| ||||
|
w tym wydaniu:
Mariusz D. Dastych:
Zdzisława Mazur:
Józef
Darski:
manipulacja
Andrzej Kumor:
inżynierowie
Mirosław Owczarz:
gejlandia
scc:
Jerzy Przystawa:
stokłosa
Romuald Bury:
Antoni Rybczyński:
inni
Marcin Małek:
wodzowie
|
scc Agenci polityczni i nie tylko
Wg scenariusza w sztabowych manewrach brygada amerykańska i rosyjska uczestniczyły w opracowywaniu planów operacyjnych dla obrony zaprzyjaźnionego trzeciego kraju, wypełniając pokojową misję pod egidą ONZ. Tymczasem Stefan Bratkowski w majowym felietonie w Rzeczpospolitej zarzucił LPRowi , że w swoich szeregach posiada agentów politycznych Rosji i tym tłumaczy jej stanowisko polityczne w kilku kluczowych sprawach, które wymienia . Nie jestem członkiem LPR (ani PiS), nie jestem adwokatem tej partii i nie jest moim obowiązkiem bronić jej dobrego imienia. Do tego są odpowiednie instytucje partii. Jednak temat „,agentów politycznych”, jest dość ciekawym . W mojej pamięci pierwsze wzmianki o takowej wrednej działalności agentów sięgają potopu szwedzkiego oraz wyborów elekcyjnych polskich królów (ponoć ambasadorowie cara i cesarza wręczali sakiewki przekupnym posłom, ale jakoś konkretów nie znam...). Agentów poszukiwano i karano sprawiedliwością ludową w PRL szczególnie w pierwszych jej latach. Byli to oczywiście agenci zgniłego zachodu lub przedwojennego czyli reakcyjnego porządku. Aparatowi sprawiedliwości dzielnie sekundował aparat propagandowy. Po październiku 1956 okazało się, że mamy agentów syjonu, których skutecznie wystraszono w latach sześćdziesiątych. W latach mojej młodości tj. w latach 70-tych tępiono nastroje proamerykańskie, z oburzeniem informowano o szpiegach i agentach amerykańskich co jednak nie pomagało, bo sympatie Polaków zawsze zwrócone były za ocean (związki emigracyjne i możliwości zarobkowe !) a wizytujący Polskę prezydent Ford spotkał się z żywym przyjęciem warszawiaków. Tymczasem propaganda PRLowska z bizantyjskim uporem podkreślała wieczystą przyjaźń ze ZSRR. A była ona odwzajemniona o czym świadczyły słowa Breżniewa do Stanisława Kani „,Bez Ciebie nie wejdziemy”, . Czy możemy wyrwać się z tego dziedzictwa prlowskich stereotypów? Nie znaczy to, że kraje nie posiadają instytucji propagujących za rządowe pieniądze idei nowego ładu korzystnego dla jednego państwa czy też idei zwalczających inne państwo (bo tam jest np. siedlisko zła ). Z pewnością istnieje coś takiego jak racja stanu Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Rosji czy USA. Ale w każdym z tych krajów są też różne obozy polityczne utrzymywane np. dzięki składkom członków partii. Z pewnością echa ich idei trafiają do Polski, nie zawsze jednak jesteśmy świadomi ich autorstwa, skutków czy podstaw filozoficznych . Budzą one dyskusje, rozpalają umysły i rodzą niepokój wśród zagrożonych autorytetów a dla innych są źródłem działalności politycznej . Kiedyś Zbigniew Brzeziński w jednym z wywiadów polskojęzycznych powiedział wprost, że Polska musi sama dbać o swoje interesy a on sam jest obywatelem amerykańskim i ma obowiązki amerykańskie. Owszem z racji pochodzenia i znajomości języka polskiego uwzględnia pozycję Polski ale jej nie reprezentuje. Dlatego jest potrzeba ponoszenia kultury politycznej w Polsce . Tępienie jej, czego dowody ma IPN, musi być skutecznie przerwane. Przerwane, bo dowody kontynuowania tego precederu otrzymałem niedawno. Posądzenie o agenturalność na rzecz Rosji (ale którego obozu? Putinowskiego, żyrinowskiego, nacjonalno-prawosławnego?) prędzej można by posądzić ugrupowania postpeerelowskie. A gdzie szukać agentów innych krajów? O tym Stefan Bratkowski nie wspomina. Jednak wpadamy w takim rozumowaniu w pułapkę „,policyjnej głowy”,. Nie jest tak, że świat składa się tylko ze złowrogich idei porządkujących nasze myślenie, determinujących w zupełności nasze postępowanie. Szukamy dobrych pomysłów na Europę , to prawda. Na przełomie XX i XXI wieku kierunek geopolityczny Polski odwrócił się . W polskim życiu medialnym nie modne są sympatie ze wschodnim sąsiadem, który powoli odkrywa swoją tożsamość. Nie ma praktycznie w polskim społeczeństwie świadków postrzegania Rosji i utożsamiania jej inaczej jak tylko sowieckiego molocha. Jest tylko zbiedniała polonia na Wschodzie ...Zaś Rosja przedrewolucyjna to Rosja uczestnicząca w rozbiorze i stojąca na stanowisku status quo swojej dominacji w Europie, ze swoim prawosławiem i mentalnością głównie bizantyjską. Dlatego wielkim zadaniem przywódców Rosji jest zmiana image . Nie służy temu wojna czeczeńska, nie służy temu przeciąganie w nieskończoność śledztwa katyńskiego. Z tego punktu widzenia nie zrozumiałym jest utrata wielkiej szansy pozyskania sympatii Polski jaką daje np. śledztwo katyńskie prowadzone przez rosyjską stronę. Niemcy dość zdecydowanie zmieniły swoje oblicze po 1945 roku. Stały się nawet krajem emigracji zarobkowej dla Polaków i ... dla kolorowych. I krajem emigracji politycznej. Ameryka pozostaje niedoścignionym wzorem postępu technicznego i gospodarczego aczkolwiek ostatnio pozostawia wiele do życzenia jej polityka zagraniczna, jak widać zdominowana przez tzw. neokonserwatywne lobby. Nie zrozumiałym jest szykanowanie sposobów poszukiwania wzajemnego polsko-rosyjskiego dialogu , dialogu opartego na poszanowaniu i zrozumieniu dziejów. Rosja potrzebuje dobrego sąsiedztwa opartego na partnerstwie. Polska jeszcze bardziej . Rosja nie jest poza Europą. Rosja graniczy z UE i Chinami. To właśnie z Rosji rewolucja rozlewała się do Niemiec i Chin. Rosja soviecka ze swoim potencjałem była w centrum uwagi po II wojnie światowej. I dlatego nie może być pozostawiona poza wszelkimi rachubami politycznymi również dzisiaj . Świat potrzebuje nadal pokoju i Rosja jest partnerem na światowym ringu politycznym. Jest trudnym partnerem, to prawda. Mimo to i dlatego nie zrozumiałym jest ton w mediach snobujący się na antyrosyjskość. Płytkość takiego postępowania jest oczywista. Kiedyś w szkole można było sobie pozwolić na niechęć wobec nauki języka rosyjskiego (wówczas obowiązkowego) jako przejawu walki z dominacją Rosji. Dzisiaj obawiam się, że bez znajomości dialektu chińskiego wśród polskich elit politycznych (poseł Berger dostała dwóję z polskiego, sic!) i aktywnej polityki w stosunku do Chin, Polska w tempie geometrycznym zatraci na swoim znaczeniu . Izolacjonizm nie jest drogą dla europejskiej Polski, dla której stosunki z Ukrainą , Białorusią i Rosją należały do jej polityki o wymiarze lokalnym (teraz są w gestii Brukseli). Futurystyczna przestroga Lyndona La Rouche nie może się spełnić. | |||