| ||||
|
w tym wydaniu: Mariusz D. Dastych:
Tomasz Pompowski:
Romuald Bury:
Maciej Filipowicz:
koniec
mężczyzny
Arabia.pl:
nadinterpretacje
Mirosław Owczarz:
spotkałem
Michnika
Andrzej Kumor:
pęknięta
szklanka
prof. Jerzy
Przystawa:
salon
soccer:
Marcin Małek:
Polska nie
oczywista
Witold Filipowicz:
Jakub Stasiak: ciemiężenie l@ików
|
Jakub Stasiak CIEMIĘŻENIE L@IKÓW Ludzie powiadają, że globalna siec komputerowa to nieograniczona swoboda w prezentowaniu zdań i poglądów. Internet z biegiem czasu stał się środkiem przekazywania informacji pozbawionym jakichkolwiek ograniczeń i zakazów. W świecie realnym, gdzie zasady postępowania określają paragrafy prawne, a poczynaniami ludzkimi kierują gotowe wzorce zachowań, internet stanowi prawdziwą odskocznię od tradycyjnego sposobu postrzegania spraw związanych z człowiekiem i jego problematyką istnienia. Ludzie skupieni przed monitorami kreują swoistą wolność, którą chcą oddychać coraz większe masy ludności. Liczba internautów powiększa się w zastraszającym tempie. Z uroków serfowania po wirtualnej rzeczywistości korzystają wszyscy rządni informacji oraz możliwości wyrażenia bezkrytycznego stanowiska. W sieci panuje moda na całkowitą anonimowość , obowiązują tak zwane nicki- pseudonimy związane charakterem osoby ujawniającej się. Jedyną granicą jest ludzki organizm, który wyznacza limity wytrzymałości oczu przed monitorem. Komputerowa siec globalna to`` świat w świecie``. Na pozór wszyscy korzystający z uroków wirtualnej informacji są równi wobec siebie, jednak jak w prawdziwej rzeczywistości wyróżniamy postacie dominujące i podporządkowane. Awans z internauty szeregowego, który zazwyczaj słucha komend i nakazów innych użytkowników sieci na człowieka chcącego dominować w danej dziedzinie, musi być poprzedzony sporym bagażem wiedzy i umiejętności w obsłudze i programowaniu komputerowym. Nie każdy otwiera swoje ``www``, portal czy pokuj dyskusyjny. Ogólny zasób wiedzy, jaki posiadają laicy internetowi pozwala jedynie na korzystanie z nieskończonego banku informacji, miejsc rozrywki i rzeczy postrzeganych w sieci jako ``ogólniki`` Dyletantami internetowymi jest około 95% wszystkich użytkowników sieci. Pozostali to persony mogące pochwalić się nieprzeciętnymi umiejętnościami oraz potrafiące urzeczywistnić swoje pomysły w przestrzeni wirtualnej. Twórcy internetowi wyznaczają nowe drogi i możliwości wykorzystywania komputerowej sieci, co przyciąga niezliczone rzesze nowych użytkowników. Postęp internetowy rodzi coraz większa ingerencję w czynności życiowe człowieka. Ludzkość stała się zależna od wirtualnej rzeczywistości. Internet stanowi na równi z telewizja, radiem i innymi środkami przekazu, medium zdolne do narzucania określonych zachowań. Kreatorzy stron i portali www, administratorzy sieci lokalnych i konserwatorzy poczty elektronicznej, poprzez wykorzystywanie swych unikalnych umiejętności, wpływają na ludzkie postępowanie. Narzucenie odpowiednich wzorców na szeregowych internautów, pozwala po części na kierowanie ich decyzjami i opiniami. Manipulacja to wpływ na życie, możliwość sterowania masami. Jeśli na przykład mamy do czynienia z wyścigiem politycznym o zdobycie jak największego poparcia u ludzi, wiedząc że internet to jedna z podstaw ich egzystencji, odpowiednie i umiejętne przedłożenie informacji może dać pozytywne skutki w postaci zwycięstwa w wyborach. Socjotechniki w internecie występują na każdym kroku, wystarczy otworzyć dowolną stronę (nierzadko same się otwierają!) i jesteśmy bombardowani różnymi kolorowymi hasłami z pogranicza reklamy i agitacji marketingowej. Jeżeli obcujemy z internetem długo, z biegiem czasu przyzwyczajamy się do ciągłych ataków multimedialnych, mając zakodowane w behawioryzmie automatyczne nakierowanie kursora na guzik z krzyżykiem w prawym, górnym rogu ekranu. Wychodząc z założenia, iż na wszystko jest jakaś alternatywa, webmasterzy stworzyli reklamówki zamykające się dopiero po jej skończeniu. Aby uzyskać jakąś informację trzeba przedzierać się przez gąszcz beznadziejnych reklamówek i pozbawianych racjonalności ofert. Niekiedy stwarza to powody do nerwów, ale unikalnym zachowaniem jest, że ludzie i nie odchodzą od monitora, czekając na koniec prezentacji. Internet wciąga, poprzez to tworzą się różne patologie. Człowiek pozbawiony wartości, kierujący się nieracjonalnością, kiedy zasiądzie przed komputer z akcesem do internetu, może stracić resztę człowieczeństwa . Ludzie działający jak maszyny to inrernetoholicy, pozbawieni często skrupułów. W telewizji od niedawna ukazuje się krótki film przedstawiający dwunastoletnią dziewczynkę, która prowadzi dialog internetowy z dorosłym mężczyzną, podającym się za jej rówieśnika. Ostrzeżenie ukazuje problem jaki zrodziła anonimowość internetowa. Wszelakie formy zniwelowania niebezpieczeństw patologicznych w sieci komputerowej są mizerne i nigdy nie osiągają pozytywnych wyników. Dla ``władców`` przestrzeni wirtualnej ilość zwerbowanych od danego grona stanowi wartość. Odpowiednie zastosowanie socjotechnik, przyciąga ludzi jak magnes, a co gorsze nawet ich osobowości i charaktery. Jednocząc się z myślą Manuela Castells`a , że ``internet jest co prawda technologia wolności, ale może także dać wpływowym profesjonalistom swobodę ciemiężenia laików i prowadzić do wykluczenia bezwartościowych przez zdobywców wartości``. Zaznaczyć trzeba , że warto mieć swoje poglądy w różnych dziedzinach i zmieniać je nie pod wpływem chwili, lecz mądrego i długiego namysłu. | |||