseksualizm to dewiacja? Och, już słyszę jak „homo” protestują. No dobrze, dewiacja seksualna to wg encyklopedii „...trudne do precyzyjnego zdefiniowania i różnie opisywane zaburzenie potrzeby seksualnej (popędu płciowego).” Zaburzenie to przypadkiem nie patologia? A może „homo” to mutanci. A zresztą niech nazywają się jak chcą, choć nie wiedzą czym są i co chcą. Przecie chorego nie wyleczy się jeśli nie wierzy on w swoją chorobę a środowiska (w tym naukowe)zainteresowane szerzeniem „zarazy”, upewniają „homich” w ich „normalności”. Nawet „nasz” naczelny pederasta – Biedroń, nie usiłuje wyjaśnić kim jest ani czego chce, ograniczając się do wykrzykiwania haseł. Czy istnieje uzasadnienie społeczne dla „homo”? Społeczeństwo postrzegam jako plątaninę opozycyjnych relacji dwuargumentowych, połączonych wzajemną celowością. Każdy elementarny byt społeczny, uwikłany jest w niezliczoną ilość takich relacji z innymi bytami na najprzeróżniejszych płaszczyznach. Producent pozostaje w swoistej opozycji z konsumentem, lekarz z pacjentem, policjant ze złoczyńcą itp. W płaszczyźnie seksualnej, cała żywa przyroda jest żeńsko – męska i każdy osobnik jednej płci konsumuje to co ma do zaoferowania płeć opozycyjna tworząc pary. Wyjątek stanowią hermafrodyty (obojnaki), np. dżdżownice którym przy ich szybkości przemieszczania się pod ziemią trudno znaleźć partnera. Z kim to zatem „homo” tworzy naturalną parę? Po prostu wąż połyka swój ogon. W świecie heteroseksualnym „homo” są dziwadłem i takimi pozostaną. Rozkwit i ekspansja ideologii homoseksualnej, wynika z odchodzenia filozofii i kultury atlantyckiej, od kanonu helleńskiego w stronę filozofii hebrajskiej. Od Arystotelesa aż do dziś, w naszej kulturze, człowiek mimo dwoistości (duszy i ciała) był jednością. Stosunek do Boga i stosunek do innych ludzi są spójne a w dużym stopniu tożsame. Filozofia wychodząc z tego kanonu, starała się odpowiedzieć na pytanie „jaka jest rzeczywistość” w której zgodne z kanonem wartości ma funkcjonować człowiek. Natomiast filozofię semicką, która zaczyna rugować helleńską koncepcję człowieka, nie interesuje jaka jest rzeczywistość, lecz „jak żyć” czyli jak rzeczywistość wykorzystać. Człowiek w systemie filozofii hebrajskiej, jest istotą dualistyczną,– „człowiek społeczny” – nefesz, oraz – człowiek obcujący z Bogiem – ruach, są jakby niezależnymi bytami. Życie społeczne istnieje poza Bogiem, zaś do relacji z Bogiem delegowany jest „specjalny” byt, choć oba złączone jednym ciałem, czyli będąc basar (człowiek jako całość). Niby to tylko teoretyczne szczegóły ale, za tymi szczegółami kryją się fundamentalne różnice. Nefesz postępuje tak jakby Boga nie było. A jak zauważył Dostojewski „gdzie nie ma Boga – wszystko wolno. Jeśli „goj” spotyka się z Żydem, to wydaje mu się że ma naprzeciw siebie basar, gdy tymczasem stoją przed nim i bogobojny ruach i przebiegły nefesz, z których jeden tuli się do Jachwe a drugi rozgląda się za Judaszem na zgubę „goja”. To wyjaśnia opór przed wpisaniem do Konstytucji europejskiej, odniesienia do kultury chrześcijańskiej. Wspomniałem o inwazji ideologii homoseksualnej na Polskę, która już stała się faktem. Nie ma dnia, aby w jakimś czasopiśmie, gazecie, TV lub w internecie, nie pojawił się jakiś rozmiękczający tekst. Dzisiaj Onet: Żona w odstawce – „Ile jest prawdy w obrazie Polaków stawiających na pierwszym miejscu wartości rodzinne i duchowe?”. Polityka: Jak w mózgu zapisana jest nasza seksualność „Natura stworzyła wiele form płci., toteż klasyczny podział na mężczyzn i kobiety nie wystarcza ...”(!) Lecz to jest tylko preludium a właściwie fragment większej całości. Mój nowojorski znajomy, zasygnalizował mi powołując się na komentatora BBC, problem „perwersyzacji” kultury i społeczeństwa (w kontekście torturowania irackich więźniów). Rozpowszechnianie amerykańskiej kultury na świecie, sterowanej przez wpływowe lobby żydowskie, nieuchronnie prowadzi do upowszechniania i akceptacji coraz dalej posuniętych perwersji i zboczeń. My w Polsce dopiero w tym raczkujemy, ale jak widać awangarda już się organizuje. Im co obrzydliwsze tym modniejsze. Ale po co to wszystko? Ową demonstrację, odebrałem jako wymierzoną przeciwko mnie, odebrałem jako nachalną próbę reorientacji moich poglądów. Ale to jeszcze nie wszystko, przez przewrotne hasła, „homo” próbowali sprowokować mnie do rzucania w nich kamieniami. Odnoszę wrażenie jakbyśmy my, normalni – heteroseksualni, dali się zastraszyć dwu procentom mutantów. A może by tak wszyscy normalni, wyszli na kontrdemonstrację i przeszli po manifestacji homoseksualistów „tam i z powrotem” a jakby jeszcze któryś podnosił głowę, to jeszcze raz. Jeśli już nie na kontrdemonstrację to przynajmniej wypadało by zagęść ulice pod hasłem „stop homoseksualizmowi”, niech zobaczą gdzie ich „miejsce w cywilizacyjnym szyku”. W ostatniej chwili dowiedziałem się że planowana jest podobna manifestacja homoseksualistów w Warszawie. Mając pewność że chodzi o zakrojoną na wielką skalę ofensywę wszelkich możliwych budzących niesmak aberracji, warto zastanowić się nad kilkoma pytaniami, które w tym kontekście natarczywie domagają się odpowiedzi. Pierwsze-kto koordynuje te działania, bo koordynacja jest widoczna bez mikroskopu. Gdzie i jaki ośrodek kieruje ofensywą kloaki? Drugie – kto finansuje pederastów i lesbijki, wędrujących z imprezy na imprezę, bo oni chyba nie pracują. Czyżbyśmy mieli do czynienia z „zawodowymi homo”? Trzecie – tłum na takich „homoseksualnych juwenaliach”, tworzą nie tylko oni ale „podczepione” do nich najdziwniejsze „szkaradki”, szukając możliwości „pokazania się”. Ot chociażby obsesjonaci z tzw partii antyklerykalnej „Racja”, ekocwaniacy z „Zielonych” itp. Czwarte – czy uczestniczący w manifestacji pos Sosnowska i pos Celiński, reprezentowali swoje preferencje seksualne czy kierowniczą siłę i organizatora tego ruchu zboczonych - lewicę („cel niczym, ruch wszystkim” – Lenin)? Piąte – czy terminy „homohec”, nie wynikają z potrzeb, dla odwracania uwagi od podejrzanych manewrów Pana Prezydenta, przy instalowaniu rządu Belki. Ludzie! Nie dajmy się zwariować „homoagresorom”. | |||