| ||||
|
w tym wydaniu: Mariusz D. Dastych:
Aleksander Chromik:
IPN:
Wojciech
Jankowski,
Józef Białek:
Jerzy Klechta:
odbicie od
dna
Zbyszek Koreywo:
gdzie ci
mężczyźni
Andrzej Kumor:
pocisk
ewangelizacyjny
Mirosław Owczarz:
antysemici
ks. Zdzisław Peszkowski:
Marek Popowicz-Watra:
flesz+
Jerzy Przystawa:
wspólna
gałąź
Jan Pyszko:
Solidarność:
biuletyn
Adam Wielomski:
historyczny
sojusz
Jakub Stasiak: asertywność
|
Miros ław OwczarzAj waj! Ewangeliści i Chrystus to antysemici! zachowano oryginalną pisownię wypowiedzi forumowiczów tytuł też jest cytatem O Pasji wiele już słów wypowiedziano i napisano. Rzeka komentarzy, opinii, odczuć. Te najgłośniejsze, obecne w mediach traktują ten film nie tyle instrumentalnie (podobnie zresztą jak niektórzy jego apolegoci) co wręcz jakby ich osobiście dotykał. I to najwidoczniej wywołuje w nich niekontrolowaną furię. Tym bardziej, że Mel Gibson jest inny. Nie jest pedziem, nie ma szóstej żony i choć formalnie każdy ma prawo do własnych poglądów to o zgrozo Gibson jest prawdziwym katolikiem, który nie wstydzi się swej wiary. Co gorsza ośmiela się swoją „prywatną religię” manifestować i to formie najwyższego kunsztu artystycznego. Tego poganie i Żydzi nie zniosą. A że w Polsce też takowych nie brakuje to i nad Wisłą zabrzmiał zgodny chór antypasyjny. W Krakowie zebrali się ks. Adam Boniecki, Agnieszka Holland, Stanisław Krajewski, Władysław Stróżewski. Wiedząc wcześniej o planowanej debacie nie zawracałem sobie tym głowy, bo cóż innego mogłoby wyniknąć z takiego miłego spotkania w miłym gronie niż powtórzenie tego co wyrzucili z siebie koledzy z USA. Nie było więc żadnym zaskoczeniem gdy portal Wirtualna Polska dał notkę o tym spotkaniu z tytułem "Pasja w ogniu krytyki autorytetów". Przeczytałem uśmiechnąwszy się - niespodzianki nie było –,,okrucieństwo, kicz, zupełnie mija się z Ewangelią,, itd. Ponadto standardowe hasła lewicowej inteligencji grzejącej się we własnym sosie woniejącym przekonaniem o jedynosłuszności swych światłych poglądów, które mają być latarnią dla motłochu z polskiego grajdołka. Ale motłoch nie daje za wygraną. Co gorsza ten znienawidzony przez autorytety ciemnogród jak się okazuje ma dostęp do Internetu. Niestety potrafi nim się posługiwać i na dodatek ośmiela się artykułować swój bełkot ciemnego polaczka. "WP nadaje durny tytuł i potem szczerzy zęby patrząc jak się ludzie denerwują" – wpisał jeden z forumowiczów a propos tytułu w portalu. Celna uwaga. Ktoś jednak ripostował: "powinien być (tytuł-red.) Banda żydów i lewaków krytykuje Pasję". Przygniatająca większość nie miała litości dla autorytetów. "Autorytety nie będą dyktowac jak mamy odbierac filmy"! Ktoś inny pisze wprost co o takich ludziach myśli "ale autorytety boniecki??? ?holland?? i inne palanty", ktoś dorzuca "...to są autorytety? chyba dla Michnika..." Internauta o nicku Zdrowy uzupełnia "Dodajcie do tego michnika i inne przechrzty!!!!!" Uogólniając autorytety to "Ludzie pilnujący żydowskich interesów mianowani prze GW "! :)))" no i to, że "przeciez to sami żydzi, to jak mogą być obiektywni?" tym bardziej, ze "żydowski autorytet to brzmi jak czeski marynarz!" (sic! –, red.) Niejaki Realista zasugerował trzy wyjaśnienia tej sytuacji: Autorytety "1. są żydami 2. boją się żydów 3. żydzi im zapłacili". Wiesiek dopisał czwartą możliwość, że "nazarli sie koszernego zarcia i w sie w glowach poprzewracalo". A poza tym "parchow pelno wszedzie". Padały także odpowiedzi: "1 tak, 2 raczej nie - parchy sie nikogo nie boja, 3 - to pewne", "3 razy tak", "Racja!! Elity to my mamy zazydzone w kazdej dziedzinie". Zauważył Lukasz. Potwierdziła to Aneta "i to jet pewne w 100 %". Oberwało się reżyserce od niejakiego Antyhollanda - "Wstydz sie Holland za porownanie Chrystusa do Osamy! Chamstwo. Nic nowego". Dobijany poczuł się natomiast Adam - "Holland się odezwała, ta to niby robi dobre filmy, k-wa nie dobijajcie mnie". Ale i Boniecki nie wzbudził sympatii internautów "Mnie wystarczy słowo BONIECKI, i już wiem wszystko. Żydowszczyna"–,rzucił pewny siebie jakiś anonim. Natomiast kierowany przez owego księdza "Tygodnik Powszechny"? przecież to wmontowany przez naszych braci z Bliskiego Wschodu organ". Tak wiec internauci wiedzą już kto jest kto. Co niektórzy okazali się nawet wizjonerami sugerując, że "już nie długo Żydzi kupią prawa do 2 części pt. PASJA 2 CHRYSTUS KONTRATAKUJE". Tym bardziej, ze "przecież było tak - MOSSAD URATOWAŁ JEZUSA Z RĄK HEZBOLLACHU". A "najlepszym rozwiązaniem jest być może ocenzurować Nowy Testament zostawić tylko Torę to wtedy już nie będzie antysemityzm"? Dłużej nad klawiaturą zatrzymał się Leon piszący komentarz pt. ,,Kółko żydowskiej adoracji" "Nie ma sie co irytowac. Zydownik Powszechny tylko wiernie odtwarza zydowski punkt widzenia na Pasje. Gdyby zamiast Gibsona Pasje nakrecil np. Spielberg, miejscem akcji czyniac np. polskie obozy koncentracyjne, za Judasza przebierajac jakiegos szmalcownika, to zachwytom Tygodnika Powszechnego nie byloby konca. Pasja Chrystusa zaprzecza wspolczesnej zydowskiej wierze w zbiorowego Mesjasza zdradzonego, skazanego i usmierconego przez polskich Jews killer przy biernej aprobacie nazistow. Ale oto ktos odwazyl sie doslownie i bez artystycznych zawijasow umozliwiajacych dowolne reinterpretacje, pokazac, ze dwa tysiace lat temu nie kto inny, ale najznakomitsi mezowie zydowscy (jak Jozef Flawiusz okreslil czlonkow sanhedrynu) niesprawiedliwie wydali (wiedzial bowiem, ze arcykaplani wydali Go przez zawisc) i skazali na hanbiaca smierc Syna Czlowieczego, zas mniej znakomici mezowie z tego ludu uczestniczyli w pojmaniu, lzeniu i opluwaniu". Jeden z czytających skomentował to krótko "Parch zawsze się będzie wykręcał taka jego natura". I tak dalej... Jakie wnioski? Kaganek postępu niesiony przez „,nasze” elity radykalnie rozmija się z głosem narodu, nie trafia nawet (wbrew obiegowym opiniom) do tej ponoć lepiej wykształconej, bardziej zamożnej części, która ma dostęp do nowoczesnego medium jakim jest Internet. Jak więc alergicznie muszą reagować na wszelakie moralizatorstwo wyrwanych z korzeni elit ci najbardziej przez nią pogardzani, ludzie niewykształceni ze wsi, z prowincji?. I to jest zatrważające, ten rozdźwięk pomiędzy ,,elitą,, (oczywiście w rozumieniu jej samej gdyż moim zdaniem absolutnie nie ma mandatu do tego by taką rolę pełnić, ale jednak istnieje i jest podmiotem życia obywatelskiego) a rzeszą obywateli znad Wisły. Drugi wniosek bardziej optymistyczny. Naród zwyczajnie ma gdzieś takie elity spod znaku Michnika. Należy tylko mieć nadzieję, że ten vox populi przełoży się na realne odrzucanie salonu krakowsko-warszawskiego doprowadzając niebawem do rzeczywistego wyłonienie z narodu prawdziwej elity. No i jak się okazuje Michnik z Bonieckim nie są tacy silni jak ich malują. A prawda się obroni, a na pewno wyzwoli. | |||