| ||||
|
w tym wydaniu: Aki: bajdula: w poszukiwaniu sensu istnienia Magdalena: mats: micra: StefanDetko: ZASADA:
|
bajdula na koniec wieku Jako, że zbliża się nieuchronnie nowy wiek, do Sylwestra zostało bowiem parę dni, nadszedł czas podsumowań. Ciągle słyszę o tym, co było dobre w bieżącym roku, stuleciu, ale także o niedoskonałościach i wpadkach. Dlatego też zebrało mnie na mały, subiektywny bilansik. W sklepie z zabawkami pewna dama tuż przed Wigilią kupowała prezenty pod choinkę. Jako, że wybór był duży, a kobieta, jak większość tych stworzeń wybiera często długo i z mozołem, w kolejce można było odczuć oznaki zniecierpliwienia. Wówczas to ekspedientka zaoferowała swoją pomoc i zapytała ile lat mają ci, którzy mają się bawić zabawkami. Sześć, osiem i trzydzieści siedem - zażartowała dama. Zniecierpliwienie i napięcie wśród oczekujących w kolejce od razu zniknęło. Ja także w spokoju i rozważaniach doczekałam do momentu zakupów. Czy faktycznie mężczyźni to duże dzieci? W każdym razie w polityce dominują, ale czy to jest zabawa? XX wiek należał w dużej mierze do mężczyzn, z tą tylko uwagą, że oni tracili swoje przywileje, kobiety natomiast zyskiwały przeróżne prawa. Czasami jednak dochodziło do absurdów, emancypacja, równouprawnienie też ma swoje granice. Wiek XX to szalony postęp techniki, rozwój w wielu dziedzinach wiedzy, wynalazki powodujące to, że życie stało się łatwiejsze. Niestety czasami także nudniejsze. Zresztą wszystko ma swoje plusy i minusy. To jednak także wiek dalszych wojen i zagrożeń. W wyniku postępu i udoskonalania broni, śmierć na skalę masową stała się czymś prostym, zabawką w rękach tyranów i despotów. Zagrożenie bombą atomową tak silnie odczuwalne do końca lat osiemdziesiątych przekształciło się w wiele drobniejszych, ale równie ważnych zagrożeń, jak zaburzenie równowagi ekologicznej, klonowanie, AIDS, czy krzyżówki roślin lub zwierząt mające podnieść wydajność, lecz nie do końca sprawdzone i niosące ze sobą ryzyko wielu różnorodnych i nie przewidzianych następstw. Wiek XX to mimo pozornego rozsądku także okres, w którym jasnowidze i wszelkiego rodzaju szarlatani mieli się całkiem dobrze. Nie sposób zliczyć, ile razy świat przeszedł w tym stuleciu policzone swoje minuty, ile razy zegary nie stanęły mimo zapowiedzi i paniki. Pewna babcia w miejskim autobusie mówiła do znajomej, że już nigdy nie pójdzie do jakiegoś tam jasnowidza. To jakiś oszust - twierdziła z uporem. A skąd to wiesz? - zapytała rozmówczyni. Bo jak ostatnim razem zapukałam, to usłyszałam zza zamkniętych drzwi : Kto tam? Wiek XX to dla pań wyzwolenie. Niekiedy jednak posunięte do granic absurdu. Początki były piękne i obiecujące. Kawałek wystawionego ramienia, widok kostki u nogi, czy pępka powodował u mężczyzn dreszcz emocji. Obecnie ciało zostało sprzedane i pozbawione choćby rąbka tajemnicy. Doszło do tego, że mężczyźni siedząc w barze są w stanie oglądać mecz lub rozmawiać o polityce, mimo, że w rogu wije się panienka przy rurze. A moda? Męska zachowała jeszcze jakiś umiar. Ale kobieca? Tego, co można zobaczyć na wybiegach podczas pokazów nie da się założyć, nie mówiąc o noszeniu. Nawet Lemowi, czy Verne brakłoby wyobraźni. Miał rację Powolny Lopez, który wziął w Saloonie dziewczynę, zaprowadził do pokoju, po czym zaczął się rozbierać wyrzucając swoje ciuchy po kolei za okno. Co ty robisz? - spytała zdziwiona dziewczyna. Mmmaałaaa, jjjjaaak mmmmy ttttu sskończyyyymy, tttto tte ciuuuuchy wywywyjdą zzz mmody - odparł Lopez. W XX wieku człowiek, zwłaszcza starszy nie nadążał za techniką. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, gdy po raz enty próbuję wytłumaczyć mamie, jak włączyć bajkę na wideo. W końcu i tak ona nie potrafi i robi to mój trzyletni syn. Przepaść pomiędzy tymi, którzy nadążają, a tymi biernymi i cofającymi się stale się powiększa. Obecnie bardzo często człowiek nie rozumie prostych instrukcji obsługi. Inna sprawa, że instrukcje są czasami tak sformułowane, że trzeba tęgiej głowy, aby je pojąć. Pewien człowiek poprosił o ośmiornicę w sklepie zoologicznym. Sprzedawca podał mu zapakowaną ośmiornicę i łyżeczkę do herbaty. Mocno zdziwiony klient zapytał w końcu, po co mu ta łyżeczka. Należy jej użyć, jak się ośmiornica do czego przyssie - odparł sprzedawca. Ów człowiek wracał później do domu z pracy i sprawdzał, czy jego ośmiornica się do czego nie przyssała. Dopiero po tygodniu zobaczył ją przyczepioną do nogi od krzesła. Wziął, więc łyżeczkę i zaczął odciągać jej osiem nóg od drewnianej nogi krzesła. Niestety, gdy odłączył drugą, to ta pierwsza ponownie przylegała do krzesła. Poszedł więc do sklepu z reklamacją. Zabrał ze sobą łyżeczkę i krzesło z przylepioną ośmiornicą. Sprzedawca wytłumaczył mu obsługę łyżeczki. Problem z klejącą się do różnych przedmiotów ośmiornicą przestał istnieć. Ale ilu ludzi wie, jak posłużyć się łyżeczką?!? Mijające stulecie to zmiana podejścia do wiary, która w wielu krajach zeszła z piedestału i stała się osobistą sprawą jednostek. Dalej jednak mamy do czynienia z fanatyzmem, który jak wiemy z historii może prowadzić do morderstw i kaźni. To, że religia przybrała bardziej osobistą funkcję odbieram za duży plus. Każdy, bowiem ma prawo decydować o tym, w co wierzy i jaki przybiera światopogląd. Minusem są na pewno sekty, dzięki którym wielu ludzi traci kontrolę nad swym zachowaniem i myśleniem, popada w konflikt z prawem. W interpretacji Słowa Bożego należy być bardzo ostrożnym, bo łatwo o niezrozumienie zwłaszcza, gdy większość ksiąg zachowała się w przekładach i była spisana dawno temu, przed wiekami. Nie można brać wielu rzeczy dosłownie. Pewien misjonarz spotkał na pustyni lwa. Przerażony przeżegnał się i przemówił : Boże spraw, by to stworzenie miało chrześcijańskie uczucia. Na to lew żegna się i mówi : Boże pobłogosław ten dar, który zaraz będę spożywał. Wiek XX to dwa totalitaryzmy. Faszyzm i komunizm. Hitler i Stalin. I między nimi przyszło nam żyć. To cud, że mamy teraz Polskę i demokrację. Dlatego mimo wielu okropieństw tamtych czasów można wyciągnąć, choć coś pozytywnego, a mianowicie - nie daliśmy się zniszczyć, potrafiliśmy się zjednoczyć i walczyć o nasz kraj. Mam nadzieję, że krzywdy nie zostaną zapomniane i sytuacja się już nigdy nie powtórzy. Choć z drugiej strony historia lubi się powtarzać, a znajdują się i tacy, którzy obozy koncentracyjne, czy gułagi "wkładają" między bajki dla dzieci. Nie możemy pozwolić na to, aby ci ludzie mogli swobodnie rozgłaszać kłamstwa. Pytanie - kto jest twoim idolem? I dlaczego Stalin? - nie ma prawa bytu. Sorry Winnetou, bisnes is bisnes - także. Są bowiem prawdy bezcenne. Zresztą dzięki pieniądzom można zaistnieć w historii, ale pieniędzmi historii się nie zmieni. Zawsze ktoś będzie znał prawdę, która i tak wyjdzie na jaw. Jaki jest, więc bilans XX wieku? Mimo wszystko sądzę, że więcej mamy na plusie, niż minusie, biorąc pod uwagę cały świat. Dla Polski też przewaga plusów, choć mniejsza, niż dla świata. Nie jesteśmy ani wybrani, ani niezwykli, ani za bogaci, ani za bardzo biedni. Nie daliśmy się stłamsić, zniszczyć i w tym nasza siła. Wchodząc w XX wiek nie było nas przecież na mapie. Szkoda tylko, że jednoczymy się wówczas, gdy grozi nam jakaś "zaraza", albo, gdy już nas dopadnie. Ostatnia dekada ukazała nam, jak z pięknych ideałów i sloganów głoszonych przez Solidarność można zrobić samolocik i puścić go w lot bez pilota. Chwała rodakom za opór antykomunistyczny, położenie potwora. Rózgi za sposób sprawowania władzy przez nowe elity, które niejednokrotnie dały nam przykład niekompetencji, głupoty i prywaty. Powtórne rózgi za nieuszanowanie demokracji, obrażanie społeczeństwa, pseudochrześcijanizm widziany na każdym kroku. Doszło do tego, że z wypowiedzi i zachowania już Leszek Miller zachowuje się, jakby nosił w klapie Matkę Boską, a Marian Krzaklewski na przykład to gbur, karierowicz, zawistnik pałający nienawiścią na każdym przemówieniu lub wiecu. Duży plus, dla SLD, które umiało się odnaleźć po reformacji ustrojowej z 1989 roku. Myślałam, że przynajmniej na dwie, trzy dekady są straceni i skreśleni. U progu XXI wieku muszę przyznać, że obstawiam jednak tą partię. Zmusiła mnie do tego polityka ugrupowań prawicowych. Ale, gdy i oni zawiodą to sytuacja będzie skomplikowana. Chyba przyjdzie mi się wycofać z życia politycznego. Nie liczę, bowiem na to, że na naszej scenie pojawi się jakaś rozsądna alternatywa. A mijający rok? Może sobie daruję tą ocenę, gdyż jeden roczek to kropla w morzu lat, które tak szybko mijają. A poza tym, rok 2000 nie był raczej udany, więc miejmy nadzieję, że rozmyje się w sukcesach, jakie przyniosą następne lata, czego życzę sobie i Wam wszystkim, którzy zechcieliście dobrnąć do końca mojego bilansu. | |||