| ||||
|
w tym wydaniu: Mariusz D. Dastych:
Aleksander Chromik:
IPN:
Wojciech
Jankowski,
Józef Białek:
Jerzy Klechta:
odbicie od
dna
Zbyszek Koreywo:
gdzie ci
mężczyźni
Andrzej Kumor:
pocisk
ewangelizacyjny
Mirosław Owczarz:
antysemici
ks. Zdzisław Peszkowski:
Marek Popowicz-Watra:
flesz+
Jerzy Przystawa:
wspólna
gałąź
Jan Pyszko:
Solidarność:
biuletyn
Adam Wielomski:
historyczny
sojusz
Jakub Stasiak: asertywność
| e-mail: udzialowiec@interia.pl. Tel. 0 - 504 237 952Nr rachunku bankowego: Bank Millennium S.A. nr: 13 - 1160 2202- 0000 0000 1820 9507 Solidarność IENESP 20.02.2004 Komunikat 26 lutego br. o godz. 14.30 w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie – I wydział (ul. Jasna 2/4) w sali B odbędzie się rozprawa ze skargi MOZ NSZZ „Solidarność” IENESP na bezczynność Prezesa PAN w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji „otwarcia likwidacji Instytutu Ekologii PAN”. Serdecznie zapraszamy. Poniżej artykuł wyjaśniający tło i przyczyny sporu pomiędzy „S” IENESP a PAN. Walka o Instytut UPADEK W Dziekanowie Leśnym przy Konopnickiej 1 mieścił się kiedyś Instytut Ekologii Polskiej Akademii Nauk. Olbrzymi teren, kilka budynków, blisko 300 pracowników, 50-letnie tradycje badawcze itp. Niestety ostatnio instytut nie miał szczęścia. Umiejętności menedżerskie dyrekcji pozostawiały wiele do życzenia, Komitet Badań Naukowych obniżył kategorię Instytutu do trzeciej i w ślad za tym obniżał dotację statutową o 30% rocznie, zaś kierownictwo PAN przez dłuższy czas zapomniało o swoich obowiązkach nadzorczych. W imię ratowania Instytutu, pracownicy – mimo bardzo niskich płac - zgodzili się w 2001 roku na 2-tygodniowe urlopy bezpłatne, które zaproponowała dyrekcja, wstrzymywali się przez dłuższy czas z dochodzeniem swych roszczeń z tytułu nie wypłaconych „trzynastek” (wystąpili dopiero latem 2002 roku, gdy likwidacja Instytutu była już nieuchronna), itp. Solidarność IENESP (Instytutów Ekologii, Nauk Ekonomicznych i Studiów Politycznych), która od lat alarmowała i interweniowała nikt nie chciał słuchać. A związkowcy byli uparci – dotarli nawet do kancelarii premiera Jerzego Buzka. Niestety na próżno. Propozycji ratowania Instytutu, polegającą na jego restrukturyzowaniu i wypłaceniu przez pewien okres tzw. minimalnego ustawowego wynagrodzenia nie podjęto. Jakby to było, by profesor zarabiał tyle ile pracownik techniczny (czyli 800zł)? Wstyd. W oczach PANow-skich decydentów jednak żadnym wstydem nie było zwolnienie ludzi, posiadających ponad 20-letni staż pracy w samym Instytucie. Niektórym udało się załapać na świadczenie przedemerytalne, inni pozostają na bezrobociu bez perspektyw pracy. Ale który z PANowskich decydentów się tym przejął? Natomiast przez lata walczono z Solidarnością, która miała czelność walczyć o prawa ludzi, żądać efektywnego zarządzania Instytutem a od Akademii wypełnienia swej funkcji nadzorcy. W lecie 2002 roku, gdy sytuacja finansowa stała się tragiczna rozpoczęto restrukturyzację Instytutu polegającą na zwolnieniu pracowników. Restrukturyzację pomyślano jako wstęp do likwidacji Instytutu i pozbycia się niewygodnej dla Akademii organizacji związkowej. Członkowie komisji rewizyjnej Związku nie byli bowiem chronieni przy zwolnieniach grupowych. Solidarność zaaregowała – akcją pozwów pracowniczych do Sądu Pracy o wypłatę zaległych trzynastek i odsetek ustawowych za 2000 i 2001 rok. Instytut wypłacił zatem powodom w lecie 2002 roku – trzynastki. Część pracowników wycofała pozwy, natomiast związkowcy w większości je podtrzymali - w sprawie odsetek ustawowych. LIKWIDACJA i OPÓR SOLIDARNOŚCI Jesienią 2002 roku działania likwidacyjne nabrały rozpędu. 10 września Prezydium PAN podjął uchwałę o likwidacji Instytutu w trybie przekształcenia i utworzeniu nowej placówki – Centrum Badań Ekologicznych PAN. W tym ostatnim zatrudnionych miało być kilkadziesiąt osób, ci bardziej „pokorni”. Do Instytutu zaś wkroczył likwidator. Przeciwko likwidacji Instytutu i kolejnym zwolnieniom wystąpiła znowu Solidarność. Negatywne stanowisko związku i niedociągnięcia w procedurze konsultacyjnej, zmusiły pracodawcę do wycofania listopadowych zwolnień i wypowiedzenia stosunku pracy po raz drugi - w grudniu 2002 roku. Jednak 12 działaczy związkowych nie zgodziło się na wycofanie i ponowne zwolnienie, i po raz drugi wniosło pozwy do Sądu Pracy o uznanie kolejnego wypowiedzenia za bezskuteczne. Równocześnie w marcu 2003 roku z inicjatywy „Solidarności” – 26 pracowników złożyło pozwy o wypłatę należnych trzynastek za 2002 i 2003 rok. Wielu innych pracowników poszło w ślady związkowców i złożyło indywidualne wnioski. Także wskutek presji związkowej, Instytut umorzył pożyczki z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych zwolnionym pracownikom. W rezultacie działań Solidarności, Instytut Ekologii w likwidacji i Polska Akademia Nauk stanęły wobec masowej serii procesów sądowych: o odsetki ustawowe od trzynastek za 2000 i 2001 rok, o trzynastki za rok 2002 i 2003 wraz z odsetkami ustawowymi za ww. lata, o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne i o rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia. Sam Związek reprezentował pracowników w ponad 70 sprawach. ADMINISTRACYJNA WOJNA W tej sytuacji, wobec opóźnień w likwidacji Instytutu Ekologii, Prezydium Akademii w dniu 11 kwietnia 2003 r. wyznaczyło nowy termin likwidacji Instytutu - 30 maja z możliwością przedłużenia decyzją Prezesa PAN. Podejmując kolejne rozstrzygnięcia nie uchroniono się od błędów formalnych. Uchwała z dnia 11 kwietnia przyjęto z mocą wsteczną tj. od 1.04.2003 r, z kolei decyzja o przedłużenie likwidacji podjęta została 1 lipca tj. po 30 dniach od upływu terminu samej uchwały PAN. Błędy te wykorzystała Solidarność i Akademia stanęła wobec nowego wyzwania – nieustannych postępowań administracyjnych, wnioskami o unieważnienie uchwał skierowanymi do Rady Ministrów i postępowaniami przed NSA. I tak przedmiotem skargi stała się uchwała Prezydium PAN o likwidacji Instytutu Ekologii, decyzję Prezesa PAN w/s likwidacji, uchwała o nowym terminie likwidacji itd. Wprawdzie NSA odrzucał skargi związkowe motywując, iż nie jest władny w sprawach nadrzędności i podległości organizacyjnej, ale po każdej odrzuconej skardze pojawiała się nowa dotycząca innej kwestii administracyjnej związanej z likwidacją PAN. Związek zaczął też coraz głośniej żądać odszkodowania z tytułu utraconych dochodów ze składek. KOMPROMIS Z PRACOWNIKAMI W tej sytuacji Akademia podjęła próbę rozwiązania problemu. Uzyskano ponad 1 mln zł z rezerwy rządowej na zakończenie likwidacji. Następnie podpisano z byłymi pracownikowi Instytutu ugody, w myśl których pracownicy otrzymali należne trzynastki w zamian za rezygnację z odsetek. Nowy likwidator dyrektor Roman Bartczak podjął także rozmowy z Solidarnością. W ich efekcie doszło do porozumienia w/s wypłaty procesującym się związkowcom - trzynastek za 2002 i 2003, odsetek ustawowych za 2000-2001 rok, odszkodowań w sprawie 4 adiunktek (sprawa zwolnienia 4 pracowników toczącego się w Sądzie Pracy od 1998 roku) oraz 3-miesięcznych odszkodowań z tytułu zwolnień z pracy. Realizacja ostatniego z tych zobowiązań nastąpiła pod koniec stycznia 2004 roku. SPÓR OŻYWA Zadowolenie z zakończenia sporów pracowniczych w Akademii nie trwało długo, a to za sprawą kolejnych skarg administracyjnych do NSA złożone przez MOZ NSZZ „Solidarność” IENESP, w tym dotyczącym bezczynności Prezesa PAN w/s wniosku o stwierdzenie nieważności decyzji o wpisie do rejestru otwarcia likwidacji (a decyzja ta w świetle ustawy o PAN jest decyzją ostateczną w rozumieniu KPA, czyli Sąd nie będzie mógł odrzucić skargi) oraz w/s bezczynności w udostępnianiu dokumentów publicznych i decyzji w sprawach wpisu do rejestru instytutów. MOZ IENESP zadeklarował gotowość zakończenia sporu w sprawie likwidacji Instytutu Ekologii, ale pod warunkiem, iż roszczenia Związku z tytułu utraconych dochodów w związku z likwidacją zostaną zaspokojone. Przyznanie jednak organizacji społecznej odszkodowania w związku z likwidacją Instytutu dla władz wydaje się być niebezpiecznym precedensem. Otwierałby drogę do podobnych roszczeń w innych sprawach administracyjnych. Spór w sprawie likwidacji Instytutu Ekologii PAN prawdopodobnie znajdzie w końcu swój finał w sądzie. Jakie będzie ostateczne orzeczenie? No cóż, temida potrafi być ślepa, gdy trzeba chronić interesy możnych naszego kraju. Ale sprawiedliwość w procesach sądowych też się zdarza. KONKLUZJA Instytut Ekologii de facto już nie istnieje. Jego następca Centrum Badań Ekologicznych ledwo wegetuje i nie wiadomo jak długo się utrzyma. Ludzi zwolniono, a badań ekologicznych prowadzi się teraz jak na lekarstwo. Pod względem rachunkowym likwidacja kosztowała drożej niż proponowana przez Związek - restrukturyzacja. Gdy opowiada się o likwidacji Instytutu, nikt nie chce wierzyć. Jak to, w dobie naszego wejścia do Unii Europejskiej, gdy słowo ochrona środowiska jest na wszystkich ustach i ma być jednym z działań priorytetowych, likwiduje się Instytut Ekologii? Instytut nie istnieje, ale Związek tej batalii – wbrew pozorom - nie przegrał. Instytut Ekologii był w istniejącym układzie PANowskim nie do ratowania. Natomiast gdyby nie było nieustannych postępowań administracyjno-sądowych, pozwów do Sądu Pracy, pracownicy do dzisiaj nie otrzymaliby należnych trzynastek, odsetek za zwłokę, odszkodowań i nie umorzono by im pożyczek. Ewentualne unieważnienie likwidacji, wyrządzonych szkód, co prawda, nie naprawi, ani tych w dziedzinie badań ekologicznych, ani tych społecznych. Ale stworzy mocne argumenty w ewentualnych postępowaniach cywilnych. Dr Daniel Alain Korona Decyzja bez podpisu Zgodnie z art.210§1 pkt.8 ordynacji podatkowej, decyzja powinna zawierać podpis osoby upoważnionej, z podaniem imienia i nazwiska oraz stanowiska służbowego. Podobny zapis występuje także w Kodeksie Postępowania Administracyjnego. W styczniu br. Pani Barbarze Z. urząd skarbowy Warszawa-Wawer przesłał decyzję określającą wysokość zobowiązania podatkowego i zaległość podatkową za rok 1998. Decyzja nr US39/DL/14/206/04 datowana jest z 15 stycznia br. Przeglądając decyzję nasz podatnik zauważył, że decyzja nie została podpisana, zabrakło także imienia i nazwiska, stanowiska służbowego lub pieczątki osoby upoważnionej. Słowem decyzja nie spełnia wymogów formalnych. Żeby było jeszcze ciekawiej w grudniu, gdy nasz podatnik przybył do urzędu zapoznać się z materiałem dowodowym (w trakcie 7-dniowego terminu wyznaczonego przez urząd), okazało się że była już wystawiona i podpisana decyzja z datą grudniową. Decyzji tej ostatecznie podatnikowi nie doręczono, ale zdarzenie to wiele mówi o sposobie działania organu podatkowego i o pozorności postępowania podatkowego. Nota bene podatnikowi odmówiono udostępnienia materiału dowodowego – niezgodnie z art.178§1 ordynacji i nie wydano także żadnego postanowienia o odmowie udostępnienia akt, co przewiduje art.179§1 cytowanej ustawy. Sprawa trafiła do Dyrektora Izby Skarbowej. Egzekucja bez decyzji Czy można dokonywać egzekucji po terminie przedawnienia i mimo niedoręczenia decyzji. Okazuje się, że tak. 6.01.2004 r. Adam P został powiadomiony w zakładzie pracy, że US Warszawa Mokotów wystąpił o zajęcie jego wynagrodzenia (egzekucja) z tytułu zaległości podatkowej za rok 1997. Rzecz w tym, że Adam P nie otrzymał żadnej decyzji, nie przesłano żadnego upomnienia, do czego zobowiązuje ustawa, a samo zobowiązanie podatkowe zgodnie z art.59§1 pkt.9 ordynacji podatkowej wygasa wraz z terminem przedawnienia. Zgodnie z art.70§1 ordynacji przedawnienie następuje z mocy prawa po upływie 5 lat od końca roku kalendarzowego, w którym wystąpił obowiązek podatkowy. Oznacza to, że termin przedawnienia dla zobowiązań podatkowych za rok 1997 upłynął w dniu 31.12.2003 r. Bieg terminu przedawnienia może być przerwany przez zastosowanie środka egzekucyjnego, o którym podatnik został poinformowany (art. 70§4 ordynacji). Do dnia 31 grudnia nie poinformowano podatnika o zastosowaniu środka egzekucyjnego. Teoretycznie nie ma podstaw prawnych egzekucji. Adam P zgłosił zarzuty do postępowanie egzekucyjnego. Początkowo w urzędzie oświadczono mu, że egzekucja zostanie cofnięta, ale ostatecznie urząd nie uznał zgłoszonych zarzutów. Urząd twierdzi, iż decyzję doręczono poprzez pozostawienie jej w urzędzie dzielnicowym i że pracownik urzędu pozostawił na drzwiach mieszkania odpowiednie zawiadomienie. Ordynacja podatkowa w sposób jasny i klarowny określa tryb postępowania doręczającego – w domu lub w miejscu pracy (art.148§1), ewentualnie w siedzibie urzędu – tzn. gdy podatnik jest obecny (art.148§2). W przypadku niemożności doręczenia w tym trybie, pismo doręcza się domownikami lub sąsiadowi, pod warunkiem że zobowiążą się doręczyć pismo i zostawiając zawiadomienie w drzwiach (art.149) Brak zobowiązania doręczenia i brak zawiadomienia są równoznaczne z nie doręczeniem. Gdy nie jest możliwe doręczenie w trybie art.148 i 149, dokonuje się doręczenia w trybie art.150 tj. poprzez pozostawienie na pocztę lub w urzędzie gminy (miasta). Ordynacja podatkowa nie przewiduje możliwości pozostawienia pisma w urzędzie dzielnicowym, a jedynie w urzędzie gminy. Warunkiem sine-qua-non jest jednak pozostawienie w widocznym miejscu zawiadomienia np. w oddawczej skrzynce pocztowej, na drzwiach o pozostawieniu pisma w urzędzie gminy. Tymczasem żadnego zawiadomienia o pozostawieniu pisma w urzędzie dzielnicowym, gminnym czy skarbowym nie pozostawiono. Ponadto tryb art.150 stosuje się dopiero, gdy wyczerpano możliwości doręczenia w trybie art.148 i 149. Organ podatkowy znał miejsce pracy podatnika, a zatem miał możliwość doręczenia pisma do zakładu pracy, gdyby podatnik nie odbierał pism w domu. Nie ulega wątpliwości, iż organ podatkowy nie dokonał doręczenia decyzji w formie przewidzianej przepisami prawa, zastosowano taki tryb działania by podatnik nie mógł się odwołać i zablokować wykonalność decyzji podatkowej wykorzystując art.213§1, 223a i 224a ordynacji. Ale nawet gdyby decyzję doręczono, to nie wolno było stosować środka egzekucyjnego po terminie przedawnienia. Na tym sprawa się nie kończy. Podatnik wniósł zażalenie do Dyrektora Izby Skarbowej. Cofnięta egzekucja bez zawiadomienia Tzw. egzekucje bez zawiadomienia przez organa podatkowe stały się nagminne. Pani K. pod koniec grudnia ubr. otrzymała pismo z urzędu skarbowego Warszawa-Praga o cofnięciu egzekucji. Pismo zdziwiło mocno naszego podatnika, skoro nie otrzymała wcześniej ani upomnienia, ani tytułu wykonawczego ani innego zawiadomienia egzekucyjnego. Podatnik sądził, iż zaszła pomyłka, ale nie. Jak wynikało z rachunku bankowego, organ podatkowy dokonał zajęcia środków pieniężnych, a następnie zwrócił pieniądze. O co w tym chodzi? Urząd Skarbowy Warszawa Praga przestraszył się, gdy kilku podatników złożyło skargi do Izby Skarbowej na działania egzekucyjne podjęte z rażącym naruszeniem prawa. Podatnicy zwrócili uwagę, że ww. okoliczności stanowią przesłankę określoną w art.191 i 231 Kodeksu Karnego. Sprawa pani K się nie skończyła – rok 1997 uległ przedawnieniu, a rok 1998 wróciła do Izby Skarbowej, za sprawą wniosku podatnika o stwierdzenie nieważności decyzji. WIADOMOŚCI Dyrektor Szpitala im. Rydygiera w Krakowie stanął przed sądem, gdyż mając do wybory pomiędzy zakupem leków lub zapłatę zaliczek podatkowych, wybrał to pierwsze. Gdy wreszcie otrzymał należne pieniądze z NFZ, uregulował należności podatkowe. Urząd skarbowy w Nowej Hucie wszczął jednak postępowanie karno-skarbowe, w związku z nieterminowym płaceniem podatku. Przed sądem przedstawiciel fiskusa nie zgodził się na umorzenie sprawy. Dyrektorowi grozi wysoka grzywna lub kara 2 lat pozbawienia wolności. Naszym zdaniem przestępcą jest urzędnik skarbowy, który wszczął postępowanie karno-skarbowe. To jego należałoby ukarać grzywną lub 2 latami więzienia, za narażenie zdrowia i życia pacjentów. Teraz Dyrektorzy szpitali będą się obawiać ratowania życia i zdrowia ludzi, skoro za ten czyn można stanąć przed sądem. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w sprawie z wniosku Krajowego Stowarzyszenia Udziałowców dotyczącej decyzji Komisji Papierów Wartościowych i Giełd o dopuszczenie do publicznego obrotu obligacji BPH-PBK S.A wydał 22.01.2004 r. drugie postanowienie. 26.11 Sąd oddalił skargę, ze względu na nieuiszczenie wpisu sądowego, chociaż wcześniej wnioskodawca wycofał skargę. W takiej sytuacji, Sąd normalnie wydaje postanowienie o umorzeniu postępowania, ale nie oddala skargi. W drugim postanowieniu WSA sprostował błędnie oznaczonego w poprzednim postanowieniu adresata, ale poprzedniego postanowienia nie uchylono. Reasumujmy skarga wycofana, wnioskodawca 31 grudnia ubr. utracił osobowość prawną (nie dokonał przerejestrowania w KRSie), a sąd wydaje nowe postanowienie w sprawie i znów z naruszeniem prawa. WSA w sprawie o sygn. III S.A. 1837/02 dotyczącej decyzji Izby Skarbowej odmawiającej odliczenia VAT przez Zakład Pracy Chronionej, uznał za dopuszczalne nałożenie za ten sam czyn sankcji podatkowych i karno-skarbowych. Orzeczenie WSA jest zdumiewające, skoro 29.04.1998 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy …. w zakresie w jakim dopuszczają stosowanie wobec tej samej osoby sankcji administracyjnej i odpowiedzialności za wykroczenie skarbowe są niezgodne z art.2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (sygn. K.17/97, publ. OTK ZU 1998 nr 3 poz 30). Wyrok TK dotyczył dodatkowego zobowiązania podatkowego określonego ustawą o podatku od towarów i usług oraz o podatku akcyzowym. Minister Finansów Andrzej Raczko wystąpił w reklamie telewizyjnej dziennika „Fakt”. MF twierdzi, iż jest to tylko „akcja edukacyjna”. Minister Finansów, za reklamowanie prywatnego dziennika podobno nie wziął ani grosza. Wyjątkowa głupota. A może wziął pieniądze, co byłoby świadectwem korupcji. Tak czy inaczej na ministra się nie nadaje. | |||