now@ on-line  czerwiec  2004

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu:
 
Mariusz D. Dastych:
 
 
 
Zdzisława Mazur:
 
Józef Darski: manipulacja
 
Andrzej Kumor: inżynierowie
 
Mirosław Owczarz: gejlandia
 
scc:
 
Jerzy Przystawa: stokłosa
 
Romuald Bury:
 
Antoni Rybczyński: inni
 
Marcin Małek: wodzowie

STATeria

 

Mirosław Owczarz

Gejlandia



Geje, pedzie, cioty – tak określa się osoby wyznające i praktykujące „czułość” wobec osobników tej samej płci. W Bydgoszczy jest ich ponoć – jak sami podają – kilkuset. Jednak do baru w okolicy dworca PKP jak i do dyskoteki na osiedlu Skrzetusko przychodzi wciąż kilkudziesięciu tych samych ludzi. Największą radość sprawia im śpiewanie wulgarnych piosenek na melodię kościelnych pieśni i naśladowanie kobiet.

Błękitne światło, solidne metalowe poręcze przy schodach mają zachęcać gości do wejścia na piętro. Tam kilkanaście osób - pośród dymu i światła bijącego z czerwonych lamp rozstawionych po kątach - siedzi przy barze lub przy dużych stolikach. Niebieskie ściany ozdobione kolorowymi grafikami z przewijającym się motywem erotycznym dopełniają klimat. - Lubię to miejsce. Można spokojnie usiąść, pogadać. Nie ma tu heteryków. Jest swojsko i spokojnie - mówi 23-letni Marek. Heterycy to pogardliwe określenie wobec heteroseksualistów. Knajpa dla "kochających inaczej" to miejsce zupełnie nie dla nich. Tutaj przy barze ściskają się panowie, czasem panie. - Mogę przytulić się do mojego partnera, pocałować go i nie budzi to zainteresowania otoczenia. Tylko odważniejsi mogą sobie pozwolić na takie zachowanie w innych pubach lub na spacerze. I jeśli już to robią to najczęściej pod wpływem alkoholu. Sam kiedyś szedłem z kolegą za rękę Dworcową i Gdańską aż po Focha. (Główne ulice w centrum Bydgoszczy- przyp. MO) Budziliśmy spore zainteresowanie - wyznaje Marek. Oprócz lokalu przy dworcu swobodna atmosfera panuje jeszcze na wspomnianej dyskotece na Skrzetusku oraz w kultowym klubie "Mózg". Ów słynny bydgoski przybytek, choć jest klubem dla normalnych, w niektórych przewodnikach uchodzi za "pedalski". Faktycznie czasem można tam zauważyć przytulających się chłopców albo całujące się dziewczęta. 

Do lokalu przy Dworcowej otwartego codziennie przychodzą głównie mężczyźni. Lesbijki są w zdecydowanej mniejszości. Ludzie w różnym wieku, różnych zawodów. - Są wśród nas bydgoscy aktorzy, ludzie lokalnych mediów, a także policjanci i strażnicy miejscy (w latach 1998-2002 szefem bydgoskich municypalnych był zadeklarowany homoseksualista - przyp. MO) no i oczywiście fryzjerzy – mówi Arek, który swą prezencję wykorzystuje jako akwizytor. Podkreśla, że sporo homoseksualistów to dzieci wojskowych.

Klub powstał w 2001 roku. - Była taka potrzeba w środowisku gejowskim Bydgoszczy. Sam jestem heteroseksualistą. Ale mam kolegę w Hamburgu, który prowadzi taki klub. I przyznaję, że tam najlepiej się bawię. Spróbowałem wiec tutaj. I udało się. Dbamy o dyskrecję lokalizacji pubu obawiając się napadu dresiarzy albo skinów - mówi Piotr właściciel klubu.

Jednak klienci nie boją się. Zaprzeczają wręcz stereotypom nietolerancyjnego społeczeństwa polskiego. - Pracuję w banku, mieszkam w bloku na Kapuściskach. Nie ukrywam swych preferencji. Ludziom to nie przeszkadza - mówi Carmen mający 175 cm wzrostu, który nosi okulary i codziennie się goli. Jest postawnym mężczyzną z operowym głosem. Co jakiś czas zaczyna śpiewać wysokim głosem obrazoburcze teksty do kościelnych melodii. Wprawia to zgromadzonych przy stoliku w wielka radość. Inaczej zabawia kolegów Sebastian, szczupły i wysoki w farbowanych na blond włosach, który pracuje jako drug queen. Zakłada wówczas wyzywające damskie ciuszki, na nogi wkłada buty na obcasach. Tak odziany tańczy na scenie. - Chcę w ten sposób ośmieszyć kobietę, jej styl życia. Zaprzecza jednak, że czuje niechęć do kobiet. Za taki występ zależnie od renomy klubu dostaje od 100 do 600 złotych. W Bydgoszczy zazwyczaj 200.

Za komuny tak dobrze nie mieli. Krzysztof ma 46 lat i jest zawodowym kierowcą. Wspomina czasy peerelu - Spotykaliśmy się w cuchnących toaletach publicznych, głównie na dworcu PKP. Tam nawiązywaliśmy pierwsze znajomości. W tej chwili Krzysztof ma stałego partnera, choć nie mieszka sam. Jemu się to udało. Ale jest wyjątkiem. Jego młodsi koledzy narzekają, że trudno znaleźć pewnego partnera. Związki trwają zwykle kilka tygodni. Główną i najczęściej jedyną przyczyną rozpadu "miłości" jest zdrada. Dlaczego? W okolicy pojawia się nowy chłopak, a bydgoskie środowisko gejów jest stosunkowo nieliczne. Prowadzi to do dużej konkurencji. Sami mówią o zawiści o partnera, o tym, że nie ma wśród nich przyjaźni - Nie tworzymy zwartego środowiska, jeden drugiemu podkłada świnię, by poderwać partnera kolegi, jest to przykre - mówi Darek, student Akademii Techniczno-Rolniczej w Bydgoszczy. Jest to walka o "świeży towar", - jak to określają. Wielu już nie szuka stałych partnerów, nie widzą szansy. - Miałem już kilku "poważnych" partnerów, ale wszystko się rozpadło, pozostaje wiec przygodny seks - kontynuuje Darek. Swą przygodną inność wyrażają często seksem w toalecie.

Wobec Kościoła katolickiego homoseksualiści uzewnętrzniają głęboką pogardę. Ulubionym ich motywem jest rzekoma hipokryzja księży. - Wśród kleru 30 procent to nasi –, dowodzi krótko ostrzyżony Łukasz, uczeń zawodówki w klasie fryzjerskiej. Nie może pogodzić się z tym, że to co robi jest ciężkim grzechem, jednym z najpoważniejszych wedle nauczania Kościoła. Nie lubi gdy mu się o tym przypomina. Reaguje agresywnie. Wraz z kolegą Pawłem opowiada, kto ze znanych ludzi jest "od nich", padają znane nazwiska z pierwszych stron gazet, polityków, dziennikarzy, prezenterów. Wspomina też o kilku bydgoskich twarzach. - Naprawdę jest nas dużo. Wedle nauki, w każdym społeczeństwie jest 5 procent homoseksualistów - z dumą w głosie mówi Łukasz. Zgodnie z jego teorią w Bydgoszczy powinno żyć około 2 000 "kochających inaczej". Reszta to homofony i heretycy.

Owi dwaj aniołowie przybyli do Sodomy wieczorem, kiedy to Lot siedział w bramie Sodomy. Gdy Lot ich ujrzał, wyszedł naprzeciw nich i oddawszy im pokłon do ziemi rzekł: Raczcie, panowie moi, zajść do domu sługi waszego na nocleg, obmyjcie sobie nogi. a rano pójdziecie w dalszą drogę. Ale oni mu rzekli: Nie! Spędzimy noc na dworze. Gdy on usilnie ich prosił, zgodzili się i weszli do jego domu. On zaś przygotował wieczerzę, poleciwszy upiec chleba przaśnego. I posilili się. Zanim jeszcze udali się na spoczynek, mieszkający w Sodomie mężczyźni, młodzi i starzy, ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom, wywołali Lota i rzekli do niego: Gdzie tu są ci ludzie, którzy przyszli do ciebie tego wieczoru? Wyprowadź ich do nas, abyśmy mogli z nimi poswawolić! Lot, który wyszedł do nich do wejścia, zaryglowawszy za sobą drzwi, rzekł im: Bracia moi, proszę was, nie dopuszczajcie się tego występku! Mam dwie córki, które jeszcze nie żyły z mężczyzną, pozwólcie, że je wyprowadzę do was, postąpicie z nimi, jak się wam podoba, bylebyście tym ludziom niczego nie czynili, bo przecież są oni pod moim dachem! Ale oni krzyknęli: Odejdź precz! I mówili: Sam jest tu przybyszem i śmie nami rządzić! Jeszcze gorzej z tobą możemy postąpić niż z nimi! I rzucili się gwałtownie na tego męża, na Lota, inni zaś przybliżyli się, aby wyważyć drzwi. Wtedy ci dwaj mężowie, wsunąwszy ręce, przyciągnęli Lota ku sobie do wnętrza domu i zaryglowali drzwi. Tych zaś mężczyzn u drzwi domu, młodych i starych porazili ślepotą. Toteż na próżno usiłowali oni odnaleźć wejście. A potem ci dwaj mężowie rzekli do Lota: Kogokolwiek jeszcze masz w tym mieście, zięcia, synów i córki oraz wszystkich bliskich, wyprowadź stąd. Mamy bowiem zamiar zniszczyć to miasto, ponieważ oskarżenie przeciw niemu do Pana tak się wzmogło, że Pan posłał nas, aby je zniszczyć.  (Księga Rodzaju 19, 1-13)

Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi. Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości, potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe - pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią.  (List do Rzymian 1, 25-32)

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl