now@ on-line styczeń 2001

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu:

echa 19 rocznicy 

Aki:

mój pragmatyzm

bajdula:

dlaczego sekty są magnesem

związek partnerski

w poszukiwaniu sensu istnienia

na koniec wieku

Magdalena:

w obronie kobiet

apetyt na some

mats:

wyprawa do Thailandii

micra:

idą święta

StefanDetko:

realia, realizm i realiści

ZASADA:

spychoterapia

 

STATeria

 

 

micra                                  Idą Święta !

 

Od paru dni różni ludzie ,znajomi i nieznajomi , pytają mnie czy lubię Święta .

Zawsze odpowiadam , że nie , ale zdaję sobie w głębi duszy sprawę z tego, ze kłamię.

Pamiętam z bardzo dawnego dzieciństwa olbrzymią białą przestrzeń, piękną

mroźną noc, gwiazdy na niebie i chyba księżyc. Moi rodzice ciągnący sanki i rzucający w siebie śnieżkami. Wejście do domu babci, głośne otrzepywanie butów ze śniegu, zapach pasty do podłogi pomieszany z zapachem choinki, z zapachem kapusty i grzybów.

W trakcie kolacji dzieci rozkładały się pod choinką – czekaliśmy na sygnał dziadka, wtedy mogliśmy zacząć śpiewać kolędy, a dopiero potem prezenty.

To wszystko gdzieś odeszło, jest we mnie gdzieś głęboko.

Potem dziadkowie pomarli, przestrzenie się skurczyły a Wigilie i Święta w domu moich rodziców były bardziej na pokaz, ale zawsze pachniały choinką i pastą do podłogi. Św. Mikołaj przynosił pod choinkę książki, po to żeby przez dwa dni Świąt było co robić i się nie pozabijać. Wtedy nauczyłam się czytać, wyłączać przy czytaniu wszystko to, co działo się wokół. Wtedy zaczęłam czekać na koniec Świąt.

Kiedy założyłam własną rodzinę, chciałam odtworzyć atmosferę Świąt u moich dziadków, ale chyba byłam zbyt słaba, może oczekiwałam zbyt dużo.

Oczekiwałam oddania przez bliskich tego samego co chciałam im dać. Załamało się we mnie coś gdy pewnego roku moje dziecko, szczere aż do bólu, zapytało a dlaczego do mamusi nie przyszedł Św. Mikołaj? Na co mój mąż odpowiedział, bo mamusia była niegrzeczna.

Teraz jestem pusta i zimna, zastanawiam się co będzie wspominać moje dziecko?

Dzisiaj coś we mnie pękło, ktoś mnie zapytał czy był u mnie Mikołaj?

I zdałam sobie sprawę, czego brak moim Świętom, dlaczego tak bardzo ich nie lubię.

Brak miłości, szczerości, troski drugiego człowieka, przechodząc koło siebie jesteśmy koszmarnie samotni. Nosimy te swoje zadrapania i blizny i boimy się, śmiertelnie się boimy.

Siedzę teraz słucham śpiewającego karpia i zastanawiam się co się z nami stało, dlaczego tak daleko odeszliśmy, dlaczego nie potrafimy ze sobą rozmawiać? Nie wiem gdzie popełniłam błąd.

 

Warszawa , drugi dzień Świąt

strona główna