now@ on-line  kwiecień  2004

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu:

Mariusz D. Dastych:

 
 
Tomasz Pompowski:
 
Romuald Bury:
 
Maciej Filipowicz: koniec mężczyzny
 
 
Mirosław Owczarz: spotkałem Michnika
 
Andrzej Kumor: pęknięta szklanka
 
prof. Jerzy       Przystawa:        salon
 
soccer:
 
Marcin Małek: Polska nie oczywista
 
Witold Filipowicz:

 

Andrzej Kumor

Jakby szklanka pękła

W marcu zbiega się kilka ważnych dat, ale ta najważniejsza z naszego polskiego punktu widzenia - to podpisanie przez Stalina dekretu o rozstrzelaniu w lasach katyńskich polskich oficerów z obozów jenieckich w Ostaszkowie, Starobielsku i Kozielsku.

Trudno przecenić rozmiary katyńskiej tragedii. Ogrom samej zbrodni poraża, jednak o wiele większe znaczenie mają jej długofalowe reperkusje.

Część historyków twierdzi, że Stalin miał do Polaków osobisty uraz. Historia świata o mały włos nie potoczyłaby się inaczej, gdyby polska konnica przydybała Stalina podczas odwrotu armii Budionnego. Ponoć przyszły generalissimus tak sprawnie uciekał spod Zamościa, że zostawił na kwaterze kapcie, mapnik i ołówek chemiczny.

Zabrakło kilkunastu minut, a byłby polskim jeńcem i byłby dopiero zwolniony gdzieś w 1928 roku, czyli nie zostałby pierwszym sekretarzem, którym prawdopodobnie zostałby Lew Trocki. Ponoć ów mapnik i kapcie eksponowano w Polsce przed wojną.

Wielu historyków twierdzi, że Katyń był osobistą zemstą Stalina za bolszewicką porażkę w 1920 roku. Wtedy to nieopierzona, dopiero co wykluta Polska pokonała bolszewicką nawałę i uratowała Europę.

Przepraszam uprzejmie, ale w opinii tej nie ma krzty przesady. Polski "pisklak" zagrodził drogę opitym krwią krasnoarmiejcom i pokrzyżował im globalne plany. Tuchaczewski pisał wówczas: "Nie ma wątpliwości, że gdybyśmy wyrwali z rąk burżuazji polskiej jej burżuazyjną armię szlachecką, wówczas rewolucja klasy robotniczej stałaby się faktem dokonanym. A pożar ten nie dałby się ograniczyć ścianami polskimi. Jak wzburzony potok rozlałby się po całej Europie zachodniej"...

Hersztowie bolszewizmu zdawali sobie sprawę, że w 1920 r. Europa leżała przed nimi plackiem. W ówczesne Niemcy wystarczyło nieco silniej chuchnąć, by żagiew czerwonego terroru zapłonęła krwawym ogniem. Tamtejsi ziomkowie twórców sowieckiego aparatu przebierali już nogami, a na zachodnich rubieżach dopiero co pokonanego mocarstwa niemieckiego czuć było zgniły oddech nowych hord. Komintern Zinowiewa mobilizował ogłupione masy w Europie zachodniej. Wydawało się, że pochodu czerwonego chanatu nic nie jest w stanie powstrzymać. Zagraniczni dyplomaci w Warszawie pakowali walizki, by dać nogę, "zanim się zacznie".

Proszę sobie wyobrazić zgrzytanie komunistycznych zębów, gdy "jaśniepańska Polska" skutecznie podłożyła nogę czerwonej armii, proszę sobie wyobrazić ich złość, gdy padli na pysk przed zastępami polskiego wojska z Matką Boską na sztandarach.

Jest więcej niż pewne, że Stalin i jego kumple nie raz zastanawiali się, dlaczego nie wjechali swymi konikami do Berlina, a może nawet Paryża, dlaczego nie dane im było upijać się reńskim winem i rezać szwargocących burżujów.

Odpowiedź mogła być jedna: polskie elity, polska inteligencja, ziemiaństwo, działacze polityczni, nauczyciele, ludzie światli zdołali porwać za sobą naród; zdołali stanąć jak jeden mąż, murem. I to mimo komunistycznej propagandy. Dziadek mój był na tej wojnie i opowiadał, że gdy polskie tabory wpadły w bolszewickie ręce, wówczas imiennie przez tuby wołano do polskich chłopów po drugiej stronie frontu, by strzelali oficerom w łeb i przechodzili na wschodnią stronę. Na nic się to zdało.

Wniosek komunistów? Aby podporządkować Polskę, trzeba wybić "jaśniepanów", trzeba odciąć Polsce głowę. Katyń to zapoczątkował, okupacja niemiecka, sowieckie wywózki, hekatomba Powstania Warszawskiego i powojenny terror dokończyły dzieła.

W Katyniu komuniści usunęli z drogi jedną z przeszkód do podboju Polski - kilkadziesiąt tysięcy światłych, niezależnych, wykształconych ludzi. Zadali nam niepowetowaną stratę. Na ich miejsce przywieźli swoich zauszników mówiących po polsku.

Było to działanie przemyślane i zaplanowane. Jak stwierdzano w pamiętnym, odtajnionym niedawno raporcie Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych dla Stalina: "W chwili obecnej przetrzymywana jest wielka liczba byłych oficerów armii polskiej, byłych pracowników polskiej policji i organów wywiadu (...) Biorąc pod uwagę, że wszyscy oni są zatwardziałymi, nie rokującymi poprawy wrogami władzy sowieckiej, NKWD ZSRS uważa za niezbędne (...) rozpatrzyć sprawy w trybie specjalnym, z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary - rozstrzelanie. Sprawy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia...".

Na dokumencie widnieje podpis Stalina.

Polska odrodziła się w 1918 roku, bo pomimo lat zaborów i niewoli, cierpień i maltretowania, mimo zsyłek, duch narodowy przetrwał. Żyli ludzie, rosły kolejne pokolenia. Bolszewicy wiedzieli, z własnego doświadczenia, że metody caratu nie były skuteczne. Ich rewolucji potrzebny był terror.

Gdy popatrzymy na problemy współczesnej Polski, okaże się, że wiele z nich ma swe pierwsze źródło w tragedii II wojny światowej; w wymordowaniu i rozproszeniu polskich elit. To przez mord w Katyniu, ukrywany skrzętnie przez dziesięciolecia komunistycznej propagandy, Sowieci wyjęli pierwszy kręg polskiego kręgosłupa. Gdy cztery lata później wjechali na czołgach, mieli już łatwiej. Wśród żywych nie było kilkudziesięciu tysięcy patriotów, dobrych organizatorów, wyszkolonych żołnie-rzy...

Józef Mackiewicz, który jako jeden z niewielu Polaków stał nad grobami katyńskimi w czasie, gdy odkopali je Niemcy, pisał, że zastanawiał się, co czuje człowiek, który dostaje kulę w tył głowy. Przypomniał rozmowę z pewnym wojskowym, który przed wojną został w ten sposób postrzelony, wynikało z niej, że wydawało mu się, "jakby szklanka pękła".

Wtedy w Katyniu pękło serce wolnej Polski. Mimo że biło jeszcze wiele lat zbroczone, Polska już się nie podniosła.

Jest wiele marcowych rocznic, ta jednak jest najważniejsza. Katyń znaczy bowiem początek narodowej klęski Polski - przerwania pokoleniowej ciągłości elit, rozpoczęcia procesu ich "podmiany" przez agentów wyszkolonych w Moskwie. Ci ludzie ściągnęli po wojnie, by zagwarantować Stalinowi, iż Polska już nigdy się nie będzie buntować. Dziś ich dzieci i wnuki poprzerastały polską tkankę, nadal trzymają się razem, choć często hołdują odmiennym opcjom politycznym.

Katyń zmienił polską historię. Druzgocący wpływ tej zbrodni odczuwalny jest po tylu latach. Stalin był ekspertem od "eugeniki" mordów, w Katyniu zaczął się proces tworzenia "nowego" człowieka, w tym wypadku, nowego polskiego niewolnika.

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl