| ||||
|
w tym wydaniu: Mariusz D. Dastych:
Tomasz Pompowski:
Romuald Bury:
Maciej Filipowicz:
koniec
mężczyzny
Arabia.pl:
nadinterpretacje
Mirosław Owczarz:
spotkałem
Michnika
Andrzej Kumor:
pęknięta
szklanka
prof. Jerzy
Przystawa:
salon
soccer:
Marcin Małek:
Polska nie
oczywista
Witold Filipowicz:
Jakub Stasiak: ciemiężenie l@ików
|
Mirosław Owczarz Spotkałem Michnika Wiele wskazuje na to, iż Redaktor Naczelny Gazety Wyborczej Adam Michnik tak naprawdę rozumie i popiera czyny Kuklińskiego a jako osoba prywatna nie miałby nic przeciwko temu by napić się wódeczki z Josephem Goebbelsem. Czyżbym znał innego Michnika niż czytelnicy? Bredzę? Być może. Ale tak powinno być gdyby redaktor Wyborczej był konsekwentny i logicznie postępował. Adam Michnik w swym tourne po Polsce dotarł do Bydgoszczy. Traf chciał, że zjawił się na auli Akademii Bydgoskiej im. Kazimierza Wielkiego wypełnionej po brzegi studentami rekrutującymi się w przygniatającej części z pobliskiego Wydziału Pedagogicznego. Zaczęło się bardzo miło. Rektor AB raczył skromnie zauważyć, że Bydgoszcz gości wielkiego człowieka, który odpowiedzialny jest za obalenie komunizmu. Michnik uśmiechnął się i skromnie pomniejszył swój udział do współodpowiedzialności. Po krótkim wstępie do ataku przeszli nonkonformistyczni studenci. Pierwsze trudne pytanie "Panie redaktorze dokonał pan wielkich rzeczy w życiu, czy czuje się pan szczęśliwy"? Odważnie zapytała farbowana blondynka. "Szczęśliwy nie, spełniony tak" - odrzekł redaktor. Kolejne pytania były jeszcze bardziej dociekliwe. "Dlaczego GW tak mało miejsca poświęca tak cennej inicjatywie jak "Inicjatywa dla Polski" Aldony Kameli-Sowińskiej zagaił sfrustrowany były działacz młodzieżówki PO co pół roku temu postawił na złego konia pani Aldony. Kolejne trudne chwile przeżył pan Michnik gdy wpatrzona studentka poprosiła "panie redaktorze jakimi wartościami mamy się kierować w życiu"? Ktoś inny poprosił o radę: "Na kogo mamy głosować w wyborach"? I już było tak milutko gdy ktoś spytał jak to z jego przyjaźnią z Urbanem, co się stałą z dawnymi kolegami z "S", dlaczego tak ufał Millerowi, czemu GW zrobiła ze Zbigniewa Herberta chorego psychicznie itp. Pytania krótkie zbijane surowym wzrokiem pana Adama doczekiwały się agresywnych elaboratów czołowego intelektualisty tego kraju. Kropka w zdaniu pana redaktora kończyła temat. Ale z całej "dyskusji" można było wyłuskać kilka ciekawych opinii. Adam Michnik dokonał rozróżnienia między prl a Polską. Starał się być wierny Polsce, ale nie prl. Dlatego zwalczał "demokrację ludową". Teraz już jest III RP, chce być jej wierny i dlatego kasuje bilety w komunikacji miejskiej. (Tak na marginesie ciekawe jak często Adam Michnik jeździ komunikacja miejską?) Co wynika z tego całkiem słusznego wywodu pana Michnika? Otóż to, że naczelny Wyborczej winien starać się o pomnik chwały dla Kuklińskiego (pułkownik nie tylko nie kasował biletu w prl). W konsekwencji swej wypowiedzi pan redaktor winien szczerze wspierać projekty dekomunizacyjne i lustracyjne wymierzone w odpowiedzialnych za utrzymywanie niemiłego panu Michnikowi ponoć systemu. A jak jest w rzeczywistości? Redaktor Michnik nienawidzi Kuklińskiego, a wódeczkę popija z generałami Jaruzelskim i Kiszczakiem. Natomiast Jerzy Urban jako "piekielnie inteligentny" człowiek jest godnym interlokutorem i kompanem przy wspólnej kolacji. Jest to usprawiedliwione także tym, iż sprawą prywatną jest z kim naczelny spotyka się prywatnie. Taka odpowiedź Michnika została nagrodzona gromkimi brawami. Joseph Goebbels też był zapewne inteligentnym człowiekiem i bynajmniej nietuzinkowym. Ergo główny propagandzista III Rzeczy zasługiwałby na przyjaźń Michnika jako inteligentny człek. Po za tym to sprawa prywatna, z kim spotyka się naczelny najbardziej wpływowego dziennika w kraju. Nawet jeśli jest uważany za najważniejszego doradcę prezydenta Kwaśniewskiego. Nie ma prawa nikogo to obchodzić także gdyby na wspólnym grillu bywał szef mafii spod Warszawy, jeśli inteligentny czemu nie…,,,czyny i morale się nie liczą. I tak zupełni na marginesie. Obok Radia Maryja największą wrogość wzbudzał u pana Michnika Andrzej Lepper. Nie dziwię się. Lepper nie zachwyca się intelektualnymi wynurzeniami pana redaktora, no i zrywa się ze smyczy kolegów pana redaktora z SLD. Przedsmak seansów nienawiści GW wobec szefa Samoobrony rozkwitł już tam w Bydgoszczy. Co się będzie działo gdy (nie daj Boże!) ów pegerowski watażka wygra wybory? Będzie to wina m.in. właśnie pana Michnika i jego salonu. Dlaczego? Choćby z dwóch powodów: z jednej strony przez totalne wyalienowanie się od rzeczywistości społecznej, a z drugiej za bałwochwalstwo demokracji. Przeca Andrzej Lepper jest kwintesencją demokracji, jest klasycznym vox populi. Jego zwycięstwo to będzie tryumf demokracji w wydaniu Michnika, demokracji bez stabilnych wartości, bez żadnych ograniczeń. Mają więc to do czego doprowadzili. Tylko czemu cały naród musi ponieść tego konsekwencje? Ale to już inny temat. adres do korespondencji: | |||